netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Nasze biedne dzieci.

18 odpowiedzi4 551 wyświetleńzałożony przez flores18261, 02.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Nasze biedne dzieci.

Blisko 2 miliony dzieci w Polsce żyją na skraju nędzy - pisze "Dziennik Polski". Sytuacja materialna dzieci w Polsce została oceniona przez UNICEF jako najgorsza spośród 21 krajów europejskich.Połowy polskich rodzin nie stać na wysłanie dziecka na przynajmniej tygodniowe wakacje poza miejsce zamieszkania, wynika z badań przeprowadzonych w tym tygodniu na zlecenie "Głosu Nauczycielskiego" przez Instytut Badania Opinii Homo Homini.Raport przygotowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju mówi, że Polacy wydają na dzieci najmniej spośród wszystkich 32 krajów należących do organizacji.
Sytuacja materialna dzieci w Polsce została oceniona jako najgorsza spośród 21 krajów europejskich również przez UNICEF.

Norwegowie na utrzymanie dziecka wydają prawie dziesięciokrotnie więcej niż statystyczni Polacy. W efekcie 1,8 mln dzieci w Polsce cierpi z powodu ubóstwa.

Z roku na rok maleje liczba dzieci uprawnionych do pobierania zasiłku rodzinnego i stypendiów szkolnych. W 2004 r. zasiłek rodzinny pobierało ponad 5,5 mln dzieci, a w 2009 r. już tylko 3,3 mln. W roku szkolnym 2007/2008 stypendia z Narodowego Programu Stypendialnego pobierało 949 tys. uczniów. W roku szkolnym 2008/2009 już tylko 567 tys. To efekt tego, że od lat nie zmieniają się kryteria, na podstawie których przyznawane są zasiłki i stypendia, choć w ciągu ostatnich 7 lat płaca minimalna wzrosła z 824 do 1386 zł. To powoduje, że coraz mniej osób ma prawo do tych świadczeń - zaznacza Magdalena Kaszulanis, rzecznik prasowy ZNP.

Od 7 lat nie zwiększył się też ani o złotówkę próg dochodowy uprawniający do zasiłku rodzinnego (wynosi 504 zł), a od 5 lat nie zmienił się próg na osobę w rodzinie uprawniający do stypendium szkolnego (wynosi 351 zł).

UNICEF: Ubóstwo dzieci to w Polsce duży problem.Największe nierówności wśród polskich dzieci dotyczą sytuacji materialnej - na 24 państwa OECD Polska zajęła 21. miejsce; ubóstwo dzieci jest w naszym kraju dużym problemem - wynika z raportu UNICEF na temat różnic w poziomie życia dzieci w poszczególnych państwach.
Raport UNICEF "Wykluczone dzieci" pokazuje nierówności społeczne wśród dzieci w 24 krajach OECD w trzech obszarach: sytuacji materialnej, edukacji oraz zdrowiu. W raporcie badano dystans pomiędzy medianą - czyli warunkami uważanymi za normę w danym społeczeństwie - i dolnym końcem skali.

- W raporcie patrzymy na sytuację z perspektywy dzieci znajdujących się w najgorszej sytuacji i sprawdzamy, gdzie rozwarstwienie jest największe. Możemy też sprawdzić, jak wypadamy na tle innych krajów i czy te, które wypadają lepiej, są bogatsze, czy może prowadzą bardziej efektywną politykę społeczną - powiedziała w rozmowie z PAP Ewa Falkowska z UNICEF Polska.
Nierówności w dobrobycie dzieci zmierzono za pomocą trzech wskaźników: dochodów gospodarstw domowych, dostępu do podstawowych zasobów edukacyjnych (posiadanie przez dzieci m.in. biurka, spokojnego miejsca do nauki, komputera do nauki, internetu, podręczników) oraz warunków lokalowych.

Najlepiej wypadają Szwajcaria, Islandia i Holandia (mają najniższy wskaźnik nierówności sytuacji materialnej dzieci). Niemcy, Belgia, Wielka Brytania, Grecja i Słowacja plasują się niżej w rankingu ze względu na bardzo duże nierówności w dostępie do zasobów edukacyjnych. Hiszpania, Kanada, Portugalia i Grecja utraciły wysokie pozycje z powodu dużych nierówności w dystrybucji dochodów. Polska zajęła 21. miejsce. Największe nierówności dotyczą warunków lokalowych, nieco mniejsze dochodów, a najlepiej wypadamy pod względem dostępności do zasobów edukacyjnych.

- To, w jakiej sytuacji znajdują się dzieci, ma ogromny wpływ na ich obecne i przyszłe życie. Dorastanie w ubóstwie zazwyczaj skutkuje niższym poziomem opieki zdrowotnej, osiąganiem w szkole wyników poniżej normy, słabszymi umiejętnościami i aspiracjami, a w końcu niższymi zarobkami w wieku dorosłym, a to przyczynia się do nawarstwiania niekorzystnej sytuacji z pokolenia na pokolenie - mówiła Falkowska.
W raporcie sprawdzono, jaki wpływ na poziom ubóstwa dzieci ma polityka społeczna państwa, czyli np. zasiłki na dzieci, ulgi podatkowe. Okazuje się, że bez interwencji państwa wskaźnik ubóstwa byłby o ok. 10 proc. wyższy dla wszystkich krajów OECD. W przypadku np. Irlandii i Wielkiej Brytanii zwiększyłby się o ponad 25 proc. Krajom skandynawskim i Holandii udaje się obniżyć poziom ubóstwa dzieci o ponad połowę. Irlandia oraz Węgry zmniejszają poziom ubóstwa o nawet dwie trzecie. W przypadku Polski jest to ok. 6 proc.

- Widać, że najlepsze wyniki w zapobieganiu ubóstwu osiągają te państwa, które dużo inwestują w politykę społeczną. Nie muszą to być zasiłki, lepsze są formy pomocy motywujące do podjęcia pracy niż takie, które sprzyjają trwaniu w bezrobociu, co prowadzić może do dziedziczenia biedy. Należy pamiętać, że koszty nierówności społecznych ponosi całe społeczeństwo. Mamy nadzieję, że raport skłoni do dyskusji nad kierunkiem naszej polityki społecznej - dodała Falkowska.

Znacznie lepiej na tle krajów OECD Polska wypada pod względem edukacji. Wykorzystane w raporcie dane pochodzą z Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (PISA), w ramach którego w ponad 40 krajach dokonuje się regularnych badań reprezentatywnej dla danego kraju próby 15-letnich uczniów.

Najmniejszy dystans pomiędzy uczniami osiągającymi najgorsze wyniki i znajdującymi się pośrodku skali mają Finlandia, Irlandia oraz Kanada. Największe nierówności zaobserwowano w Austrii, Francji oraz Belgii. Polska zajęła wysokie, piąte miejsce. Najmniejsze nierówności dotyczą nauk przyrodniczych, następnie umiejętności czytania oraz matematyki.

- Nie oznacza to jednak, że dostęp do dobrej edukacji jest w Polsce wyrównany, zależy w pewnym stopniu od sytuacji społecznej i ekonomicznej. Inne badania pokazują, że największe dysproporcje są w wynikach testów z języka angielskiego. Widać, że w Polsce, żeby dobrze nauczyć się języka obcego, trzeba uczyć się go dodatkowo, poza szkołą - mówiła Falkowska.

Słabo wypadamy pod względem opieki zdrowotnej. W raporcie zbadano trzy wskaźniki: problemy ze zdrowiem zgłoszone przez same dzieci, zdrowe odżywianie się oraz aktywność fizyczną.

Najmniejsze nierówności zaobserwowano w Holandii, największe na Węgrzech, we Włoszech i Stanach Zjednoczonych. Polska zajęła dopiero 18. pozycję. Największe dysproporcje zanotowano u nas w aktywności fizycznej dzieci.

- Jestem przekonana, że to kwestia stylu życia. Szkoła nie potrafi zachęcić dzieci do sportu na tyle, by chciały się nim zajmować także w wolnym czasie. A w domu spędza się czas raczej przed telewizorem lub komputerem niż na aktywności fizycznej - podkreśliła Falkowska.

zródło informacji: INTERIA.PL/PAP

2

Odp: Nasze biedne dzieci.

Szkoła potrafi zachęcić do uprawiania sportu organizując klasy sportowe. Bo na w-f to wiadomo, że dzieci chodzą niechętnie. W gimnazjum w moim mieście są takie i uczniowie z tej szkoły wysoko cenią sport i aktywność fizyczną. Nie jest też prawdą to, że dzieci spędzają czas TYLKO przed telewizorem lub komputerem bo dla nich ważne są spotkania z rówieśnikami, która najczęściej odbywają się poza domem. A co jest najważniejsze podczas tych spotkań? Rozmowa i radość, czyli chcą się wygadać i spędzić miło czas. Internet najczęściej jest wykorzystywany do rozmowy.To są wnioski z badań, które ja sama przeprowadziłam.
Język obcy- zgodzę się z tym, że aby dobrze nauczyć się języka trzeba się uczyć go dodatkowo, bo polski system nauczania jest do niczego. Nie uczy tego co najważniejsze, czyli konwersacji. Gramatyka i słówka oczywiście są podstawą, ale trzeba umieć to wykorzystać w praktyce.

Wykluczenie jest problemem i należy robić wszystko by nierówności pokonywać, ale czy to jest możliwe? Zawsze będą kraje bogatsze i biedniejsze. Może warto byłoby niwelować różnice pomiędzy regionami naszego kraju, a nie porównywać się do innych?
Istnieje raport o wykluczeniu cyfrowym, domyślam się, że są też opracowania dotyczące innych wykluczeń, tylko trzeba poszukać.

Połowy polskich rodzin nie stać na wysłanie dziecka na przynajmniej tygodniowe wakacje poza miejsce zamieszkania

Przyjmując za dzienną stawkę najtańszy nocleg 30 zł  x 7= 210 ( chociaż zależy to od miejsca ), do tego wyżywienie, przyjmijmy kilka zł za śniadanie i kolację i 10 zł obiad + jakieś słodycze itp= 100 zł.
Mamy już ponad 300 zł za tygodniowe wakacje. Nawet jeśli rodzinę stać na taki wydatek, to ta kwota jest dużym obciążeniem i z pewnością spowoduje konieczność oszczędzania.

3

Odp: Nasze biedne dzieci.
flores18261 napisał/a:

Widać, że w Polsce, żeby dobrze nauczyć się języka obcego, trzeba uczyć się go dodatkowo, poza szkołą - mówiła Falkowska.

Nie mogę się z tym zgodzić.

4

Odp: Nasze biedne dzieci.
flores18261 napisał/a:

Blisko 2 miliony dzieci w Polsce żyją na skraju nędzy - pisze "Dziennik Polski". Sytuacja materialna dzieci w Polsce została oceniona przez UNICEF jako najgorsza spośród 21 krajów europejskich.Połowy polskich rodzin nie stać na wysłanie dziecka na przynajmniej tygodniowe wakacje poza miejsce zamieszkania, wynika z badań przeprowadzonych w tym tygodniu na zlecenie "Głosu Nauczycielskiego" przez Instytut Badania Opinii Homo Homini.Raport przygotowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju mówi, że Polacy wydają na dzieci najmniej spośród wszystkich 32 krajów należących do organizacji.
Sytuacja materialna dzieci w Polsce została oceniona jako najgorsza spośród 21 krajów europejskich również przez UNICEF.

Norwegowie na utrzymanie dziecka wydają prawie dziesięciokrotnie więcej niż statystyczni Polacy. W efekcie 1,8 mln dzieci w Polsce cierpi z powodu ubóstwa.

Z roku na rok maleje liczba dzieci uprawnionych do pobierania zasiłku rodzinnego i stypendiów szkolnych. W 2004 r. zasiłek rodzinny pobierało ponad 5,5 mln dzieci, a w 2009 r. już tylko 3,3 mln. W roku szkolnym 2007/2008 stypendia z Narodowego Programu Stypendialnego pobierało 949 tys. uczniów. W roku szkolnym 2008/2009 już tylko 567 tys. To efekt tego, że od lat nie zmieniają się kryteria, na podstawie których przyznawane są zasiłki i stypendia, choć w ciągu ostatnich 7 lat płaca minimalna wzrosła z 824 do 1386 zł. To powoduje, że coraz mniej osób ma prawo do tych świadczeń - zaznacza Magdalena Kaszulanis, rzecznik prasowy ZNP.

Od 7 lat nie zwiększył się też ani o złotówkę próg dochodowy uprawniający do zasiłku rodzinnego (wynosi 504 zł), a od 5 lat nie zmienił się próg na osobę w rodzinie uprawniający do stypendium szkolnego (wynosi 351 zł).

UNICEF: Ubóstwo dzieci to w Polsce duży problem.Największe nierówności wśród polskich dzieci dotyczą sytuacji materialnej - na 24 państwa OECD Polska zajęła 21. miejsce; ubóstwo dzieci jest w naszym kraju dużym problemem - wynika z raportu UNICEF na temat różnic w poziomie życia dzieci w poszczególnych państwach.
Raport UNICEF "Wykluczone dzieci" pokazuje nierówności społeczne wśród dzieci w 24 krajach OECD w trzech obszarach: sytuacji materialnej, edukacji oraz zdrowiu. W raporcie badano dystans pomiędzy medianą - czyli warunkami uważanymi za normę w danym społeczeństwie - i dolnym końcem skali.

- W raporcie patrzymy na sytuację z perspektywy dzieci znajdujących się w najgorszej sytuacji i sprawdzamy, gdzie rozwarstwienie jest największe. Możemy też sprawdzić, jak wypadamy na tle innych krajów i czy te, które wypadają lepiej, są bogatsze, czy może prowadzą bardziej efektywną politykę społeczną - powiedziała w rozmowie z PAP Ewa Falkowska z UNICEF Polska.
Nierówności w dobrobycie dzieci zmierzono za pomocą trzech wskaźników: dochodów gospodarstw domowych, dostępu do podstawowych zasobów edukacyjnych (posiadanie przez dzieci m.in. biurka, spokojnego miejsca do nauki, komputera do nauki, internetu, podręczników) oraz warunków lokalowych.

Najlepiej wypadają Szwajcaria, Islandia i Holandia (mają najniższy wskaźnik nierówności sytuacji materialnej dzieci). Niemcy, Belgia, Wielka Brytania, Grecja i Słowacja plasują się niżej w rankingu ze względu na bardzo duże nierówności w dostępie do zasobów edukacyjnych. Hiszpania, Kanada, Portugalia i Grecja utraciły wysokie pozycje z powodu dużych nierówności w dystrybucji dochodów. Polska zajęła 21. miejsce. Największe nierówności dotyczą warunków lokalowych, nieco mniejsze dochodów, a najlepiej wypadamy pod względem dostępności do zasobów edukacyjnych.

- To, w jakiej sytuacji znajdują się dzieci, ma ogromny wpływ na ich obecne i przyszłe życie. Dorastanie w ubóstwie zazwyczaj skutkuje niższym poziomem opieki zdrowotnej, osiąganiem w szkole wyników poniżej normy, słabszymi umiejętnościami i aspiracjami, a w końcu niższymi zarobkami w wieku dorosłym, a to przyczynia się do nawarstwiania niekorzystnej sytuacji z pokolenia na pokolenie - mówiła Falkowska.
W raporcie sprawdzono, jaki wpływ na poziom ubóstwa dzieci ma polityka społeczna państwa, czyli np. zasiłki na dzieci, ulgi podatkowe. Okazuje się, że bez interwencji państwa wskaźnik ubóstwa byłby o ok. 10 proc. wyższy dla wszystkich krajów OECD. W przypadku np. Irlandii i Wielkiej Brytanii zwiększyłby się o ponad 25 proc. Krajom skandynawskim i Holandii udaje się obniżyć poziom ubóstwa dzieci o ponad połowę. Irlandia oraz Węgry zmniejszają poziom ubóstwa o nawet dwie trzecie. W przypadku Polski jest to ok. 6 proc.

- Widać, że najlepsze wyniki w zapobieganiu ubóstwu osiągają te państwa, które dużo inwestują w politykę społeczną. Nie muszą to być zasiłki, lepsze są formy pomocy motywujące do podjęcia pracy niż takie, które sprzyjają trwaniu w bezrobociu, co prowadzić może do dziedziczenia biedy. Należy pamiętać, że koszty nierówności społecznych ponosi całe społeczeństwo. Mamy nadzieję, że raport skłoni do dyskusji nad kierunkiem naszej polityki społecznej - dodała Falkowska.

Znacznie lepiej na tle krajów OECD Polska wypada pod względem edukacji. Wykorzystane w raporcie dane pochodzą z Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (PISA), w ramach którego w ponad 40 krajach dokonuje się regularnych badań reprezentatywnej dla danego kraju próby 15-letnich uczniów.

Najmniejszy dystans pomiędzy uczniami osiągającymi najgorsze wyniki i znajdującymi się pośrodku skali mają Finlandia, Irlandia oraz Kanada. Największe nierówności zaobserwowano w Austrii, Francji oraz Belgii. Polska zajęła wysokie, piąte miejsce. Najmniejsze nierówności dotyczą nauk przyrodniczych, następnie umiejętności czytania oraz matematyki.

- Nie oznacza to jednak, że dostęp do dobrej edukacji jest w Polsce wyrównany, zależy w pewnym stopniu od sytuacji społecznej i ekonomicznej. Inne badania pokazują, że największe dysproporcje są w wynikach testów z języka angielskiego. Widać, że w Polsce, żeby dobrze nauczyć się języka obcego, trzeba uczyć się go dodatkowo, poza szkołą - mówiła Falkowska.

Słabo wypadamy pod względem opieki zdrowotnej. W raporcie zbadano trzy wskaźniki: problemy ze zdrowiem zgłoszone przez same dzieci, zdrowe odżywianie się oraz aktywność fizyczną.

Najmniejsze nierówności zaobserwowano w Holandii, największe na Węgrzech, we Włoszech i Stanach Zjednoczonych. Polska zajęła dopiero 18. pozycję. Największe dysproporcje zanotowano u nas w aktywności fizycznej dzieci.

- Jestem przekonana, że to kwestia stylu życia. Szkoła nie potrafi zachęcić dzieci do sportu na tyle, by chciały się nim zajmować także w wolnym czasie. A w domu spędza się czas raczej przed telewizorem lub komputerem niż na aktywności fizycznej - podkreśliła Falkowska.

zródło informacji: INTERIA.PL/PAP

Prawie identyczny raport czytalam odnosnie UK... big_smile

5

Odp: Nasze biedne dzieci.

W 2012 roku w Polsce było około 6 milionów dzieci w wieku 0-14 lat. Z tego wynika, że co niemal co trzecie dziecko żyje na granicy nędzy? Jakoś tego nie widzę wśród kolegów z klas moich dzieci, a mieszkam w jednym z najbiedniejszych regionów Polski. Coś nie tak z tymi badaniami.

6

Odp: Nasze biedne dzieci.

Anik - ja niestety te biedne dzieci widzę. Tam, gdzie mieszkasz jest widocznie przewaga ludzi zamożniejszych. A widziałaś dzieci z okolic po-PGR-owkich, z miasteczek , gdzie nie ma prawie przemysłu? Tam, gdzie beznadzieja, pojawia się wódka i patologie.

Każdy, kto choć trochę kocha te dzieci, powinien walczyć przynajmniej o to, żeby one miały równy start w życiu, przynajmniej w szkole.
A więc bezpłatne podręczniki, bony na dożywianie, możliwość odrobienia lekcji w szkole.
Dzieci przebywają w szkole bardzo długo i dostają zadania do domu.Praktycznie nie mają czasu na ruch na powietrzu.
Myślę, że nie byłoby problemu ze skróceniem godzin lekcyjnych , gdyby ograniczono mniej istotne tematy, a dwie godziny lekcyjne przeznaczono by na odrobienie zadanych lekcji w klasie, pod okiem nauczyciela. Dziecko mogłoby uzyskać pomoc, jeśli czegoś nie zrozumiało. To byłoby prawdziwe wyrównywanie szans. NO!

7

Odp: Nasze biedne dzieci.
Anik38 napisał/a:

W 2012 roku w Polsce było około 6 milionów dzieci w wieku 0-14 lat. Z tego wynika, że co niemal co trzecie dziecko żyje na granicy nędzy? Jakoś tego nie widzę wśród kolegów z klas moich dzieci, a mieszkam w jednym z najbiedniejszych regionów Polski. Coś nie tak z tymi badaniami.

Znaczy w Bieszczadach?
Ja bym siedząc wygodnie w domu i nie wystawiając z niego nosa powstrzymała się od KRYTYKI... Mówią, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - ja dla odmiany mieszkając w stolicy DOSTRZEGAM przypadki tragicznej nędzy... Może to zjawisko (też opisane w badaniach) nazwane "patrzeć a NIE widzieć, słuchać a nie słyszeć"?

8

Odp: Nasze biedne dzieci.
Anhedonia napisał/a:
Anik38 napisał/a:

W 2012 roku w Polsce było około 6 milionów dzieci w wieku 0-14 lat. Z tego wynika, że co niemal co trzecie dziecko żyje na granicy nędzy? Jakoś tego nie widzę wśród kolegów z klas moich dzieci, a mieszkam w jednym z najbiedniejszych regionów Polski. Coś nie tak z tymi badaniami.

Znaczy w Bieszczadach?
Ja bym siedząc wygodnie w domu i nie wystawiając z niego nosa powstrzymała się od KRYTYKI... Mówią, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - ja dla odmiany mieszkając w stolicy DOSTRZEGAM przypadki tragicznej nędzy... Może to zjawisko (też opisane w badaniach) nazwane "patrzeć a NIE widzieć, słuchać a nie słyszeć"?

Anhedonio - ale przecież nie chodzi o krytykę, lecz dorealnienie danych. Ja się zgadzam z autorką, a Ty jesteś na tym punkcie przewrażliwona z przyczyn oczywistych. Jednak by skutecznie pomagać, dobrze jest znać rzeczywistą sytuacje, nie bajki wyssane z palca.

9 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-01 10:03:51)

Odp: Nasze biedne dzieci.
N4VV napisał/a:

...
Anhedonio - ale przecież nie chodzi o krytykę, lecz dorealnienie danych. Ja się zgadzam z autorką, a Ty jesteś na tym punkcie przewrażliwona z przyczyn oczywistych. Jednak by skutecznie pomagać, dobrze jest znać rzeczywistą sytuacje, nie bajki wyssane z palca.

Dobra, dobra - przewrażliwiona może jestem, ale stwierdzenie "Jakoś tego nie widzę wśród kolegów z klas moich dzieci" RACZEJ nie świadczy o chęci dorealniania, jak dla mnie...
TEŻ mam kolegów z klas moich dzieci, ale WIEM, że to nie przekrój całego narodu (poza tym orientuję się, KTO nie lubi się afiszować, tym, że gorzej sobie radzi w życiu).
Myślę, że w tej kwestii wchodzi w grę "rozkład statystyczny"... (idę z psem na spacer - mamy po 3 nogi? Jasna sprawa, że TO NIEPRAWDA).
Są rejony gdzie ta nędza dotyka większość mieszkańców jakiś zapadłych wiosek czy miasteczek, gdzie nie ma pracy nikt, prócz władztwa i ich świty, a czego z perspektywy przelotowej autostrady NIE WIDAĆ. Oraz miasta, gdzie mieszkańcy NIE mają pojęcia o biedzie w INNYCH stronach smile
Ot tyle...
Co do badań... co trzecie dziecko? 2 bogate a 1 w nędzy? Aż 2/3 można rzec, "opływa w dostatki"?
Jak mi wykładali psychologię społeczną (2 lata temu), to wyniki badań były, jakoś kurde mocno podobne hmm
NO nie wiem, nie wiem czy to TAKIE DALEKIE od prawdy smile

W raporcie jest taki fragment: "- W raporcie patrzymy na sytuację z perspektywy dzieci znajdujących się w najgorszej sytuacji i sprawdzamy, gdzie rozwarstwienie jest największe"
NIE Z PERSPEKTYWY mamuś kolegów z klasy wink 
POTEM: "Możemy też sprawdzić, jak wypadamy na tle innych krajów i czy te, które wypadają lepiej, są bogatsze, czy może prowadzą bardziej efektywną politykę społeczną - powiedziała w rozmowie z PAP Ewa Falkowska z UNICEF Polska.
Nierówności w dobrobycie dzieci zmierzono za pomocą trzech wskaźników:
- dochodów gospodarstw domowych,
- dostępu do podstawowych zasobów edukacyjnych (posiadanie przez dzieci m.in. biurka, spokojnego miejsca do nauki, komputera do nauki, internetu, podręczników)
- warunków lokalowych"

Nie wydaje mi się, by akurat UNICEF prowadził takie badania TENDENCYJNIE. 
No bo i trudno "zakłamać" warunki lokalowe (z "wychodkiem" na podwórku) czy fakt posiadania WŁASNEGO biurka bądź dzielenia stołu kuchennego z 2/3 rodzeństwa w celu odrobienia lekcji smile

No jestem przewrażliwiona smile Trudno

10 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-11-02 23:52:56)

Odp: Nasze biedne dzieci.
Anhedonia napisał/a:
Anik38 napisał/a:

W 2012 roku w Polsce było około 6 milionów dzieci w wieku 0-14 lat. Z tego wynika, że co niemal co trzecie dziecko żyje na granicy nędzy? Jakoś tego nie widzę wśród kolegów z klas moich dzieci, a mieszkam w jednym z najbiedniejszych regionów Polski. Coś nie tak z tymi badaniami.

Znaczy w Bieszczadach?
Ja bym siedząc wygodnie w domu i nie wystawiając z niego nosa powstrzymała się od KRYTYKI... Mówią, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - ja dla odmiany mieszkając w stolicy DOSTRZEGAM przypadki tragicznej nędzy... Może to zjawisko (też opisane w badaniach) nazwane "patrzeć a NIE widzieć, słuchać a nie słyszeć"?

A na jakiej podstawie uważasz, że siedzę wygodnie w domu? Poza tym nie krytykuję lecz dziwię się. Przypadki tragicznej nędzy również widziałam i widuję, ale są to właśnie przypadki a nie co trzecie dziecko. Mam rodzinę właśnie prawie w Bieszczadach, w zabitej dechami wiosce i wiem, że jest tam biednie ale jak wyżej - nie co trzecie dziecko. Ja mieszkam w niewielkim miasteczku,   w Bieszczady niedaleko.
Poza tym biorąc pod uwagę dochody, prawa do zasiłków, dofinansowań do podręczników, itd, to moja rodzina się kwalifikuje, i pewnie według tych badań moje dzieci zaliczałyby się właśnie do tych "na granicy nędzy". Tylko ja mam inne zdanie, po prostu dla mnie słowo "nędza" znaczy pewnie coś innego niż dla autorów badań.

Badania GUS: "W 2012 r. dostęp do internetu posiadało 70,5% gospodarstw domowych. Odsetek ten był wyższy o 3,9 pkt proc. niż w poprzednim roku. Był on zróżnicowany w zależności od typu gospodarstwa, klasy i stopnia urbanizacji miejsca zamieszkania. Zdecydowanie częściej dostęp do internetu w domu posiadały gospodarstwa domowe z dziećmi (91,5%) niż bez dzieci (60,0%)."

Jeżeli dostęp do internetu to jedno z wytycznych przy badaniu poziomu na jakim żyje dziecko to coś się mi właśnie nie zgadza.

Anhedonia napisał/a:

No jestem przewrażliwiona  Trudno

Też jestem przewrażliwiona. Ja mogę powiedzieć, że wychowałam się w totalnej biedzie. Zdarzało mi się ryczeć z głodu. Bać się, że wyrzucą nas z mieszkania. Wstydzić się tego jak jestem ubrana. Tak rozumiem życie na granicy nędzy.
I mogę powtórzyć jeszcze raz: nie wierzę, że tak żyje w tej chwili co trzecie dziecko.

11 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-03 10:16:23)

Odp: Nasze biedne dzieci.
Anhedonia napisał/a:

...W raporcie jest taki fragment: "- W raporcie patrzymy na sytuację z perspektywy dzieci znajdujących się w najgorszej sytuacji i sprawdzamy, gdzie rozwarstwienie jest największe"
NIE Z PERSPEKTYWY mamuś kolegów z klasy wink

Anik38 napisał/a:

...Poza tym biorąc pod uwagę dochody, prawa do zasiłków, dofinansowań do podręczników, itd, to moja rodzina się kwalifikuje, i pewnie według tych badań moje dzieci zaliczałyby się właśnie do tych "na granicy nędzy". Tylko ja mam inne zdanie, po prostu dla mnie słowo "nędza" znaczy pewnie coś innego niż dla autorów badań.

Badania GUS: "W 2012 r. dostęp do internetu posiadało 70,5% gospodarstw domowych. Odsetek ten był wyższy o 3,9 pkt proc. niż w poprzednim roku. Był on zróżnicowany w zależności od typu gospodarstwa, klasy i stopnia urbanizacji miejsca zamieszkania. Zdecydowanie częściej dostęp do internetu w domu posiadały gospodarstwa domowe z dziećmi (91,5%) niż bez dzieci (60,0%)."

Jeżeli dostęp do internetu to jedno z wytycznych przy badaniu poziomu na jakim żyje dziecko to coś się mi właśnie nie zgadza.

Anhedonia napisał/a:

No jestem przewrażliwiona  Trudno

Też jestem przewrażliwiona. Ja mogę powiedzieć, że wychowałam się w totalnej biedzie. Zdarzało mi się ryczeć z głodu. Bać się, że wyrzucą nas z mieszkania. Wstydzić się tego jak jestem ubrana. Tak rozumiem życie na granicy nędzy.
I mogę powtórzyć jeszcze raz: nie wierzę, że tak żyje w tej chwili co trzecie dziecko.

TYM BARDZIEJ Ci się dziwię...
To tak jak opisywanie na pierwszej stronie Onetu:

"Kobiety mniej zarabiają, ale nie czują się dyskryminowane
wczoraj, 08:31 PAP

Według Diagnozy Społecznej kobiety w Polsce zarabiają mniej od mężczyzn, ale nie czują się dyskryminowane. Prof. Janusz Czapiński tłumaczy to przywiązaniem do tradycyjnego podziału ról, minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz - dystansem do słowa "dyskryminacja"... - gdzie konkluzja brzmi: "Więc być może oboje mamy rację, oba wyjaśnienia moje i prof. Czapińskiego są słuszne, działają równocześnie" ? przyznała pełnomocniczka"

Prywatne zadziwienia nie mogą być miarą wiarygodności badań. Tym bardziej prowadzonych pod auspicjami takich "firm" jak UNESCO... No chyba, że "wszyscy kłamią"... Tylko PO CO?

12 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-11-03 14:37:42)

Odp: Nasze biedne dzieci.

Anhedonia, nie rozumiemy się.
Nie poddaję w wątpliwość wiarygodności badań.
Tylko mam inne rozumienie słowa "nędza".
Brak własnego biurka do odrabiania lekcji nie jest dla mnie nędzą. Jak ktoś ma czwórkę dzieci, i mieszka w trzech pokojach to za cholerę KAŻDE z nich nie będzie miało własnego biurka i laptopa do odrabiania lekcji. Ale nie chodzą głodne ani gołe.
Po prostu żyją skromnie, nie mają PSP3 ani najnowszego telewizora LED.

Pracowałam w szkole, współpracowałam z panią pedagog, znam mniej więcej, podkreślam MNIEJ WIĘCEJ, bo wszystkiego nie sposób wiedzieć, sytuację materialną dzieci, i totalna biedę, gdzie jest problem typu "co do garnka włożyć" widzę u MAKSYMALNIE 5-6 rodzin. W szkole jest prawie 200 dzieci.
Mogę powiedzieć, że co trzecie żyje skromnie, nawet połowa. Ale nie na granicy nędzy.
Wprawdzie mieszkam w mieście, ale na peryferiach, gdzie każdy się zna, jak na wsi, trudno ukryć przez parę lat, że jest komuś ciężko, więc siłą rzeczy widać biedę.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy się afiszuje tym, że jest ciężko. Sama nigdy tego nie robiłam. Miałam czasem parę tysięcy zł. do tyłu. Dzieci wtedy nie miały szynki za 30zł za kilo na kanapce, tylko mortadelę za 8. Albo samą margarynę.
Dalej nie uważam, że były na granicy nędzy.

Zdaję sobie sprawę, że czepiłam się słówka smile .
Wiem, że dzieci mają prawo do swojego własnego kąta, wakacji, nowego plecaka do szkoły, ogólnie biorąc miłego, totalnie beztroskiego dzieciństwa, nie mówię, że w Polsce jest pięknie, miło i wesoło. Ale "nędza"? Nędza jest dla mnie czymś strasznym, upokarzającym, beznadziejnym. Są dzieci które tak żyją. Zgadzam się, że takim dzieciom trzeba pomóc, szlag mnie trafia na pomoc finansową, która trafia do rodziców i często jest przepijana i przepalana. I szlag mnie trafia jak takie dzieci wrzuca się do tego samego wora z dziećmi, które nie mają biurka, laptopa i pokoju na własność, i wszystkie określa się jako żyjące na granicy nędzy.

"Kobiety mniej zarabiają, ale nie czują się dyskryminowane"
Tego w życiu bym nie powiedziała. Czułabym się dyskryminowana jak cholera!

13 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-03 18:43:55)

Odp: Nasze biedne dzieci.
Anik38 napisał/a:

Anhedonia, nie rozumiemy się.
Nie poddaję w wątpliwość wiarygodności badań.
Tylko mam inne rozumienie słowa "nędza".
Brak własnego biurka do odrabiania lekcji nie jest dla mnie nędzą. Jak ktoś ma czwórkę dzieci, i mieszka w trzech pokojach to za cholerę KAŻDE z nich nie będzie miało własnego biurka i laptopa do odrabiania lekcji. Ale nie chodzą głodne ani gołe.
Po prostu żyją skromnie, nie mają PSP3 ani najnowszego telewizora LED.

Pracowałam w szkole, współpracowałam z panią pedagog, znam mniej więcej, podkreślam MNIEJ WIĘCEJ, bo wszystkiego nie sposób wiedzieć, sytuację materialną dzieci, i totalna biedę, gdzie jest problem typu "co do garnka włożyć" widzę u MAKSYMALNIE 5-6 rodzin. W szkole jest prawie 200 dzieci.
...
Zdaję sobie sprawę, że czepiłam się słówka smile .
Wiem, że dzieci mają prawo do swojego własnego kąta, wakacji, nowego plecaka do szkoły, ogólnie biorąc miłego, totalnie beztroskiego dzieciństwa, nie mówię, że w Polsce jest pięknie, miło i wesoło. Ale "nędza"? Nędza jest dla mnie czymś strasznym, upokarzającym, beznadziejnym. Są dzieci które tak żyją. Zgadzam się, że takim dzieciom trzeba pomóc, szlag mnie trafia na pomoc finansową, która trafia do rodziców i często jest przepijana i przepalana. I szlag mnie trafia jak takie dzieci wrzuca się do tego samego wora z dziećmi, które nie mają biurka, laptopa i pokoju na własność, i wszystkie określa się jako żyjące na granicy nędzy.

"Kobiety mniej zarabiają, ale nie czują się dyskryminowane"
Tego w życiu bym nie powiedziała. Czułabym się dyskryminowana jak cholera!

ZNOWU odwołujesz się do odczuć SUBIEKTYWNYCH - badania zaś MAJĄ być obiektywne w samym swym założeniu smile
Niemniej OCZY otwarte na świat masz, co cieszy smile
Cóż - AKURAT Twoja definicja nie trafiła do badaczy - określili ją sobie sami do potrzeb tychże... (może ze względu na to,że badano 24 kraje a nie TYLKO Polskę?)
A krzyk przez to powstał jakby to obraza jakaś była a nie fakty smile Badania opisano: "UNICEF: Ubóstwo dzieci to w Polsce duży problem. Największe nierówności wśród polskich dzieci dotyczą sytuacji materialnej - na 24 państwa OECD Polska zajęła 21. miejsce; ubóstwo dzieci jest w naszym kraju dużym problemem - wynika z raportu UNICEF na temat różnic w poziomie życia dzieci w poszczególnych państwach [Europy!]"
Czyż w tych słowach jest jakieś przekłamanie?

ZAUWAŻ też, że w raporcie pada słowo; ubóstwo - NIE NĘDZA... To drugie słowo o wydźwięku pejoratywnym użył dziennikarz dla uzyskania pewnego efektu. Co jak widać doskonale mu się udało smile
Dla mnie ubóstwo to nie powód ani do upokorzenia ani wstydu - to NIE PRZESTĘPSTWO.

14

Odp: Nasze biedne dzieci.

Wyobraźcie sobie klasę składającą się z samych najlepszych uczniów. To trochę tak, jakby użalać się nad najgorszymi uczniami w tej wyselekcjonowanej grupie. Gryzie mnie określenie "biedne dzieci" w krajach europejskich.

A czym się różnią biedne polskie dzieci, od biednych afrykańskich, czy azjatyckich dzieci?

Mają co jeść, mają dostęp do nauki, możliwość rozwijania się, zapewnioną pomoc medyczną, żyją w kraju wolnym od wojny, kataklizmów, wolnym politycznie - można pojechać "za chlebem", nie trzeba tutaj klepać biedy. Europa jest bogata, a to że nie jesteśmy tak bogaci jak inni w OECD, to wcale nie oznacza, że nasze dzieci żyją w biedzie (i nie chodzi o indywidualne przypadki, tylko ogólnie). Jako kraj musimy zapracować sobie na dobrobyt, on nie spłynie na nas tylko dlatego, że jesteśmy w OECD.

Co miałoby wynikać z tego badań? Wzorem bogatych krajów powinniśmy wprowadzić większą pomoc socjalną? W Szwecji żyje wiele Cyganów, a w rodzinach cygański jest wiele dzieci. W myśl szwedzkiego prawa - cyganki, to samotne, wielodzietne matki, dlatego dostają taką pomoc, że przeciętny Szwed tyle nie zarabia normalnie pracując. Myślisz, że to jest dobry model? Chciałabyś pracować na sąsiada, który nie pracuje zawodowo, a jedynie zajmuje się robieniem "biednych dzieci"?

15 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-04 06:54:27)

Odp: Nasze biedne dzieci.
Averyl napisał/a:

...
Co miałoby wynikać z tego badań? Wzorem bogatych krajów powinniśmy wprowadzić większą pomoc socjalną? W Szwecji żyje wiele Cyganów, a w rodzinach cygański jest wiele dzieci. W myśl szwedzkiego prawa - cyganki, to samotne, wielodzietne matki, dlatego dostają taką pomoc, że przeciętny Szwed tyle nie zarabia normalnie pracując. Myślisz, że to jest dobry model? Chciałabyś pracować na sąsiada, który nie pracuje zawodowo, a jedynie zajmuje się robieniem "biednych dzieci"?

Myślę, że z tych badań, rządy krajów (i wszyscy zainteresowani), których one dotyczą, mają zyskać ORIENTACJĘ w sytuacji WŁASNYCH (nie afrykańskich ni azjatyckich) obywateli i "przyszłości" narodu w postaci dzieci smile
Myślę, że to nie "od czapy", w obliczu faktu, jakim jest starzenie się społeczeństw - właśnie europejskich a nie innych.

Aby MIEĆ jakikolwiek model lub go modyfikować, NALEŻY mieć taka orientację - z palca się jej nie wyssie...
Spłycanie problemów, ani zamiatanie ich pod dywan nie prowadzi do ich rozwiązania.
Cyganie głupi naród nie są - myślę, że dzielą się między sobą swą WIEDZĄ, gdzie i jak najlepiej przetrwać. Można więc z wiedzy korzystać bądź ją ignorować...
Reszta może skorzystać z badań na przykład, aby zyskać jakieś pojęcie. Albo mieć to w nosie i pomstować. FAKT przeprowadzania badań nie narzuca wszak rozwiązań tylko naświetla problem.
Przecież KTO nie chce nie musi ICH CZYTAĆ (ani się interesować) - zawsze można szczelnie zamknąć się w swojej skorupie smile

Na temat modeli socjalnych w poszczególnych krajach nie będę się tu wypowiadać - bo TO akurat NIE temat TEGO wątku...
I Owszem w obliczu dzieci afrykańskich i azjatyckich (acz nie japońskich czy tych z Hong_Kongu!) nasze dzieci mają bajecznie... i o czym to ma świadczyć?
Świat się skurczył od "globalnej" wioski - NA PRAWDĘ uważasz, że ignorowanie wiedzy, czy porównywanie sytuacji w poszczególnych krajach czy kontynentach jest zbędne i niepotrzebne?
Przecież sama to robisz "wyciagając" Cyganów jako przykład...

16

Odp: Nasze biedne dzieci.

Tak jak słusznie zauważyła Anik38 dzieci jest ok. 6 mln w Polsce sprawdź w roczniku statystycznym.
To jak mam traktować na poważnie badnia, wg. których 1/3 wszystkich dzieci jest w tak beznadziejnej sytuacji? Jak mam wierzyć, że w 2004 na prawie wszystkie dzieciaki pobierano zasiłek rodzinny?
Unicef jest międzynarodową organizacją, oczywiście jest oddział w Polsce, ale używając tej nazwy wiele osób myśli o pomaganiu dzieciom (niezależnie od granic).

Anhedonia - PKB wg. parytetu siły nabywczej na osobę w Demokratycznej Republice Kongo to jakieś 369 dolarów, w Polsce 20 562 dolarów (2012 wg. wikipedii). To pokazuje różnicę między losem dziecka na równiku, a naszymi dziećmi. Wiem, że do analizy problemu potrzebne są dane wejściowe, ale te zacytowane są mocno naciągne. Używa się dużych liczb, ale nie odnosi się tego do całości (czy to jest 5%, czy 95% ogółu), więc tak na dobrą sprawę nie wiesz czy 2 mln to dużo czy mało, nie definiuje się ile trzeba mieć kasy na dziecko, by nie żyło w nędzy lol

Te badania trochę przypominają mi dowcip:
Ruski naukowiec przeprowadza testy na pająku.
Odciął mu jedno odnóże i mówi:
- Pająk, idi!
Pająk idzie. Rusek zapisuje:
"Po odcięciu pierwszego odnóża pająk idzie"
Potem odcina drugie odnóże:
- Pająk, idi!
Pająk idzie. Sytuacja powtarza się kilkakrotnie. W końcu pająkowi zostały dwie nogi. Rusek odciął przedostatnią:
- Pająk, idi!
Pająk, jedną nogą, posuwał się powolnie, ale idzie. Rusek zapisuje:
"Po odcięciu przedostatniego odnóża pająk idzie."
Po chwili odciął ostatnie odnóże, i mówi:
- Pająk, idi!
Pająk nie idzie; nie ma jak. Rusek zapisuje w dzienniku:
"Po odcięciu ostatniego odnóża pająk ogłuchł."

17

Odp: Nasze biedne dzieci.
Anhedonia napisał/a:

ZNOWU odwołujesz się do odczuć SUBIEKTYWNYCH

W końcu po to jest forum, żeby wyrazić uczucia subiektywne i trochę podyskutować wink .

Averyl fajnie, że rozumiesz o co mi chodzi.

18

Odp: Nasze biedne dzieci.
Anik38 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

ZNOWU odwołujesz się do odczuć SUBIEKTYWNYCH

W końcu po to jest forum, żeby wyrazić uczucia subiektywne i trochę podyskutować wink .

Dzięki za korektę moich mylnych pojęć nt. tego "PO co jest to forum".
A jeśli już dowcipkujemy sobie, to ja też subiektywnie sobie pozwolę smile znam takie powiedzonko: "moim zdaniem, twoje zdanie krzywdzi małpę niesłychanie".
Ok - czemu nie pobagatelizować sobie problemu dzieci w Polsce... Wszak w Kongo mają gorzej. A że sprawa dotyczyła Europy a Kongo nijak w niej mieścić się nie chce... No cóż.
Myślę, że już mi wystarczy rozważań nt. miejsca Polski w Europie - jest dobrze i basta wink (zupełnie nie rozumiem skąd tyle narzekań, ale ja, mimo wieku jeszcze wielu rzeczom się dziwię, taki feler).

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026