Cześć dziewczyny. Pisze już trochę na tym forum. Teraz napiszę w kwestii faceta...
Mam 24 lata i pracuje w fajnej firmie, fajna ekipa itd. Między innymi jest tam Piotr - starszy ode mnie 2 lata. Koleś jest fajny, na początku spodobał mi się, potem był czas, że go zlałam i nie zwracałam za bardzo uwagi, ale teraz zaczęliśmy dużo rozmawiać i cholera znów zaczął mi się podobać. Łapię się na tym, że lubię z nim przebywać, zdobył od kogoś mój numer tel. itd..Oczywiście już sobie zrobiłam nadzieję. Problem jest taki, że on jest imprezowiczem, ja aż tak bardzo nie jak on. Lubię towarzystwo, ale on ma zdecydowanie więcej znajomych niż ja. Jedzie teraz na ten opener w gdyni, ja - nie moge( kasa, brak czasu bo mam duzo pracy urlop juz wykorzystany) i boje sie ze on pomysli sobie ze jestem taka nudziarą. Chociaż ostatnio widzielismy sie przypadkiem na imprezie. Moje pytanie do was drogie kobiety jest takie: Jak tu zachować i zaakceptować w pełni siebie, nie mieć do siebie pretensji i nie użalać sie nad sobą wobec tego co być może czuję do tego kolesia. Wiem, że to problem trochę z dupy, ale łyso mi, że on się będzie bawił, a ja nie, a na serio nie mogę jechać. Jak nie uzależniać poglądu na swoją osobe od kogoś?? Bo w moim przypadku tak właśnie jest. Nie chce zeby pomyslal sobie ze jestem taka nudna. Chce byc w jego oczach niezalezna, ciekawa swiata, troche dzika i nieokiełznana, zabawowa. Jak to zrobić?? Czy to wogole ma sens? Kobitki poradźcie coś plis.
Proszę o kilka słów porady.
Pozdrawiam!