netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

9 odpowiedzi2 972 wyświetleniazałożony przez ania_ka, 22.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

Witam,
Jestem tu pierwszy raz...ale mam tyle uczuc w sobie które kolaczą mna ktore mnie zabijaja przez ktore nie moge juz 3 dzien zatamowac łez....wiec opowie co sie u mnie wydarzyło...na wstepie to powiem ze jestem rozwodką z dzieckiem co jest bardzo istotne. 2 miesiace temu poznałam wspaniałego faceta...było nam cudownie , kazda wolna chwile spedzalismy ze soba czas nam wtedy tak szybko uciekał, a kiedy sie nie widzielismy strasznie sie dłuzył. ze wzgledu na moja sytuacje chciałam zebysmy sie sami spotykali apotem dopiero jak nadejdzie odpowiednia pora chciałam go poznac z synkiem...uwazalam ze na wszystko przykjdzie czas i pora i nie ma co sie spieszyc....tak tez robilismy, mimo ze spotykalismy sie u mnie wieczorami to tak naprawde z malym nie mial stycznosci...i tak było dobrze  ...ON miał ,,wspaniałego przyjaciela " ktory jak usłyszał o mnie to powiedział do nie go : stary poknij sie w głowe , co ty robisz? czy ty jestes tego pewien? . nie było to miłe...ale wierzyłam ze otoczenie nie bedzie miało na niego wpływu....spotykalismy sie , kochalismy sie....az sie zakochalismy w sobie...w miniony piatek zaprosiłam go na kolacje z okazji mojego sukcesu w pracy....przyjechał po mnie...i od razu wyczułam że cos jest nie tak....wiec zapytałam...i sie zaczeło....że  mnie pokochał....ale nie jako mnie z dzieckiem.zabolało ale wiedziałam ze gdzies jest jakis powód bo on nigdy w ten sposób nie myslał....nigdy to nie był problem...To był pierwszy raz kiedy wyznał mi miłośc wiec tym bardziej zabolało...pytałam co sie stało i tak naprawde chyba sam nie wiedział co zrobił. dusiłam co sie stało....wyszło na to że jego ,, wspaniały przyjaciel" oczywiscie dawał mu jakies dobre rady o ktorych juz nawet nie chciałam słuchac , bo nie było to dla mnie wazne , wazne było to czego on chce co on pragnie....potem jeszcze z jakas opowiescia wyszła jego kolezanka ktora opowiadała ze ma znajomego ktry sie zwiazał z rozwódka z dzieckiem i sie rozstali bo ona ciaglekrzywo patrzała jak On cos nakazywał jej dziecku . ALe do cholery czy wszyscy musza byc pakowani do jednego worka?jeszze jedna kolezanka z pracy...przypakiem niby zobaczyła smsa mojego w jego telefonie i sie zapytała kto to ta ,, dzióba "  i opowiedział o mnie ....to go negatywnie nastawiła .ja tylko sie zapytałam czy to jest ta kolezanka ktora sie w nim podkochiwała....powiedział ze tak.....to do cholery jak inaczej mogła powiedziec o mnie skoro kiedys czuła do Niego miete....jak mozna....sie takimi opowiesciami sugerowac....
kazałam sie odiwesc do domu łzy mi ciekły..pocałowalismy sie na koniec powiedzielismy kocham cie....przytulenie i wysiadłam z auta....
czekałam az ktos mi otworzy....a on nie mógł odjechac spod mojego domu...widziałam ze walczy ze sobą.ze nie daje rady sam ze soba,ze mu ciezko.weszłam do domu...ryczałam jak wół...i ciagle miałąm nadzieje ze zawroci i ze wszystko bedzie ok....nie wiedziałam co ze soba zrobic,położyłam sie ....zadzwonił przed północą....że załuje ze nie wie dlaczego to zrobił , ze pragnie wybaczenie...ze pragnie kochac i byc kochanym,ze sie boi,ale ja tez,i powiedział ; Dzióbek zobaczysz,wszystko bedzię dobrze.wczoraj zadzwonił na moment,powiedział zebym była dobrej mysli, ale myslałam ze sie pojawi ze bedzie chciał pogadac,dzis poprosiłam o spotkanie...powiedział ze dzis raczej nie...a ja cierpie....bo nadal nie wiem co dalej co robic, jak mam walczyc o niego a wiem ze warto.co mam dalej robic?? postaram sie chyba przez 2 dni milczec, na 3 zapytam sie znowu o spotkanie jesli powie ze nie, to pojade chyba do niego aby porozmawiac...nie moge tego tak zostawic...powiedzcie czy dobrze zrobie....bo ja juz sama nie wiem...jedno wiem napewno...kochamy sie ...to jest najbardziej pewne....dzis niedziela....kolejny dzien płaczu....najdłuzszy weekend w moim zyciu, najbardziej okrutny i najbardziej niesprawiedliwy....i za co to wszystko...przeciez on nawet nie dał sobie sam szansy aby sie przekonać jak to bedzie nam we trójke....tylko w zgóry załozył ze żle....a w sumie to jego znajomi....to tak boli.... sad

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-22 14:36:27)

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

Co masz zrobić? Nic.
Ruch nie jest po Twojej stronie.

To ten facet ma do podjęcia decyzję, czy "bierze Ciebie z całym dobrodziejstwem inwentarza", czy też nie decyduje się na dalszy związek z Tobą. Ty, przecież, dziecka nie wystawisz za okno, ale też nie ukrywałaś do tej pory swego dziecka, więc nie może być zaskoczonym.
Poza tym, każdy z Was obojga (nie tylko on) ma swoje lęki i obawy. Nikt nie da gwarancji na szczęście.
A on ma do podjęcia decyzję: czy słuchać podpowiedzi swego przyjaciela i zakochanej w nim kiedyś kobiety, czy kierować się własnym sercem i rozumem.

A o czym chcesz z nim rozmawiać? Prosić go? Namawiać? Przekonywać?
Pozwól mu na podjęcie SAMODZIELNEJ decyzji.

Trzymam kciuki za Ciebie.

3

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

czytałam Twojego posta ze łzami w oczach....... doskonale wiem co czujesz..... to przykre, że ktoś Nas traktuje jak nie wiem hmmm gorszą formę życia? bo co bo mamy dzieci? dlaczego dla facetów jest to tak trudno zrozumieć, dlaczego umie pokochać Ciebie ( niby) ale nie umie zaakceptować dziecka..... ba! nawet nie próbuje....... nie wiem jak mam Ci pomóc... byłam w takiej samej sytuacji, walczyłam i w pewnym momencie nawet wygrałam...... ale wszystko się rozpiepszyło bo okazał się dzieciakiem...... gdybym  nie walczyła z wiatrakami dziś może ja bym tak nei cierpiała ani moje dziecko które bądź co bądź przywykło do nigeo i czasami teskni..... przeanalizuj to dobrze, czy facet który  na samaym początku próbuje wykluczyć dziecko jest godny Twojego zaufania.

4

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

Wiecie co w tym najgorsze....że wiem że on tez cierpi...że nie radzi sobie z tym....a propos jego ,,przyjaciela" to daje niby jemu ,,dobre rady " a sam....a sam we wrzesniu tego roku bierze ślub z kobieta która była kiedyś,,panna lekkich obyczajów "  jaki wniosek....on tez nikogo nie słuchał...i sam podjął decyzje a sam sie wpierdziela tam gdzie nie trzeba...to tak boli...tak bardzo boli...nie umiem sobie poradzic...gdyby chociaż dał nam jeszcze jedną rozmowę...zeby w ogole podjął jakąs decyzje...zeby mi o tym powiedział....a ja ciagle stoje w martwym punkcie...bo nie wiem co sie z nim dzieje....co sie dzieje w jego sercu w jego głowie...ale nie moge go tak łatwo odpuscic...za bardzo mi zalezy...wole załować ze cos zrobiłam niz załowac ze nic nie zrobiłam....nie moge pozwolic na to aby miał same te negatywne argumenty...a ci ludzie to nawet mnie nie znaja na oczy nie widzieli....ale przewaza to ....ROZWÓDKA Z DZIECKIEM....to jest jakis absurd....

5

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

Zastanawia mnie fakt, że po dwóch zaledwie miesiącach mówicie o miłości. Dla mnie to stanowczo za krótki czas, by się zakochac. No ale każdy jest inny. Myslę, że nie możesz Go naciskać, jesli naprawdę coś do Ciebie czuje, wróci sam. To nie jest łatwa decyzja zwiazać się z kimś kto ma dziecko, często młodzi mężczyźni nie wytrzymują tej próby i odchodzą. Trzymam kciuki aby Wam się udało, aby to naprawdę była taka miłośc, która sprawi, że Twoje dziecko nie stanie jej na drodze.

6

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....
ania_ka napisał/a:

Jestem tu pierwszy raz...ale mam tyle uczuc w sobie które kolaczą mna ktore mnie zabijaja przez ktore nie moge juz 3 dzien zatamowac łez....wiec opowie co sie u mnie wydarzyło...na wstepie to powiem ze jestem rozwodką z dzieckiem(...)
dzis niedziela....kolejny dzien płaczu....najdłuzszy weekend w moim zyciu, najbardziej okrutny i najbardziej niesprawiedliwy....i za co to wszystko...przeciez on nawet nie dał sobie sam szansy aby sie przekonać jak to bedzie nam we trójke....tylko w zgóry załozył ze żle....a w sumie to jego znajomi....to tak boli.... sad

A może trzeba właśnie CZASU? Bo on wam nie dał czasu, a TY dajesz mu ten czas? Na oswojenie się z sytuacją, na nabranie dystansu i "dojrzenie" do niej?
Chyba nie bardzo?
Chyba teraz lepiej by było byś próbowała być dojrzałą i rozważną kobietą a nie egzaltowaną nastolatką? To on musi chcieć i żadne ICH czy twoje naciski nic nie zmienią. Na siłę uczuć się ani nie ugruntuje ani nie zniszczy. Chłopak musi dojrzeć do sytuacji, zatęsknić za Tobą, poczuć, że mu Ciebie brak. Ponaglanie może przynieść skutek odwrotny, najwyżej się chłopina zrazi albo spłoszy.

7

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

dokładnie myslę to samo co MONIA   jesteś kobieta po przejsciach   z bagażem doświadczeń .. jak mniemam równiez sporo negatywnych  .. a jak czytam twojego posta to mam przed oczami obraz nastolatki która sie zakochała i prosi o radę..

ja uważam ze twój facet to dzieciak bo  cóż to za facet którym mogą manipulowac inni???? co to za facet który nie ma własnego zdania?? przyjaciel mu powiedział?? no przepraszam ale jak dla mnie to nieporozumienie..

stwierdzeniem że facet pokochał  ciebie ale bez dziecka w moich oczach przekreśliłby siebie.. bo dla mnie priorytetem zawsze by było dziecko!!

8

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

Nie martw sie ANIA_KA jeśli naprawde cie kocha ,to dojrzeje...Daj mu czas na przemyslenie.To źle że słucha doradców.Powinien przynajmniej spróbować byc razem w trójkę.Musze tu jednak obwinic troszke ciebie,ze od poczatku nie pozwoliląs mu na kontakty z dzieckiem.Albo by to zaakceptował albo nie na samym pocztku.Tymczasem pozwoliliście rozwinąć sie uczuciu poza Twoim synkiem,jakże ważna istotką w zyciu.
wiesz w podobnej sytuacji jest moja koleżanka...gdy przyjechal do niej facet w konkury zobaczyl ze ona ma jeszcze niepelnoletnie dziecko(sadzil że tylko dorosly syn)Powiedzial wprost ze jest zaskoczony i nieprzygotowany na jej dziecko.wiesz co mu powiedziala ,ze "krowa z cielakiem jest zawsze droższa" big_smile po tygodniu odezwał sie,powiedzial ,ze wszystko przemyslał i w sumie to mu to nie przeszkadza smile
Zycze ci serdecznie szczęścia...bedzie dobrze smile

9

Odp: I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

to teraz on powinien się odezwać! czekaj cierpliwie pewnie warto. może przemyśli że źle zrobił. on nie tylko rani ciebie ale siebie z pewnością też!!!.


     trzymaj się!

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » I co dalej mam zorbić...???a łzy lecą....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026