Zacznę od tego, że mam 23 lata i nie zbyt udane życie, zacznę od tego że wychowałam się w nie za ciekawej rodzinie, nie będę pisała całości bo zajęło by mi to zbyt dużo czasu... A oto moja historia............. Urodziłam się w małej miejscowości, mieszkałam z bratem siostrą oraz z mamą, rodzice byli po rozwodzie, ojciec alkoholik, matka nie inaczej, w domu naoglądałam się imprez, awantur itd. miałam wtedy ok 11 lat, moja siostra 2 lata starsza już zaczynała popijać alkohol, ja natomiast znalazłam obie towarzystwo starszych kolegów którzy pokazali mi jak może wyglądać świat po narkotykach, oczywiście rok później byłam już narkomanką, nie brałam w żyłę, nie paliłam trawki lecz zażywałam pośrednie narkotyki, w domu nawet nikt nie zauważył, z resztą mama z siostrą często jechały do wielkiego miasta za pracą, brat u taty, a ja sama w domu, los chciał że pośród moich kolegów znalazł się wspaniały człowiek który mnie z tego wyciągną, był ode mnie starszy o 5 lat, usiadłam na tyłku, zaczęłam chodzić do szkoła, ale jak się okazało, było już za późno, bo szkoła wystąpiła do sądu, o umieszczenie mnie w ośrodku szkolno-wychowawczym, na miejsce w ośrodku czekałam prawie rok, w tym czasie każdą chwile spędzałam razem z chłopakiem, który nie tylko mnie uratował przed stoczeniem się, ale byliśmy już wtedy, zakochaną parą , na początku roku 2004 dostałam papiery że znaleziono mi miejsce w ośrodku, pamiętam że ani ja ani mój chłopak nie chcieliśmy żebym tam szła ale zdawaliśmy sobie sprawę z tego że muszę skończyć szkołę, miałam 15 lat, na samo dzień dobry dostałam wpierdziel, trafiłam do szpitala i tam dowiedziałam się że jestem w ciąży, byłam i załamana i szczęśliwa za razem, moja matka zaczęła mnie odwiedzać i wmawiać mi żebym usunęła to dziecko, bo mój chłopak mnie zostawi, a ona mi nie pomoże.... itd, ja wiedziałam że on mnie nie zostawi, z resztą był szczęśliwy jak i ja, zanim dziecko się urodziło już razem zamieszkaliśmy, do sądu wystąpiliśmy o pozwolenie na ślub..... Było cudownie, ale jak się okazało do czasu, urodziła się córeczka, śliczna i zdrowa, mimo obaw jakie miałam, z czasem zaczęło brakować nam pieniędzy, już wtedy mój mąż, zaczął pić i robić w domu awantury, czasem dochodziło nawet do tego że mnie potrafił uderzyć, ale nie zawsze tak było, mimo wszystko musiałam to tolerować, nie miałam gdzie pójść z córką, mimo wszystko, bardzo go kochałam, nie zawsze było tak źle, zresztą pomógł mi, po trzech latach małżeństwa mój mąż zmarł, miałam wtedy nie całe 19 lat, byłam w rozpaczy, zostałam sama, bez mieszkania, pracy itd. przez pół roku nie czułam się na siłach żeby wychodzić z domu, raz babcia raz sąsiadka opiekowały się moją córka, ja chodziłam 2 razy w tygodniu do psychologa, dostałam mieszkanie z gminy, znalazłam prace i postanowiłam pokazać wszystkim że potrafię ................ dzisiaj pracuje i całkiem nieźle zarabiam wyremontowałam mieszkanie, zrobiłam prawo - jazdy, zaczęłam się spotykać z facetem wiele lat ode mnie starszym już jakiś czas temu, poukładany, bez nałogów, niby nic mi nie brakowało, ale nie było tego czegoś... Pół roku temu poznałam fajnego chłopaka, nie pracuje, jest strasznie zazdrosny, no i kłócimy się strasznie, Wiem że ten związek nie ma przyszłości, ale bardzo chciała bym w to uwierzyć.... Tylko nie wiem jak mam, to wszystko poukładać, kiedy ciężko jest zmotywować go do czego kolwiek, żeby zaczą coś robić, znalazł pracę itd .....
Podobne tematy
Kochana, ściskam Cię serdecznie. Bardzo wiele przeszłaś w życiu. Popatrz jaka Jesteś silna. Niejeden człowiek by się załamał psychicznie!
Chciałam powiedzieć Ci, że na wybór partnerów ma wpływ z jakiej rodziny pochodzimy. Z reguły jeśli ojciec pił, to dziewczyna (NIEŚWIADOMIE) znajdzie Sobie męża który będzie robił to samo. Bo przyciągają Nas te cechy, które podświadomie znamy. Nawet jeśli są one negatywne. Ja też nie miałam kolorowego dzieciństwa i też przyciągam facetów na wzór mojego ojca. To niedobrze!
Dlatego zastanów sie na tym, czy nie przepracować tego tematu z psychologiem. Chodzisz jeszcze do Niego? Jeśli już Sobie to uświadomisz, to jest to pierwszy krok do zmiany. Facet z którym jesteś powinien dawać Ci oparcie, nie tylko psychiczne, ale i finansowe. Powinnaś czuć się przy nim bezpiecznie, a nie już na wstępie mysleć jak go zmienić.
I pamiętaj proszę, że związek jest tylko dodatkiem do życia, a nie całym życiem. Stanęłaś na nogi, poradziłaś Sobie, Jesteś silna! Dasz radę ze wszystkim!
Powodzenia! I dużo siły!
ktosiu moja droga twoje dziecinstwo odbija się stale i stale.
Dzieci z DDA muszą być świadome,ze swoje postępowanie które pozwoliło im przetrać dziecinstwo-teraz już nie spełnia swojej funkcji.
Trzeba sie tego nauczyć od nowa-samej jest to niemożliwe-trzeba dac sobie szanse i pomóc
niestety nieudane związki,wczesne ciąże itd są przyczyna zachowań ,które powielamy bezwiednie i nie potrafimy się odnaleźdź do końca w zyciu.
Radze zajrzec do grup wsparcia bez tego trudno odnaleźdź radość w życiu.
pozdrawiam i liczę ,ze to przemyslisz.