Czy znacie to: nerwowy kłębek emocji, obijanie się po domu w poszukiwaniu słodyczy, albo? nieoczekiwane spazmy głodu, przed którymi nie możliwym jest się uratować i obronić ? Pamiętam naszą nauczycielkę od WF?u, która opowiadała, że jak coś złego w jej życiu sie dzieje to od razu uderza do drzwi lodówki. Na szczęście miała chłopaka, który ją od lodówki chronił (a może lodówkę od niej ). Mimo to, fakt, że nie jedna osoba cierpi na syndrom zajadanie emocji. Na domowe kłopoty, konflikty w pracy lub z przyjaciółmi reagujemy wielkim podjadaniem. Gdy jesteśmy w napięciu, sięgamy po cokolwiek bez zastanawiania się czy jesteśmy w ogóle głodne. Mały czekoladowy cukierek lub batonik, kawałek pizzy czy ciasta. Niemniej, generalnie świat dzieli się na ludzi ?zajadających stres? i ludzi ?nie mogących przełknąć ani kawałka (głodujących)? podczas stresu. Zastanawiam się co jest bardziej zdrowe. Wracając jednak do zajadania stresu czy zdarza Wam się sięgać po jedzenie, gdy czujecie się zmartwione, gdy czujecie ,że nie radzicie sobie z problemami ? A może kiedyś zajadałyście stres, ale zdawszy sobie sprawę, że nie jest to zbyt zdrowe ( Udowodniono naukowo, że kiedy jesteśmy zestresowane nasz organizm zwiększa poziom produkcji kortyzolu, hormonu, który sprzyja odkładaniu się tłuszczu w organizmie ) a na pewno może być dosyć tuczące, dałyście radę zwalczyć ten syndrom ? Zapraszam do dyskusji ![]()
Podobne tematy
Ja zajadam i to niestety słodyczami,przy stresie,zdenerwowaniu to nie jestem nic w stanie zjeśc,ale jak mam chandre,dopadają mnie smutki,wtedy czekolada musi byc pod ręką,nie potrafie sobie odmówic,wiem ze słodycze nie poprawią sytuacji,ale przynajmniej na chwilę ukoją smutek.Staram się zbyt często tego nie robic,kiedys po stracie bliskiej mi osoby,przez pól roku "leczyłam'" się słodyczami,i niestety kilka kilogramów zbyt szybko przybyło.Wiem że zajadanie emocji nie jest zdrowe,ale ja chyba nie potrafię z tym skończyc,choc ostatnio stwierdziłam,że sport też poprawia samopoczucie,wiec może z czasem zamienię słodkie na zdrowy wysiłek fizyczny:):)
Gdy coś mnie dręczy zaraz szukam jedzenia, żeby móc to "zagryźć"
Niedawno udało mi się tego oduczyć, lecz niestety znowu do tego wróciłam... To mnie uspokaja. Najgorsza jest ta świadomość, że to niezdrowe i że przez to mogę znowu przytyć ![]()
gdy miewam nerwowe kłebki emocji cierpie na brak apetytu, wiec nie zajadam emocji... gdy kłebi się we mnie zbyt wiele emocji po prostu właczam ulubiona muzyke i zaczynam pisac teksy (wiersze).
dobra metoda, cichy szept )) A jak się od tego odzwyczaiłaś się na chwilę, monic?
hmmm... czasami taki chwile kiedy burza emocji jest zbyt silna żeby się z nią uporać od tak i wtedy znów nie jem ale już jest to rzadkie.... dzięki muzyce i pisaniu przenoszę się w swój własny świat, tam burza cichnie i wszystko się normuje.
W pewnym momencie życia stwierdziłam, że wyglądam strasznie i pora z tym skończyć i schudnąć. Jakoś przestałam jeść, wszędzie liczyłam kalorie, gramy tłuszczów itp... Wtedy prawie wpadłam w anoreksję - bałam się jeść cokolwiek
Najśmieszniejsze jest to, że w momencie oświecenia o mojej "otyłości" miałam w końcu prawidłową wagę, bo całe życie spędziłam w niedowadze...