Witam, mam problem i prosze wszystkich czytających o radę.
Około miesiąca temu po wcześniejszej rozmowie z partnerem postanowilismy ,że ja wyjade do innego miasta do pracy. Miałam wyjechać do mojej mamy ,która wynajmuje pokój gdzie mieszkają mlodzi chlopacy.
Kiedy mój wyjazd doszedł do skutku moje życie zaczęło sie komplikować aż z dnia na dzień rozbiło się na miliony kawałków. Z domu miałam wyjechać najpierw na dwa dni żeby zalatwić wszystkie sprawy dotyczace owej pracy..niestety przeciągnęło się to do prawie czterech dni.Cały czas miałam kontakt z chlopakiem radził mi co robic itd. pod koniec mojjego wyjazdu posprzeczalismy sie ,był zły ze to tyle czasu mi zajmuje.(wspomne ze do pracy wyjechalam zebyśmy mogli lepiej zyc)Kiedy wróciłam On nie chciał ze mna rozmawiać zarzucił mi ze ułożyłam sobie juz nowe życie. Chcialam z nim porozmawiać ale to bylo jak grochem o ściane. W pewnym momencie powiedziałam "zastanów się co masz i zacznij to doceniać bo nie każdy ma tak jak ty"(wcześniej kura domowa na maksa zawsze cieply obiad otd.) po czym usłyszałam "inni mają lepiej" zalałam sie łzami i powiedziałam "skoro tak to ja jutro wyjeżdzam a ty jak sie wyprowadzisz oddaj klucze mojemu tacie" jego odp "dobrze" załamałam sie -nie zalezy mu? nie wiedzialam co myśleć. KOlejnego dnia krotko przed moim wyjazdem On na sile chcial porozmawiac na sile mnie przytulal i wszystko bylo na sile:( Wyjechalam!!! Pisal ze mnie blaga itd,ogolnie zadnego sensu nie mialy jego wiadomosci... chyba ze wypominal mi moje bledy. Pogubialm sie nie wiedziałam co robić... oboje chcielismy pogadac wrocilam do domu gdzie czekał szampan i swiece przeprosil. Powiedzialm ze jest mi źle ,że nie potrafie tego poukladac ze bardzo go kocham ale się pogubilam i potrzebuje czasu bo nie wiem czy chce z nim być skoro robi takie rzeczy(wczesniej kiedy zaczynalam rozmowe mowil -SKOŃCZ). Usłyszalam ze skoro nie wiem to to jest koniec. wyjechalam do pracy myslalam ze ochloniemy tym czasem on sie wyprowadzil i zakończył nasze życie. Dziś z nim rozmawialam po miesiacu czasui nie chcial powiedziec co do mnie czuje,mowil ze nie zaluje naszego zycia i wyczulam ze cos miedzy nami nadal jest. on powiedzial ze ogolnie jeśli chodzi o nas to jest na NIE
,nie wiem czy robi to celowo czy tak mysli. Z przerwami bylismy razem 7 lat. wiele pokonalismy.... ale wiele zlego tez bylo miedzy nami... jestem zagubiona i potrzebuje rady.
Prosze o pomoc....