Pewnie już tu była masa takich wątków, ale chciałabym z kimś porozmawiać.
Oto moja historia.
1,5 roku temu poznałam bardzo fajnego chłopaka. Spotykaliśmy się trochę i od razu poczułam że to ten jedyny. On rozumiał mnie , ja rozumiałam jego. Nigdy nie czułam by mógł mnie zostawić, zdradzić, wykorzystać, po prostu wiedziałam że z nim spędzę resztę życia. Zawsze mówił mi że jestem inna jestem kobieta nie dziewczyną, mówił że bardzo mnie kocha. Poznałam jego rodzinę on moją, było wspaniale. Wiadomo jak w każdym związku były jakiś zgrzyty. Chciałam by się uczył, by nie imprezował, jemu to nie przeszkadzało, jak mieliśmy wolny czas to spędzaliśmy go razem. On ma starszą przyrodnią siostrę, z która widziałam się tylko raz, osobiście nic do niej nie miałam, ale ona na pierwszym spotkaniu od razu negatywnie postępowała w stosunku do mnie. I tak kilka tygodni temu, mieliśmy chwilową separację, ona dawała mu rady żeby się bawił , żeby się mną nie przejmował. Ale ja go tak bardzo kocham że nadal byliśmy ze sobą. Pokłóciliśmy się własnie o ten wyjazd do niej, nie mieszka ona w Polsce. Pogodziłam się jakoś z tym i pojechał. Po powrocie było wspaniale spędziliśmy 3 dni razem, a nawet nie spodziewałam się że coś jest nie tak. Nagle przychodzi on i mi mówi że nie może być ze mną. Powiedział że przemyślał sobie wszystko i z nami koniec. Nie napisałam jeszcze wcześniej że planował już zaręczyny. Nie oświadczył mi się jednak bo po rozmowie z rodzicami stwierdzili że najpierw pokończymy szkoły, dopiero będą zaręczyny. Ale nie o to mi chodzi. Przez pierwszy tydzień nie mogłam nic jeść, on jeszcze pisał do mnie, rozmawiał z moimi rodzicami że mnie bardzo kocha i jestem jedyna dziewczyną w jego życiu. Kiedy widziałam go ostatnio tzn w piątek, unikaliśmy siebie. Nie wiem może on chciał wolności. Teraz czuję się wykorzystana, te wszystkie rozmowy, miłość którą sobie przekazywaliśmy. Mam strasznie mieszane uczucia, ja nadal go kocham. Ja bardzo bym, chciała być z nim nadal, bardzo go kocham. Najpierw jeszcze myślałam że po prostu on żartuje, a to już dwa tygodnie jak ze sobą nie jesteśmy. Napiszcie mi jak ja mam się zachować, potrzebuję wsparcia. Planowaliśmy wspólnie całe życie, dzieci, dom. : (
Podobne tematy
moze poprostu daj mu troszke czasu az przemysli i zatękni za Tobą,przez ten czas najlepiej nie pisz nic do niego i nie dzwoni zero kontaktu,niech on zrobi ten pierwszy kro,gdy zrobi to znaczy ze Cie kocha,jesli nie zrobi to znaczy ze ta miłosć wygasła w nim:-/ jesli moge spytac ile ma lat?
moze poprostu daj mu troszke czasu az przemysli i zatękni za Tobą,przez ten czas najlepiej nie pisz nic do niego i nie dzwoni zero kontaktu,niech on zrobi ten pierwszy kro,gdy zrobi to znaczy ze Cie kocha,jesli nie zrobi to znaczy ze ta miłosć wygasła w nim:-/ jesli moge spytac ile ma lat?
O to samo chciałam zapytać?
Mnie zostawił po 6,5 roku razem etc. i co... jakoś się zbieram!
Piszesz o szkole, pewnie jesteście bardzo młodzi, macie czas, nie ma co się spieszyć!
Pozdrawiam
ja z mojego niewielkiego doswiadczenia wiem ze gdy cos sie konczy juz nie ma szans by wrocilo .poprostu to by musialobyc mistrzostwo swiata zeby dwie niegdys kochajace osoby znow nabraly w sobie tyle uczucia jak dawniej.kiedys mowisz o wszystkim gadaliscie planowaliscie wspolne zycie ,wiesz przeczytalem tu wiele postow i w kazdyjm zwiazku opisuje sie ze kochala ,gadalo sie o wszystkim ,wspolne plany a wiesz tak naprawde to gowno prawda,bo prawdea jest ze zawsze jedna osoba z zwiazku sie wylamie.wygasa cos w niej ja tego nie rozumiem dlaczego tak dzieje bo u mnie jeszcze nie wygasloi wiem ze nie wygasnie ,no ale jak nie u mnie wygaslo to u partnerki i tak samo u was i u wielu innych ..wiesz co jesli ta milosc wroci i znow niegdys kochajace sie nie widzqace po a soba swiata osoby pokochaja na nowo to juz dar od Boga gdy pozwoli byc jeszcze raz i da szanse by wszystko naprawic ..wiec modl jesli zalezy nie wiem jak masz starac by wrocil bo nic nie dziala ..poprostu czekaj moze... choc maloprawdopodobne ze wrocicie do siebie /..tylko Bog moze pomoc i wiara ,chociaz kto wie milosc jest taka dziwna nikt nie wie co bedzie a moze bedziecie razem i bedziecie najszczesliwsza para na swiecie bo bedziecie mieli siebie i bedziecie pewni ze wasza milosc przetrwa wszystko ,..zycze ci by spelnily twoje marzenia z calego serca
A podał jakiś konkretny powód?
I nie rozumiem - po zerwaniu gadał z Twoimi rodzicami o Tobie? Nie czaję go.
Nie wiem, wiem że teraz wychodzi do ludzi, bawi się ale jak go widziałam to tak wiecie niedokońca widac by był bardzo szczęśliwy. widzieliśmy się w pubie, ja siedziałam przy jednym stoliku ze swoimi znajomymi, on przy innym ze swoimi. Nagle wyszedł na zewnątrz, nie wiem na papierosa, albo żeby nie wiem zresztą dlaczego, mniejsza z tym. Kiedy wyszedł nasi znajomi postanowili te stoliki złączyc, kiedy wrócił to widac było zdziwienie, że siedzę w gronie moich i jego znajomych. Posiedział chwilke dosłownie, ja rozmawiałam z kolegą, on wcześniej tez z koleżankami. Posiedział chwilkę i po 10 minutach sie pożegnał i wyszedł. Nie wiem, niechcial miec ze mną kontaktu? Nie daje sobie z tym rady? Nie wiem dlaczego tak zrobił. Teraz widzę że na opisie ma że jest w innym mieście i nie bedzie go do środy. Mamy po 20 lat.
7 2011-05-22 21:24:24 Ostatnio edytowany przez la-bianka (2011-05-22 22:06:13)
Tak rozmawiał, bo najpierw jeszcze mówił mi że mnie kocha ale nie chce pozwolic bym cierpiała w przyszłości, ja myślę że tam ktoś trzeci coś zrobił. Później jeszcze się z nim widziałam i powiedział że bardzo by chciał byc ze mną ale nie może uwierzyc że będzie dobrze. Stwierdził że już nigdy nie bedziemy razem. Ale nadal mnie kocha.
Wszyscy mówią daj sobie spokój, zapomnij. Tak się nie da, kiedy ja naprawdę go kocham. Wiem co to jest zauroczenie , a to nie było zauroczenie.
Cierpię, odzywał się jeszcze przez kilka dni i nie wiem czy ktoś mu jakieś rady dał typu:nie odzywaj się do niej to zatęskni i przyjdzie z podkulonym ogonem.... Ja tak nie chcę , mam swoją godnośc, tym bardziej że to on mnie zostawił. Jeszcze po powrocie mówił że niewyobraża sobie życia beze mnie, a tu nagle mówi że sie często kłócimy. Może to właśnie jego siostra która psychologię studiuje daje mu takie rady, wiem że mnie nie lubi, ale ja bym jej nigdy czegoś takiego nie zrobiła.
Doradzcie mi co mam zrobic jeszcze w jednej sprawie: jego młodsza siostrzyczka ma urodziny, jeszcze jak byłam z nim to obiecałam jej że dostanie ode mnie prezent, to jest dziecko, jest mi teraz głupio, urodziny ma za półtora tygodnia, on mieszka miejscowośc obok, a jego siostrzyczka chodzi na tańce w mojej miejscowości, czy powinnam ja złapac na tych tańcach i dac jej prezent. Nie chciałabym jechac do niego do domu , wyglądałoby to chyba na narzucanie się. a ja poprostu jego młodsze siostrzyczki pokochałam jak włsne rodzeństwo.
bianko, do domu nie jedz.. nie narzucaj sie- rzeczywiscie tak by to wygladalo.
Ale podejdz bod ten osrodek w ktorym sa zajecia taneczne i daj dziewczynce prezent..
Pamietaj, ze dzieci tez pamietaja, i mogloby jej byc przykro.. obietnica to obietnica ![]()
I ty wyjdziesz na wporzadku dziewczyne, mimo tego wszystkiego ![]()
zgadzam sie z Shisheido, zlap mala na zajeciach i wtedy daj jej prezent. to jest super rozwiazanie.
natomiast jesli chodzi o Wasze rozstanie to uwazam, ze powinnas zaakceptowac jego decyzje i nie narzucac sie. widocznie mial jakies powody do zerwania, nie wazne, czy tak mu doradzala jego siostra czy stalo sie tak z jakiegos innego powodu. jemu tez na pewno jest z tym ciezko i bardzo mozliwe, ze szybko pozaluje swojej decyzji i bedzie chcial do Ciebie wrocic. wtedy juz wszytsko bedzie zalezalo od Ciebie.
prawda jest taka, ze jetescie bardzo mlodzi i cos mi sie wydaje, ze Twoj chlopak po prostu chce jeszcze troche w zyciu poszalec. wie, ze jest mu z Toba dobrze ale jednczesnie boi sie, ze kiedys bedzie mial poczucie, ze cos mu umknelo i nie przezyl swojej mlodosci tak, jak chcial. myslisz, ze to mozliwe, ze o to chodzi?
la-bianka wiem, ze cierpisz i że teraz ci jest bardzo źle, sama zmagałam się z tym bólem i jak się przekonasz nie ja jedna, tylko wiele osób na tym forum, skoro chłopak nie chce już być z Tobą, jesli próbowałaś z nim rozmawiać i niestety nic z tego nie wyszło, to lepiej daj mu spokój, wiem że dla Ciebie to trudne teraz, myslisz że on był najważniejszy i po jego odejściu świat się zawalił .. Wydaje Ci się, że nigdy więcej do nikogo nie poczujesz tego samego, ale ja mogę cię zapewnić, ze to bzdura. Pokochasz jeszcze być może nie raz, nie dwa. Na tym jednym chłopaku świat się nie kończy!
Moja rada - nie płacz, jesli musisz to w ukryciu, albo na ramieniu mamy, bądź przyjaciółki, pokaż chłopakowi co stracił, niech wie, ze pogodziłas się z jego decyzją i zaczynasz żyć od nowa, podejmij sie jakiegoś nowego zajęcia, może masz jakąś ciekawą pasję albo moze jest coś co zawsze chciałas robić, a teraz akurat masz na to czas, polecam Ci sport, wysiłek dobrze robi na hormon szczęścia.Zrób sobie nową fryzurę, albo pazurki.
Zajmij czymś czas i myśli, będzie dobrze.
Dziękuję kochane jesteście :* Naprawdę wasze wsparcie to dla mnie bardzo dużo.
Co do jego siostrzyczki, to jednak obiecałam jej, a byłyśmy wiadomo związane ze sobą, myślę że one też na pewno nie raz się o mnie pytają - dlaczego nie przyjeżdżam.
Całkiem możliwe że chce się wyszaleć, moim zdaniem to własnie robi. Myślicie że jak się wyszaleje i zrozumie to się odezwie?
Ja osobiście nie pisze do niego, nie dzwonię, nie daje ogólnie znaku życia o sobie.
To jest trudny okres dla mnie, jednak całą swoja przyszłość wiązałam właśnie z nim. I jest mi trudno to wszystko zapomnieć. Szczerze mówię wszystkim że nie mam nadziei już na nic, ale z drugiej strony to jednak jest w moim sercu ta iskierka, która ta nadzieję właśnie ma. ![]()
Myślicie że jak się wyszaleje i zrozumie to się odezwie?
A będziesz tak w nieskończoność czekała na niego? Ty będziesz czekała, żyła nadzieją, a on może już dawno zakończył ten etap życia i nie myśli w ogóle o tym co było i co mogłoby być. Wydaje mi się,że faceci nie rozpamiętują, pewnie będzie żył dniem dzisiejszym, tzn tym co mu życie przyniesie. I doskonale Cię rozumiem bo mój były zostawił mnie po niecałych 6latach bo jak to powiedział, chciał zobaczyć jak o jest być z inną.
To nawet nie jest łudzenie się. Po tym jak się rozstaliśmy, pisaliśmy chwilę na gg, w pewnym momencie napisał mi :" ja przepraszam ale czy możemy tą rozmowę przełożyć na kiedy indziej bo to nie jest na 5 min
A ja chcę zdać
Robie to dla Ciebie głupolu"
Rozmawialiśmy na różne tematy wtedy, dał mi jakiś znak że nadal coś robi dla mnie. Później gdy rozmawialiśmy face to face, zapytałam czy jeszcze kiedykolwiek ze sobą będziemy, on mi na to że nie (nie pamiętam dokładnie słowo do słowa co powiedział, zestresowana byłam , ale wyszło na to że nie) Ale wiecie, widziałam w nim że on to mówi nieszczerze.....na tyle go znam i z reguły wiedziałam kiedy szczerze coś mówi.
Mam strasznie mieszane uczucia....nie odzywam się do niego, nie pisze, nie dzwonię.
On ma jeszcze kilka moich rzeczy, ja mam kilka jego....
Jestem zagmatwana w uczuciach w tym momencie. Kocham go nadal i będę go kochała.
Nie smuć się, chyba nie warto, skoro tak się zachował. Nie do końca rozumiem Jego postępowanie, ale cóż. Musisz zaakceptować.. może jeśli byłaby możliwośc spróbuj się z nim skontaktować, wyjaśnić wszystko, byc moze dzieki temu, zamkniesz ten rodział swojego życia.
Dzwonił do mnie. Może opowiem wam ostatnią sytuacje w pubie , w którym oboje byliśmy, w tym samym czasie.
On był ze swoimi znajomymi, ja ze swoimi, nagle on wyszedł na zewnątrz (może na papierosa? nie wiem) w tym czasie nasi znajomi postanowili złączyc stoliki bo jak sie okazało to się znali. Kiedy wrócił ja siedziałam na krześle a obok mnie kolega, po mojej drugiej stronie było wolne miejsce, więc on usiadł koło mnie. Ja rozmawiałam z kolegą i nie zwracałam na niego uwagi tak jak on to robił przez cały wieczór. Po 10 min wstał wziął kurtkę, pożegnał się i wyszedł.
Dzisiaj dzwoni i się pyta czy może mi przywieźc m,oją rzecz i czy możemy porozmawiac. Ja się nie zgodziłam bo nie mam czasu. On się mnie zapytał czy jestem szcześliwa z tego co zrobiłam (napeno myślałą że ja z tym moim kolegą , nie wiem zresztą co myślał) nagle mówi mi że ktoś mu jakiś głupot naopowiadał, że ja cos na niego mówiłam - oczywiście to jest nie prawda. Chciał wyjaśnic ze mną w zasadzie co tam się działo jak wyszedł - wydaj mi się że był zazdrosny.
Powiedział do mnie że on nie chce się ze mną kłócic, i wogle namieszał z tym kto mu coś powiedział,że ja rzekomo coś mówiłam, zaczął sie plątac.
Moja mama oczywiście dała mi radę, że mam z nim ozmawiac z dystansem i się nie tłumaczyc. Tak zrobiłam.
Powiedział mi że będzie jechał do kolegi ( jest godz 21! jutro rano wstaje) i czy może do mnie podjechaci porozmawiac. Odmówiłam bo naprawdę mam dużo do nauki.
Moja mama stwierdziła, że on mięknie, że zaczyna rozumiec co stracił i tylko pokazuje powierzchownie że nie chce ze mną byc, a tak naprawdę jest o mnie zazdrosny.
Co wy o tym myślicie?
Ja juz mam taki mętlik w głowie, co myślicie o jego wvzorajszym zachowaniu?
Nic mi nie poradzicie??? ![]()
widac, ze On tez przyzwa te cala sytuacje, na pewno bylas mu bardzo bliska i ciezko mu z Waszym rozstaniem.
na Twoim miejscu nastepnym razem, kiedy zaprponuje spotkanie sam na sam i bedzie chcial pogadac- zrob to. moze wtedy Ci wyjasni i powie cos wiecej?
postaraj sie nie klocic, powiedz, ze jest ci przykro z powodu rozstania ale akceptujesz jego decyzje, zreszta nie bardzo masz wyjscie.
i nie zastanawiaj sie za bardzo, czy zechce do Ciebie wrocic a jelsi tak, to kiedy. dziewczyny maja racje, bedziesz tkwic w martwym punkcie i mozesz sie nie doczekac. zobaczysz, z kazdym tygodniem bedzie Ci duzo lzej.
pozdrawiam!
dziękuję za to zxe napisałaś.