co ze mną jest nie tak ??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co ze mną jest nie tak ???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: co ze mną jest nie tak ???

Witam.
Trafiłam na tę stronę za podpowiedzią przyjaciółki, która szukała pomocy po zdradzie partnera.
Opowiem swoją historię, prosząc o spojrzenie z boku.
Jestem w małżeństwie 22 lata , mamy troje dzieci 21, 18 i 7 lat.   Pobraliśmy się z mężem z "konieczności " zaszłam w ciążę , mąż nie miał nawet ukończonych 21 lat. To był trudny okres , ja studiowałam , z dzieckiem i bez pomocy rodziców skończyłam studia , maż po maturze poszedł do pracy. Pierwsze lata małżeństwa były trudne , mieszkanie po kilka miesięcy u moich rodziców ( nie byli zadowoleni z tego małżeństwa, mieszkali biednie , byli schorowani), trochę u rodziców męża, też niechęć, potem na wsi w domu babci męża . Maż wyjeżdżał w delegacje byłam sama z dziećmi (już dwójką ) . Nie pracowałam 3 lata po skończeniu studiów, potem mając dwoje dzieci (maż w delegacji ) poszłam do pracy , dojazdy ok 30 km , w domu trudne warunki , ogrzanie , zadbanie o dzieci , nianie , przedszkole. Potem teściowe kupili mieszkanie też na wsi ...już trochę lepsze były warunki.
Ja chyba zawsze chciałam udowodnić ,ze poradzę sobie ze wszystkim . Od czasu wyjazdów męża w delegacje , wszystkie sprawy z prowadzeniem  domu opłatami, prowadziłam ja. Mąż też był nerwowy , jest nadal , odsuwałam od niego problemy , aby był w domu spokój.
Trochę też czułam chyba się zobowiązana , tym ,ze rodzice męża kupili nam mieszkanie.

Teraz mieszkamy już w mieści , blisko praca, ale tez mieszkanie w spadku po rodzicach męża. Ciągle nie jestem u siebie.
Nigdy nie czułam prawdziwej więzi emocjonalnej z mężem, chyba przez sex próbowałam się zbliżyć do męża "otworzyć go" na emocjonalną bliskość . Nie udało się . Maz po powrocie z pracy natychmiast włącza telewizor i wyłącza jak zasypia. Nie rozmawia nigdy z dziećmi, czasem tylko pojedyncze zdanie. Nigdy nie mogłam na niego liczyć w trudnych sytuacjach , stłuczka , czy lekarz.
Wcześniej maż też pił codziennie po powrocie z pracy piwo. teraz od ok 3 miesięcy nie pije (albo pije ukradkiem , albo przestał). Przestaliśmy ze sobą rozmawiać od ok 5 miesięcy. Wcześniej każde rozpoczęcie rozmowy kończyło się sprzeczką, podnoszeniem głosu, obwinninem się. Trudnym okresem była szkoła średnia syna, (teraz syn dwa razy rozpoczynał studia , ale nie potrafi się utrzymać ) i gimnazjum córki , gdzie starłam się być blisko dzieci i mężowi pokazywać ,że powinien być przy dzieciach , bo go potrzebują, a dodatkowo jeszcze małe dziecko 3 letnie .Maz nie wykonywał i nie wykonuje żadnych prac domowych (pewnie moja wina). Takim zwrotnym momentem , był czas ok rok temu, gdy chciałam z mężem porozmawiać o synu, powiedzieć o swoich niepokojach, wtedy maż wykrzyczał "spierdalaj" ...innym razem "won", od tego czasu chyba coś pękło we mnie , już nie potrafię rozmawiać z mężem , ani tym bardziej iść do łóżka.

Ja miałam kilka wirtualnych flirtów, od 5 lat też jestem w pewnej wirtualnej erotycznej bliskości z mężczyzną , żonatym.
Czasem myślę o rozstaniu z mężem , jednak dzieci , ciągle nadzieja na (właściwie od kilku miesięcy już nie mam nadziei) na stworzenie w miarę normalnej rodziny.

Mieszkamy blisko rodziców męża , moi rodzice już nie żyją , moja rodzina jest daleko i nie odwiedza mnie.

Właściwie nie wiem czego oczekuję , może potwierdzenia, ze jestem uzależniona od miłości? że życie jest zbyt cenne aby żyć byle jak ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co ze mną jest nie tak ???
moniquette napisał/a:

Właściwie nie wiem czego oczekuję

Moniquette, ja myślę, że Ty wiesz co chcesz tylko boisz się powiedzieć to głośno. Być może nie wiesz jak to zrobić ale jak będzie decyzja to już potem z górki.


Twoja historia leciutko przypomina moją...ja się odważyłam smile nie żałuję.

Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

3 Ostatnio edytowany przez zz2 (2011-05-21 14:57:20)

Odp: co ze mną jest nie tak ???

Witaj !

Ani trochę się nie dziwię twojej obecnej sytuacji. Masz za sobą 22 lata zmagań z brutalnością życia i żyjesz w związku "z konieczności"
z meżczyzną, z którym nigdy nie czułaś prawdziwej więzi emocjonalnej. Sama jesteś osobą bardzo ambitną, która bierze każdy problem
na siebie i pewnie sporo oczekuje od siebie i od życia, a osiągnięć jakby nie ma wielkich (w każdym razie wygląda, że sama tak oceniasz).
W dodatku twój mąż wygląda na człowieka mało zaangażowanego w małżeństwo i rodzinę (zarabianie pieniędzy to za mało).

Moim zdaniem jesteś bardzo zmęczona i czujesz, że dochodzisz do ściany, której nie uda Ci się pokonać, bo siły zostały zużyte
na poprzednie zmagania. To chyba nie jest wcale taki rzadki przypadek - wiele małżeństw staje w obliczu czegoś takiego prędzej
lub później i wcale nie wszystkie przechodzą przez takie kryzysy zwycięsko. Sam mam wrażenie, że coś podobnego stało się przyczyną
problemów jakie ja przeżywam (możesz poczytać w moim wątku).

Niestety, nie mogę Cię pocieszyć - wasza przyszłość nie wygląda optymistycznie. Twój mąż jakby już wcześniej poddał się,
a Ty robisz to właśnie teraz. Ponadto wynika z twoich słów, że problem wcale nie jest bardzo świeży. - Skoro flirtowałaś z innymi
i pozostajesz w jakimś wirtualnym związku z innym mężczyzną to znaczy, że swoje emocjonalne braki zaczęłaś zaspokajać poza
małżeństwem już dawno temu. I myślę, że nie bez powodu. Może musiałaś rozładować frustrację, może nie mogłaś liczyć na męża,
a przede wszystkim porozumieć się z nim. Pewnie wszystko to po trochu. Najgorsze jest to, że twój mąż zachowuje się obojętnie
lub wrogo, a Ty już przyzwyczaiłaś się do szukania na zewnątrz. Jeśli nie będziecie w stanie tego odwrócić, szczerze ze sobą
rozmawiając
i podejmując wspólnie próby zmian, to już po was. Zwłaszcza, że sama już myślałaś o odejściu. Pozostanie tylko ustalić techniczne
szczegóły. Scenariusz czarny, ale najbardziej prawdopodobny niestety.

Na pytanie postawione przez Ciebie w tytule wątku odpowiem bardzo subiektywnie: Wszystko z Tobą w porządku, tylko masz pecha.
Jednak nie porzucaj marzeń o lepszym życiu. Obojętnie czy zdecydujesz się na naprawę małżeństwa (koniecznie przy dużym wkładzie
męża w to dzieło) czy na odejście i budowę nowego związku - walcz z całych sił. Jak już wiesz z doświaczenia, życie raczej
nie sprezentuje Ci gotowego, ładnie opakowanego rozwiązania.

Pozdrawiam i życzę szczęścia.

życie jednak lubi kopać po kostkach

4

Odp: co ze mną jest nie tak ???

Teraz , w tym czasie, chyba na wszystko odpowiem po prostu "nie wiem ".
Może faktycznie brak mi decyzji o rozstaniu, czasem owszem myślę ,ze gdybym wiedziała jak i dokąd pójść ...odeszłabym w ciągu kilku minut. Czasem myślę ,że może to ja nie potrafię budować prawdziwej bliskości, może to ja nie umiem postępować z mężczyznami? z tym mężczyzną? Jak mówi teściowa "co Ty chcesz, przecież nie bije Cię " (raz, dawno,  uderzył po alkoholu ), popatrz na sąsiadkę, która często zamyka się w łazience....

5

Odp: co ze mną jest nie tak ???

... tylko masz pecha.


Dziękuję Panie Net smile
Aż łezka mi się zakręciła , tak trafnie określiłeś moją sytuację ,a w pecha nie wierzę po prostu. Najpierw trzeba znaleźć  właściwego człowieka , a potem strać się tworzyć właściwy związek. Ja zaczęłam niestety z odwrotnej strony. Teraz po prostu chcę znaleźć , jakieś miejsce dla siebie w miarę normalne.  Flirty ? tak to chyba ciągłe poszukiwanie "złudne " bliskosci...

6

Odp: co ze mną jest nie tak ???
moniquette napisał/a:

...Jak mówi teściowa "co Ty chcesz, przecież nie bije Cię " (raz, dawno,  uderzył po alkoholu ), popatrz na sąsiadkę, która często zamyka się w łazience....

Filozofia teściowej, uwarunkowana prawdopodobnie jakimiś jej doświadczeniami lub obserwacją otoczenia, jest nie do zaakceptowania.
Ja powiem przekornie tak: Jeśli biłby Cię, a Ty jego - tak dla sportu na przykład, ale poza tym kochalibyście się nad życie i wspierali
we wszystkim, to wtedy byłoby OK. Jeśli nie ma miłości i wsparcia, to "nie bije Cię" nic nie znaczy. Co to w ogóle za argument ?!

życie jednak lubi kopać po kostkach

7

Odp: co ze mną jest nie tak ???

Jak widać miałam wiele czasu, lat , na próbę znalezienia "właściwego środka" dla dobrego małżeńskiego życia. Czasem myślałam ,zę gdybyśmy żyli z dala od teściowej od "jej modelu życia "udałoby się nam. Ona wychowała syna  w "wielkiej miłości" nie oczekując od niego niczego, chciała , starła się mu dawać miłość ( on nawet szklanki po wypiciu herbacie nie musiał odstawić do zlewu), nie miał żadnych obowiązków w domu, a teraz żona czegoś chce , czegoś wymaga, no i zbuntowany chłopczyk...po prostu złości. I przecież duma męska nie może być zraniona, jak mąż może pokazać swojej mamie ,że coś robi w domu ,że jest zadowolony z żony z dzieci, przecież to taki ciężar dla niego, "ona tak ciężko pracuje" (ukochanego syneczka ) ...

Ależ się rozpisałam , chyba 'wyrzucę " wszystko  ....

8 Ostatnio edytowany przez zz2 (2011-05-21 15:43:46)

Odp: co ze mną jest nie tak ???
moniquette napisał/a:

Najpierw trzeba znaleźć  właściwego człowieka , a potem strać się tworzyć właściwy związek. Ja zaczęłam niestety z odwrotnej strony.

To się zdarza dość często. Głównie z powodu niedojrzałości, czasem z powodu niesamodzielności - np.zgadzamy się, że rodzice decydują
za nas chociaż jesteśmy dorośli, albo nacisk "opinii publicznej", czasem jakieś strachy, brak wiary w siebie, itd. Niedobre bardzo.
Lepiej jest wiedzieć czego się pragnie i przy tym się upierać. Nie każdy jednak ma siłę i warunki, dlatego jednak można mówić o pechu.

moniquette napisał/a:

Flirty ? tak to chyba ciągłe poszukiwanie "złudne " bliskosci...

Twoje poszukiwania nie są złudne. Wyglądają raczej na rozpaczliwe. Taki los człowieka - kochać i być kochanym każdy z nas chce
najbardziej ze wszystkiego. Ty zostałaś pozbawiona lub sama pozbawiłaś się więzi emocjonalnej w małżeństwie, od którego przecież
oczekiwałaś, że będzie realizacją i spełnieniem twoich potrzeb. Taki brak jest jak kosmiczna czarna dziura - prędzej czy później zacznie
wciągać nieodwołalnie, nie uwolnisz się od jej grawitacji. I jeśli nie uda Ci się odnaleźć tego co Ci potrzebne w małżeństwie, to będziesz
musiała się z niego "ewakuować". Innego wyjścia nie ma, chyba że chcesz zwariować albo masz rzadką zdolność gry symultanicznej
na dwóch lub więcej planszach. Prawdę mówiąc, o ile założę, że w swoim opisie sytuacji jesteś całkiem szczera, to podziwiam Cię za to
jak długo wytrzymałaś. 22 lata ! Szacun ! Moje małżeństwo "dorobiło się" emocjonalnego kryzysu znacznie wcześniej.

życie jednak lubi kopać po kostkach

9

Odp: co ze mną jest nie tak ???

"Szara.. " ...dzięki za komplement smile

..Jaka naprawę jestem ? z pracy nie wyrzucają mnie mnie , mimo wielu zawirowań, dzieci uwielbiam, kilka przyjaźni, i ciągłe zauroczenie życiem i jego barwami ,chwilami...

10

Odp: co ze mną jest nie tak ???
moniquette napisał/a:

"Szara.. " ...dzięki za komplement smile

..Jaka naprawę jestem ? z pracy nie wyrzucają mnie mnie , mimo wielu zawirowań, dzieci uwielbiam, kilka przyjaźni, i ciągłe zauroczenie życiem i jego barwami ,chwilami...

Przepraszam - z rozpędu zabrakło "cz" - już poprawiłem na "szczera" wink

Skoro jesteś tak żywą, kolorową i otwartą osobą, to już lepiej rozumiem jak wytrzymałaś tak długo i tym bardziej nie widzę
dobrych perspektyw dla twojego małżeństwa, jeśli mąż się nie zmieni. "Zauroczenie życiem" jest fajniejsze gdy można się nim
dzielić z kimś bliskim. Jeśli to nie będzie twój mąż, to będzie musiał być ktoś inny...

życie jednak lubi kopać po kostkach

11 Ostatnio edytowany przez arbi (2011-05-21 16:09:24)

Odp: co ze mną jest nie tak ???

moniquette, w sumie mialem sie nie udzielac na tym forum, ale Twoja historia torszke przypomina moja...i cos mam do powiedzenia.
Tylko to ja jestem tym facetem, ktory nie dal swojej kobiecie tego co ona potrzebuje i wlasnie przezywamy kryzys ktory moze sie skonczyc definitywnym koncem. Moja historia chodz inna a zarazem podobna nauczyla mnie wiele. Po pierwsze ...nic nie trwa wiecznie...
Twoj maz prawdopodobnie jest przekonany ze nie jestes w stanie od niego odejsc co pozwala mu na takie dzialanie...
Po drugie... Jezeli wpadmy w rutyne zycia codziennego jedna z niewielu rzeczy ktora moze nas z tego wyrwac to szok...
Po trzecie... Nie licz na to ze sie domysli i nie licz na to ze po jednej rozmowie wszystko sie zmieni, jezeli chcesz ratowac ten zwiazek to konkterne dzialania z Twojej strony moga przyniesc konkretny efekt...
Nie wiem co powinnas zrobic, moja kobieta mnie zostawila i to spowodowalo ze oczy przymkniete otworzyly mi sie bardzo szeroko.. te trzy rzeczy o ktorych Ci napisalem to tylko namiastka wnioskow jakie mam ze swojej sytuacji.
Dodam jeszcze ze wirtualne milosci to niestety kanal, chodz chwilowo pozwalaja zapomniejc o zyciu codziennym jak sama nazwa wskazuje sa wirtualne...i w 99% przypadkow takie zostaja... zycie pozniej weryfikuje netowych partnerow i obraz ktory powstal za posrednictwem literek juz nie jest taki jak sie spodziewalas....
Napewno jezeli Ci jest zle powinnas dzialac...

Jest jeszcze jedna prawidlowosc, o ktorej pewno wiesz ale mysle ze warto wspomniec... faceci w wiekszosci przyzwyczajaja sie do dobrego i przestaja to szanowac, dopiero jak to traca zaczynaja doceniac co stracili...
Daleki jestm do namawiania Cie do odejscia od Twojego partnera, ale radykalne dzialania moga byc pomocne zarowno dla Ciebie jak i Twojego zwiazku..
Powodzenia

12

Odp: co ze mną jest nie tak ???

smile))
Tak , moje "motto na dziś" to cytat z drugiej części ""Jedz, módl się , kochaj " E. Gilbert. "życie czasem jest zbyt okrutne, a czasem zbyt piękne, żeby być samotnym ".
Flirty , przelotne znajomości , to  namiastki , które w jakiś sposób rekompensują brak bliskości , ale tak naprawę wtedy chyba nigdzie nie jesteśmy tak do końca sobą , zawsze będzie ktoś oszukany ,  jakieś niedopowiedzenia , jakiś brak bezpieczęnstwa ...chyba nie tedy droga ...

13

Odp: co ze mną jest nie tak ???

Dziękuję Net Mężczyzno z to co piszesz, zgadzam się z Tobą ...Na dziś wiem tyle , jest mi źle w tym związku i wiem , że najwiekszym problemem jest brak porozumienia, wiem też , że nie zbuduję tego porozumienia z tym mężczyzną , skoro nie udało nam się to przez 20 lat ....   
Wnioski ? ....

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co ze mną jest nie tak ???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018