Witam po raz kolejny i od razu dziękuję za odpowiedzi!
Zgryz: nie no, aż tak źle, to chyba z nim nie jest.. poza tym widzisz, mieszkamy od siebie około 360km, więc jakby chciał spróbować czegoś innego, to by to zrobił i nie kisił się w związku na odległość, bo to bez sensu.
Truskaweczka19: czy mój facet zrozumiał, że zrobił źle? czasem wydaje mi się, że tak, ale po chwili, gdy mówi, że to nie jego wina, że jakieś babki lgną do niego, to świat mi się zawala i wydaje mi się, że jednak nie odczuwa winy.
Wczoraj powiedział do mnie - przepraszam. Spytałam się, a czy to "przepraszam" jest wypowiedziane z głębi serca? Czy naprawdę odczuwasz, że zrobiłeś źle??
Odpowiedział: - nie wiem.
Załamałam się.
KGB: w 100% się z Tobą zgadzam. Flirt jest na tyle niebezpieczny,że tak naprawdę nie wiesz, że zatracasz się w nim.. tyle, że wg niego, on NIE flirtował(!), tylko ona do niego! nie, nie.. nie ma czegoś takiego.
mksudol: jak widzisz, mam 24lata, jestem już stara baba, która w życiu się i wyszalała i była zdradzana i dużo by jeszcze wymieniać, a ja potrzebuje już stabilności, chcę ufać, kochać i być kochana. A mój chłopak trochę nagrabił sobie na początku związku, co zmniejszyło moje zaufanie do niego, ale ciągnęłam to dalej.. i tak ciągnęłam i ciągęłam i tak ciągnę za sobą te zwłoki związku.
Mam nadzieje, że jest szansa jeszcze to odbudować. A mam 24lata i nie bawią mnie głupie flirty i oczekuję tego samego od drugiej osoby.
vinnga: nie widzę potrzeby, żeby dowartościowywał się w moich oczach. kiedyś był dla mnie dobry. Był złotym chłopakiem i bardzo cieszyłam się, że mam tak wspaniałego człowieka. teraz, to się zmieniło...
Zmieniło się, bo wydaje mi się (jak to powiedział kiedyś), że kiedyś ukrywał swoją twarz, chciał pokazać się z jak najlepszej strony;założył maskę i w niej mi się pokazywał.
Widocznie postanowił tą maskę teraz zdjąć, bo za bardzo była ciężka i pokazuje swoje prawdziwe oblicze... tak mi się wydaje.
apoteoza: nie obawiam się, że ona mi go odbije. jest mi po prostu przykro, że wolał pośmiać się, poflirtować z jakąś obcą paniusią, którą nazwał szmatką, niż ze mną - własną dziewczyną.
SINEAD: nie chcę, żeby mój facet był testowany, bo tak naprawdę, to mogę ja założyć sobie jakiś lewy nr gg i zagadać..
Wiele osób poznało się przez internet, choć może po części przyznam Ci racje, niekiedy jest to śmieszne, ale tylko w przypadku, kiedy te osoby nigdy nie widziały się na oczy.
Dziś rozmawialiśmy przez telefon i usłyszałam od niego jakże przemiłe słowa "wypier***** ku**a" - załamana jestem.
Powiedział tak, bo się pokłóciliśmy i powiedziałam, żeby nie przyjeżdżał, bo odstawiał mi jakąś jesień średniowiecza.
Wydaje mi się, że używa tak wulgarnych słów w stosunku do mnie, ponieważ czasem sama w nich nie próżnuję... i sobie pomyślał "skoro ona może, to i ja też" 
Załamka.
Edit:
Po raz 100 rozstałam się z nim. Tym razem uważam, że to już ostatnie pożegnanie, ostatnie rozstanie. Nie mam nerwów na ten związek. On kompletnie nie bierze mnie pod uwagę w swoim życiu, ciągle gada, że jeżeli coś mi się nie podoba, to mam problem i jego problemem, to już nie jest. A w związku chodzi o to, by problemy rozwiązywać razem.
Dziś moim problemem było to, że uważam że za dużo dziś wypił alkoholu i poprosiłam, by nie kupował więcej.
W godzinach porannych (w pracy!) wypił litr wódki na 4. Po przyjściu z pracy wypił parę piw. Gdy rozmawialiśmy na skype pił kolejne, był już dostatecznie pijany, mylił literki, kiwał się, miał czerwone policzki. Mieliśmy poważnie na skajpie porozmawiać, ale nie było jak, bo nie dość, że pijany, to jeszcze kolega przyszedł.. i nie było jak porozmawiać, bo kolega siedział obok i muzykę jeszcze włączył głośno, żeby mnie w mikrofonie nie było słychać.
Powiedział, że idzie do sklepu po kolejny alkohol. Tragedia.
Gdy mówię o tym, jak się czuje, czemu mi źle, czy czemu się czepiam to odpowiada mi za każdym razem, że opowiadam bajki. Jakie znowu bajki! Przecież mówię mu o swoich uczuciach! Wydaje mi się, że go interesuje tylko i wyłącznie on sam! Że jest pępkiem świata..
Mówi, że nie pije cały dzień, a dziś od samego rana zaczął od wódki... w południe piwo, wieczorem piwo...
Przytoczę jego dzisiejsze słowa:
"nie chleje ciągle tylko jak mam ochotę,albo nie mam co robić, albo chce przez picie zapomnieć o kłótniach z Tobą" i oczywiście jak poprosiłam go, żeby nie szedł i już nie pił dziś więcej, to jego słowa brzmiały "to masz problem. nic ci do tego". I jak tu rozmawiać z prawie 23letnim facetem... Albo ja mam coś nie tak z głową,albo on myśli,że jest nie wiadomo kim, a ja nie mam nic do gadania.
Mówi, że zachowuję się jak 15latka...
"Przej...ane jest z Tobą, nie zamierzam tak żyć" - między innymi takie słowa dziś do mnie padły.
"Masz problem, to sobie miej.." - problemy powinno rozwiązywać się razem
I jeszcze odezwała się do niego ta paniusia, napisał że chyba jej odpisze, bo wtedy przynajmniej będzie zabawnie i nie będzie ona marudzić jak ja..
Kompletnie opadłam z sił.
Nie wiem już, czy to ze mną coś nie tak, czy z kim.
Strasznie dziś ryczałam. Ale ja już nie mogę tego ciągnąć dalej. Mam tylko nadzieję, że będę miała wystarczająco dużo sił, by się już nie odezwać.