Witajcie:)
otóż mam taka sprawę,mam na oku chlopaka,juz dlugo dlugo sie w niego wpatruje,kiedys jak bylam jeszcze mlodsza i on tez to pisalismy przez pewien okres czasu,on byl poprostu mily ale niezainteresowany,teraz juz troche dorosłam,że tak powiem i nadal siedzi mi w głowie,w kwietniu postanowilam cos zrobic...
odezwalam sie do niego na facebooku,dosyc dlugie wiadomosci sobie wymienialismy,on jest 4 lata starszy ode mnie,studiuje w innym miescie i tylko na weekendy wraca do domu.bylo milo,sympatycznie,potem na ulicy sie przypadkiem spotkalismy,promiennie sie usmiechnal i powiedzial czesc,choc myślałam,ze może bedzie mu głupio czy coś, potem podalam mu swoj nr tel,zeby bylo latwiej pisac bo on nie zawsze mial dostep do kompa,pisalismy troche smsy i przedostatniej niedzieli znowu sie widzielismy,jechal samochodem wiec tylko mi pomachał,ale godz pozniej napisal wiadomosc,nie ukrywam ze czekałam na nią bo miala wyrazic czy jest wogole zainteresowany kontaktem ze mna,potem byl ostry flirt,teksty ze zaprasza mnie do siebie,ze sniadanie bysmy w lozku zjedli,jakos tak zartobliwie uprzedzil ze z nim bym sie nie wyspala i wogole bylo bardzo fajnie.od tego czasu minelo 1,5 tyg,dzis sie odezwalam do niego o 4 rano! bo on o tej wstaje,napisalam mu ze zycze mu milego dnia itp,a on podziekowal i powiedzial ze jest mile zaskoczony i teraz po poludniu tez sie odezwal i tak piszemy jak dzien minal....
tak sie zastanawiam czemu akurat wtedy sie tak rozkrecil a dzis znowu jakos tak normalnie gadamy,zawsze to ja pierwsza sie rozkrecalam do facetow,jakies podteksty,zarty,bo wiem,ze jak jestem taka to faceci lgna do mnie,a do niego jakos nie moge sie przelamac...
no i kwestia spotkania...no bo wypadaloby zeby on zaproponowal,ze jak bedzie w weekend w domu to moze gdzies wyskoczymy,no bo ciagle takie pisanie do niczego nie prowadzi,ja sama nie wyjde z inicjatywa bo juz zrobilam pierwszy krok,a nie chce byc nachalna.tak sobie mysle ze moze on nie chce miec nikogo no bo jak jego tutaj nie ma to co to bylby za zwiazek,a poza tym on musi sie skupiac na nauce....mam w glowie taki wyidealizowany obraz jego,bo przez tyle lat wdychalam,jakos w srodku zawsze czulam ze to sie pomyslnie skonczy....
doradzcie co moge zrobic....czuje ze tkwie w jakiejs pustce