Dokładnie chodzi o bycie z męzczyzną. Jestesmy w wieku 25-26 lat. Często mamy inne zdania, a ja w klotni musze postawić na swoim. Nie chce taka być,ale przez to,robie z kazdego mezczyzny kogoś malo inteligentnego. Czuję tak, gdy ktoś ma inne zdanie ,niz ja. Nie chce taka być,poniewaz nie pozwala mi to cieszyc się fajnym związkiem, tylko wciąż wychodzą jakies klotnie i sprzeczki,bo ja za szybko wybucham i musze postawić na swoim. JAK TO ZMIENIC? POMOCY,BO mam tego dość.
1 2011-05-11 17:34:50 Ostatnio edytowany przez Czarna Perła26 (2011-05-11 17:35:51)
Podobne tematy
Ty masz tak nie tylko w stosunku do własnego faceta:
http://www.netkobiety.pl/t25051.html
W tym wątku widać, że reagujesz agresją wobec każdego, kto ma inne zdanie i masz upodobanie do rzucania epitetami, niezależnie, czy masz rację czy nie.
Co z tym zrobić?
Wersja "domowa": poczytać o relacjach międzyludzkich, o relacjach w związku, obserwować, w jaki sposób dyskutują inni ludzie (którzy nie obrażają się wzajemnie), trenować kolejność - najpierw myślenie, potem mówienie.
Wersja skuteczna - iść do psychologa, dowiedzieć się, skąd u Ciebie ta mania wyższości i nauczyć się nad nią panować.
ja też mam podobnie...
znam to uczucie, kiedy nie można dopuscić do siebie myśli, że nie mam racji w tej sprawie. czasem ustępuję bez gadania, często jednak nie.. ale staram się nie kłócić z tego powodu..
wysłuchaj spokojnie argumentów drugiej strony,zanim wygłosisz swoje przemówienie o jedynie słusznej swojej racji/daj człowiekowi dojść do słowa...
5 2011-05-11 23:40:13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-11 23:41:41)
Też miałam taki problem - przez to nawet mój związek wisiał na włosku - na szczęście jest lepiej, popracowałam nad sobą.
Też miałam taką manię, że wszystko musi iść na moje. Chciałam wszystkim rządzić. Może po prostu wtedy czułam, że moje zdanie się liczy.. ? W pewnym sensie też chyba myślałam, że to rację mam ja , a nie mój chłopak.. A jak miał inne zdanie, to potrafiłam nawet sądzić, że do siebie nie pasujemy. Wiem, że to było chore. Czasem jak miał inne zdanie, to umiałam zrobić awanturę, jakby zrobił coś strasznego i zachowywałam się okropnie. No cóż.. cięzko o tym pisać, ale nie będę ukrywać, że jestem ideałem. Ale fakt faktem wiele zmieniłam i staram się być coraz lepsza, chyba trochę dojrzałam od tamtego czasu, choć fakt nie jesteśmy razem 10 lat.
Przede wszystkim mój facet rozmawiał ze mną no i na chłodno przeanalizowałam sobie moje zachowanie, obiektywnie i zrozumiałam, że postępuje źle, że mamy prawo mieć odmienne zdanie itp. Starałam się bardziej kontrolowac. No, ale taka pełniejsza zmiana nastąpiła dopiero po roku, więc nie zmieniłam się w 1 dzień, to niestety wymaga czasu i ciężkiej pracy ze sobą.
No i posłuchaj też słabej kobietki , często było tak, że nie dałam dojść do słowa, bo od razu się denerwowałam , ale jak zaczęłam słuchać jego argumentów, to automatycznie zaczęłam jego rozumieć i wtedy nie było już wybuchu, więc tak warto robić, poza tym na tym polega partnerstwo między dwojgiem zakochanych lduzi.
Pozdrawiam serdecznie.
To nie jest takie proste,ja tez od razu twierdzę,ze do siebie nie pasujemy i zrywam
Ja wiem, że to nie jest łatwe i też kiedyś sądziłam, że nie zmienię swojego postępowania względem mojego partnera i nawet wiesz związek wisiał na związku i często jak np ja dla swojej satysfakcji chciałam postawić na swoim, to on specjalnie mówil, że teraz będzie tak jak on chce Może to też trochę pozwoliło mi zauważyć, że miałam problem, że przesadzałam z tym, że chciałam , żeby wszystko było po mej myśli, tak jak małe dziecko, które na coś się uprze.
No, ale naprawdę starania dają cuda, ja wierzę, że starasz się, ale dodaj do tego też pozytywne nastawienie i myslę, że też osiągniesz sukces
Zahamowania są w naszych głowach i dlatego często nie radzimy sobie z czymś, dlatego psychika jest w tym wszystkim tak ważna, wiara w to, że można coś zmienić w swoim życiu.
Zrób czasem też coś takiego, że wycisz się, usiądz, przemyśl wszystkie te kłótnie, gdzie uważałaś, że Ty masz rację i byłaś zła , że on ma inne zdanie. Przeanalizuj na chłodno, na spokojnie czy rzeczywiście miałaś prawo się na niego wściekać. Pewnie po przemyśleniu zrozumiesz, że nie miałaś najmniejszego powodu, żeby na niego się denerwować, bo nic złego nie zrobił. Wtedy nauczysz się choć trochę wyciszyć i panować nad zgubnymi emocjami.
Ja coś takiego też zrobiłam i pomogło, naprawdę wiele. A uwierz mi, że byłam naprawdę nerwowa osoba, która uważała, że partner musi ze mną się ze wszystkm zgadzać i denerwowałam się przez to na niego o byle co, stroiłam fochy lub krzyczałam w złości. Teraz dzięki staraniom dużo lepiej panuję nad emocjami i czasem jeżeli nadal czuję, że mam ochotę "wybuchnąć" to biorę wdech, staram się uspokoić i myśle "Czy naprawdę mam powody do gniewu"? Wtedy zazwyczaj wychodzi, że nie , no i wtedy emocje trochę opadają i w ten spoób chornię się przed głupim , irracjonalnym wybuchem złości.
Ja wiem, że raczej już zawsze będę nerwowa, wybuchowa, bo charakteru się nie zmieni, ale nauczyłam się nad tym pracowac, bo inaczej z takim nerwusem jak ja byłam nikt by nie wytrzymał ![]()