Jestem tu nowy wiec proszę o wyrozumiałość .
Mam na imie Mariusz i ma 25lat od 3 lat pracuje w Londynie . Jestem w związku na odległość 1.5 roku na początku dużo rozmawiałem ze swoja dziewczyna nawet po 4h dziennie na skeypie albo gg czeste rozmowy przez telefon czy stały kontakt SMS-owy ale z biegiem czasu to wszystko chyba juz sie jej znudziło stała sie obojętna;( Co 2 miesiące przylatywałem do polski na 2-3tyg ona do mnie po prostu nie chciała przylatywać wiec nie naciskałem. Mam problemy teraz w pracy w Uk jest recesja zwolnienia itp moje podanie na urlop w przyszłe święta zostało odrzucone a w pracy postawiono mi ultimatum ze jak polece do polski to moge juz nie wracać ;/ moja dziewczyna postawila sprawe jasno ze jak nie zjade na swieta to miedzy nami koniec. i teraz mam dylemat bo i pracy nie chce stracić i jej wszyscy wiedza jej jest w pl z praca tłumaczyć chyba nie musze. kolejny problem w tym ze moje relacje z moja dziewczyna z dnia na dzien sie pogorszaja kiedys to chociaż sie kłóciliśmy a teraz jest po prostu cisz jest taka jak by znudzona tym wszytkim czekaniem , kiedys pisala mi o wszytkim teraz musze ciagnac ja za jezyk nie jest tak jak kiedyś jest obojetna przez ostatnie 3 tygodnie jej sms wyglądają tak: "nic" "aha" "po co" "spoko" jest tak bezpłciowo wiem ze za mna nie teskni prawie nigdy mi nie pisze ze mnie kocha a jak mam jakis problem to odpisze mi aha albo wcale mnie nie słucha , a jak ja chce z nia porozmawiac o nas ze niby cos jest nie tak to zawsze urywa rozmowe i mowi jak ci sie nie podoba to se zmien i pa;/ i teraz caly dylemat w tym ze trace juz wiare ze jest ona warta tego calego mojego zjechania do polski , boje sie ze znudzę sie jej kopnie mnie w dupe a ze jest atrakcyjna kobieta to bez problemu se kogos znajdzie nie czuje sie po prostu kochany ;(