Mam ogromny problem i już nie wiem co mam robic. Mąż o wizycie u psychologa nie chce slyszec, a ja nie widze innego wyjscia z sytuacji. Jestem malzenstwem od 6 lat i nigdy tak zle nie bylo. Napisze tak jak wiekszosc w skrocie. Kochamy sie z mezem bardzo, ale odkad urodzilo sie dziecko ja sie bardzo zmienialam. I on chyba tez. Jestesmy bardziej uparci i jeden drugiemu nie popusci. Ale to nie problem w tym. Obecnie mieszkamy u tesciow i przez ostatnie 2 miesiace byl u nich genralny remont, wiec ja sama z dzieckiem przenioslam sie do mojej mamy. Mąż remonmtowal tesciom dom wiec tylko na weekendy przyjedzal na noc. Włączyłąm sobie w tel. gg. I zaczełam pisac z dawnym kolega. Pisalam normalnie, nie zebym flirtowala czy cos w tym stylu. Napisalam tylko, ze teraz mozemy spokojnie pisac i ze jestem u mojej mamy do swiat albo i nawet dluzej. Od tej pory jak maz przeczytal to jest bardzo zazdrosny i robi mi awantury i mowi ze przez to stracil zaufanie do mnie. Mówi, ze jak ja tak moge pisac, ze go pewnie zdradzam. A w niedziel bylismy pokloceni (znowu) a w sobote dostalam nowy tel z dotykowym ekranem (nie cierpie takich) i jak nazlosc nie wiem jak wyslalo mi sie 5 pustych smsow do wlasnie tego kolegi. nawet nie wiem czy doszly bo sie spostrzeglam i zaraz wylaczylam. I maz zaczal swoje. Ze jaki zbieg okolicznosci ze akurat do niego jak nie jest pierwszy na liscie. Ja nie wiem czemu. Wykasowal mi nr tel do niego (po co mi). I co 2 dzien robi mi awantyr jak tylko powiem o jakimkolwiek facecie. kontorluje mnie 24 h na dobe, sprawdza co chwile tel. Twierdzi ze stracil zaufanie do mnie i dla tego taki jest. A ja przeciez nic nie zrobilam. Pomijajc ze wogole nigdzie nie wychodze z domu, nie spotykam sie z kolezanki, zajmuje sie tylko domem i dzieckiem. A jak tylko ladnie sie ubiore albo pomaluje to zaraz jest to samo. Dla kogo sie tak stroje gdzie ide itd. Wszedzie by teraz chodzil ze mna. A najgorsze jest to ze grozi ze sie zabije bo tak mnie kocha i tego nie moze zniesc ze ja mu takie rzeczy robie. A ja nic nie robie! Jestesmy w trakcie budowy i jak tylko mam cos zalatwic (a nie musi on) to jedzie ze mna i mnie kontrouje. A jak mu mowie ze po co ma on jechac, po co dwojka ma nas jechac to zaraz robi mi wymowki i oczywsicei ze mam pewnie cos do ukrycia. Ja mam juz tego dosc. Pomocy!
Podobne tematy
2 2011-06-16 14:46:45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-16 14:49:34)
Twój mąż przesadza? Być może. Poczytaj sobie jednak tutaj na różnych forach, ile zdrad rozpoczęło się od niewinnych telefonów, SMS czy pogaduszek na gg.
Jeśli masz ochotę a Twój mąż - nie, możesz sama pójść do psychologa, bo Ty również masz problem. Czasem wystarczy, gdy jedna z osób w związku odwiedza psychologa.
Twój mąż źle reaguje na propozycje Twych samotnych wyjazdów (w sprawie budowy) - to proponuj mu wyjazd wspólny, mimo że mogłabyś pozałatwiać te rzeczy sama. Raz, drugi pojedzie z Tobą i przekona się, że nie grożą one waszemu związkowi. Tłumaczenie, uspokajanie, paradoksalnie, zwiększa niepokój. Mocno też jest on niedowartościowany, gdy myśli o tym, że chcesz go opuścić.
Przekonaj go działaniami, a nie gadaniem.
A dlaczego nie chcesz, żeby jechał z tobą, gdy załatwiasz te sprawy z domem? Mnie by bardzo cieszyło, ze mąż chce być przy mnie. I pomyśl też, czy tobie nie sprawiałoby przykrości, gdybyś dowiedziała się, że on wymienia smsy z koleżanką?