Ostatnio dużo mówi się i pisze na temat tzw. straconego pokolenia czyli osób, które ukończyły humanistyczne kierunki studiów i od kilkunastu miesięcy nie mogą znaleźć stałej pracy.
Cały cykl artykułów na ten temat pojawił się miedzy innymi w Gazecie Wyborczej. Osoby te najczęściej są absolwentami studiów humanistycznych ? politologii, socjologii, psychologii czy historii. Przeprowadzone badania dotyczące bezrobocia wskazują na tę właśnie grupę osób, które pozostają najdłużej bez stałego zatrudnienia.
Kilka lat temu na studia dzienne na uczelnie państwową było co najmniej kilku jeśli nie kilkunastu kandydatów na jedno miejsce. Kierunki humanistyczne pojawiały się jak grzyby po deszczu na uczelniach prywatnych. Te osoby, które nie dostały się na uczelnie państwowe, chcąc studiować w trybie dziennym, rozpoczęły studiowanie politologii czy też socjologii na uczelni prywatnej. Teraz gdy absolwenci weszli na rynek pracy okazuje się, że nie ma dla nich miejsca w firmach czy urzędach.
Część z nich musiała wyjechać za granicę, część z nich została ale czy pracują w zawodach? Co myślicie czy naprawdę jest tak źle jak opisują to gazety? Czy rzeczywiście tysiące humanistów skazanych jest na bezrobocie lub emigracje?