Witam. Mam problem. Poznałem dziewczynę i zaczęliśmy dużo pisać ze sobą i rozmawiać przez telefon. Spotykaliśmy się też kilka razy. Ona sama przyznała, że mnie polubiła i była świadoma, że robi mi nadzieje. Gdy zebrałem się na odwagę i powiedziałem, że zależy mi na niej i chciałbym czegoś więcej to ona złapała do mnie dystans. Powiedziała, że możemy się kolegować no ale cóż mnie wzięło i to bardzo i wiem, że jej może w minimalnym stopniu zależy na mnie. Nawet się całowaliśmy i ogólnie jakoś nas do siebie ciągnęło. Ona mów, że widzi ze mi zależy ale nic z tego więcej nie będzie. Totalnie nie mam pojęcia co zrobić, jak się starać żeby to się udało. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego jak do niej. Boję się jej powiedzieć, że się w niej zakochałem ale chyba to zrobię i zejdzie ze mnie ten ciężar, a co ma być to będzie. Rozmawiałem z nią poważnie to mówiła, że nikogo nie poznała ani się z nikim nie spotyka. Doradźcie coś bo na prawdę nie chce jej stracić. Ogólnie mamy po 29 lat więc nie jesteśmy gówniarzami. Ja wiem czego chce. Ale zwariowałem na jej punkcie.
2 2025-01-31 15:27:53 Ostatnio edytowany przez Perwersyjny za to szczupł (2025-01-31 15:28:37)
Bądź mężczyzną, wtedy sama zapyta czy może być Twoją dupą
3 2025-01-31 15:40:04 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-31 15:42:42)
Witam. Mam problem. Poznałem dziewczynę i zaczęliśmy dużo pisać ze sobą i rozmawiać przez telefon. Spotykaliśmy się też kilka razy. Ona sama przyznała, że mnie polubiła i była świadoma, że robi mi nadzieje. Gdy zebrałem się na odwagę i powiedziałem, że zależy mi na niej i chciałbym czegoś więcej to ona złapała do mnie dystans. Powiedziała, że możemy się kolegować no ale cóż mnie wzięło i to bardzo i wiem, że jej może w minimalnym stopniu zależy na mnie. Nawet się całowaliśmy i ogólnie jakoś nas do siebie ciągnęło. Ona mów, że widzi ze mi zależy ale nic z tego więcej nie będzie. Totalnie nie mam pojęcia co zrobić, jak się starać żeby to się udało. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego jak do niej. Boję się jej powiedzieć, że się w niej zakochałem ale chyba to zrobię i zejdzie ze mnie ten ciężar, a co ma być to będzie. Rozmawiałem z nią poważnie to mówiła, że nikogo nie poznała ani się z nikim nie spotyka. Doradźcie coś bo na prawdę nie chce jej stracić. Ogólnie mamy po 29 lat więc nie jesteśmy gówniarzami. Ja wiem czego chce. Ale zwariowałem na jej punkcie.
Nie ma znaczenia skoro z jej strony nie ma chemii, powiesz czy nie niczego to nie zmieni.
W tej sytuacji nie może być przyjaźni, to jest tylko taki wybieg, żebyś na nic nie liczył.
Nie narzucać się, zająć się swoimi sprawami i zająć głowę oraz cialo (np. cwiczenia fizyczne) aby nie myśleć o pannie. Nie być dostepnym na każde zawołanie. I nie myśleć o niej. Uczucia, te endorfinki są, działają, będzie ciężko. Ale trzeba się przegryźć. Są inne , fajne dziewczyny które mają dużo do zaoferowania. I nie kierować się emocjami.
Musisz się zdystansować. Zobacz ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=1y00ESVUDVM&t=2s
6 2025-01-31 17:00:40 Ostatnio edytowany przez Lotus (2025-01-31 17:01:22)
Nie narzucać się, zająć się swoimi sprawami i zająć głowę oraz cialo (np. cwiczenia fizyczne) aby nie myśleć o pannie. Nie być dostepnym na każde zawołanie. I nie myśleć o niej. Uczucia, te endorfinki są, działają, będzie ciężko. Ale trzeba się przegryźć. Są inne , fajne dziewczyny które mają dużo do zaoferowania. I nie kierować się emocjami.
Dobrze mu radzisz, ale autor powinien już od dawna znać te zasady. Ja zachowywałem się podobnie jak on, ale byłem wtedy w szkole średniej. Wtedy doznałem pierwszych porażek w kwestiach d/m co nauczyło mnie tego, że nie biega się za dziewczyną, która ciebie nie chce gdyż wszelkie starania na nic się nie zdadzą. Po prostu szkoda czasu, energii i zdrowia . Autor ma lat 29. Od dawna powinien o tym już wiedzieć.
Bouguereau napisał/a:Nie narzucać się, zająć się swoimi sprawami i zająć głowę oraz cialo (np. cwiczenia fizyczne) aby nie myśleć o pannie. Nie być dostepnym na każde zawołanie. I nie myśleć o niej. Uczucia, te endorfinki są, działają, będzie ciężko. Ale trzeba się przegryźć. Są inne , fajne dziewczyny które mają dużo do zaoferowania. I nie kierować się emocjami.
Dobrze mu radzisz, ale autor powinien już od dawna znać te zasady. Ja zachowywałem się podobnie jak on, ale byłem wtedy w szkole średniej. Wtedy doznałem pierwszych porażek w kwestiach d/m co nauczyło mnie tego, że nie biega się za dziewczyną, która ciebie nie chce gdyż wszelkie starania na nic się nie zdadzą. Po prostu szkoda czasu, energii i zdrowia . Autor ma lat 29. Od dawna powinien o tym już wiedzieć.
To działa dla o obu płci... W obie strony. Wszelkie naciskanie na tą drugą niezainteresowaną stronę daje efekt przeciwny do zamierzonego.
8 2025-01-31 18:04:28 Ostatnio edytowany przez New Me (2025-01-31 18:04:52)
He he jak czytam te wasze porady to sie ciesze, ze zdecydowalam sie nie byc w zwiazku. Patrzac po tym forum to odpada mi ze 100 problemow minimum
Nie poniżaj się i nie lataj jak pies z wywalonym jęzorem. Szanuj się, pilnuj swojej męskiej ramy, o ile jakąś masz i zajmij się sobą.
Witam ...
Prawdopodobnie zwariujesz jeszcze na punkcie niejednej kobiety, patrząc po twoim wieku. Dziewczyna postąpiła ok informując cię, że nie czuje niczego do ciebie. Co możesz zrobić, możesz nie odpuszczać, tylko problem taki, że wychodzony związek łatwo może się przewrócić.
Może to będzie przykre, ale wygląda mi na to, że po prostu jesteś w jej oczach "nie dość dobry" dla niej. Nie ma tej chemii, nie ma poczucia, że "tak, to ten". Może nie spełniasz jakichś kryteriów, które są dla niej ważne. Cos miedzy wami było, ale ona wie, że to nie to.
Co powinniscie zrobić? Niestety, ale zerwać relacje. Z tego nie będzie przyjaźni, a jedynie twoja frustracja. Na świecie jest mnóstwo kobiet.
12 2025-02-01 13:38:50 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-01 13:44:06)
Witam. Mam problem. Poznałem dziewczynę i zaczęliśmy dużo pisać ze sobą i rozmawiać przez telefon. Spotykaliśmy się też kilka razy. Ona sama przyznała, że mnie polubiła i była świadoma, że robi mi nadzieje. Gdy zebrałem się na odwagę i powiedziałem, że zależy mi na niej i chciałbym czegoś więcej to ona złapała do mnie dystans. Powiedziała, że możemy się kolegować no ale cóż mnie wzięło i to bardzo i wiem, że jej może w minimalnym stopniu zależy na mnie. Nawet się całowaliśmy i ogólnie jakoś nas do siebie ciągnęło. Ona mów, że widzi ze mi zależy ale nic z tego więcej nie będzie. Totalnie nie mam pojęcia co zrobić, jak się starać żeby to się udało. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego jak do niej. Boję się jej powiedzieć, że się w niej zakochałem ale chyba to zrobię i zejdzie ze mnie ten ciężar, a co ma być to będzie. Rozmawiałem z nią poważnie to mówiła, że nikogo nie poznała ani się z nikim nie spotyka. Doradźcie coś bo na prawdę nie chce jej stracić. Ogólnie mamy po 29 lat więc nie jesteśmy gówniarzami. Ja wiem czego chce. Ale zwariowałem na jej punkcie.
Chlopie zakochać to Ty się możesz kiedys. Teraz moze sie zauroczyłes a może Ci oczy zarosły wiesz czym. Jak chcesz to badz kolegą jak się będzie miejsce zwalniać to na chwilę bedziesz wpadać. Nie nazywasz się czasem Miauczyński?
Witam. Mam problem. Poznałem dziewczynę i zaczęliśmy dużo pisać ze sobą i rozmawiać przez telefon. Spotykaliśmy się też kilka razy. Ona sama przyznała, że mnie polubiła i była świadoma, że robi mi nadzieje. Gdy zebrałem się na odwagę i powiedziałem, że zależy mi na niej i chciałbym czegoś więcej to ona złapała do mnie dystans. Powiedziała, że możemy się kolegować no ale cóż mnie wzięło i to bardzo i wiem, że jej może w minimalnym stopniu zależy na mnie. Nawet się całowaliśmy i ogólnie jakoś nas do siebie ciągnęło. Ona mów, że widzi ze mi zależy ale nic z tego więcej nie będzie. Totalnie nie mam pojęcia co zrobić, jak się starać żeby to się udało. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego jak do niej. Boję się jej powiedzieć, że się w niej zakochałem ale chyba to zrobię i zejdzie ze mnie ten ciężar, a co ma być to będzie. Rozmawiałem z nią poważnie to mówiła, że nikogo nie poznała ani się z nikim nie spotyka. Doradźcie coś bo na prawdę nie chce jej stracić. Ogólnie mamy po 29 lat więc nie jesteśmy gówniarzami. Ja wiem czego chce. Ale zwariowałem na jej punkcie.
Właściwie, to co ona powinna wg Ciebie teraz zrobić? Czego oczekujesz?
Z własnego doświadczenia napiszę, że jak nic się u niej nie zadziało, to już się nie zadzieje, a im bardziej będziesz próbował ją sobie "urobić", bo "ty się przecież zauroczyłeś", tym bardziej będzie się dystansować, a z czasem zacznie Cię po prostu unikać.
Zdarzyło mi się kilka razy, że mężczyźni bardzo o mnie zabiegali, ale ja wiedząc już, że z tej mąki chleba nie będzie, bo tego nie odwzajemniam, wprost dawałam im do zrozumienia, że z tej relacji nie urodzi się nic więcej jak kumpelstwo. Uważam, że to jest uczciwe i bardzo fair. W końcu, no cóż, nie da się ani siebie, ani kogoś innego zmusić do miłości.
15 2025-02-02 12:56:14 Ostatnio edytowany przez Lotus (2025-02-02 13:01:38)
Z własnego doświadczenia napiszę, że jak nic się u niej nie zadziało, to już się nie zadzieje, a im bardziej będziesz próbował ją sobie "urobić", bo "ty się przecież zauroczyłeś", tym bardziej będzie się dystansować, a z czasem zacznie Cię po prostu unikać.
Zdarzyło mi się kilka razy, że mężczyźni bardzo o mnie zabiegali, ale ja wiedząc już, że z tej mąki chleba nie będzie, bo tego nie odwzajemniam, wprost dawałam im do zrozumienia, że z tej relacji nie urodzi się nic więcej jak kumpelstwo. Uważam, że to jest uczciwe i bardzo fair. W końcu, no cóż, nie da się ani siebie, ani kogoś innego zmusić do miłości.
Oczywiście masz rację. Zdarzają się jednak trudne przypadki i w takich sytuacjach trudno spławić delikwenta. Chodzi mi tu o zakochanych facetach, którzy mimo tego, że dostali kosza, nadal wierzą, że jeśli będą się bardzo starali, wywalczą sobie odwzajemnienie. Podam przykład z życia wzięty z mojego doświadczenia gdyż dotyczy mojej osoby. To było w czasach licealnych. Zakochałem się w koleżance z klasy. Podczas naszej studniówki dostałem od niej kosza. Zaproponowała tylko przyjaźń. Powiedziała, że skrycie kocha kogoś innego, ale nie chciała ujawnić tej osoby. Nie kłamała. Rok później okazało się, że to był kolega z naszej klasy. W takiej sytuacji powinienem podjąć rozsądną decyzję i sobie ją odpuścić. Początkowo nasze stosunki ochłodziły się znacznie i tak powinno zostać. Niestety po kilku tygodniach ja znowu zacząłem do niej przychodzić udając tylko przyjaciela. Wtedy pojawił się kolejny chłopak, który się w niej zakochał, ale którego ona nie chciała gdyż nadal skrycie kochała tamtego trzeciego. Ten nowy był bardzo zakochany i długo nie odpuszczał. Przychodził z kwiatami i wyznawał miłość. Pomogłem jej się go pozbyć. On zniechęcił się tym, że ja wciąż u niej przesiadywałem i nie miał on zbyt dużo okazji do tego aby pobyć z nią sam na sam. Niestety ja nadal byłem w niej zakochany i liczyłem, że zostaniemy jednak parą. Doprowadziłem do tego, że teoretycznie tą parą zostaliśmy, ale praktycznie nadal byliśmy tylko przyjaciółmi. Nie było żadnego całowania. Mogłem ją tylko czasem potrzymać za rękę ,a na powitanie i pożegnanie mogłem ją pocałować tylko w policzek he,he...Ona nadal skrycie kochała naszego kumpla z klasy, ale w tamtym momencie nadal nie chciała go ujawnić. W końcu ona nie wytrzymała i dała mi drugi raz kosza zrywając tą naszą dziwną relację gdzie tylko ja wyznawałem uczucie, a ona milczała. Mnie zresztą też to już męczyło bo co to za relacja gdy o pocałunku nie ma mowy, a za rękę mogę ją potrzymać przez chwilę raz w tygodniu. To było chore. Dopiero po tym drugim zerwaniu klapki mi opadły i przejrzałem na oczy. Wtedy myślałem już racjonalnie. Zacząłem zauważać, że na świecie są jeszcze inne dziewczyny. Straciłem rok czasu uganiając się za tą moją koleżanką z klasy. Potrzebowałem aż jednego roku aby zrozumieć, że jeśli ktoś cię nie chce to żadne starania tego nie zmienią. To dużo czasu gdyż w tamtym okresie mógłbym poznać jakąś inną dziewczynę, która doceniłaby moje starania i odwzajemniłaby moje uczucie.
Na szczęście nie opętało mnie do tego stopnia, że dopuszczałbym się po odrzuceniu uporczywego nękania- stalkingu. Nic z tych rzeczy. A znam takie przypadki gdy dziewczyny, które odrzuciły delikwenta były śledzone przez odrzuconych adoratorów lub partnerów, grożono im pobiciem lub śmiercią im oraz ich nowym partnerom. W jednym przypadku porzucony chłopak podstępem sprowadził dziewczynę do swojego mieszkania po czym pozbawił ją wolności uniemożliwiając jej wyjście z mieszkania. Inny porzucony chłopak powybijał szyby w mieszkaniu swojej byłej, która z nim zerwała.
Odpuść chłopie. Nic nie zdziałasz. Panna wyraźnie powiedziała,że nic z tego nie będzie a Twoje wszelkie działania nie pomogą. Nie da się kogoś zmusić do uczuć.