Jestem z chłopakiem ponad 3 lata. On pracuje a ja mam zamiar dalej się uczyć. Mieszkamy razem. Rodzice zawsze nie za bardzo się mną interesowali więc jak obiecał mi wszystko... czyli to żebym mogła się dalej uczyć, zrobić prawo jazdy, kupić okulary itd itd zapewniał, że nie będę musiała pracować to mu uwierzyłam. Ale gdy teraz chce iść zaocznie do szkoły i szukać pracy to słyszę tylko znajdź w końcu tą pracę bo kasy nie ma. Ale pracy też nie ma, szukam intensywnie i zanosze wszędzie cv chodzę na rozmowy ale albo nie mam doświadczenia albo wykształcenia wyższego. Szukam nawet stażu lecz to małe miasto gdy jest jakaś oferta to ze 400 osób jest chętnych na to stanowisko.. Dosłownie stałam nie raz cały dzeń w kolejce aż na chodniku a przyjęli 2 osoby.. Łapię się każdej dorywczej pracy to nawet za to nie mogę sobie nic kupić... Jestem młoda i nie czuję, że korzystam z życia. Chciałam w tamtym roku odejść bo poszłam do pracy, ale po okresie próbnym powiedzieli do widzenia. Ostatnio namawiałam go żebyśmy pojechali za granice chociaż na trochę to nie chciał. Zalezy mi bardzo zeby iść do tej szkoły.. Ale on powiedział, że jak nie pójdę do pracy to nie pójdę do szkoły bo nie będzie za co zapłacić. Jestem bardzo zła i bezradna bo przecież obiecywał, że u niego będę mogła się uczyć !! Z drugiej strony to on mnie utrzymywał zamiast rodziców... Bo dgy chodziłam do technikum oni już nawet się do mnie nie odzywali jak ja nie zadzwoniłam to nie gadaliśmy nawet pół roku.. Kocham go, ale nie jestem szczęśliwa.. Jestem trochę materialistką i egoistką no ale już taka jestem i bez kasy będę nie szczęśliwa. Może dlatego, że przez całe dzieciństwo nic nie miałam nawet czasem jedzenia... I mam świadomość, że na tym świecie jestem sama. Z resztą teraz głównie łączy nas tylko seks i obiad, który musi być codziennie na stole po jego powrocie z pracy(bo przecież ja siedzę w domu i nic nie robię) Czuję, że jestem za młoda na takie życie dosłownie czuję się jak bym miała męża dzieci obowiązki a młodość mi przeminie.. Myślę o tym, żeby wyjechać za granicę do koleżanki(bo on nie pozwala mi wyjechac za granice nawet nad morze na sezon chociaz mialam okazje), zarobić coś wrócić, wynająć mieszkanie, szukać pracy, umawiać się na randki, chodzić do szkoły a nie dołować się w domu czekać z obiadem i wysłuchiwać pretensji o kase... Nie wim co mam robić bo nie chce go zranić i chyba to mnie najbardziej boli, że go zranie i zostawie samego szoda mi go bo z tym,że go kocham poradziłabym sobie.Czy mam zostać i szukać tej pracy może znajdę do końca wakacji i pójdę do szkoły.
Podobne tematy
Dziwne jest to co napisałaś. Kochasz go ,ale równocześnie wszystko inne jest ważnejsze. Pomyśl jak on dużo dla Ciebie robi. Skoro brakuje Wam pieniędzy to ruszaj do pracy, bez wybrzydzania i wymyślania. Teraz są takie czasy, że niestety jedna osoba pracująca w domu nie wystarczy. Po co z nim jesteś jeśli chcesz się bawić, umawiać na randki, imprezować a on Ci tego nie daje? Zastanów się. Można powiedzieć, że on uratował Ci życie, a Ty chcesz mu się tak odwdzięczyć ? Zachłysnęłaś się chyba trochę obietnicą że on Cie będzie utrzymywał.
A jeśli masz na oku pracę, choćby wyjzd nas morze to porozmawiaj z nim, że zarobisz, że będziecie mieć na jakiś czas.
"kasa to nie wszystko ale wszystko bez pieniedzy to h..."-cytat z pewnego filmu, ktory czesto mi w zyciu przyswieca.
wiem jedno byc moze bylibyscie najszczesliwsza para na swiecie gdybyscie nie mieli tylu problemow na glowie.
mysle przede wszytskim ze powinnas pojechac do rodzicow, powiedziec ze masz klopoty, ze chcesz isc na studia i czy ci pomoga, bo jednak jestes ich corka, nie zakladaj ze cie oleja, nie dowiesz sie co odpowiedza puki nie sprobujesz.
poza tym, o co ci chodzi? chcesz byc z nim i znalesc sobie prace(obawiam sie ze na sudia i tak nie starczy)
czy chcesz pojechac gdzies zarobic kase i studiowac?
obawiam sie ze innego roziazania nie ma, tylko albo brak studiow z chlopakiem, lub studia bez chlopaka.
fakt twoj facet utzrymywal cie, wiele zrobil, mysle ze rodzice zawiedli na calej linii, dla tego popros ich o pomoc, a co do niego...wiem ze to trudne, ja mam 2 dzieci, tylko maz pracuje i naprawde sa momenty...aj szkoda gadac. ale mamy siebie i zawsze mowimy, ze damy rade bo jestesmy razem i jakos idzie dalej...
pomysl nad tym, czego ty chcesz?
No właśnie chodzi o to, że nie raz zwracałam się do rodziców o kase na szkołe tłumaczyłam nie chce na nic innego tylko na szkołe kasa jest potrzebna żeby się uczyć.. Nawet mówiłam, że spróbuję oddać. Tylko, że oni w ogóle mają pretensje, że żyję więc po raz setny chyba nie ma sensu ich prosić. Dowodem jest chociażby to, że oddal mojego brata do dziadkow jak mial 14 lat.. I nawet nie dopilnowali żebyśmy mieli kontakt, bo to teraz dla mnie tak jakby obcy człowiek ja już mam 20 on 26.. Dlatego piszę, że nie mam nikogo tylko chłopak mi został, ale mam wielkie ambicje, które przysięgłam sobie spełnić a z nim tego nie zrealizuję a temat wyjazdu za granicę nie wchodzi w ogóle w grę. On nie chce jechać, bo tu ma jeszcze umowe o prace do końca grudnia a mi nie pozwala no chyba, że od razu się spakuję i nie mam po co wracać jak pojadę.. Moje koleżanki są po ślubie a wyjeżdżają a mnie nie chce puścić. I jescze chciałam pracować w zakładzie, w którym on pracuje, bo właśnie tam przyjmowali dużo ludzi, ale powiedział, że on nie chce żebym pracowała tam gdzie on i kropka. A co jeszcze do rodziców to ich nic nie interesowało jak chodziłam do szkoły potzrebne były pieniądze na ksiażki, składki, ubrania itd dzwoniłam mówiłam,że podam autorów książek to niech mi kupi nie musi mi dawać kasy.... Raz obiecała mama, że da mi kase na ciuchy na zakończenie roku i na kwiaty, ale tylko obiecała... A wiem, że teraz mają kase (bo przecież pozbyli się dzieci), ale mają swoje "lepsze" życie i mnie w nim nie widzą.. Dosłownie. Czyli zostało mi szukać dalej pracy... Bo co ja zrobię bez mojego chłopaka..
I nie chodziło mi o imprezowanie, bo nie jestem typem imprezowiczki tylko o czynności, które w młodym wieku się robi a ja już mam życie jak kobieta po 50 dom i chłop. Bo nawet jak wyjdę z koleżanka na kawe to potem słucham w domu, że mogłam coś innego w domu zrobić a poszłam na kawę a on musi pracować a nie chodzi na kawki o. Mi się nudzi w domu mam nadzieje, że ktoś mnie przyjmie do pracy. Dziś zawiozłam podanie do miejscowości obok może się uda.
zacznijmy od tego ze twoj facet jest przemeczony i pewnie zly jest ze on zasowa i nie ma czasu na przyjemnosci czy wyjscia a ty siedzisz w domu i na kawki latasz, rozumiem ze szukasz pracy, ale jednak to wciaz szukanie...
on chce zebys jemu pomogla i mysle ze jak zmieni sie sytulacja i znajdziesz prace to bedzie miedzy wami lepiej, bo jednak czynszu nie zaplaci sie miloscia.
idzie lato, moze jakas praca dorywcza na ten czas? moze przectaw mu konkrety, ze wyjedziesz na tyle i tyle i zarobisz tyle i tyle. powiedz ze go kochasz i mimo staran nie idzie ci z ta praca...
niechcial zebys z nim pracowala moze temu ze jest ciezko,lub jest przykry szef
co do rodzicow...jestes tam zameldowana, u nich w domu? ja bym poszla tam mieszkac, niech poczuja co to obowiazku rodzicielskie, a jak nie to, to idz do opieki spolecznej czy miejskiego osrodka rodzinie i porozmawiaj, moze dostaniesz jakas pomoc.
wyjazd za granice-mowilam o nim w konketscie ty sama wyjechac i byc moze juz z nim nie byc.
poza tym, na studia juz sie dostalas? porozmawiaj z dyrekca szkoly o swojej sytulacji materialnej, o rodzicach, sa zasilki itd...
masz duzo czas, cale dnie wolne wiec lataj z tym CV wszedzie i szukaj jakis dodatkowej pracy, przeciez kochasz swego faceta to traktuj je znalezienie pracy jak pomoc swemu kochanem. oczywiscie nie watpie ze siedzisz i nic nie robisz, po prostu rob wiecej zawsze mozna wiecej...
mowisz ze 20latki maja randki, spotkania itd...
rozejzyj sie dookoloa jak wiele tak ma? czy prze przypadek nie sa one w stalych zwiazkach, nie sa w ciazy lub juz nie maja dzieci?
zycie to nie bajka i wiesz mi na zycie rozrywkowe moga se pozwolic ci co maja bogatego tate i wszystko sponsoruje.
Rzuciło mi się w oczy zdanie
"Jestem bardzo zła i bezradna bo przecież obiecywał, że u niego będę mogła się uczyć !!"
Nie ma czegoś takiego jak "u niego". Chyba jesteście razem, nie? Z jednej strony nie dziwię mu się, że ma pretensje że chodzisz do koleżanek, on pracuje a ty się rozrywasz - tak to pewnie wygląda z jego punktu widzenia. Gdybyś wkładała przynajmniej pracę w dom to byłoby inaczej.
Z drugiej strony tak jak piszesz, starasz się o pracę ale tu się pojawia pytanie, jak długo. Np.po pół roku gdyby on szukał pracy i chodził do kolegów też byś podobnie reagowała. A no i pamiętaj, że w tych czasach nie może być tak, że tylko facet zarabia i utrzymuje kobietę. Nie te społeczeństwo i nie te obyczaje.
Tak jest przemeczony widzę to. I masz racje dużo moich znajomych ma juz dzieci albo sa w ciazy i to wiekszosc bez ojcow.. Ale jesli chodzi o to zawsze musialam sama dbac o siebie i jak tylko myslalam o tym zeby wspolzyc poszlam zwyczajnie do ginekologa po tabletki zawsze bylam bardzo inteligentna jak na swoj wiek i zaradna chyba wlasnie dlatego ze musialam bo rodzice mnie nie kierowali. Wiedzialam jedno ze jesli zajde w ciaze nici ze szkoly dlatego do dzis ich nie mam. Wiec chce miec inne zycie niz te 90 % nieopowiedzialnych mlodych mam. A z cv latam juz nie ma sklepu w moim miescie gdzie nie bylam, zakladu produkcyjnego czy restauracji nawet skladalam 2 razy podanie do szpitala na sprzataczke, do szkoly, do prywatnych osrodkow. Nie ma pracy. A na zasiłki nie mam co liczyć byłam chodziłam dowiadywałam się nawet chciałam w okresie szkolnym jescze alimenty od rodzicow ale dowiedzialam sie ze i tak nie dostane bo mialam 18 lat dobrowolnie sie wyprowadzilam z domu (jestem tam zameldowana) i mogalam nie isc do technikum tylko do zawodowki i to ja nie chce tam mieszkac. A wyprowadzka do nich co zmieni?? nie bede z chlopakiem, dalej nie bedzie kasy i pracy i i tak nie pojde dalej sie uczyc.
Wdomu jest wszystko zrobione sprzatam gotuje piore prasuje robie mu sniadania do pracy i jescze zeby w domu zjadl, obiad na stole jak wraca( wlasnie koncze pomidorowke) i zalatwiam wszyskie sprawy bo on twierdzi ze ja jestem bvardzo madra i na wszystkim sie znam zawsze mnie bierze wszedzie do urzedow do banku itd, ja musze o wszyskim decydowac i wydaje mi sie ze on mnie trzyma bo jestem jego ta "lepsza" polowka, taka wizytowka moze sie rodzinie pochwalic itp - tak on chyba mysli.
jestem od ciebie nieco starsza i mam tak samo
robie wszytsko w domu i poza nim, meza ciagle nie ma-jest w pracy.
moze klotni o kase nie ma bo wie ze ja do pracy nie moge pujsc(mamy male dzieci) ale moze chocw tym co w domu to sie spelniaj, to tez wazne i potrzebne. teraz tak sie zastanowilam i wiesz co nie ma to jak spokojna rozmowa(dla mnie najlepiej wychodzi po sexie w lozku:P) powiedz co czujesz, ze ciagle boli cie przeszlosc rodzina(nie mow ze on wie, jak uslyszy to ponownie to zupelnie co innego) ze starasz sie z calych sil mu pomoc finansowo ale nie idze, powiedz ze moze ta zagranica to dobry pomysl, do szasu szkoly? po prostu poszukajcie rozwiazania wspolnie
Ja bym Ci proponował w wolnym czasie skupienie sie na własnym rozwoju. Masz godzine czasu dziennie, poszukaj jakichś kursów internetowych. Podszkól języki obce. Poszperaj i znajdziesz darmowe. Mozesz poszukać dodatkowego źródła dochodu przez internet. Np programy partnerskie i promowanie czyichś produktów. Wiesz kokosów nie zrobisz ale zawsze to dodatkowe 100 czy 200 zł. Wiem że pracy nie ma.. sam szukam ograniczony po wypadku nie za bardzo nadaje sie do fizycznej pracy. Hmm dziwne to jest niby narzeka że nie masz pracy ale i tak cholera nie chce żebys pracowała tam gdzie on. A co do rodziców... szkoda gadać.
Wydaje mi sie ze on teznie wie czego chce. Za granice nie pojedziesz bo nie.. do pracy nie pójdziesz bo nie. Kawa z kolezanką to nic złego. Dzisiaj każdy znajomy sie liczy i to Ci tez moze pomóc w zwiazku z szukaniem pracy. A plany studiów mozesz przełozyc o jeden rok. Spokojnie zycie jest długie zyjemy w kraju gdzie PKB jest ważniejsze niz poziom zycia ludzi. Trzeba mieć jaja i odwaga do przodu. Po drugie studentom jest łatwiej o pracę, nie ma tylu kosztów dla pracodawcy
Mam wrazenie ze problemy dnia codziennego przesłaniają wasze uczucia, razem dołożcie starań aby oddzielic problemy dnia codziennego od chwil spedzanych razem.
Naskoczyliście na dziewczynę, a nie wzięliście pod uwagę, że może facet robi to specjalnie? ona mówi będę pracować sezonowo nad morzem, a on nigdzie nie pojedziesz, ona mówi: pojadę za granicę, pojedź ze mną jak chcesz zarobimy trochę, a on nigdzie nie pojedziemy, ona mówi w końcu: jest dobra praca u ciebie w zakładzie, złożę tam cv, a on nie ma mowy nie będziemy razem pracować i to mnie najbardziej zaskoczyło. Dlaczego on nie chce z nią pracować, to nie jest normalne, skoro to małe miasteczko to każda praca jest na wagę złota i on sobie na pewno zdaje z tego sprawę. Dzisiaj napiszę drugi raz to zdanie, zamienię tylko płcie: moim zdaniem on próbuje ją ubezwłasnowolnić.
syla135 ja juz mu mowilam ze sie staram ale on mowi, że ja nic nie robie że nie chodzę nie szukam pracy i nie da mu się przetłumaczyć, że jak on jest w pracy to nie widzi co ja robie i że bardzo się staram. Jakbym się nie starała i nie chodziła to bym nie przynosiła do domu czasem po 100zł za prace dorywcze..
Ja myślę też, że on zaczął mówić o tej pracy dletego, że mama mu mówiła, że on charuje a ja nic nie robie, że powinien mnie wyrzucić itd
Np raz przyszedł od mamy i naskoczył na mnie, że czemu ja się jescze do urzedu pracy nie zapisalam jako bezrobotna, bo mama mu mówiła... No wtedy się wkurzyłam, bo wcześniej rozmawiałam z nim, że musiałby mnie zameldować u siebie tymczasowo, żebym mogła w danym mieście zapisać się jako bezrobotna. Zapomniało mu się o tym ![]()
Wczoraj napomknęłam o pracy za granicą (znowu
) nie ma mowy od razu zrywa ze mną jak jadę i już.
Markoss próbowałam pracy przez internet.. Ale albo nie płacą albo to są pieniądze rzędu 20-50gr za godzinę. Jestem konsultantką Avon, zarabiałam na swoje kosmetyki+200-300zł miesięcznie mimo to, że nie mam w jego mieście wielu znajomych lecz znowu był problem, że za dużo latania z tym wszystkim itd, że zamiast tego mam szukać pracy normalnej, ale przynajmniej miałam zajęcie ![]()
Kazina no ja właśnie się często zastanawiałam, że on chce mnie kontrolować wszystko wiedzieć co gdzie jak z kim, ale nie mogę go rozgryźć.. Właśnie jego ojciec jest taki, że musi wiedzieć gdzie jego żona jest jak wychodzi z kim gdzie po co itd... Często jak nie widzi, że wyszła a jej nie ma to dzwoni do nas czy nie wiemy gdzie poszła........
Właśnie niby wszystko między nami się układa jest dobrze, ale to są takie drobne sprawy, które dają mi do myślenia, żebym się czasem nie obudziła za 5 lat , że to był błąd, że naprawde on może próbuję mnie ubezwłasnowolnić, może.... Ale no nie przewidzę co się stanie a mam wątpliwości.
Często jest tak, że jak pytam go czy mogę wyjść z koleżankami (a pytam zawsze) to pozwala i pyta gdzie będę o której wrócę z kim przede wszystkim, wychodzę jest wszystko w porządku, aaaale jak wracam to albo się do mnie nie odzywa albo jest opryskliwy jeszcze ze 2 dni no tragedia.. Zachwiania emocjonalne.
Tylko, że jak on mi kiedyś numer odstawił i się upił to ja się nie gniewałam no zdarzyło mu się musi być ten pierwszy raz.. On nie może pić alkoholu bo go i siebie nie kontroluje i za każdym razem nie robię sceny nie jestem zła i obrażona. Ale jak ja wyjdę i nigdy nie byłam pijana to potem mam 2 dni nerwów, że po co mi było to wyjście jak teraz muszę go znosić.
Z nim źle i bez niego nie dobrze. Nie wiem co robić, bo nie chce go zostawić a cały czas mam w głowie żeby nie było powtórki z rozrywki jak u moich rodziców w małżeństwie... Żebym nie poetórzyła ich błędó bo nie chciałabym mieć takiego życia jak mama. Najwyżej jak popełnie ten błąd to może resztę życia będe miała udane. Boję się, że na własne życzenie (bo jestem zakochana) zepsuje sobie życie.
Według mnie powinnaś zacząć od szczerej rozmowy ze swoim chłopakiem , wytłumaczyć mu jakie panują realia na dzień dzisiejszy na Polskim rynku pracy .
Pracodawcy robiąc rekrutacje , zazwyczaj przeprowadzają ją etapami i zostają w grze Ci kandydaci , którzy mają lepsze wykształcenie niż pozostali , lepsze kwalifikacje , większe doświadczenie . Dodałabym do tego też znajomości , bo w końcu osobę poleconą, bądź którą się już zna, jest o wiele łatwiej zatrudnić i zaufać, niż obcemu człowiekowi . Uświadom mu , że masz dopiero 20 (o ile dobrze wnioskuję z nicka) lat , że dopiero wchodzisz na rynek pracy i Twoje CV nie reprezentuje się tak bogato jak innych . Jest to normalne , w końcu każdy gdzieś musi zacząć, a wiadomo , że start jest niekiedy bardzo trudny .
Uważam, że nie powinien mieć do Ciebie pretensji - pomimo, że jest mu na pewno ciężko - bo z tego co piszesz chcesz pracować i tej pracy szukasz . Zamiast ciągle się Ciebie czepiać , powinien spojrzeć najpierw na swoje zachowanie w tej sytuacji , bo wiele razy Twoje poczynania stłamsił już na samym początku . Dodatkowa praca jako konsultantka AVON - nie . Praca w tym samym zakładzie gdzie on pracuje , ponieważ były tam akurat wolne etaty - nie. Praca za granicą - nie . Co uważam za bardzo dobry pomysł , ponieważ takie wyjazdy są odskocznią od szarej, Polskiej codzienności, łatwiej jest tam dostać pracę , atutem jest podszkolenie języka , a jeżeli masz się jeszcze u kogo zaczepić , to już naprawdę rewelacja . Gdybyś wyjechała tam na wakacje , popracowała 2-3 miesiące , to wyszłoby Ci to tylko na plus. Przemyśl to na spokojnie , przedyskutuj ze swoim partnerem i nawet kiedy w tym temacie znowu będzie na "nie" , będziesz musiała podjąć odpowiednią decyzję . Czasem życie jest brutalne i stawia nas w bardzo niekomfortowych sytuacjach , w Twoim przypadku będzie to wybór pomiędzy chłopakiem , pracą , a samorealizacją . Nie da się dłużej tkwić w takim kazusie , ponieważ ta niepozytywna aura spowodowana Waszym nastawieniem (wiedz , że Twojej winy też w tym trochę jest) i realiami doprowadzi do tego, że się rozstaniecie . Może lepiej rozstać się teraz w zgodzie niż potem w złości ? Musisz odpowiedzieć sobie sama , co jest dla Ciebie ważniejsze . Tylko zastanów się nad tym dobrze
Zgadzam się w 100 % tylko kiedy ja go namówie do takiej rozmowy, on nie chce mnie słuchać.. Kiedyś już rozmawialiśmy na temat rozstania w zgodzie i bycia dalej przyjaciółmi chociaż pewnie tylko do seksu byśmy tymi przyjaciółmi zostali ![]()
No cóż...
Skoro Twój facet uważa , że tylko jego racje są dobre i nie bierze pod uwagę Twoich potrzeb , to może warto byłoby jeszcze raz przemyśleć opcję rozstania ? Podjęcie decyzji jest trudne , ale związek z egoistą jest jeszcze trudniejszy , tym bardziej , jeśli ma on znaczący wpływ na to co możesz w życiu osiągnąć . Każdy człowiek chce być wykształcony (studia to już coś więcej niż tylko nauka) , mieć odpowiednio wysokie doświadczenie zawodowe , nie tylko dlatego, aby potencjalny pracodawca w przyszłości zainteresował się takim pracownikiem , ale również dla własnej samooceny . Każdy chce mieć znajomych , aby móc do kogo się odezwać poza swoją drugą połówką , a co za tym idzie trzeba się spotykać i utrzymywać jakoś te kontakty. Jeżeli kocha się kogoś prawdziwie to tym samym wspiera , pomaga , a nie dodatkowo dołuje i przeszkadza... Decyzja należy do Ciebie , nikt z nas za Ciebie jej nie podejmie , ale czasem warto coś stracić, aby coś zyskać .