Hej dziewczyny-szukam podobnego watku i jakos nic mi nie wpadlo w oko;-)))Sluchajcie-z moim mezem znam sie od przeszlo 4 lat,z czego od roku jestesmy malzenstwem-mamy cudownego synka,domek i brakuje chyba tylko psa-ale nie to jest sednem watku;-)))Chodzi o to ze moj maz juz dlugo przed poznaniem wyjezdza do pracy za granica!!Los tak chcial ze sie w sobie zakochalismy od pierwszego wejzenia-no i od tamtej chwili zaczelam zyc w zwiazku na odleglosc!!!!Bywalo ciezko,kiedy wyjezdzal na 6 tyg.,taraz wyjezdza najdluzej na 4 i 2 w domku,choc bywa ze miesiac jest w domku,nie dawno byl nawet dwa-i 4 tyg.w pracy-wiec nie ma jakiejs tragedi-chyba sie przyzwyczailismy do tego-NIE MIELISMY WYJSCIA!!!Piszac-PRZYZWYCZAILISMY SIE-nie mam na mysli ze to jakis rodzaj rutyny czy cos-nie,nie -wrecz przeciwnie-wszystkie spotkania kiedy jestesmy ze soba 24h.na godzine sa swietne-no moze nie cud,miod i orzeszki bo czasem trzeba sie klocic nawet o glupstwo-ale jest naprawde fajnie-Maz bardzo silnie jest zwiazany z synkiem-spedza z nim caly wolny czas-cieszy sie kazdym usmiechem,i uczy wszystkich prac ,,meskich,,-jest z nim calym soba i zyje naszym szkrabem-no i wszystko pieknie...byloby gdyby nie to wieczne GADANIE-o matko jakie to dolujace jak slysze od ludzi-TAKIE MALZENSTWO SKONCZY SIE ROZWODEM,TAKIE MALZENSTWO MUSI SIE ROZLECIEC,PREDZEJ CZY POZNIEJ NIE WYPALI,MAZ MUSI ZJECHAC JAK CHCECIE BYC SZCZESLIWI-ale do jasnej ch....JA JESTEM SZCZESLIWA-fakt chcialbym miec meza obok siebie kazdego dnia i nocy ale w dzisiejszych czasach to bardzo trudne...nie ma co sie oszukiwac-ilu facetow nawet w polsce pracujacych siedzi w pracy od rana do nocy i prawie nie widzi rodziny-ewentualnie w niedziele gdzie marzy zeby odpoczac od wszystkiego a juz najmniej mysli o tym zeby zabawiac dzieci-nie ze mysle ZLE o takich facetach poprostu wkorza mnie to ze jak facet za granica to juz PORAŻKA ale jak w polsce pracuje to niby taka SIELANKA???A moze to kwestia zdrady???Moze o to LUDZIOM chodzi???Znam mase malzenstw gdzie facet siedzi w polsce i zdradza ,,pod okiem,,zony-wiec chyba nie ma reguly....MYLE SIE?????Owszem my z mezem tesknimy za soba bardzo czesto no i nie jestem w stanie okreslic tego co traci moj syn kiedy taty nie ma ale kiedy jest- swoj wolny czas wypelnia na maxa NAMI;-)))))Kiedys uslyszalam ze ponoc ,,statystyczny,,polski tatus spedza z dzieckiem 11 minut w ciagu dnia-moze lekka przesada ale chyba cos w tym jest bo jak sie czegos dorobic w polsce siedziac w domu???Dzis trzeba charowac;-(((((To REALIA!!!!Co wy sadzicie na ten temat-czy macie moze jakies podobne doswiadczenia???Co odpowiadacie takiem,,rzyczliwym,,osobom????Ja zaczynam tracic cierpliwosc;-((((A moze ktoras z was podpowie mi jak zmniejszyc tesknote-jesli jest to mozliwe...KOCHAM SWOJEGO MEZA I CHOC CZESTO PALCZE Z TESKNOTY JESTEM NAPRAWDE U JEGO BOKU SZCZESLIWA I WIERZE ZE ON ZE MNA TEZ!!!!
Czekam na odzew;-)))))))
No i pozdrawiam kobietki w podobnej sytuacji do mojej;-))))TRZYMAJMY SIE KOBIETKI;-)))))
Podobne tematy
-o matko jakie to dolujace jak slysze od ludzi-TAKIE MALZENSTWO SKONCZY SIE ROZWODEM,TAKIE MALZENSTWO MUSI SIE ROZLECIEC,PREDZEJ CZY POZNIEJ NIE WYPALI,MAZ MUSI ZJECHAC JAK CHCECIE BYC SZCZESLIWI-ale do jasnej ch....JA JESTEM SZCZESLIWA
Witaj Joasiu, nie mam jeszcze męża i dzieci, a z Tobą łączy mnie fakt, że ja również żyję w związku na odległość. Moja droga, chciałam ci napisać, abys nie dawała się nakręcać ludziom i nie słuchała głupot w stylu, że związek na odległość prędzej czy później skończy sie fiaskiem. Wiadomo, że małzeństwo powinno być razem, rodzina powinna być razem, ale Wy z mężem funkcjonujecie tak od samego początku i skoro wszystko się układa i nic złego się nie dzieje, to nie pozwól na to, aby ktoś obcy doszukiwał sie w Waszym związku patologii!
Jesli cokolwiek między Wami by się zmieniło, jesli zaczęłoby się źle dziać, to bedziesz pierwszą osobą, ktora to zauważy i zareaguje, nie sąsiedzi, psiapsióły. Może ludzie Ci zazdroszczą po prostu.
Chyba to ostatnie zdanie jest sednem sprawy-zazdrosc ludzka nie zna granic;-((((Zazdrosc ich sciska ze mimo wyjazdow meza super nam sie uklada a do tego mozemy sobie pozwolic na wiecej dzieki pieniazkom -i mysle ze te ,,dobre,,rady sa wiekszosci z zazdrosci.Ogolnie jakos sie nie nakrecam przez te komentarze ale jak poraz enty slysze od ,,ciotuni,, ze jest tak bardzo zaniepokojona ze malzenstwo nam sie rozpadnie ...to mnie czasem wykreca;-((((((((
Dziekuje za komentarz-moze ktos sie jeszcze wypowie na ten temat????
POZDRAWIAM!!!!
4 2011-08-08 11:13:01 Ostatnio edytowany przez Syrenka05 (2011-08-08 11:14:09)
Zgadzam się z powyższym postem. Ja również nie mam męża, dzieci - wszystko to przede mną jeszcze. Ale znam rodziny, które mają taki sam problem. Moja znajoma jest bardzo szczęśliwą mężatką- ma roczną córeczkę zdrową, śliczną jak aniołek oraz na prawdę bardzo kochającego męża i troskliwego.Wszystko byłoby w porządku gdyby właśnie nie ludzie. Jej mąż pracuje za granicą - ostatnio coraz częściej tam więcej czasu spędza. Jest jej ciężko ale mimo to daje radę. Sąsiedzi, nawet jej rodzina wtrącają się do jej małżeństwa i ciągle tylko słyszy, że to nie ma sensu, a bo tak żyć nie można, co to za rodzina, jak ta córka rosnąć tak będzie itd. W mojej rodzinie tak samo było - tata pracował za granicą i nie przyjeżdżał w ogóle przez 5 lat do Polski bo nie miał jak. To, co ludzie mówili nawet do mnie, wówczas małej dziewczynki zostanie mi w pamięci na zawsze. Łącznie z tym że MÓJ SĄSIAD proponował mojej mamie em.. ,,pomoc" na samotne noce bo męża nie było. Nie wypowiem się co mam ochotę zrobić z takimi ludźmi... Zamiast wspierać, gratulować, pomóc ewentualnie to się wtrącają w życie i dołują tylko. Ale nie nalezy się takimi ludźmi przejmować. Da się tak żyć. Mój tata wrócił i żyją szczęśliwie z mamą a moja znajoma ma w poważaniu ,,troskliwe" rady odnośnie jej życia i małżeństwa. Cierpliwości a takich ,,rad" to trzeba słuchać jednym uchem a drugim wypuszczać ![]()
5 2011-08-08 20:18:58 Ostatnio edytowany przez ONA1977 (2011-08-08 20:19:39)
Joasia moje życie jest bardzo podobne do twojego , u mnie ze stażem jest dłuzej , znosimy to , nauczyliśmy się tak zyć , sytuacja nas zmusiła , w innym wątku napisałam o tym jak to jest u nas wiec możesz przeczytać:):)
wiem jak to jest odlicza dni od wyjazdu do przyjazdu , trwamy tak , nie wiem jak jeszcze długo , ale na tą chwilę tak musi być , najważniejsze ze się kochamy i mogłabym pokusić się o stwierdzenie że taki wyjazd jeszcze bardziej scementował nasz związek:):)
może załóżmy netkafejkę czekajace żony:):) zawsze to rażniej ![]()
6 2011-08-15 22:05:41 Ostatnio edytowany przez Joanna91 (2011-08-15 22:11:20)
Witam!
Co prawda nie mam męża ani dzieci... Skoro Twój mąż wyjeżdża ze względu na pracę to znaczy że się o Was troszczy i nie powinno skończyć się to rozstaniem, bo na pewno łączy Was prawdziwa miłość ... ale niestety znam takie przypadki z życia gdzie nikt nie wyjeżdżał za granice a małżeństwa się rozpadały... znajoma wyszła za mąż i mieszkała oddzielnie z mężem on miał swoje gospodarstwo rolne a ona nie chciała u niego mieszkać i była w domu rodzinnym, potem przyszło na świat dziecko ale nic to nie zmieniło po 3 lat małżeństwa rozwiedli się pół roku temu a on ma już inną... w drugim znanym mi przypadku jest podobnie ale się nie rozwiedli tylko mąż przyjeżdża tylko żeby jechać na zakupy...
Cała ta sytuacja jest dla mnie dziwna gdyż po co komu ślub skoro nie chce się razem mieszkać...
Mam chłopaka z którym dzieli mnie na co dzień spora odległość, a teraz jeszcze większa bo również wyjechał za granicę do pracy... zawsze mu ufałam i nie zawiodłam się... bo najważniejsze jest uczucie którym się darzymy ![]()
Słyszałam podobne komentarze typu:"a skąd wiesz że on nie ma innej" też mnie to bardzo denerwowało, ale odpowiadałam "to tak samo jak ja mogę mieć innego" z czasem się skończyły tego typu komentarze...
Dlaczego odległość miałaby zakończyć się rozstaniem? Czasami rozłąka pozwala mu zrozumieć jak bardzo daży Cię głębokim uczuciem. Możesz to wtedy wykorzystać i być kreatywna przez telefon czy skype'a. By rozmowa telefoniczna była pociagająca dla męzczyzny, musi zawierać obrazy, w których będziesz występować wspólnie z nim. Rozmowa powinna dotyczyć Was, a nie problemów osób trzecich. Zabieraj go we "wspólną podróż" W wyimaginowane wycieczki, w których opiszesz mu, co będziecie robić razem, gdy się już zobaczycie. To może być opis spaceru, wspólnej kąpieli lub wspólnie spędzonego czasu nawet na bezludnej wyspie. Rozbudzasz w nim wtedy jego ciekawość i wyobraźnię. Następnym sposobem jest "zabawa we wspomnienia". Nawet odwoływać się do jego marzeń, mówiąc: "A pamietasz o naszym wspólnym marzeniu, kiedy planowaliśmy wyjazd na narty..itd"
Uwodzenie męzczyzny na odległość jest sztuką, bo jest on wzrokowcem i musisz budować obrazy.
Wzmacniaj jego ego, piszac sms typu: "jesteś najwspanialszym", "gdzie jesteś, mój Supermenie?".. A gdy chcesz powiedzieć facetowi, że go kochasz, to musisz wiedzieć, że nie są dla niego tymi samymi słowami co dla kobiety.. Musisz dac mu konkretny obraz, który facet będzie w stanie zrozumieć
"Kocham Cię za to, jak mnie przytulasz", Kocham Cię za Twoją łagodność", "uwielbiam sposób w jaki mnie calujesz", "Tak bardzo pragnę Cię dotknąc", "Tak bardzo mi brakuje Twych słów, wypowiadanych szeptem" itd... Wiadomo o co chodzi? Dalej kochane, to trzeba im podsuwać obrazy erotyczne.. no tu już liczę na waszą wyobraźnię, ale np.:
"Śniło mi się, że mnie rozebrałeśdo nagana łące, uciekalam po niej, aż mnie dopadłeś, wziąłeś na ręce i kochaliśmy się bez opamietania" lub " Jesteś taki męski Ty i Twój przyjaciel" ... " Właśnie stoję przed lustrem i przymierzam seksowną bieliznę.." itd.
znam ten bół, kiedy męża nie ma w domu,odkąd poznałam mojego, zawsze był na wyjazdach, teraz na pół roku w alpy pojechał. nie wierzę w głupie gadanie,że delegacje kończą się zdradą lub,że małżeństwa na odległość nie mają racji bytu. nie ma większej bzdury.jak sięludzie kochają, to wytrzymają wszystko. myjuż wytrzymujemy tak od4 lat i jest między nami cudownie, ostatnio zaczęliśmy grać w rozbierane gierki na skeypie, czasem w meilu znajdę rozbierane fotki męża, ja mu odwdzięczam się tym samym. i polecam to wszystkim związkom na odległość!!!!! ja dzięki striptizom przez mężem na skeypie pozbyłam się wszelkich kompleksów, bo jak zobaczyłam, że mój mąż ma w oczach to, co za naszym pierwszym razem, nie miałam wątpliwości, że mnie kocha, tęskni i jest wierny,iwiedziałam,że mu nie w głowie inne lotne panienki.jak jest miłość, zaufanie i szacunek, to musi się udać. jeszcze zostało nam 4 miesiące rozłąki, ale nie martwię się,że cośsię popsuje miedzy nami,wiem,że mąż tęskni, kocha i czeka na powrót do domu. dajemy radę, gorzej z naszą 3letnią córką, bo ona gorzej to znosi...jakoś się biedna przyzwyczaić nie może