Witam. Co myślicie o ślubie w wieku 19lat, który jest bardzo spontaniczną decyzją po czterech latach związku? Czy taka decyzja ma teraz sens nawet jeśli się kogoś kocha?
1 2011-05-05 22:35:48 Ostatnio edytowany przez devilgirl (2011-05-05 22:38:48)
Podobne tematy
Wiesz co, nie wiem.
Z jednej strony - niby decyzja o ślubie to poważna decyzja, powinna być przemyślana i w ogóle. Ale z drugiej strony - jeżeli jesto to trwały związek, i ślub jest tylko kwestią czasu - to czemu nie.
Z trzeciej strony nie uznaję "bawienia się w dom", czyli wchodzenia w związek małżeński zanim osiągnie się całkowitą niezależność finansową od rodziców (o co w wieku 19 lat jest często trudno).
Osobiście bym się nie zdecydowała- w myśl przysłowia, że ,,co nagle, to po diable". 19 lat to dla mnie za mało, by decydować o tak ważnym kroku w życiu.
Decyzja o ślubie powinna być przemyślana a nie spontaniczna. To nie wypad do kina.
tak, czyli jesteście razem odkąd macie 15 lat? to już masz chyba odpowiedź czy jest sens brać teraz ślub ...
Zawsze mnie zadziwia jak różne potrafią być odpowiedzi powiedzmy 20 latek a kobiet po 30-stce czy 40-stce.
Wiecie co jeszcze mnie dziwi że za moich czasów i dla mnie związek to wspólne bycie z sobą, mieszkanie, wspólne sprawy .
Wspólne odwiedziny swoich rodzin, jakieś powiązania typu konto.
Tymczasem na forum i nie tylko tu spotykam wiele dziewczyn które spotykają się , chodzą z chłopakiem od nastoletnich lat i mówią o tym związek.
Chyba powinno się powiedzieć chodzenie?
Czytam jak to 20 latka ma np za sobą 3 długoletnie związki, hmmm za moich czasów mówiło się na takie układy inaczej.
19 lat to zbyt niedojrzały wiek na ślub, a już nie daj Boże kościelny. Co to w ogóle za pomysł by krok złączenia swoich dusz na całe życie podejmować w chwilę bo się zachciało.
W tamtym roku ślub wzięło 250 tysięcy par. Odsetek małżeństw które rozwiodły sie jest 40 procent ponad. Czyli prawie pół na pół.
Na 10 par -5 się rozeszło po upływie od 3-do 5lat.
Czyli łatwiej w tym kraju wziąć ślub, niż wytrzymać potem z sobą bo to praca na całe życie.
Tymczasem na forum i nie tylko tu spotykam wiele dziewczyn które spotykają się , chodzą z chłopakiem od nastoletnich lat i mówią o tym związek.
Chyba powinno się powiedzieć chodzenie?Czytam jak to 20 latka ma np za sobą 3 długoletnie związki, hmmm za moich czasów mówiło się na takie układy inaczej.
.
hmm...mam to samo
Słyszę jak już licealistki mówią o"poważnych związkach"...kilka imprez, wspólne wycieczki, spotkania przy trzepaku...i to już jest długoletni związek.
Co właściwie oznacza ZWIĄZEK?
Sama bym się nie zdecydowała na ślub w tak młodym wieku. Nadal jestem na utrzymaniu rodziców, poza tym nie czuję się na tyle "dorosła" żeby razem mieszkać, prać, gotować, wychowywać już dzieci.
Moja kumpela wyszła za mąż rok temu, niedługo urodzi córeczkę. Nadal mieszkają z jej rodzicami i nie zanosi się na zmianę w tej kwestii. Kiedy z nią rozmawiałam parę miesięcy po ślubie stwierdziła, że troche żałuje, że przed ślubem nie mieszkali razem, przez co nie mogli się lepiej "dotrzeć", że straciła trochę z młodości, bo zaraz urodzi dziecko i cały czas trzeba będzie poświęcać właśnie jemu, poza tym z kasą krucho, jej rodzice dużo im pomagają... A poza tym jej mąż już się tak nie stara jak przed ślubem. A wszyscy mówili - zaczekajcie jeszcze, po co się tak spieszyć.
różyczka napisał/a:Tymczasem na forum i nie tylko tu spotykam wiele dziewczyn które spotykają się , chodzą z chłopakiem od nastoletnich lat i mówią o tym związek.
Chyba powinno się powiedzieć chodzenie?Czytam jak to 20 latka ma np za sobą 3 długoletnie związki, hmmm za moich czasów mówiło się na takie układy inaczej.
.
hmm...mam to samo
Słyszę jak już licealistki mówią o"poważnych związkach"...kilka imprez, wspólne wycieczki, spotkania przy trzepaku...i to już jest długoletni związek.
Co właściwie oznacza ZWIĄZEK?
A panie to chyba zapomniały jak same były w tym wieku? To jak nazywać licealną miłość? Niedojrzałą? A może to nie jest miłość? Więc jak się u was nazywało te "układy"?
Ja sama BYŁAM W ZWIĄZKU ponad dwuletnim, który się zaczął właśnie w liceum. Skończył się, owszem, ale to była miłość i to był związek. Osoby w takim wieku również potrafią kochać szczerze i prawdziwie.
Kaya - nie o to chodzi - ale czy twom zdaniem czteroletni związek w przedziale 15 - 19 lat nadaje się do małżeństwa? ![]()
(nie zapomnę nigdy, jak mój młodszy dużo znajomy, mając 18 lat stwierdził, że ma ustabilizowane i regularne życie seksualne od 2 lat - więc ogólnie mam dystans do licealnych związków
)
To jak nazywać licealną miłość? Niedojrzałą? A może to nie jest miłość? Więc jak się u was nazywało te "układy"?
nazywano właśnie..licealną miłością
Czy wystarczy, że ludzi łączy miłość by nazywać to związkiem. Związek to zobowiązanie.
Taka młodzieńcza miłość nie jest obarczona zobowiązaniami takimi jak małżeństwo, zw. partnerski, konkubinat czy nawet narzeczeństwo.
Młodzi-będąc parą- powinni cieszyć się sobą, światem zanim zdecydują się na związek i wezmą odpowiedzialność za drugą , trzecią....osobę.
Bardolka- oczywiście, że nie. Sama mając lat 20 i bedąc w dwuletnim związku nie chciałam się zaręczać, mimo, że i bliscy i ówczesny chłopak już o tym wspominali. Nawet teraz, gdy mam 22 lata to uważam, że to jeszcze nie czas na ślub.
Dayzi- każdy ma prawo nazywać to jak chce, ja akurat uważam, że określając licealną miłość ( trwającą już jakiś czas) mianem związku nie popełnia się błędu. Poza tym są również związki osób na studiach, czy starszych, które również nie są obarczone zobowiązaniami... nie zawsze ludzie razem mieszkają, mają zobowiązania itp. ale w prawdziwym związku, czy tym licealnym czy też nie, są razem, wspierają się wzajemnie, cieszą się swoimi radościami, pomagają w rozwiązywaniu problemów. Takie jest moje zdanie:)
ja jestem własnie w licealnym związku:) niedlugo ślub, mam 22 lata on 27. a zaczelismy się spotykac jak mialam 17.
ale w wieku 19 lat nie wzielabym slubu napewno, mysle ze warto poczekac jeszcze troszke skoro sie kochacie:)
Znam wiele par, od czasów gimnazjum trwają nadal razem. Zwijcie to jak chcecie.
Znam wiele par od czasów liceum, które już są po ślubie i są szczęśliwi, jak gdyby to były początki ich znajomości. Więc nie upierałabym się tak przy tym, że takie pary o swoim "chodzeniu" nie mogą powiedzieć inaczej. Ja to uważam za zwiazek. Sama dopiero co skończyłam liceum, a mam faceta od 2 lat i póki co nadal trwamy w tym "chodzeniu". Tylko jakoś tak przy tym zwyczajnym "chodzeniu" nikt nie stawia nam oporów, żebyśmy razem spali, wyjeżdzali, przebywali u siebie nawzajem po więcej niż jedną dobę.., itp. Kwestię tego, jak określić związek uważam, że powinniśmy zostawić każdemu indywidualnie.
Autorko! Co do Twojego problemu to powiem NIE! Jesteśmy w tym samym wieku. Jedyne co nas dzieli, to "staż" w związku. Pomyśl- nie lepiej poczekać? Po co i do czego się spieszyć? Też miałam taką sytuację, ze już myśleliśmy o ślubie, ale nie jesteśmy pewni, wiec lepiej tego nie sprawdzać. Slub wiąze na całe życie. Potem nie powiesz: już mi się znudziłes, chcę zmienić partnera! Odradzam, naprawdę odradzam ten pomysł. Tym bardziej, jak sama to określiłas- spontaniczny!
ja jestem własnie w licealnym związku:) niedlugo ślub, mam 22 lata on 27. a zaczelismy się spotykac jak mialam 17.
ale w wieku 19 lat nie wzielabym slubu napewno, mysle ze warto poczekac jeszcze troszke skoro sie kochacie:)
ja też jestem w licealnym związku
miałam 17, on 18 kiedy zaczęliśmy być razem. jesteśmy już po zaręczynach i w przyszłym roku ślub. kiedy będę panną młodą będę miała skończone 23 lata.
od początku czułam, że to ten jedyny, mój przyszły mąż i ojciec dzieci. jednak tak jak Kobietka89 nie odważyłabym się na ślub w wieku 19 lat. niby nic by się nie zmieniło, ale to małżeństwo to już wyższy poziom, bardzo poważna decyzja.
moim zdaniem jak macie być razem, to bedziecie
i może warto poczekać jeszcze ze 2-3 lata, aby utwierdzić się w przekonaniu, że to słuszna decyzja.
Tu wszystko zależy od Ciebie i od tego czy czujesz się na siłach. Ślub to decyzja na całe zycie. Ja osobiście, nie byłabym teraz na to gotowa.
Może na razie po prostu ze sobą zamieszkajcie, zobaczycie jak to się ułoży, bardziej "dorosłe" życie, czy nie zniszczy tego, co jest miedzy Wami.
17 2011-05-12 01:30:35 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-12 01:35:21)
Gdbym miała jakieś warunki finansowe, by choć trochę opłacić wesela, ślub, by mieć gdzie zamieszkać ( chociaż wynająć ) , to byłabym w stanie. Mentalnie gotowa jestem i z facetem jest nam dobrze, chcemy tego bardzo. Jednak na razie tylko on zarabia, nie mielibysmy gdzie mieszkać, koszta wesela by nas zjadły, a chyba nikt nie chce takiego życia, więc parę lat musimy zaczekać z zareczynami, slubem itp.
Nie zgadzam się z różyczką. Są związki, które wzieły slub mlodo i są szczesliwe, a sa czasem takie co pozno i nie jest ok. Nie ma reguły. Zależy od ludzi i tego co ich laczy. A najsmieszniejsze jest to jak np ktos kto ma 22 lata i bierze slub pisze 19 latce, że nie powinna .. Przeciez 3 lata roznicy to nieduzo, a dojrzałość nie zależy aż tak od wieku, tylko od osoby. A znam też związek, gdzie byli ze soba od 15 roku życia i są do dziś w dość sędziwym wieku. Więc nie uogólniajmy.
18 2011-05-12 12:47:18 Ostatnio edytowany przez Kobietka89 (2011-05-12 12:48:56)
nie napisalam ze nie powinna tylko ze ja bym sie w wieku 19 lat nie zdecydowała na ślub spontaniczny (ewnetualnie za 2-3 lata). dla mnie te 3 lata to duzo. Tym bardziej ze w ciągu tych trzech lat stałam się samodzielna , studiuje, pracuje , mieszamy razem 1,5 roku. W wieku lat 19 mieszkałam z rodzicami, nie miałam jeszcze pracy, bylam tak naprawde uzalezniona od rodziców.
a tak jak truskaweczko19 napisałaś warunki finansowe są bardzo ważne.
Rozumiem Cię. Też jestem w długim poważnym związku,a le nie oszukujmy się, nie róbmy z siebie nie wiadomo jak dorosłych kobiet, bo mamy dopiero po 19 lat i decyzja o ślubie w tym wieku jest jeszcze nieodpowiednia. Człowiek się bardzo zmienia na pograniczu 16-22,23 lat. Mając lat 19 za trzy lata może będziesz żałowała tej decyzji. Poglądy człowieka w tym czasie bardzo się zmieniają, bo dopiero wchodzi w tak na prawdę dorosłe życie. Prawne 18 lat daje nam prawo do niektórych rzeczy, ale człowiek nie jest jeszcze psychologicznie przygotowany na tego typu decyzję.
Uważam zatem, ze powinnaś dać sobie jeszcze czas. Ślub to nie jest zabawa i tak oto w ten sposób pojawiają się rozwody. Ze zbyt pochopnych decyzji. Ja na przykład może i bym chciała wyjść już za mojego partnera, ale nie pakuję się jeszcze w coś co powinno być moją ostateczną decyzją na całe moje życie.
to ze jestescie ze soba 4 lata to nie znaczy ze mozecie nazywac to zwiazkiem. do prawdziwego zwiazku trzeba dorosnac. I moim zdaniem w tym wieku na slub to za wczesnie,. I przede wszystkim czy macie wlasne mieszkanie bo moim zdaniem jak chcecie wziac slub i mieszkac katem u rodzicow to to jest poprostu bez sensu. Malzenstwo to przede wszystkim odpowiedzialnosc. Musisz takze sie zastanowic czy chcesz z nim byc mimo wszystko czy zostaniesz z nim zawsze nawet jak cos sie stanie... czy to facet z ktorym chcesz miec dzieci. Powiem ci tak ja sama mam 21l I mam wlasne mieszkanie nie wynajmowane tylko wlasne jestem z narzeczonym od 3 lat jestem pania domu. I nie mysle o slubie. mieszkamy ze soba od pol roku. fakt przeszlismy juz wiele i wiem ze ten czlowiek to TEN. Ale do malzenstwa jeszcze nie doroslismy Mysle ze powinniscie poczekac. I moim zdaniem jesli 19latka mowi o slubie to jest niedojrzala i nie wie co to prawdziwe zycie...
nie napisalam ze nie powinna tylko ze ja bym sie w wieku 19 lat nie zdecydowała na ślub spontaniczny (ewnetualnie za 2-3 lata). dla mnie te 3 lata to duzo. Tym bardziej ze w ciągu tych trzech lat stałam się samodzielna , studiuje, pracuje , mieszamy razem 1,5 roku. W wieku lat 19 mieszkałam z rodzicami, nie miałam jeszcze pracy, bylam tak naprawde uzalezniona od rodziców.
a tak jak truskaweczko19 napisałaś warunki finansowe są bardzo ważne.
Nie no , jasne
Każdy jest inny i wiadomo inne sytuacja, ale to prawda, że w tym wieku często warunki finansowe uniemożliwiają.
Tak czytam po czasie wiele wypowiedzi i myślę że każdy ma na swój sposób rację jednak nie uważam siebie za osobę niedojrzałą... Jestem w pełni świadoma że po ślubie nie mieszkałabym z rodzicami tylko w swoim własnym mieszkaniu które dostałam na 16-te urodziny od dziadka. I nie jestem uzależniona finansowo od rodziców tak samo jak ON- czyli ten bez którego nie wyobrażam sobie życia, bo już mimo młodego wieku wiele razem przeszliśmy ... W moim przypadku ślub ma utrwalić to co jest między nami. Póki co jest już moim narzeczonym i z dumą o tym mówię bo nie wiem czy można być bardziej szczęśliwym niż w momencie gdy ukochana osoba jest blisko i to bez względu na wiek.
Wiesz co, nie wiem.
Z jednej strony - niby decyzja o ślubie to poważna decyzja, powinna być przemyślana i w ogóle. Ale z drugiej strony - jeżeli jesto to trwały związek, i ślub jest tylko kwestią czasu - to czemu nie.
Z trzeciej strony nie uznaję "bawienia się w dom", czyli wchodzenia w związek małżeński zanim osiągnie się całkowitą niezależność finansową od rodziców (o co w wieku 19 lat jest często trudno).
Zdecydowanie popieram tę opinię. Sama jestem zdania, że wziąć ślub to żadna sztuka. Sztuką jest założyć rodzinę, utrzymywać się i być niezależnym od rodziców. Branie ślubu po to, żeby mieszkać z rodzicami w moim wypadku nie wchodziłoby w grę.
Moja kuzynka miała ślub w tym wieku, od 6 lat są razem i jest ok
mam 19 lat,
3 tygodnie temu ślubowaliśmy i to w kościele uważam że to była Nasza najlepsza decyzja w życiu oby dwoje pracujemy, mieszkamy razem a w maju zdaliśmy maturę.
Uważam że jeżeli ludzie się kochają to potrafią przetrwać wszystko i nie chodzi tu o wiek tylko o to co jest między ludźmi.
A nie bałaś się, że to za wcześnie? Że mogliście jeszcze poczekać?
A mnie zastanawia jedno. W jaki sposob utrzymuje sie malzenstwo 19-latkow? Chodza juz do pracy i placa za swoje utrzymanie? Czy mama z tata placa za ich zycie? Mnie to zawsze zastanawia...
28 2011-11-14 23:42:30 Ostatnio edytowany przez jestemkimjestem (2011-11-14 23:43:41)
Moim zdaniem warto poczekać i teraz się "wyrandkować" a na małżeństwo będzie czas później
miłość przecież nie ucieknie ..
no i jak wyżej , zastanawia mnie kwestia finansowa małżeństwa dwóch 19 latków .
jeśli chodzi o dojrzałość to róznie bywa. Czasami 19-latkowie mogę lepiej się sprawdzić w małżeństwie niż 30-latkowie. Nie ma reguły... Nie popieram jedynie ślubów ze względu na ciąże... takie małżeństwa wśród nastolatków mogą się szybko rozsypać. Natomiast jeśli się kochacie, macie prace i nie będziecie na utrzymaniu rodziców to czemu nie? To każdego indywidualna sprawa. Znam wiele par które pobrały się mając 20 lat i są bardzo szczęśliwe, mają prace, mieszkanie. Najbardziej jednak bym poradziła wspólne zamieszkanie razem i wtedy zobaczycie jak wam się układa i podejmiecie jakąś decyzję.
według mnie w dzisiejszej dobie to jednak trochę za wcześnie
mam 19 lat,
3 tygodnie temu ślubowaliśmy i to w kościele uważam że to była Nasza najlepsza decyzja w życiu oby dwoje pracujemy, mieszkamy razem a w maju zdaliśmy maturę.
Uważam że jeżeli ludzie się kochają to potrafią przetrwać wszystko i nie chodzi tu o wiek tylko o to co jest między ludźmi.
niejedna wielka milosc runela z braku finansow i niedojrzalosci malzonkow.
19 lat to nie jest czas na gotowanie obiadkow, urzadzanie mieszkania, prace tylko na nauke, rozrywki, poznawanie swiata i siebie.
Ale jak komus tak spieszno do doroslosci to w wieku 40-tu bedzie sie czul jak emeryt.
I ciekawe..jakaz to praca po zdaniu matury moze byc? Raczej niezbyt wysokie kwalifikacje.
olooha napisał/a:mam 19 lat,
3 tygodnie temu ślubowaliśmy i to w kościele uważam że to była Nasza najlepsza decyzja w życiu oby dwoje pracujemy, mieszkamy razem a w maju zdaliśmy maturę.
Uważam że jeżeli ludzie się kochają to potrafią przetrwać wszystko i nie chodzi tu o wiek tylko o to co jest między ludźmi.niejedna wielka milosc runela z braku finansow i niedojrzalosci malzonkow.
19 lat to nie jest czas na gotowanie obiadkow, urzadzanie mieszkania, prace tylko na nauke, rozrywki, poznawanie swiata i siebie.
Ale jak komus tak spieszno do doroslosci to w wieku 40-tu bedzie sie czul jak emeryt.
I ciekawe..jakaz to praca po zdaniu matury moze byc? Raczej niezbyt wysokie kwalifikacje.
dosc cynicznie napisalam , a najbardziej ostatnie zdanie.
devilgirl piszesz, że nie czujesz się niedojrzała. -Nikt w wieku 19 lat nie uważa o sobie, że jest niedojrzały, wręcz przeciwnie
Miałam taką fazę- na ślub w wieku 18-19 lat, wtedy to pragnienie jest bardzo silne, bo młodzież lubi się określać w jakiś sposób, lubią albo "tak", albo "nie', żyją ideałami. I ja to też przeżyłam, naprawdę byłam blisko zawarcia związku małzeńskiego w wieku 18 lat. Ale chwała Bogu do tego nie doszło- chociaż tworzylismy wtedy parę już od 3 lat, byliśmy dla siebie bliscy , najbliżsi na świecie.... kilka lat później okazało się, że mamy zupełnie inne priorytety w życiu, że to czego chcieliśmy w wieku 18 lat [BYĆ RAZEM, KOCHAĆ SIĘ] to juz jest nieaktualne...że sama miłość po prostu nie wystarczyła, żeby DAĆ DRUGIEJ OSOBIE FAJNE ŻYCIE u swego boku, by być wartościową partnerką/em. Wcześniej to się toczyło włąsną siłą, taka miłosc nie potrzebuje pracy, żyje emocjami, oddycha samą sobą.... sprawy się weryfikują gdy zagląda w oczy zwykła codzienność, problemy finansowe, wkraczają do naszego życia obcy ludzie którzy....wychowali nam męża ..... teraz widzę, że małżeństwo to bardziej złozona sprawa niż......związek niezalegaliozwany.
Mam propozycję na kompromis dla tej pary: skoro jesteście tak dojrzałą parą, że chceciesię związać, macie dochód, macie gdzie mieszkać - po prostu zamieszkajcie razem. Jeśli po 3 latach mieszkania razem się nie pozabijacie i będzie się wam w miarę dobrze żyło - to weźcie ślub.
Zobaczycie czego drugie oczekuje jak się z nim żyje , bo kilkudniowe, ba, nawet tygodniowe "pomieszkiwanie" nie daje wiele.Nie znasz jego przyzwyczajeń któych się wstydzi, nie wiesz jak reaguje na milion różnych bodźców (choćby mokra ścierka na blacie, gdy już cie upominał...)
Mam 20 lat. Od 2 lat mieszkam z mężczyzną mym, duuużo starszym bo naście lat. Ja studiuję i pracuję na zlecenia, a on pracuje fizycznie na etacie. Pierwsze pół roku było ekstra. Teraz często najchętniej bym go z mostu głową w dół...
On wspomina o dziecku, wspomina o ślubie - w chwilach odlotu racjonalności marzy mi się to nie ukrywam, ale rozum trzyma mnie ostro przy ziemi. Jak wytrzymamy ze sobą jeszcze z 1,5 roku zacznę się zastanawiać nad formalnymi rzeczami a dziecko - najlepiej po obronie licencjata ![]()
Nie zdecydowałabym się na taki spontaniczny ślub. Nie wiadomo jak to będzie a na pewno niczego w życiu nie chciałabym żałować.Do tej pory niczego nie żałuję dlatego taki ślub w twoim wieku to dla mnie abstrakcja. Nie jest powiedziane, że będzie Wam źle po ślubie lub też, że popełnicie błąd. Nie. Po prostu uważam, że decyzja o ślubie nie może być spontaniczna. Musi być przemyślana,dojrzała. Zamieszkajcie ze sobą, poznajcie się od tej strony. Ja póki nie zamieszkałam z moim jedynym to nie widziałam np tego, że wstaje i łóżka nie poprawia po sobie.
Lub też tego, że skarpetek zapomina wrzucić do kosza i zostawia je na pralce.
Powiem Ci jak u mnie było:zamieszkaliśmy razem i dojrzeliśmy do pewnych spraw, zmieniły nam się lekko poglądy na pewne rzeczy. Uważam, że jeśli chcecie zrobić coś spontanicznego to zacznijcie od wspólnego mieszkania. Przeskok z widywania się do ślubu to spory kawałek.
mój mąż do tej pory nie wrzuca skarpetek do kosza, nie ścieli łózka, ubrania sie z szafy wysypują jak się ją otworzy- ale to wszystko trzeba zaakceptować ,jeśli ktoś pragnie w ogóle sie na tym skupiać w zyciu.
osobiscie uwazam ze to nie zalezy od wieku ale od czlowieka. kazdy dojrzewa inaczej i to Ty sama bedziesz wiedziala czy jestes na slub gotowa. nie ma znaczenia czy jest sie z kims od 6,5 czy 8 lat czasem poznaje sie prawdziwe oblicze duzo pozniej a czasem slub w tak mlodym wieku jest wlasciwa decyzja. nie patrz na to co mowia inni tylko sama bądź na to gotowa.nawet 20-letnie malzenstwa czasem sie rozstaja. i wiek nie ma tu większego znaczenia bo jest to sprawa psychiczna ze tak powiem. jedna osoba dojrzala bedzie w wieku 20 lat inna po 25 jeszcze nie na tyle ile poprzednia. tak więc jest to Twoja decyzja przemysl to dobrze i życzę własciwego wyboru
pamietaj ze kazdy ma prawo popelniac blędy a na nich czlowiek zazwyczaj sie uczy.
mój mąż do tej pory nie wrzuca skarpetek do kosza, nie ścieli łózka, ubrania sie z szafy wysypują jak się ją otworzy- ale to wszystko trzeba zaakceptować ,jeśli ktoś pragnie w ogóle sie na tym skupiać w zyciu.
Mam taki sam egzemplarz w domu ![]()
Akceptacja albo negacja zachowania. Innych kroków nie ma. Głupio by było jednak spuścić na drzewo swoją miłość za to, że nie ogarnia problemu skarpetkowo-porządkowego.
kochając kogos akceptujemy jego wady
co prawda mozna dążyc to zlikwidowania niektórych z nich
ale przeciez nikt nie jest święty i rozwnie dobrze partner moze nas o cos oskarżyc ![]()
Catwoman napisał/a:mój mąż do tej pory nie wrzuca skarpetek do kosza, nie ścieli łózka, ubrania sie z szafy wysypują jak się ją otworzy- ale to wszystko trzeba zaakceptować ,jeśli ktoś pragnie w ogóle sie na tym skupiać w zyciu.
Mam taki sam egzemplarz w domu
Akceptacja albo negacja zachowania. Innych kroków nie ma. Głupio by było jednak spuścić na drzewo swoją miłość za to, że nie ogarnia problemu skarpetkowo-porządkowego.
No, ale mnie to raczej nie przeszkadza;) sama nie jestem pedantką, zresztą, kto powiedział, że porządnictwo to domena kobiet?;) Dlatego bez sensu byłoby określać faceta, ze się nadaje/nie nadaje bo sprząta po sobie/nie sprząta
Życie człowieka nie polega na ciągłym sprzątaniu:) a mój mąż nie widzi problemu we wspólnym sprzątaniu, zresztą najczęściej sprzątamy wspólnie,poza tym ma tak wiele zalet, że takie codzienne przyzwyczajenia to naprawdę nic:) ALE fakt, bywa to szokiem na początku- chyba bardziej dlatego, ze nagle randki się kończą, a widzimy te skarpetki i całą resztę już po randce-podczas gdy wcześniej świadkiem była tylko jego mama
Tak że popieram: zamiast się śpieszyć z legalizacją związku, która i tak niczego w relacji nie zmienia, warto skoczyć na głęboką wodę= wspólne metry kwadratowe:)
Spontanicznie to można seks uprawiac, a nie brac slub, bo z tego raczej nic dobrego nie wyniknie.
różyczka napisał/a:Tymczasem na forum i nie tylko tu spotykam wiele dziewczyn które spotykają się , chodzą z chłopakiem od nastoletnich lat i mówią o tym związek.
Chyba powinno się powiedzieć chodzenie?Czytam jak to 20 latka ma np za sobą 3 długoletnie związki, hmmm za moich czasów mówiło się na takie układy inaczej.
.
hmm...mam to samo
Słyszę jak już licealistki mówią o"poważnych związkach"...kilka imprez, wspólne wycieczki, spotkania przy trzepaku...i to już jest długoletni związek.
Co właściwie oznacza ZWIĄZEK?
inaczej i przywyknijcie do tego. Nie wraca się do przeszłości. , a nie jak 20 lat temu. I co z tego, że licealistka, która chodzi rok, dwa lata z chłopakiem i nazywa to 'związkiem" lub "poważnym związkiem" Tak czuje i tak mówi, wy też w tej chwili dacie sobie rękę uciąc za partnera/partnerkę, a później co? Jak szybko się zapomina jak było być młodym. Teraz najlepiej potępić, bo to gówniarze. Większość z nich ma lepiej poukładane w głowie niż ludzie po 30 którzy mają problemy ze sobą, i swoim życiem, a o "związkach" nie wspomnę".
licealistka, która chodzi rok, dwa lata z chłopakiem i nazywa to 'związkiem" lub "poważnym związkiem"
Noo, chyba jednak jest różnica między nastolatkami, których głównym celem jest zmiana "statusu na fb" a choćby partnerami mieszkającymi ze sobą.
Teraz najlepiej potępić, bo to gówniarze.
Tak nie napisałam. W żadnym wpisie nie używałam tak pogardliwego określenia a moja wypowiedź zakończona była pytaniem-czym jest dzisiejszy "związek".
Większość z nich ma lepiej poukładane w głowie niż ludzie po 30 którzy mają problemy ze sobą, i swoim życiem, a o "związkach" nie wspomnę".
Może w głowie poukładane ale do zakładania rodziny potrzebne jest również "zaplecze". Mam tu na myśli SAMODZIELNOŚĆ. A przyznasz, że u nastolatków o to raczej trudno.
Choć nie u wszystkich, takim przykładem byłam ja
, gdy za mąż wychodziłam byłam samodzielna i samofinansująca a miałam zaledwie lat 20.
Ja uważam, że im wcześniej tym lepiej. Moi rodzice "chodzili" ze sobą przed ślubem 10 lat, od 14 roku życia i są bardzo dobrym małżeństwem. Wychowali się praktycznie razem, wiedzą o sobie wszystko, nie mają przeszłości z innymi partnerami. Jest szansa, że osobowości partnerów ukształtują się w podobny sposób.
warszawianka_1981 nie wiem, skąd to domniemanie "Jest szansa, że osobowości partnerów ukształtują się w podobny sposób." Ja mówię: im później tym lepiej, bo widzę to po związkach a kolega prawnik po ilości rozwodów; najczęściej rozwodzą się jednak (i jest to 8-9 na 10 par) ludzie, którzy zawarli małżeństwo przed 25 r.ż.
Ja uważam, że im wcześniej tym lepiej. Moi rodzice "chodzili" ze sobą przed ślubem 10 lat, od 14 roku życia i są bardzo dobrym małżeństwem. Wychowali się praktycznie razem, wiedzą o sobie wszystko, nie mają przeszłości z innymi partnerami. Jest szansa, że osobowości partnerów ukształtują się w podobny sposób.
Twoim rodzicom się udało. To nie jest jednak argument, że taki model działa.
Piszesz o szancie, że wszystko się ułoży. Ja obstawiam raczej pewność, że wszytko będzie ok. Brzmi to nieco lepiej ![]()
Taka pewność może pojawić się, gdy dwoje ludzi da sobie szanse na dokładne poznanie się, gdy ze sobą zamieszkają i zaczną codziennie żyć ze sobą.
Ślub nie zając, nie ucieknie. Gdy sprawdzian pod tytułem wspólne mieszkanie, zostanie zdany, wtedy będzie czas pomyśleć o dalszych krokach.
W tamtym roku ślub wzięło 250 tysięcy par. Odsetek małżeństw które rozwiodły sie jest 40 procent ponad. Czyli prawie pół na pół.
Na 10 par -5 się rozeszło po upływie od 3-do 5lat.Czyli łatwiej w tym kraju wziąć ślub, niż wytrzymać potem z sobą bo to praca na całe życie.
Dziś niestety małżeństwo/związek/nazwijcie sobie jak tam chcecie traktuje się jak przedmiot, coś się psuje to wymieniamy na nowy model,m stary wyrzucamy. Kiedyś ślub brało się na dobre i złe chciało się walczyć o drugą osobę, było się razem nie "dlaczegoś" ale "pomimo" i to było piękne. Ja sama mam nadzieję, że keidy wyjdę za mąż to raz jeden i to małżeństwo się nie posypie.
Mysle, ze to nie najlepszy pomysl
Tez bralam slub w wieku 19 lat, jestem teraz 3,5 roku po slubie.. W sumie jestem szczesliwa, mam dwojke dzieci, ale moje zdanie jest takie, ze lepiej sie nacieszyc jeszcze wolnoscia poki mozna:) W malzenstwie po kilku latach wszystko to rutyna czy sie tego chce czy nie...
Jestem ciekawa co słychać u Autorki tego wątku ![]()
Ja ciagle sie zastanawiam, czy to spontaniczna "wpadka" w wieku 19 lat, czy na poważnie ślub..
Co to jest 19 lat! Najpierw naucz sie żyć, ze sobą samym potem z partnerem,a związek małżeński to coś ponad mieszkanie razem, to deklaracja na całe życie i należy o tym wiedzieć jak w domu nie przekazali.
Miałam 19 lat i byłam 4 lata w związku kiedy postanowiliśmy się pobrać. Nie widzę w tym nic złego zwłaszcza, że bardzo chcieliśmy być ze sobą. Dziś gdybym mogła cofnąć czas postąpiłabym tak samo ![]()
No to gratulacje, że Wam się udało
Jaki był przepis na tak udany , wieloletni związek?;)
Czasem trzeba pójść na kompromis, ale ogólnie jesteśmy zgodni
Może to kwestia charakterów?
No widocznie trzeba się tak dobrać. Bo tak młody wiek to podwójne ryzyko rychłego rozwodu.
Nie ma znaczenia wg. mnie w jakim wieku bierze się ślub. To zalezy od dojrzałości ludzi, miłości i pewnie jeszcze wielu innych czynników. Różnie to bywa, a wiek nie zawsze ma tu znaczenie ![]()
Jednak osobiście bym odradzała niż doradzała branie ślubu w tym wieku ![]()
Rocket Queen
Dostaję białej gorączki kiedy słyszę, że skoro młoda dziewczyna wychodzi za mąż to MUSI oznaczaczać, że jest w ciąży. Co niektorzy nie rozumieją, że można w tak młodym wieku wyjść za mąż z miłości '' bo cóż taki gówniarz może wiedzieć o miłości... Niejednokrotnie ci młodzi są bardziej dojrzali niż ci po trzydziestce. Znam takie przypadki- niestety.
Ja jestem przekonana że z miłości własnie się pobierają !
Tylko najczęściej nie widzą niczego innego poza białą suknią (kobiety) ![]()
59 2012-12-27 22:22:14 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-12-27 22:22:58)
Ja jestem przekonana że z miłości własnie się pobierają !
Tylko najczęściej nie widzą niczego innego poza białą suknią (kobiety)
Oj tak Cat...poza białą suknią, nową biżuterią, zaręczynowym (wcześniej) pierścionkiem i wyborem pasującej do niego obrączki. Listą gości, menu, wyborem wystroju sali weselnej i zaproszeń (żeby były ładniejsze od zaproszeń koleżanki
). Wszystko oczywiście jest z miłości, wcale tego nie neguje. Tyle, że...odbywa się takie "spontaniczne wesele" w "stylu USA" a potem gdy emocje opadną ... wraca codzienne życie... i pojawiają się problemy ... ![]()
Całe szczęście, że są i młode pary, które przetrzymują próbę czasu, sporo kryzysów, i mimo wszystko zostają ze sobą. Na dodatek są szczęśliwi. ![]()
Catwoman skąd w Tobie tyle ironii...?
Roszpunka,
rzeczywistość , fakty ![]()
Catwoman skąd w Tobie tyle ironii...?
Roszpunko, co prawda ja nie Cat... ale powiem ci coś...
Oczywiście ja nie twierdze, że każda młoda dziewczyna wychodząca za mąż to w ciąży na pewno, jak i nie twierdze że wszystkie młode "spontaniczne" małżeństwa się rozpadną po roku... Jednak musisz przyznać, że niestety w większość przypadków tak bywało... Dlatego też, teraz takie bywają zdania ludzi na ten temat. Młodzi ludzie sami sobie robią "taką reklamę"... swoją niedojrzałością, brakiem odpowiedzialności i rozsądku ... jedni drugim... a cierpią na tym te wyjątki, które niewątpliwie się zdarzają.
Margolinko nie można mierzyć wszystkiego jedną miarą. Nie ma reguły wiek. To jest raczej kwestia charakteru, dojrzałości jak napisałaś, ale czy uważasz, że tę dojrzałość nabiera się w momencie ukończenia jakiegoś wieku? Znam ludzi, nawet po trzydziestce, o których nigdy bym nie powiedziała, że nabrali dojrzałość do tego by być małżonkami. Bardzo często nie znając ludzi nie zastanawiając się nad tym jacy są skreślamy ich, mówimy, że to jeszcze dzieci... Tak mówiono o mnie
A uważam, że byłam bardziej dojrzała do roli żony a później mamy niż co niektórzy moi rówieśnicy obecnie. Nie mieszkałam wcześniej na próbę z moim narzeczonym, by moc się przekonać jak będzie i uważam, że nie ma takiej potrzeb, by tak robić. Nie chcę się wymądrząć, bo to jest oczywiste, ale jeśli kogoś bardzo kochamy to bierzemy go z całym nadbagarzem
Rozwody zawsze były i zawsze będą. Zmieniła się mentalność ludzi i to mnie przeraża, że w tak szybki i łatwy sposób rezygnują ze swojej rodziny- to smutne...
Ale tak sobie pomyślałam, że popadamy ze skrajności w skrajność nasze babki czasem się męczyły, ale wiernie trwały przy swoich mężach, a dziś zaś małżonkowie z byle powodu się rozchodzą (i wiek nie ma tu żadnej różnicy) ![]()
Margolinko nie można mierzyć wszystkiego jedną miarą. Nie ma reguły wiek.
...
Ale tak sobie pomyślałam, że popadamy ze skrajności w skrajność nasze babki czasem się męczyły, ale wiernie trwały przy swoich mężach, a dziś zaś małżonkowie z byle powodu się rozchodzą (i wiek nie ma tu żadnej różnicy)
Ciekawam skąd takie wnioski? Jakieś badania prowadzisz? W sądzie pracujesz?
WIEK w kwestii rozwodów MA znaczenie... mniej chętnie w tym uczestniczą starsi wiekiem, niekoniecznie jest to dla nich kolejna przygoda.
Racja co do kwestii małżeństw. Dojrzałość ZAWSZE ma wpływ. Wystarczy popatrzeć na to forum - taka mądra dziewczyna, ledwie 21 letnia obecnie tu pisze (a czytam ją z przyjemnością od jej 19 lat) rozważna i myśląca truskaweczka. A obok jej równolatki i nawet starsze z takimi wypowiedziami, że ręce i majtki opadają... Jednak nie prowadzi się "prób dojrzałości" przed wydaniem pozwolenia na ślub - zwyczajnie prawo określa wiek minimalny i tyle
cóż poradzić
Anhedonia
Nie, nie pracuję w sądzie i nie prowadzę badań. Ludzie się rozwodzą i ci po dwudziestce i ci po trzydziestce i starsi. Nie generalizuje powodów rozwodów poprostu uważam, że nie ma znaczenia wiek tylko dojrzałość człowieka. A jedno z drugim wcale nie musi iść w parze ![]()