Długo pisać od czego się zaczęło,ale w skrócie mam problem chyba z uwierzeniem,zaufaniem choć bardzo chce. Chłop wyjechał mi za granice i pewnego dnia wchodząc na jego pocztę znalazłam wiadomości od pewnej laski...pisali ze sobą nie wiem ile...zwracali się do siebie aniołku,Słonce,choć niby to tylko koleżanka...do mnie przez 10 lat nie powiedział zdrobniale...najpierw Ja zrobiłam mu wojnę o to i wysłałam klientce wiązankę,następnie on się bardzo zdenerwował,zaczął pisać że ona jest ważniejsza ode mnie...wspomnę też że pisał do niej że ja to sobie mogę najwyżej pogadać itp. Zaczął mi pisać, że już miedzy nami nic nie ma,ze stracił wszystko co miał najważniejsze w życiu,że to moja wina,że powinnam ja przeprosić...po jakimś czasie tego samego wieczoru ona napisała mu że przeprasza go ze będzie miał kłopoty...to go drażniło jeszcze bardziej i jeszcze więcej miał do mnie pretensji...mówił że ona się już nie odezwie po tym co i jej napisałam,że on będzie miał żal do mnie do końca życia...Następnego dnia zadzwonił i przepraszał,mówił ze targały nim emocje,ze tamtej już nie,ze to może nawet i lepiej itd. i ze planowany wcześniej wspólny wyjazd do Paryża nadal jest aktualny,ze chce all naprawić...CO JA MAM O TYM MYŚLEĆ,MAM MĘTLIK JAK CHOLERA
Staraj się nadawać nowym tematom tytuły adekwatne do treści. Ponadto nikt Cię nie goni więc zwracaj uwagę na pisownię, bo ciężko się czyta jak ktoś tak przestawia literki.
Moderatorka-apoteoza