Wiec moja matka (bo się jej nie udało z facetem wróciła do domu po 2 latach) kłóci się z moja zona z która jestem 5 lat (robią sobie na złość) i jedna i druga poszukuje we mnie wsparcia ja mam już mam dość bo nie potrafię się określić za którą mam się opowiedzieć jedna i druga ma racje w szczegółach jeśli temat się rozwinie dodam opisze co czuje bo już sam naprawdę nie wiem co mam zrobić mam ochotę zostawić wszystko i odejść jak najdalej
Podobne tematy
Kolego wyraźnie powiedz jednej i drugiej to co czujesz ,że nie będziesz udzielał się po żadnej stronie a najlepiej powiedz im to jednocześnie .Oraz to by nie rywalizowały ze sobą o ciebie
bo ty kochasz matkę jako syn, a żonę jako mąż wiec nie możesz być arbitrem .
Niechęcę się opowiadać za żadna stroną po prostu niechęcę kłótni ( mam dość ponieważ kiedy zwrócę uwagę zonie to robi się wielki foch i tyle ) (matka albo to pięknie maskuje albo ma rację że synowa robi jej na złość
Nie ma możliwości byście byli oddzielnie? Tzn. Ty i żona, a w innym miejscu Twoja mama?
Może czas wyprowadzić się z zoną do wlasnego gniazdka?
6 2011-06-10 23:45:15 Ostatnio edytowany przez wojtek1978 (2011-06-10 23:46:10)
Już zaproponowałem mamie że przedzielimy dom na pół (lecz mi osobiście się to nie podoba) bo ciężko pracowałem na niego (kocham mamę lecz dom kupiłem sam jak miałem 19 lat) zamiat fajnego auta P:)
A dlaczego mama nie ma swojego domu?
Niechęcę się opowiadać za żadna stroną po prostu niechęcę kłótni ( mam dość ponieważ kiedy zwrócę uwagę zonie to robi się wielki foch i tyle ) (matka albo to pięknie maskuje albo ma rację że synowa robi jej na złość
możesz je jeszcze zastrzelić jedna z nich albo obie ,ale wtedy to nie rozwiąże problemu
, jeżeli im nie powiesz co czujesz to to jest walka z wiatrakami nie dasz rady one są dwie a ty sam
Po jednym rozwodzie zostawiła wszystko dla ojca z którym nawet ja niechęcę mieć nic wspólnego lub on ze mną (ogólnie nie wnikam w jej tamte sprawy miałem 8 lat jak się rozwiedli )
Wojtku, ale skoro to jest Twój dom to jest to również dom Twojej żony, tak to w życiu właśnie jest, wychodzisz z gniazda i budujesz swoje, zatem Twoja mama, której dobrze, że pomogłeś jest u Was gościem.
Mimo wszystko - wiem, że Ci ciężko, bo jesteś między młotem, a kowadłem, współczuje Twojej żonie, ona w tym układzie jest "sama".
Jest też taka zasada, "miej najlepszych teściów na świecie, to ich odwiedzaj nawet codziennie, ale NIGDY z nimi nie mieszkaj". Nie do końca to może oddaje Twoją sytuację.
Musisz skoro związałeś się ze swoją żoną i tworzycie rodzinę i kochasz ją chcesz z nią być, stanąć po stronie żony i spróbować to jakoś rozwiązać, bo się wszyscy tam pozjadacie, a szkoda.
Pytasz w temacie co masz zrobić jako facet, myslę, ze powinieneś oddzielić problemy mamy od własnych. przemysl sytuację i nazwij problem, zapytaj żonę co ją martwi i denerwuje w tej sytuacji i poszukajcie rozwiązania. Może poszukacie nowego domu, a może to mama się wyprowadzi z waszego i będziesz miał spokój.
12 2011-06-11 00:05:36 Ostatnio edytowany przez estymasiwy (2011-06-11 00:07:59)
jak to co zrobic idz za Zona ,Ona powinna czuc najwiecej wsparcia w Tobie !:) chyba ze wolisz by mamusia ci nianczyla
Ok. wielkie dzięki miałem nadzieje ze uzyskam odpowiedz moje kochanie widzi co pisze i twierdzi ze da mi rozwód abym nie czuł się przytłoczony ( ja to słyszę od 3 tyg)
Kurde może ja jestem zły, facetem
jak to co zrobic idz za Zona ,Ona powinna czuc najwiecej wsparcia w Tobie !:) chyba ze wolisz by mamusia ci nianczyla
Otóż to ![]()
Czy nie przeczytałeś postów wyżej? Przecież dostałeś odpowiedź...
16 2011-06-11 00:21:32 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-06-11 00:25:52)
A jak było miedzy Wami, zanim sprowadziła sie mama? Jeżeli to bylo dobrze to od razu widac kto miesza. Małżeństwo powinno miezkać oddzielnie a mama nie jest aż tak wiekowa by ukladać jej zycie.Mozna pomóc mamie ale wybacz, nie kosztem Twojej rodziny, jednak tu trzeba pomysleć o odzielnym lokum albo dla Was albo dla mamy.
Najlepiej posadzić obie panie i niech wyjaśnią co je trapi, ale pamietaj ,że to dom Twój i Twojej zony to mama jest gościem i powinna sie dostosować do panujących tu zwyczajow.
Porozmawiaj z zoną i nie zasłaniaj uszu, wysłuchaj ją zanim rozwalisz rodzinę a mama o ile nie jest głodzona , wyzywana, krzywdzona, powinna zachować dystans, porozmawiaj z mamą, panie nie muszą się lubic ale niech sie wzajemnie szanuja.
dzięki za poradę spróbuję jutro pogadać z jedną i druga
młodzi powinni mieszkać oddzielnie! mama jest gościem a Twoja żona panią domu. gość powinien dostosować się do pani domu. jest wiele wątków na tym forum, w których sytuacja jest odwrotna - to synowa jest gościem w domu teściowej i w takich sytuacjach uważam, ze to teściowa ma więcej do powiedzenia.
krótko: pani domu może być TYLKO jedna. jeśli mamie nie odpowiada życie pod jednym dachem z TWOJĄ ŻONĄ, na zasadach TWOJEJ ŻONY, to niech się wyprowadzi (matka oczywiście)
Zgadzam się z poprzednikami. Porozmawiaj z nimi obiema i wyjaśnij, że nie zamierzasz być po stronie żadnej bo obie kochasz i nie będziesz wybierał. I może porozmawiaj też z żona sam na sam. Spytaj co czuje w tej sytuacji. Może nie czuje wsparcia z Twojej strony... Jeśli ja kochasz to nie pozwól nikomu, szczególnie matce rozwalić Waszego małżeństwa!
20 2011-06-11 12:00:54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-11 12:32:20)
Współczuję Tobie takiego piekiełka, gdzie każda z pań chce przeciągnąć Cię na swoją stronę.
Zadanie dla Ciebie: nie dać się wciągnąć w te zagrywki, zgodnie z powiedzeniem, by "nie wtrącać się między wódkę a zakąskę".
Jak to zrobić w praktyce?
Podam przykład z mojego życia.
Był czas, gdy moi dwaj panowie (mąż i syn) zachowywali się podobnie do Twoich pań. Kłócili się przy mnie, prawili sobie dużo różnych złośliwości i obaj oczekiwali, bym opowiedziała się po którejś ze stron.
A ja, idiotka, tak robiłam.
Przysłuchiwałam się, zabierałam głoś, mówiłam swoje zdanie i... dalej "obrywałam po głowie" od tego, który zostawał sam na placu boju. Prowadziłam różne rozmowy z każdym z nich osobno, prowadziłam rozmowy w trójkę. Efekt był identyczny. To ja zbierałam cięgi.
Wówczas zastosowałam inną taktykę. Podczas kolejnej wymiany zdań między panami powiedziałam: "wynik walki w tej chwili oceniam na 1:1. Ciekawa jestem, jak dalej będzie dalej", wstałam od stołu (działo się to podczas kolacji) i wyszłam. Po moim powrocie (zaledwie kilka minut), temat przestał istnieć a i później nie byłam już wciągana w ich rozmowy. Doszłam do wniosku, że taką sytuacje między innymi spowodowała moja postawa - dałam się wciągnąć w rozgrywki. Panowie urządzili przedstawienie, w którym obaj byli aktorami, ja zaś - widownią. Gdy wyszłam z roli widza, nie mieli powodów do odgrywania spektaklu. Przed pustą widownią? Nie opłaca się.
Życzę Tobie, byś przestał być (mniej lub bardziej aktywnym) widzem w tym przedstawieniu.
Jeszcze jedno.
Ten mój brak wtrącania się nie spowodował tego, że panowie przestali się spierać. Spierali się nadal, łagodniej niż do tej pory. I, co dla mnie najważniejsze: zaprzestali ciągnięcia mnie każdy w swą stronę. Po jakimś czasie sami dochodzili do porozumienia. Nie byłoby tego, gdybym dalej chciała pełnić rolę rozjemcy.
Wojtek unikanie wchodzenia w konflikt to chowanie uszu i zwiewanie gdy są kłopoty.
Niech mama wynajmie sobie kawalerkę, będzie zadowolona i samodzielna a twoja zona tez będzie zadowolona wreszcie będąc swobodna w swoim domu.
Twoja mama jest dorosła, ty założyłeś już nową rodzinę i to nowa rodzina jest najważniejsza. Mame możesz co jakiś czas odwiedzać, kupić jej prezent pod choinkę ale to dorosła osoba i musi dla własnego dobra radzić sobie sama.