netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

zakochałam się w koleżance...

19 odpowiedzi25 919 wyświetleńzałożony przez iloness, 21.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » zakochałam się w koleżance...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: zakochałam się w koleżance...

Witam wszystkich cieplutko smile
Zacznę od tego, że szepnę Wam kilka słów o mnie, będzie Wam łatwiej zobrazować sobie sytuację.
   Mam na imię Ilona, mam 23 lata. Jestem szczęśliwie zakochana, jestem w związku z mężczyzną od niemalże dwóch lat, ponad pół roku temu oświadczył mi się, oczywiście powiedziałam "Tak". Mieszkamy razem od 2 miesięcy, jest nam razem cudownie. Układa się wyśmienicie. On ma dobrą pracę, ja również, remontujemy swoje mieszkanko, ja kończę studia, finansowo całkiem nieźle... brzmi cudownie, prawda? Niektórzy z Was mogą pomyśleć, że takie rzeczy dzieją się tylko w tanich komediach romantycznych. Czasami mam wrażenie, że ja też żyję w takiej komedii... bo właśnie tutaj zaczyna się mój problem...

    Pół roku temu przyjęłam się w nowej pracy, wszyscy pracownicy od razu przyjęli mnie do swojego grona z otwartymi ramionami. Jak się okazało, w tej firmie relacje między pracownikami i ich szefostwem są bardzo bliskie i swobodne. Dla ułatwienia dodam, że jest to hotel, a ja jestem recepcjonistką. Możecie sobie wyobrazić mniej wiecej jak wyglądają codzienne rozmowy z personelem... dowcipy z konserwatorami, wygłupy z ochroną, żarty z pokojowymi, ale też bliższe rozmowy w chwilach słabości z kelnerami z hotelowej restauracji...

    Kelnerów jest dwóch, kelnerki również dwie. Na początku mojej pracy wszyscy byli dla mnie przemili... z jednym wyjątkiem. Adrianna zdecydowanie dawała mi do zrozumienia, że nie lubi mojego towarzystwa, nie lubi nowych osób, nie przepada za żadną z recepcjonistek tłumacząc się tym, że wszystkie są "służbistkami", są niemiłe, a jeśli już okazują swoją sympatię do innych, jest to sztuczne i nienaturalne. Chcąc nie chcąc ja również nie darzyłam jej jakimś szczególnym uwielbieniem...
Do czasu...
Zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać coraz częściej. Ada jest ode mnie młodsza o 3 lata, ma więc 20. Być może dlatego tak dobrze nam się rozmawia, być może dlatego, że wiele rzeczy nas łączy... zainteresowania, muzyka, przeżycia, historie związków itp. Nie spędzam z nią zbyt dużo czasu, rzadko pokrywają nam się zmiany, a jeśli już tak się zdarzy, ona jest zajęta obsługiwaniem gości, ja mam dużo papierkowej roboty na recepcji. Ale czasami, gdy nie ma dużego ruchu, zamyka restaurację wcześniej, zdarza się, że nawet godzinę wcześniej w tajemnicy przed szefostwem tylko po to, żeby przyjść do mnie i pogaworzyć chwilkę.
    Czy już zaczynacie rozumieć o co chodzi?  Te dyskretne spojrzenia... te niewinne gesty... ten blask w jej oczach...

   Czy miałyście kiedykolwiek tak, że byłyście zakochane w swoim partnerze, byłyście pewne, że to jest własnie to, że to na niego czekałyście całe życie, kochałyście go z całego serca, a mimo to nie potrafiłyście przestać myśleć o kimś innym? Za każdym razem łapię się na tym, że gdy zamykam oczy widzę ją...
Ada...
Pewnie zastanawiacie się jak to możliwe? Otóż, jestem biseksualna, mój narzeczony o tym wie. Utrzymuje, ze nie stanowi to dla niego żadnego problemu, ważne tylko, żebym go nie zdradziła nigdy w życiu, nie istotne czy z kobietą czy z mężczyzną, ale to tak na marginesie...
Któregoś razu rozmawiałyśmy z Adą na tematy związków i rozstań, napomknęłam coś o mojej byłej dziewczynie, w ogóle nie zdziwiła się, że byłam w związku homoseksualnym, bardziej się ucieszyła, ze ktoś tak otwarcie o tym mówi. Wyznaję zasadę, że nie powinno się ukrywać czegoś, co jest częścią ciebie, a jeśli inni tego nie tolerują, nie warto z takimi ludźmi utrzymywać kontaktu. Podczas tamtej rozmowy odniosłam wrażenie, że Ada też jest biseksualna, aczkolwiek nigdy nie powiedziała mi tego ani szeptem, ani głośno, ani w żaden inny sposób. Jest w związku z chłopakiem, ponoc bardzo go kocha... ale ja wiem.. jestem pewna, że w pewnym stopniu Ada jest taka sama jak ja... i czasami zastanawiam się, co miały oznaczać te wcześniejsze spojrzenia...? I dlaczego nagle przestała na mnie patrzeć w taki sposób, tuż po tej rozmowie?

Zaznaczę, że nigdy jej nie powiedziałam, że nie potrafię przestać o niej myśleć. Nigdy jej nie powiedziałam, że coś do niej czuję. Nigdy sobie nie wybaczę, że dopuściłam do głowy myśl, że mogłabym zdradzić mojego narzeczonego. Przecież tak bardzo Go kocham. Ale dlaczego ta potrzeba miłości i czułości od kobiety jest we mnie taka silna? Jak mam sprawić, żeby Ada poczuła do mnie to samo co ja do niej? A może ona już czuje to samo? Jak mam się tego dowiedzieć?
Czasami, gdy mam dyżur, siedzę podparta przy biurku i beznadziejnie gapię się na ten monitor mając świadomość, że ona jest tuż za ścianą, mam wrażenie, że lada chwila odejdę od zmysłów....

2

Odp: zakochałam się w koleżance...

Hmmm.
Odpowiem Ci swoją historią...

Miałam faceta przez 4 lata, prowadziłam sobie normalne życie ze znajomymi byłam ta normalną, zwykła dziewczyną.
Ale coś mnie pchało do kobiet, i o kobietach myslałam ...zakochiwałam sie ciągle w jakiś i cierpiałam bo przecież z kobieta z kobietą to coś nienormalnego smile
W moim związku zaczeło sie psuć, a ja coraz bardziej utwierdzałam sie w przekonaniu że kobieta jest od faceta czulsza, wrażliwsza i dojrzalsza.
Zerwałam z facetem i stwierdziłam że czas spróbować, miało być dla zabawy ..... facet próbowal sie zmienić i do mnie wrócic a ja caly czas rozkoszowałam sie byciem z dziewczyną. W końcu po roku mój były znalazł sobie dziewczyne, nie wiem czemu mnie to zabolało ...
Zdałam sobie sprawe że zostałam z kobietą i co dalej ... Teraz po 7 latach nadal jestem z nią, razem mieszkamy , znajomi o nas wiedza , rodzina nie. Czuje sie rozdarta i sadze że zeby być "lesbijką" trzeba mieć zajebiście mocny charakter. Trzeba sie udopornić na gadki o mezu i dzieciach, trzeba być silną osobowością, pewną swoich decyzji.
Czasem patrze sie na zwiazki heteroseksualne z zazdrością, maja rodziny, dzieci ustatkowane życie. Nikt im morałów nie prawi, w pracy nie patrzą na nich krzywo.
Jesli trafi sie na odpowiedniego faceta, można zbudować sobie piekna przyszłość.

Ja jestem osoba biseksualna i zawsze bede czuła to lekkie rozdarcie. Czy lepiej byc w związku z kobietą czy meżczyzną. Szkoda że nie można tego jakoś pogodzić smile

Zastanów sie najpierw do czego Ci ten romans jest potrzebny, jesli tak bardzo kochasz swojego faceta to masz duże szanse na rozbicie tego związku... czy tego chcesz ?
Zastanów sie jak chcesz spedzić swoje życie dalej, i dopiero wtedy podejmuj decyzje smile ... oby były dobre smile

3

Odp: zakochałam się w koleżance...

Wiem dokładnie o czym mówisz... czuję się rozdrarta. Nigdy nie pogodzę jednego z drugim. Albo udany związek z mężczyzną i życie ze świadomością, że nie do końca czuję się spełniona, albo związek z kobietą, ale przymusowe ukrywanie się przed znajomymi czy rodziną... nie da się połączyć jednego z drugim. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka sad
    Owszem, kocham mojego narzeczonego, ale czasem przejdzie mi przez myśl, że mogłabym jeszcze raz spróbować z kobietą, jednak wtedy wiem, że On na pewno by mnie zostawił. Nie wiem co jest lepsze...
    Te gadki o dzieciach, udanych związkach i małżeństwach na razie mnie nie denerwują, ale pamiętam, gdy byłam z kobietą. Myślałam, że wyjdę z siebie... nie wiem, czy ludzie robią to specjalnie, czy po prostu jak się jest w "normalnym" związku, na ogól nie zwraca się na to uwagi. Obłęd...

4

Odp: zakochałam się w koleżance...

O mnie znajomi juz wiedzą, akceptuja nas w pełni. Zreszta tak sie lepiej żyje...wiec tutaj jest ok smile
Natomiast rodzina w wiekszosci nie wie, i wcele nie mam zamiaru ich wtajemniczac, no chyba że jakoś samo to wypłynie. Zreszta dziwne ze sie niektorzy nie domyslaja po kilku latach mieszkania z koleżanką ... big_smile

Życie z kobietą jest fajne, na wielu płaszczyznach lepsze ... przynajmniej dla mnie. Ale mimo wszytko instynkt maciezyński w jakimś stopniu chyba zaczyna sie budzić.... na około prawie wszyscy maja juz rodziny, dzieci i prowadza stabilne zycie. I tak czasem troche zazdroszcze, bo pewnych rzeczy mieć nigdy nie bede. Ale ponoc w życiu nie można mieć wszystkiego.
Wiem że chyba nie potrafilabym zyć bez kobiety, a bez faceta sobie radzie smile Jak juz sie spróbowało to ciezko jest sie oprzeć wink... zresztą sama wiesz.

Pozatym jeśli zdaży Ci sie zdradzić z kobietą, a nie bedziesz chciała rozstać sie z facetem, to poprostu sie nie przyznawaj. Wiem może to brzmi dla niektórych irracjonalnie. Ale w sumie jak inaczej przekonasz sie do czego bardziej Cie ciagnie ? Może sie okazać że to tylko jednorazowy incydent.... a może zmienisz jednak swoje życie smile

pozdr.

5

Odp: zakochałam się w koleżance...

Ja wiem, czy irracjonalne? Wydawać by się mogło, że romans z kobietą w tajemnicy przed narzeczonym to jedyny sposób na to, by mieć i jedno i drugie. Ale nie jestem do końca pewna, gdyby już taka sytuacja miała miejsca, czy byłabym w stanie spojrzeć mu prosto w oczy i pewna siebie powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Nie dość, że okłamywałabym jego, to i samą siebie. Nie wiem co jest lepsze.... Jestem między młotem a kowadłem...

A Ciebie podziwiam za Twoją cierpliwość. Niewielu jest ludzi takich jak Ty. Pozazdrościć odwagi, bo wszyscy wiemy jakie nasze polskie społeczeństwo jest tolerancyjne na wszslkiego rodzaju inności...
pozdrawiam :*

6

Odp: zakochałam się w koleżance...

iloness z Twojej opowieści nie wywnioskowałam, że masz jakąkolwiek pewność co do orientacji Ady, ani o jej uczuciach do Ciebie... Może na początek spróbuj się dowiedzieć, czy ona także jest biseksualna?

7

Odp: zakochałam się w koleżance...

Yenna... boję się wykonać jakikolwiek ruch, nie wiem jaka będzie jej reakcja. Dawno temu byłam w podobnej sytuacji i powiem w mega wielkim skrócie, że efekt końcowy był taki, że dziewczyna zerwała ze mną jakiekolwiek kontakty na 2 lata... sad

8

Odp: zakochałam się w koleżance...

Z tego co teraz czytam, to wnioskuję, że chyba jednak Ty wolisz kobiety niż mężczyzn. Na Twoim miejscu rozstałabym się z narzeczonym, będąc z nim będziesz ciągle myśleć o kobietach, to nie ma sensu.
Chyba tak jak sunrise prawdziiwie szczęśliwa możesz być tylko z kobietą, takie mam wrażenie.

9

Odp: zakochałam się w koleżance...

Wiesz co...  koleżanke trzeba wyczuć i albo sie uda albo nie .... dostała sygnał o Twojej biseksualności wiec jeśli bedzie zainteresowana to moze sama sie postara
( no chyba ze czesto opowiadasz jej o swoim zwiazku z facetem wink )

ale martwi mnie to że chyba naprawde ciagnie Cie do kobiet, a pchasz sie w narzeczeństwo z facetem. Pamietaj nic na siłe. Ułóż sobie życie z tą płcią która Cie bardziej pociaga i nie ogladaj sie na to co robi 90% społeczeństwa.

pozdr.

10

Odp: zakochałam się w koleżance...

Biorę sobie do serca wszystkie uwagi, jakie mi dajecie. To dla mnie ważne, że poznałam opinię innych ludzi. Z jedym się tylko nie zgodzę. Nie pcham się w narzeczeństwo. Jestem bardzo szczęśliwa z moim mężczyzną i nie mam zamiaru go zostawiać. Ciągnie mnie do kobiet, ale również ciągnie mnie do mężczyzn. Na tym chyba polega biseksualizm smile w każdym razie nawet jeśłi by doszło do tego, że odeszłabym od narzeczonego i zostawiła to, co budowaliśmy przez tye czasu, to zaufanie i wspólne wsparcie, wspólne życie i wspólną przyszłość, to i tak będę w martwym punkcie. W mieście, w którym mieszkam bardzo ciężko o tolerancję. Pfff... tolerancję, za duże słowo. W tym zaściankowym mieście trudno tu mówić w ogóle o jakiejkolwiek otwartości. To smutne.

11

Odp: zakochałam się w koleżance...

...najważniejsze, to wiedzieć czego się chce!

12

Odp: zakochałam się w koleżance...

To nie jest zakochanie. Miałam już tak kilka razy z laskami, więc zakochana byłam sto razy. To są wibracje, chemia, coś co ciągnie do bliskości, ale ... nie do miłości. I mija po pierwszym przespaniu się wink

13

Odp: zakochałam się w koleżance...

hej,mam ten sam problem ktory pojawil sie  jakis czas temu...osobiscie wole facetow :-)ale do wlasnie tej jednej mam ogromna slabosc...nie wiem jak to nazwac bo juz sama sie pogobilam a sama nie moge sobie z tym poradzic bo jak to mozliwe aby ciagle myslec o kolezance!tym  bardziej ze obie jestesmy hetero!macie jakos sensowna rade???prosze!

14

Odp: zakochałam się w koleżance...

Ns ogół jest tak niestety że jeżeli myślimy że ktoś czuje to co my to on tego niestety nie czuje.

15

Odp: zakochałam się w koleżance...
malgorzata34 napisał/a:

hej,mam ten sam problem ktory pojawil sie  jakis czas temu...osobiscie wole facetow :-)ale do wlasnie tej jednej mam ogromna slabosc...nie wiem jak to nazwac bo juz sama sie pogobilam a sama nie moge sobie z tym poradzic bo jak to mozliwe aby ciagle myslec o kolezance!tym  bardziej ze obie jestesmy hetero!macie jakos sensowna rade???prosze!

To może jednak nie jesteście hetero?
Myślisz o sexie z nią?

16

Odp: zakochałam się w koleżance...

I co tam się teraz dzieje? Poczyniłaś już jakieś kroki? Ja by się zdecydowała na próbę dowiedzenia się co ona czuje bo być może ona jest całkowicie hetero i i tak nic z tego nie będzie a ty się tylko martwisz!

17

Odp: zakochałam się w koleżance...
Jaova napisał/a:

I co tam się teraz dzieje? Poczyniłaś już jakieś kroki? Ja by się zdecydowała na próbę dowiedzenia się co ona czuje bo być może ona jest całkowicie hetero i i tak nic z tego nie będzie a ty się tylko martwisz!

hej,zadnych krokow nie poczynilam chyba ze strachu,zreszta nie wiem jak bym miala zaczac taka rozmowe wogole...z facetami to nie ma problemu ;-) jakies wskazowki moze mi napiszecie ???

18

Odp: zakochałam się w koleżance...

Im wiecej o tym czytam i ogladam tym bardziej nie wiem kim jestem!natlok mysli nie pozwala na realne myslenie a o podejmowaniu racjonalnych decyji nawet nie ma mowy.A pokusa na jakie kolwiek zblizenie staje sie tak nie odparta ze OSZALEC mozna!!!

19

Odp: zakochałam się w koleżance...

Tez czuję się rozdarta. Ja znowu jestem świerzynjka w każdej sprawie...;p Ale jak mi ONA zawróciła w głowie to koniec... a pod koniec grudnia końze tam prace prawdopodobnie i co wtedy? Będę ją wspominać ukradkiem? Tak przy okazji? sad

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » zakochałam się w koleżance...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026