Witam.
Trafiłam na tę stronę za podpowiedzią przyjaciółki, która szukała pomocy po zdradzie partnera.
Opowiem swoją historię, prosząc o spojrzenie z boku.
Jestem w małżeństwie 22 lata , mamy troje dzieci 21, 18 i 7 lat. Pobraliśmy się z mężem z "konieczności " zaszłam w ciążę , mąż nie miał nawet ukończonych 21 lat. To był trudny okres , ja studiowałam , z dzieckiem i bez pomocy rodziców skończyłam studia , maż po maturze poszedł do pracy. Pierwsze lata małżeństwa były trudne , mieszkanie po kilka miesięcy u moich rodziców ( nie byli zadowoleni z tego małżeństwa, mieszkali biednie , byli schorowani), trochę u rodziców męża, też niechęć, potem na wsi w domu babci męża . Maż wyjeżdżał w delegacje byłam sama z dziećmi (już dwójką ) . Nie pracowałam 3 lata po skończeniu studiów, potem mając dwoje dzieci (maż w delegacji ) poszłam do pracy , dojazdy ok 30 km , w domu trudne warunki , ogrzanie , zadbanie o dzieci , nianie , przedszkole. Potem teściowe kupili mieszkanie też na wsi ...już trochę lepsze były warunki.
Ja chyba zawsze chciałam udowodnić ,ze poradzę sobie ze wszystkim . Od czasu wyjazdów męża w delegacje , wszystkie sprawy z prowadzeniem domu opłatami, prowadziłam ja. Mąż też był nerwowy , jest nadal , odsuwałam od niego problemy , aby był w domu spokój.
Trochę też czułam chyba się zobowiązana , tym ,ze rodzice męża kupili nam mieszkanie.
Teraz mieszkamy już w mieści , blisko praca, ale tez mieszkanie w spadku po rodzicach męża. Ciągle nie jestem u siebie.
Nigdy nie czułam prawdziwej więzi emocjonalnej z mężem, chyba przez sex próbowałam się zbliżyć do męża "otworzyć go" na emocjonalną bliskość . Nie udało się . Maz po powrocie z pracy natychmiast włącza telewizor i wyłącza jak zasypia. Nie rozmawia nigdy z dziećmi, czasem tylko pojedyncze zdanie. Nigdy nie mogłam na niego liczyć w trudnych sytuacjach , stłuczka , czy lekarz.
Wcześniej maż też pił codziennie po powrocie z pracy piwo. teraz od ok 3 miesięcy nie pije (albo pije ukradkiem , albo przestał). Przestaliśmy ze sobą rozmawiać od ok 5 miesięcy. Wcześniej każde rozpoczęcie rozmowy kończyło się sprzeczką, podnoszeniem głosu, obwinninem się. Trudnym okresem była szkoła średnia syna, (teraz syn dwa razy rozpoczynał studia , ale nie potrafi się utrzymać ) i gimnazjum córki , gdzie starłam się być blisko dzieci i mężowi pokazywać ,że powinien być przy dzieciach , bo go potrzebują, a dodatkowo jeszcze małe dziecko 3 letnie .Maz nie wykonywał i nie wykonuje żadnych prac domowych (pewnie moja wina). Takim zwrotnym momentem , był czas ok rok temu, gdy chciałam z mężem porozmawiać o synu, powiedzieć o swoich niepokojach, wtedy maż wykrzyczał "spierdalaj" ...innym razem "won", od tego czasu chyba coś pękło we mnie , już nie potrafię rozmawiać z mężem , ani tym bardziej iść do łóżka.
Ja miałam kilka wirtualnych flirtów, od 5 lat też jestem w pewnej wirtualnej erotycznej bliskości z mężczyzną , żonatym.
Czasem myślę o rozstaniu z mężem , jednak dzieci , ciągle nadzieja na (właściwie od kilku miesięcy już nie mam nadziei) na stworzenie w miarę normalnej rodziny.
Mieszkamy blisko rodziców męża , moi rodzice już nie żyją , moja rodzina jest daleko i nie odwiedza mnie.
Właściwie nie wiem czego oczekuję , może potwierdzenia, ze jestem uzależniona od miłości? że życie jest zbyt cenne aby żyć byle jak ?