Mam problem. Nie umiem, a może nie potrafie dorosnąć.
Mało spraw biorę na poważnie, wychowują mnie jak na razie rodzice, ja się uczę jeszcze.
Praktycznie każdy mówi, żebym dorosła a szczególnie chłopak.. Mówią że zachowuje się jak dziecko, że nie wiem czego chce i czego oczekuje, że obrażam się z byle powodu..
Tak dla jasności jestem już dawno pełnoletnia
Podobne tematy
...każdy mówi, żebym dorosła a szczególnie chłopak.. Mówią że zachowuje się jak dziecko, że nie wiem czego chce i czego oczekuje, że obrażam się z byle powodu..
Oj tam. ej tam. Nic Cie nie goni do starczej powagi ![]()
Popracuj tylko nad tym swoim obrażaniem i "fochowaniem". Zanim się nabzdyczysz kolejny raz policz sobie do 10, 50 czy 100 i zamień wszystko w śmiech. Wierz mi, ludzie pogodni, uśmiechnięci i z poczuciem humoru są bardziej lubiani
I łatwiej żyć im i ich otoczeniu ![]()
Wiem wiem żeby nad tym popracować ale mi zależy na tym chłopaku i nie wiem co mam zrobić jeszcze ..
4 2011-05-28 14:06:06 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-28 14:06:55)
Nie umiem, a może nie potrafie dorosnąć.
Mało spraw biorę na poważnie,
Dorosłość to między innymi odpowiedzialność, umiejętność podejmowania decyzji i ponoszenie konsekwencji swoich decyzji.
Nie da się dorosnąć na pstryknięcie palca . To zazwyczaj etap który trwa parę ładnych lat i rozpoczyna się w różnym wieku . Niektórzy nie potrafią dorosnąć do 30stki , a niektórzy już przed 18nastką są bardzo dojrzali . Na to wychodzi, że Ty na ten etap musisz jeszcze poczekać .
6 2011-05-28 14:39:05 Ostatnio edytowany przez Amis (2011-05-28 14:40:02)
Zwykle dorastamy szybko kiedy dotyka nas tragedia ,trudności życiowe itd-z konieczności
zachowanie typowe dla dzieci czyli obrażanie,brak poczucia odpowiedzialności z czasem miną przy własnej pracy nad sobą.
Byle nie poszło to w złym kierunku nikt nie powiedziął ,ze dorosły człowiek ma wygladac i zachowywac sie według określonego wzorca -każdy z nas jest inny.
Część tego uroczego dziedzięcia daje nam szanse by nie stac sie martwymi za życia.
Bądz sobą,obowiązki,praca itd powolutku zaczną robić swoje i ciosać bezlitośnie .
7 2011-05-28 16:47:55 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-05-28 16:52:12)
Honey789,
zaskoczyło mnie stwierdzenie "wychowują mnie jak na razie rodzice". Czy rzeczywiście masz na myśli "wychowywanie" czy fakt, że wciąż jesteś na ich utrzymaniu?
Pozostawanie na utrzymaniu rodziców podczas studiów jest rozwiązaniem częstym i samo w sobie nie niepokojącym - zastanawia jednak, w jakich pozostajecie relacjach. Czy masz równe im (jako osoba dorosła - od dawna pełnoletnia) obowiązki względem rodziny i domu? Potrafisz sama zadbać o swoje sprawy szkolne, zawodowe, zdrowotne, własne rachunki, czas wolny itp?
Niektóre z cech kojarzących się z beztroską młodości - spontaniczność, umiejętność dystansowania się od problemów, optymizm - warto w sobie pielęgnować i można uważać je za zaletę. Czasami jednak utrudniają codzienne funkcjonowanie - zdarza Ci się spóźniać, zawalać egzaminy przez rozstargnienie, unikać konsekwencji swoich decyzji, przerzucać odpowiedzialność na innych, np. rodziców?
O swoim charakterze napisałaś bowiem wyłącznie z perspektywy rodziców, chłopaka, znajomych... Nie przedstawiłaś swojego punktu widzenia. Czy sama dla siebie również chciałabyś coś zmienić, czy główną motywacją są pretensje partnera?
Honey789,
zaskoczyło mnie stwierdzenie "wychowują mnie jak na razie rodzice". Czy rzeczywiście masz na myśli "wychowywanie" czy fakt, że wciąż jesteś na ich utrzymaniu?Pozostawanie na utrzymaniu rodziców podczas studiów jest rozwiązaniem częstym i samo w sobie nie niepokojącym - zastanawia jednak, w jakich pozostajecie relacjach. Czy masz równe im (jako osoba dorosła - od dawna pełnoletnia) obowiązki względem rodziny i domu? Potrafisz sama zadbać o swoje sprawy szkolne, zawodowe, zdrowotne, własne rachunki, czas wolny itp?
Niektóre z cech kojarzących się z beztroską młodości - spontaniczność, umiejętność dystansowania się od problemów, optymizm - warto w sobie pielęgnować i można uważać je za zaletę. Czasami jednak utrudniają codzienne funkcjonowanie - zdarza Ci się spóźniać, zawalać egzaminy przez rozstargnienie, unikać konsekwencji swoich decyzji, przerzucać odpowiedzialność na innych, np. rodziców?
O swoim charakterze napisałaś bowiem wyłącznie z perspektywy rodziców, chłopaka, znajomych... Nie przedstawiłaś swojego punktu widzenia. Czy sama dla siebie również chciałabyś coś zmienić, czy główną motywacją są pretensje partnera?
Jestem wciąż na ich utrzymaniu.
Nie jestem na studiach tylko w Liceum zaocznym . : )
Potrafię zadbać tylko o sprawy szkolne, czas wolny. Mam obowiązki w domu ale nie za dużo..
Główną motywacją są pretensje partnera. Ale sama dla siebie jeśli bym zmieniła to o czym już pisałam, nie zaszkodziło by mi .
hmmm nie rozumiem co tutaj jest do dorastania... nie olewasz obowiązków, nalezycie sie z nich wywiązujesz??. pracy pewnie szukasz i jak znajdziesz to obowiązków bedzie wiecej a czasu mniej twtedy dojdzie umiejętnść planowania i organizacji, mozesz zaczac juz sie tego uczyć lub nowych rzeczy w wolnym czasie. To że uczysz sie i rodzice Ci daja na nuka ma sie nijak do psychicznego stanu dorosłości czy dziecinstwa. Napisz lepiej co Ty rozumiesz przez dorosłość.. .. dla mnie to troche na siłe dorastanie. bo ktoś chce. Moze Twój chłopak ma inny poglad na ten temat?? zapytaj go co on rozumie przez słowo dorosłość..