Witajcie Kobiety,
piszę do Was z prośbą o neutralną, obiektywną poradę, bo mam problem ze zdystansowaniem się do sytuacji.
Opiszę krótko sytuację. Jestem w ciąży, mieszkam w Polsce, mój narzeczony,a w sierpniu mąż, mieszka w Niemczech. Od kilku tygodni jestem na L4 z pracy i zostanę na nim już do rozwiązania. Za tym idzie większa ilość wolnego czasu. Planujemy zamieszkać w Niemczech, jestesmy w trakcie poszukiwania większego mieszkania i w przeciągu kilku miesięcy będę przeprowadzać się do Niemiec, podjęcliśmy decyzję, by zamieszkać tam. Wszystko układa sie dobrze, dzidzia rośnie zdrowo a my, jak do tej pory, radzilismy sobie nieźle z budowaniem dobrego związku. Dziś jednak mój narzeczony oznajmił mi, że mimo tego, iż mam teraz więcej czasu z powodu zwolnienia z pracy, on nie chce żebym przyjeżdżała w czasie jego tygodnia pracy do Niemiec i trzymała się zyznaczonego przez nas "planu-kalendarza", ponieważ to zdezorganizuje jego tydzień zajęć, a ja z moją duzą ilością wolnego czasu będę mu tylko przeszkadzać... Zatrzęsło mną, przyznaję. Jestem wkurzona na maxa i nie umiem złapać dystansu. Może przesadzam i ponoszą mnie emocje i hormony. Nie wiem, jak podejść do sytuacji. Będę wdzięczna za Wasze opinie.
Pozdrawiam.
Podobne tematy
Wcale Ci się nie dziwię, że jesteś wkurzona... Kompletnie nie rozumiem w czym Ty mu będziesz przeszkadzać... Przecież kiedy on będzie w pracy, Ty będziesz w domu.
Na twoim miejscu szczerze bym porozmawiała z narzeczonym, co ma dokładnie na myśli, że będziesz mu przeszkadzać. Przecież, to oczywiste, że chcesz z nim spędzać jak najwięcej czasu, tym bardziej, że masz L4, no i jesteś w ciąży... A w tym stanie bliskość ukochanej osoby jest niezastąpiona. Sama wiem to po sobie ![]()
Z drugiej strony, jeżeli twój narzeczony jest przyzwyczajony do tego, że w ciągu tygodnia jest sam, to może musi się oswoić z nadchodzącymi zmianami... Tylko szczera rozmowa może coś na to poradzić ![]()
Pozdrawiam ![]()