netkobietyWszystkie działy
Samotność

30-letnia niedoświadczona w związkach

42 odpowiedzi6 767 wyświetleńzałożony przez ironmade, 09.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 30-letnia niedoświadczona w związkach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Nigdy nie byłam w związku.Boję się odrzucenia.Na studiach miałam tylko kolegów.O czymś poważnym nie było mowy,bo albo zajęty(choć podrywał inne) albo niedojrzały.Od wielu lat jestem bezrobotna i ani mi w głowie facet(jestem za biedna).Czy coś ze mną nie tak?

2

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Szczerze mówiąc to cię nie rozumiem...Bez kitu.

Jak masz być doświadczona w związkach skoro "nie w głowie ci facet"??????

To chcesz mięć chłopa czy nie?
Skoro nie zaznałaś miłości w wieku lat dwudziestu to nie znaczy że już jest za późno.

3 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-09 12:21:22)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
ironmade napisał/a:

Nigdy nie byłam w związku.Boję się odrzucenia.Na studiach miałam tylko kolegów.O czymś poważnym nie było mowy,bo albo zajęty(choć podrywał inne) albo niedojrzały.Od wielu lat jestem bezrobotna i ani mi w głowie facet(jestem za biedna).Czy coś ze mną nie tak?

Pięć zdań to za mało, by odpowiedzieć na Twoje pytanie: "czy coś ze mną nie tak?".

Nie jesteś ani nie byłaś w żadnym związku z wyboru. Ok. Nie ma, na szczęście, żadnego obowiązku bycia w związku. To, w dalszym ciągu, kwestia wyboru. Jedni chcą być, inni nie chcą. I nikomu nic do tego.

O odrzuceniu słów kilka.
Nie znam nikogo, kto nie bałby się odrzucenia. Nikt nie chce tego przeżywać, bo nie jest to dla nikogo przyjemne. Nikt też nie ma żadnej gwarancji (bo kto mógłby ją dać), że nie zostanie przez drugą osobę odrzucony. Czasami tylko niektórzy decydują się na to ryzyko, myśląc "a może mi się uda?"

Pisząc to zaczęłam się zastanawiać o czym piszę i o czym Ty myślałaś pisząc o odrzuceniu?
Przecież poznając jakiegoś chłopaka, kolegując się z nim, przyjaźniąc, też nie wiedziałam, czy będziemy razem, czy nie. Taka postawa na początku znajomości "będziesz mój na wieki" tylko odstrasza a nie zachęca.

To, na co na koniec zwróciłam uwagę, to Twój nick.
Jeśli uczyniłaś z siebie żelazną kobietę, to nie dziwota, że nie jesteś w związku.
Jak przedrzeć się przez żelazny pancerz?
Jeśli chciałabyś go zdjąć, możesz ro zrobić. To kwestia Twojej decyzji.

4

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Uciekła ironmade ? A tak zafascynował mnie jej temat sad

Wrócisz ?

5

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Wróciłam.
Jestem sama,bo chyba mam za męski charakter:konkretna,nie owijam w bawełnę,stanowcza,itp.Udawanie słodkiej idiotki wogóle mnie nie interesuje(a takie mają największe wzięcie).Cóż z tego, że jestem ładna,inteligentna ale za szczupła,bo płaska jak deska(tylko mi nie piszcie,że normalni faceci takimi się też interesują bo to ściema sama się przekonałam-jesteś fajna ale jako koleżanka,kumpelka,a jest ze mnie świetna kumpelka).ylko ciapy na mamusinym utrzymaniu się mną interesują.

6

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Następna smile
Polecam kilka wątków niżej wątek melity.

Wielkość biustu i krzywizna nosa nie mają nic do naszego powodzenia w związkach.
Korelacja nie implikuje związku przyczynowego!

7

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Znowu będę tą złą... Autorko, popracuj najpierw nad sobą. Piszesz, że od wielu lat jesteś bezrobotna, a mężczyzn w podobnej sytuacji wyzywasz od ciap na utrzymaniu mamusi. A osobom, które chcą Ci pomóc, od razu krzyczysz "tylko nie piszcie mi, że można się mną zainteresować, bo jestem... (tu lista defektów - biedna, płaska...)". Czego zatem od nas oczekujesz i czego chcesz od życia?

8

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Uwazaj, bo bedzie Tobie coraz trudniej sie przelamac do ajkiegos Pana - z jednej strony bezrobocie doluje, z drugie faceci w tym kraju ktorzy tez nielepiej przeda. na rowni pochylej jestes. zrob coz z praca a potem do przodu........z facetami.

9

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

OK  ja tez obecnie nie mam pracy-służba zdrowia jestem, wiec my nie mamy łatwo, ale jestem w trakcie specjalizacji , ukonczyłam studia podyplomowe, rozpoczynam nauke kolejnego jezyka-  jakos ide do przodu.
Ty tez musisz ruszyc z miejsca, wiem, ze o prace teraz moze byc trudno ale sa rózne kursy czy szkolenia a zawsze warto pogłębiac kwalifikacje i rozwijac sie a to tez doskonała okzja by wyjsc do ludzi i poznac kogos:) a bezrobocie dołuje wiec i poprawa nastroju bedzie:)
Troche dziwnie postrzegasz facetów- nie wszyscy lubią słodkie idiotki, ilu facetów tyle gustów, podobnie jak u kobiet:).
Mało piszesz o swoich próbach pozanwania nowych osób i o zawartych znajomosciach-poza ciapami:)
Masz kompleksy na punkcie swojego ciała-a która ich nie ma, masz małe piersi- kup push-up'a (cudowna rzecz, wynalazca takiego stanika powinien dostac Nobla).
Rusz z każdego miejsca w zyciu:)

10

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
maszkarada napisał/a:

Następna smile
Polecam kilka wątków niżej wątek melity.

Wielkość biustu i krzywizna nosa nie mają nic do naszego powodzenia w związkach.
Korelacja nie implikuje związku przyczynowego!

Sorry za to osobiste pytnie, ale czy Ty masz teraz kogoś? Jesteś pozytywnie nastawiona, pogodzona ze sobą, akceptujesz siebie. To moim zdaniem jest klucz do sukcesu, więc?...

11 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-21 19:03:39)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
ironmade napisał/a:

Nigdy nie byłam w związku.Boję się odrzucenia.Na studiach miałam tylko kolegów.O czymś poważnym nie było mowy,bo albo zajęty(choć podrywał inne) albo niedojrzały.Od wielu lat jestem bezrobotna i ani mi w głowie facet(jestem za biedna).Czy coś ze mną nie tak?

Nie.
Jako facet mam nieco podobnie, choć trafiam raczej na wiele madrych kobiet i dziewczyn.
Pieniądze w związku nie są najważniejsze, choć ułatwiają życie.
Ja myślę o pieniądzach głównie patrząc bardziej na przód - co będzie jak pojawi się dziecko.
Chociaż fajnie byłoby zabrać ukochaną do kina, teatru na wystawe czy opery..
Lecz liczy się głównie uczucie.
Tak więc wszystko jest ok.
Też wolałbym wpierw znaleźć pracę a potem trafić na miłość, lecz może się okazać, iż będzie na odwrót albo trafię na jedno i drugie w tym samym czasie.
Cóż, życie.

ironmade napisał/a:

Wróciłam.
Jestem sama,bo chyba mam za męski charakter:konkretna,nie owijam w bawełnę,stanowcza,itp.Udawanie słodkiej idiotki wogóle mnie nie interesuje(a takie mają największe wzięcie).Cóż z tego, że jestem ładna,inteligentna ale za szczupła,bo płaska jak deska(tylko mi nie piszcie,że normalni faceci takimi się też interesują bo to ściema sama się przekonałam-jesteś fajna ale jako koleżanka,kumpelka,a jest ze mnie świetna kumpelka).ylko ciapy na mamusinym utrzymaniu się mną interesują.

I z powodu nie bycia słodkimi idiotkami Europejki u Azjatów raczej nie mają powodzenia - są zbyt dojrzałe.
big_smile
Wiesz, brak pracy nie zawsze oznacza ciapostwo.
Gdzie ja nie pracowałem, jakiej roboty się nie łapałem.
Restauracja, ochroniarz, księgarnia, ulotki, statystowanie, modeling, call center, sex-chat, przepisywanie i pakowanie, inwentaryzacja, sprzątanie... Ja się klochana pracy nie boję.
Tylko..w restauracji nie wiedizałem co robię dobrze a co źle z powodu głupich żartów a byłem strasznie zestresowany..ochroniarz..mam psią fobię a miałem pracować na monitoringu a wylądowałem w miejscu, gdzie psy już jednego ochraniarza zagryzły..księgarnia..filia upadła bo była źle zarządzana a mnie zwolniono, ulotki i statystowanie nie nadają się na stałą pracę..raczej na dorobienie sobie, modeling..muszę pilnować agencji i sam śledzić ogłoszenia bo agencje nie kiwają nawet palcem i mimo bycia na portalu, gdzie decyduje zdjęcie o byciu w nim(jest komisja znawców mody itp.)  jakoś ogłoszeń dla mnie nie ma..cal center - super, zostałem przyjęty do pracy - przynajmniej szef mi tak powiedział, nastepnego dnia przychodzę do pracy bo mnie zaczęlo zastanawiać, że nie ma żadnych ustaleń co do mego przyjścia do pracy czyli kiedy..okazało się, że nie pracuję..za call center podawał się też sex-chat, odpadłem gdyż na dzień próbny wybrałem dzień miast nocy..kumpel był miesiąc i zrezygnował - trzeba udawać kobietę, lesbijkę, czasami faceta z dziećmi.. - inwentaryzacja..agencja pracy ciagle mi ją zgłąsała na jedną noc..nie zamierzam się wykłócać z chamami o 100 zł..sorry, sprzątanie..szefowa oddziału wielkiej korporacji obiecała mi, że na pewno będę sprzątal ich biura telefonu się nie doczekałem.
Więc brak pracy nie zawsze jest oznaką ciapostwa pani doskonała co pracę ma na kiwnięcie ręki.
Z takim podejściem to się nie dziwię, że jesteś sama - myślisz tylko o korzysciach finansowych.
Nie zależy ci na uczuciu tylko byciu utrzymanką, liczysz na sponsoring.
Gardzę takimi osobami i wolę być ciapą co wie czym jest miłość niż miliarderem co umrze samotnie otoczony przedmiotami..
Też jestem sczupły, mam leką niedowage a na zianteresowanie się mną dziewczynami nie narzekam, nawet dziś się jedna za mną obejrzała.
Co do piersi..mnie interesuje tylko by była zgrabna.
Znam jedną "deskę" i ciągle ją widze jako atrakcyjną i wspaniałą kobietę.
Jej charakter i zachowanie tak bardzo mi pasują, że reszta schodiz na dalszy plan - w tym te piersi.
Nie interesują mnei kobiety co polecą na mnie dopiero jak będe miliarderem - to jest zakochanie ale w pieniądzach a nie człowieku.
Nie chcesz normalnego tylko sponsora.
Tylko masz rację..puści faceci z kasą chcą by kobieta miała też piersi najczęściej i się otaczają nawet wianuszkiem pań jak np. twórca Playboya ten z USA.
Ponoć teraz z wielu takich jak ty została przy nim tylko jedna.
Chcesz być luksusową prostytutką prosze bardzo, ale nie ściemniaj, że zależy ci na związku.

12

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

A propos pracy.
Nie mam ukończonych studiów. Nie mam żadnego certyfikatu potwierdzającego znajomość języków.
Do wielkiego miasta przyjechałam z zabitej dechami dziury.

Będąc, w wieku 21 lat, nad przepaścią - jedna walizka starych ciuchów, matura w kieszeni ledwo i załamanie nerwowe na etapie zaleczania, zaczęłam się zastanawiać, co by tu zrobić, żeby za tydzień mieć co jeść.

Wzięłam kartkę i długopis, a następnie wypisałam sobie wszystko, co potrafiłam. Nie było tego wiele.

Takoż zaczęłam zastanawiać się, uwaga - jaką umiejętność mogę nabyć, żeby ją sprzedać.
(Tutaj mała rada dla tych, którzy robią to teraz: wielki popyt jest na znajomość dziwnych języków, np. chińskiego. Jeżeli to za trudne - biznesowy rosyjski. Jeśli wolisz komputery: flash + action script, odpuście sobie php, za dużo ludzi na rynku).

Wymyśliłam dobrze. Idąc na pierwszą w życiu rozmowę (zmieściłam się w tym wspomnianym tygodniu) już miałam trochę wiedzy teoretycznej, a pracodawcy powiedziałam z dumą: tyle wiem po tygodniu, a proszę pomyśleć, co będzie za miesiąc!
Dzisiaj jestem, gdzie jestem i zawdzięczam to tylko sobie.

Kiedy czytam łzawe teksty o "pokoleniu 1500" to mnie krew zalewa. Jak głosi wszechmądra sygnatura Wielokropka "jak się chce, znajdzie się sposób; jak się nie chce, znajdzie się powód".


Ad. Aga30

Nie, nie mam nikogo. Po prostu zajęłam się innymi rzeczami. Jak mam kogoś mieć, to to "samo się zrobi", bez mojego udziału smile Po drugie, mi się naprawdę rzadko kto podoba wink Andrew Eldritch jest już stary, Bruce Dickinson jest gejem... co ja poradzę?
Czyli, jak widać, można być zadowolonym i szczęśliwym bez misia- srysia wink

13 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-21 20:28:35)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Jasne, tylko co jak pracodawca sprawdzić zechce znajomość?
Ja powodów szukać nie muszę, pracodawcy sami mi je dają.
Masz rację, pewnie mogłem zostać w tej restauracji.
Może powinienem poświęcić swoje zdrowie.
Tylko pracodawcy też mogliby być np. szczerzy?
Nie sądzisz? Postanowiłem założyć własny interes bo większe szczęście mam do klientów niż szefów.
Teraz na flashu i action scripcie się nie kończy..no, ale jak już masz pracę to nie czytasz ogłoszeń.
Chcą by człowiek robił za 5 i płacili mu jak za pracę jednego.
To jest wyzysk. Jak ktoś lubi być niewolnikiem i ma w nosie swoje zdrowie - drzwi otwarte proszę bardzo. Tylko niech potem kobieta nie narzeka, że "męża nie ma w domu, bo wyjeżdża na delegacje" albo że "nie wie czy go jeszcze kocha".
Naczytałem się dość sporo nawet tutaj tego typu wpisów, więc proszę mi nie ściemniać, że praca za wszelką cenę jest czymś dla czego warto poświęcać związek i swoje zdrowie.
Pozdrawiam wszelkich niewolników systemu i stereotypów(że facet ma zarabiać a kobieta przy garach).
I jeszcze jedno, każdy chciałby tak wygodnie - partner zarobi a ja będę się lenić.
Życie to nie bajka i nie każdy facet życia jest księciem a kobieta księżniczką.
Jasne, ze da się żyć bez miłosci.
Mogę latać po burdelach i gadać na forum - seks i rozmowy = pełny pakiet świadczeń.
Dziecko można adoptować a chcąc spłodzić można oddać nasienie do banku spermy.
Pytanie tylko czy to jest znowu takie dobre i czy miłosć np. adoptowanego dziecka mogłaby zastąpić miłość partnerki.
Nie sadzisz, że to też pewnego rodzaju wygodnictwo?
Lecz wygodnicki facet to już be i ciapa.
A kobieta może być wygodnicka i ciapą.
Przepraszam, księżniczką na włościach.
Nie wiem czemu mi się to kojarzy z pustą lalą, dla której liczy się tylko seks i kasa.
Wiem, że takim kobietom łatwiej znaleźć pracę "prosytucja, sponsoring".
Zresztą dość często czytam ogłoszenia, że szukają kobiet choć nie prowadzą biur matrymonialnych i agencji towarzyskich.
Niestety nie jestem atrakcyjną pusta lalą.
A co do pracy i zatrudniania..
Ostatnio pewna firma mi zleciła obróbkę zdjęć bo idioci, których zatrunili na stałe nie są w stanie tak obrobić. Innymi słowy głupi mają szczęście a ludzie co mają kłody pod nogami doceniają je jak już uda im się osiągnąć w przeciwieństwie do wielu urodzonych w czepku.
I jak widać kwalifikacje się nie liczą przy zatrudnianiu.

14 Ostatnio edytowany przez maszkarada (2011-10-21 20:33:47)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Mój aktualny prezes nie jest Polakiem i rozmowy kwalifikacyjne odbywał ze mną po angielsku i niemiecku.
A każdy inny, jak dowiadywał się, że nie mam papieru, to po prostu wołał jakąś panią Marysię biegłą w tych sprawach i maglował mnie, dopóki nie uznał, że mu odpowiada/ nie odpowiada.

W ogóle nie kumam, czemu odpowiedziałeś takim atakiem - post był skierowany do autorki wątku - Ty napisałeś przecież, że ogarniasz, starasz się, łapiesz jakieś fuchy.

Kolejna rzecz - jeśli szukam pracownika ze znajomością FL/ AS, to wiem, kogo szukam. Jeżeli moi znajomi takich szukają, to też wiem, o kogo im chodzi. Za popaprańców w stylu Samsunga, który chciał (albo jeszcze chce) przyjąć studenta do redagowania newsletterów ze znajomością psp, ajaxa i programów afiliacyjnych nie mogę ręczyć.

Kwalifikacje się liczą. Nie liczy się bzdetny papier, za którym nie idą umiejętności. W mojej dziedzinie są w tym kraju ode mnie lepsi - ale niewielu.

15 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-21 20:51:31)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Odpowiedziałem atakiem bo w sumie mnie też to(ta sytuacja) wkurza to raz.
A dwa wszyscy na garnuszku mamy zostali uznani za ciapy i niedorajdów oraz leni(czyli ja też).
A po trzecie uznałaś, że moje pretensje są bezpodstawne bo mi się nie chce, co miało chyba prawo mnie jednak wkurzyć bo bezpodsawne oskarżenia denerwują tak samo jak te słuszne(zwłaszcza, że wiem, iż stać mnie na więcej).
Odpowiedziałaś owszem autorce, lecz pod koniec "ad. Aga30", dlatego uznałem, że to co napisałaś wpierw było bardziej jednak do mnie, wiesz?

Co do kwalifikacji...
Mam znajomego naucyzciela plastyki i..
Okazuje się, że on nie może znaleźć pracy a plastyki uczy pani np. od chemii.
Człowiek po ASP z dużym dorobkiem artystycznym w kraju i za granicą ze znajomoscią języków, były wykładowca w Szkole Reklamy.
Na praktykach w bibliotece się pytałem o pracę..nie zatrudnię pana bo moja córka..
Gratuluję zatem Maszkaro pracodawcy co ceni Ciebie za kwalifikacje a nie np. za bycie kobietą.
Nie każdy ma takie szczęście i nie jest to niestety reguła.
Mam nadzieję, że autorka wątku nie opuści ukochanego jak np. zbankrutuje albo zostanie zwolniony.
Bo też tak bywa.
Poza tym skoro każdy pracodawca taki dobry to w takim razie zwolniony pracownik rozumiem jest zły?
Bo chyba bez powodu nie został zwolniony?
Tylko co wtedy jak pracownik solidnie wykonywał robotę?
Przepraszam jeśli zbyt pochopnie oceniłem autorkę, lecz irytuje mnie twierdzenie, ze każdemu zawsze jest łatwo o pracę i wszysko zależy od chęci pracownika.
Pracodawca też musi chcieć zatrudnić - nieprawdaż?

16

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moje poglądy na prace i płace są niepopularne, budzą oburzenie i wqrw wink
Inna sprawa, że nigdy nie byłam bezrobotna i nie miałam okazji odczuć na własnej skórze frustracji z tym związanych. Obym nie poczuła, ale i tego życie być może zechce mnie nauczyć. No idea.

A wiesz, jak mnie wkurzają takie panny, co leżą i pachną, a wszystko mają? Takie, o których piszesz per "luksusowe prostytutki"?
Też mi źle jest czasami, że inni dostali jakąś kasę na start od starych, albo bogato się ochajtali. A ja zapieprzam jak mały samochodzik.

Tyle.

I kończymy ten offtop, bo to totalnie nie na temat wink

17 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-21 20:58:50)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

No masz rację. Przepraszam, lecz piszę od strony osoby co wiele prac przerobiła, była bezrobotna i momentami ciągle jest i której ledwo by starczało na czynsz gdyby nie..rodzina.
Bardzo bym chciał to zmienić.
Ok, rozumiem autorkę, że chce mieć zaradnego faceta.
Tylko zaradność to nie tylko polega na posiadaniu pracy, lecz radzeniu sobie też w takiej sytuacji jak ja..mimo stałej pracy opłacam kurs angielskiego na przykład. A teraz mam szanse opłacić jego resztę i może jeszcze na coś będzie mnie stać.
Inni co sobie radzą mając stałą pracę ciekawe jakby sobie dali rade na moim miejscu..
Jak o tym pomyślę to już wyobrażam sobie pijaków, narkomanów..ludzi w totalnej depresji.
Na szczęście nie tak łatwo mnie złamać. I życze autorce by znalazła właśnie faceta co poradzi sobie i się nie załamie nawet w najgorszej sytuacji a nie miliardera co jak wyląduje na bruku będzie robił w gacie i beczał jak niemowle topiąc się w alkoholu.
wink

ps. Maszkarado, jeszcze raz przepraszam..też doszedłem do wniosku, że mamy inne doświadczenia.

18

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
Aga30 napisał/a:
maszkarada napisał/a:

Następna smile
Polecam kilka wątków niżej wątek melity.

Wielkość biustu i krzywizna nosa nie mają nic do naszego powodzenia w związkach.
Korelacja nie implikuje związku przyczynowego!

Sorry za to osobiste pytnie, ale czy Ty masz teraz kogoś? Jesteś pozytywnie nastawiona, pogodzona ze sobą, akceptujesz siebie. To moim zdaniem jest klucz do sukcesu, więc?...

Aga dlaczego ty patrzysz na siebie pozytywnie i akceptujesz siebie tylko wetdy gdy masz kogos??
Dziewczyno musisz to zmienic, bo to w żadnym wypadku nie jest klucz do dobergo samopoczucia.
Ja nie jestem na tyle mądra by konkretnie Ci poradzic (ale moze to zrobic Maszkarada lub Wielokropek) a mnie tez taka pomoc sie przyda bo jeszcze nieraz łapie sie na tym, ze postrzegam siebie poprzez pryzmat , tego czy jestem z facetem czy nie-choc od pewnego czasu staram sie to zwalczac, bo wiem, ze to nieprawda,  też czesto łapie sie na tym , ze ludzie odbierają mnie lepiej gdy mam kogos-dlatego umawiam sie z skretyniałymi dooopkami:) jak mój ostatni, przedostatni i przedprzedostatni:).
Tyle, że to drugie to raczej jest prawda (ciagle pod tym wzgledem siedzimy w mrokach średniowiecza).

19 Ostatnio edytowany przez maszkarada (2011-10-21 22:05:06)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Niobe,

Aga napisała "To moim zdaniem jest klucz do sukcesu, więc?..." po czym wnioskuje, że w pytaniu chodziło o to, czy moje nastawienie pomogło mi zacząć być z kimś. Ale nie wiem, czy na pewno tak... Aga?

Nie sądzę, żebym odnosiła wrażenie, że jak byłam z kimś, to ludzie patrzyli na mnie przyjaźniej, czy z większym szacunkiem. Na 100% zaś jak umawiałam się z jakimś dziwnym typem, to patrzyli na mnie wzrokiem pt: "co jej odwaliło?"

Nie można w życiu świecić światłem odbitym. Każdy z nas zapala się sam z siebie. Tak naprawdę, to nawet jeśli kochamy, to nie kochamy k o g o ś , tylko to, jak się dzięki temu komuś czujemy.

Swoją drogą, jeśli nie upatrujemy sensu życia/bycia/człowieczeństwa w związku z matką, ojcem, przyjaciółką, szefem itd., to dlaczego upatrujemy z uporem maniaka w związku z facetem? Przecież z wartości dodanych mamy tylko seks.
Ja wiem, wiem - jest to biologiczny atawizm wink Ale przypominam, że żyjemy w kulturze, a nie w naturze i możemy z powodzeniem się nad tym zastanowić.

Bycie z kimś, spanie, uprawianie seksu i picie porannej kawki jest fajne, ale nadajemy temu zbyt duże znaczenie.

BTW nie czuję się dobrze jako zen guru - mam swoje w główce, ale nie więcej, niż Wy smile Popełniam dużo błędów, stąd dużo się uczę.

20

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Też mi się wydaje, że nadajemy zbyt duże znaczenie - stąd moje ironiczne podejście, że seks i gadanie można mieć i bez partnerki.

21 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-10-21 22:43:13)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Tak Maszkrado, właściwie zinterpretowałas moje pytanie. Natomiast stwierdzenie Niobe, że mnie określa jedynie facet u boku, też jest niestety prawdą.

22

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Określa Cię, bo Ty sama się tak określasz.
To, kim jesteśmy, jest kwestią naszej decyzji.
Tylko, że łatwiej nam nie brać odpowiedzialności za to, za nasze życie w ogóle.

23

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Staram się walczyć z tym definiowaniem mnie przez faceta, ale zmiana pewnych mechanizmów myślenia o sobie jest procesem długim. Np. dowiedziałam się ostatnio, że mój fantastyczny były żonaty boyfriend karmi takimi samymi gadkami moją koleżankę. Odarcie tej znajomości z resztek wyjątkowości, zabranie mi tego złudzenia, że byłam kimś ważym powoduje, że czuję się nikim...

24

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Ale to jego za to powinnaś obwinić Aga30, a nie siebie ....

25

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
Aga30 napisał/a:

Staram się walczyć z tym definiowaniem mnie przez faceta, ale zmiana pewnych mechanizmów myślenia o sobie jest procesem długim. Np. dowiedziałam się ostatnio, że mój fantastyczny były żonaty boyfriend karmi takimi samymi gadkami moją koleżankę. Odarcie tej znajomości z resztek wyjątkowości, zabranie mi tego złudzenia, że byłam kimś ważym powoduje, że czuję się nikim...

Nie ty jesteś nikim tylko, ten żonkoś to typowa szmata i kazdej kobiecie sciemnia tym samym tekstem- zwykły babiarz, kobieciarz, dziwak... ja gdyby to usłyszała to humor poprawiłby mi sie od zaraz-widac jak na dłoni , jaki to drań i doopek (żal żony i dzieci) a  żal po zakończonym zwiazkw minąłby jak ręką odjął.
On jest nikim-nie ty, ty jesteś znużona samotnoscią, cieżko Ci z tym (ja Cie rozumiem az, za dobrze).

26

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Dziękuję Niobe - potrzeba mi było takiego ostrego podsumowania tego gościa. Rzeczywiście to, że jest palantem pomaga, ale jednocześnie przekreśla calkowicie ten czas z mojego życia, który poświęciłam tylko dla niego. Zdecydowałam się na ten związek tylko dlatego, że miałam wrażenie, że dwoje ludzi połączyło coś niezwykłego wbrew jego sytuacji rodzinnej. Pamiętam jak na samym początku, gdy chciałałam zerwać on płacząc przekonywał mnie, bym nie rezygnowała z tego, bo bardzo rzadko się zdarza, by spotkały się bratnie dusze!!! Ja pier.......... idiotka ze mnie!!!! A teraz kur... raptem po tygodniu znalazł kolejną bratnią duszę, która też jest w związku małżeńskim, więc ma gwarancję, że się nie zaangażuje i nie zagrozi jego fantastycznej RODZINIE. Ale dość o nim.

Nie byłam w stałym związku od 2 lat, ale miałam w tym czasie kilka mniej lub bardziej znaczących znajomości. Były to bardzo emocjonujące 2 lata, ale mam już dosyć emocji, chcę stabilizacji. Ciągle jednak wybieram sobie facetów, którzy tej stabilizacji z róznych względów dać mi nie mogą... Ostatnio poznałam kogoś interesującego, poprosił mnie o nr tel, ale nie zadzwonił. Było mi przykro, ale chyba ktoś tam w górze czuwa, bo to byłaby kolejna strata czasu. Facet jest po ciężkim rozstaniu i przychodzi na imprezy otoczony wianuszkiem przyjaciółek... Nie wiem skąd brać wiarę, że spotkam jeszcze mężczyznę, z którym założę rodzinę??????

27 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-10-23 22:43:46)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Aga30 wiarę trzeba mieć do końca. Ja wiem ze nie jestem nikim niewartosciowym, bo nie mam rodziny. Znam cała masę wolnych facetów z którymi bym się męczyla bo z nimi nie iskrzy, znam zonatych - takich jak opisujesz, co szukają seksu na boku bo w malzenstwie cos szwankuje..itp itd iw iem ze nie warto sie wiazac z na siłe, bo mnie to nie uszcześliwi a wrecz pograzy...

Odpowiedni facet dla nas jest i sie znajdzie w najbardziej niespodziewanym momencie, ja w to wierzę... a jesli nie - to nie bede sie czula Nikim, bo lubie siebie  :-)

Dzisiaj jest naprawde ciezko trafic na kogos, kto bedzie tą bratnią duszą i bedzie się fajnie układac.......Nie mówię ze nie warto szukać, ale z rozsądkiem...bez tragizowania. Nie chcialbym być juz w związku, w którym bym się męczyla, na siłę tylko po to by mieć rodzinę/dziecko. Zdecydowanie - nie........

Widze, że ty bardzo chcesz znalezc - a jak sie za bardzo chce, zazwyczaj nie wychodzi .......moze spokojniej, wyluzuj, i z rozsadkiem - z zonatymi z miejsca urywaj kontakt (nie warto).....

28

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Postaram się trochę odpuścić. Skupić bardziej na sobie niż na szukaniu związku. Dzięki

29

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

A skąd takie parcie na związek?
Może szukasz jakichś problemów zastępczych?
Zastanów się na zimno: po co Ci mężczyzna, dzieci i domek na przedmieściach?
Dla mnie to Ty masz w ogóle niezłe zagęszczenie: ja byłam w całym swoim życiu zaangażowana w dwie znajomości i raz byłam zakochana platonicznie (jako młodziutkie dziecię).

Mówicie o tej "nadziei do końca" jakby bycie z mężczyzną było "stawką większą niż życie".
Nie rozumiem. Nie umiem zrozumieć. Przykro mi, bo chciałabym.

Dla mnie to taka postawa właśnie umniejsza człowieka.

30

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
maszkarada napisał/a:

(...)po co Ci mężczyzna, dzieci i domek na przedmieściach?(...)

A w domku firanki w oknach i pelargonie na parapetach, i kominek, i ogień w nim, i...

Po co? Toż na tym, kobieto, polega stabilizacja. tongue

Kolejny standard, to: kobieta bez mężczyzny nie istnieje. Idę o tym powiedzieć mojej córce, że nie istnieje. hmm

31

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Aga30 w jedna strone przesadza,a Maszkarada w drugą :-) :-) ;-)

32

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Wielokropek, ok

Mam domek, mam kaktusa i świeczkę (też ogień), pieniądze, może zwierzaka mam nawet.
Toż to nie jest stabilizacja?

Motylek,

Ja wolę przyjąć, że mamy z Agą różne pojęcie świata i życia. Nie ma żadnej "przesady", bo nie ma normalności, tylko funkcjonalność.

33

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

maszkarada,
dla Ciebie i wielu kobiet do stabilizacji chłopa nie potrzeba. smile Myślę podobnie.
Ale są też kobiety, dla których stabilizacja=chłop w domu.

34

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Jak to chłopa Wam nie potrzeba? ;-P

35

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Do stabilizacji - nie. Sama sobie jestem stabilizacją.

36 Ostatnio edytowany przez maszkarada (2011-10-24 12:20:14)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Kurczę, przez to wszystko nie wyczaiłam subtelnej ironii w tym poprzednim poście.

Tylko wkurza mnie (przed chwilą również musiałam dać temu upust w innym wątku) taka postawa. W ramach przypowieści przytoczę, cóż to kiedyś mi powiedział bardzo znany pan katolicki intelektualista. Ja ich generalnie bardzo lubię - katolickich intelektualistów - bo prezentują skrajnie odmienne do moich poglądy i z tego powodu są fascynujący do dyskusji przy kielonku wódki.

Otóż powiedział mi, że jako biedne, nieszczęśliwe dziecię, zdominowane przez własną matkę, utknęłam w schemacie nienawiści do mężczyzn i stałam się archetypową dla katopublicystów "brzydką lesbą", której "potrzeba chłopa".

Jakby(ście) - co Ciebie Wielokropku nie dotyczy - nie mogli zauważyć, że po za takimi rąbniętymi masochistkami jak Magda Żuraw (polecam wygoogle'owanie), żona Korwina- Mikke i rzeszą innych kobiet - są takie jak ja.
Które najpierw uważają się za człowieka.

Ot.

(edit - w międzyczasie i tu pojawiło się hasło o "chłopie" wink)

37 Ostatnio edytowany przez ironmade (2011-10-24 17:26:30)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Nie szukam żadnego sponsora-brrrrr,jestem praktykującą katoliczką, porządną dziewczyną ze wsi i mam praktyczne podejście do życia.
To faceci z prowincji są materialistami, dlatego patrzę na swoją sytuację przez pryzmat własnej niezaradności.I to jest ironią losu,bo mam wiele umiejętności- praktycznych.
Trudno odczuwać stabilizację bez stałej pracy,oszczędności się kiedyś kończą.
Na szkoleniu byłam w ubiegłym roku,16 m-cy na nie czekałam a i tak nic mi nie pomogło(byłam jedyną singielką choć było kilka młodszych i zamężnych-typowe materialistki).Kursy z urzędu pracy są do dupy.
A z minimalistycznymi cyckami dałam sobie spokój(były zawsze moim kompleksem,push-up-y niewiele pomagają).

38 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-10-24 19:30:38)

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

No jak to skąd to parcie na faceta? No przecież żeby się dowartoścować!...
Niestety z samooceną u mnie odkąd żyję krucho, choć nikt kto zna mnie tylko powierzchownie by o tym nie pomyślał.
Pod pewnymi względami jestem nonkonformistką, ale nie aż tak, by norma społeczna w postaci domku z ogrodkiem i z męską zawartością do mnie nie przemawiała. Choć nie musi to być domek, a jeśli już to na pewno bez firanek w oknach;) Nie żyjemy w próżni i tylko wybitnie silna osobowość może czuć się dobrze bez swojej rodziny, albo chociaż stałego związku.
Pomijam biologiczne uwarunkowania do łączenia się w pary i podtrzymywania gatunku... Może moje podejście jest przesadą (na pewno), ale samowystarczalność jest po prostu wbrew naturze.

39

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
motylek79 napisał/a:

Jak to chłopa Wam nie potrzeba? ;-P

smile hehehe ....

40

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
Wielokropek napisał/a:

Do stabilizacji - nie. Sama sobie jestem stabilizacją.

Stabilizacja brrrrrr......są różne rodzaje stablizacji;
-finansowa; b,ważna dla mnie, bo pieniądze daj poczucie bezpieczeństwa, moi rodzice troche ich mają, wiec sa dla mnie wazne, ale ta stabilizacja fonansowa nie ma nic wspólnego z facetem, bo żaden facet ( moze z wyj. szejka) nie chce miec kobity na utrzymaniu ( w kazdej chwili, moze jej wypomniec ten "za cudze" chleb, który ona własnie wcina), ciagle inwestuje w siebie i ucze sie, by samej móc sie utrzymac- wiec w przypadku tej stablilzacji ide w strone Maszkarady

-emocjonalna; nuuuuuuuda, nie dla mnie , lubie nieporządek i chaos w życiu, wtedy czuje sie najlepiej.

Ogólnie staram sie słowa "stabilizacja" nie wymawiac, nie stosowac w zyciu.
Meżczyzny nie chce dla stabilizacji, tylko dla miłosci- chce kochac i byc kochana- wiem, ze to jest tak banalne, aż cebulki włosów bolą ale we mniej tej naiwnosci i banalnosci po cebulki włosów- ja to nazywam chcecią przynależnosci do plemienia; ja, facet, ew potomstwo i mamy mikroplemie:) smile smile tu przynależe, to mnie potrosze określa-ja szukam faceta by stworzyc własny szczep:) tyle, ze bedzie w nim panował lekki chaos.

PS.Maszkarada, ja też lubie rozmowy z katolikami-intelektualistami (nawet na trzeźwo:) smile )

41

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach
ironmade napisał/a:

Nie szukam żadnego sponsora-brrrrr,jestem praktykującą katoliczką, porządną dziewczyną ze wsi i mam praktyczne podejście do życia.
To faceci z prowincji są materialistami, dlatego patrzę na swoją sytuację przez pryzmat własnej niezaradności.I to jest ironią losu,bo mam wiele umiejętności- praktycznych.
Trudno odczuwać stabilizację bez stałej pracy,oszczędności się kiedyś kończą.
Na szkoleniu byłam w ubiegłym roku,16 m-cy na nie czekałam a i tak nic mi nie pomogło(byłam jedyną singielką choć było kilka młodszych i zamężnych-typowe materialistki).Kursy z urzędu pracy są do dupy.
A z minimalistycznymi cyckami dałam sobie spokój(były zawsze moim kompleksem,push-up-y niewiele pomagają).

Sam jestem z prowincjii szeroko rozumianej i nie uważam za materialiste. Ciężko pisać, bo to forum i niewiele można poznać, ale jestem szczery, mam te swoje zasady w stylu - nie lubie firanek krótkich, serialu na dobre i złe i nikt mnie nie zmusi do oglądania. Moja pewność siebie wzrasta i to mnie cieszy. Ale w tym wszystkim jestem romantykiem takim. Gdy jestem sam, to czas dla mnie, dla lepszego siebie zrozumienia. To nie katorga, ani hańba. Mam hobby- wtedy poświęcam temu.
Co do kobiet - cycki nie są wyznacznikiem ich wartości. Mnie interesują np. optymistyczne, zadowolone, uśmiechnięte i spontaniczne dziewczyny.
Taka moja rada - Sam nie uzależniam własnej wartości i samooceny od powodzenia u kobiet, tego i w przypadku facetów tobie - życzę smile

42

Odp: 30-letnia niedoświadczona w związkach

Też kiedyś miałam tak samo,choć dziś mam prawie 30-tke ale mam męża,dziecko i jestem szczęśliwa.Jakoś samo przyszło.A jeśli poczujesz,że to jest to,wtedy zapomina się o biedzie i bezrobociu.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 30-letnia niedoświadczona w związkach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026