Witam wszystkich. Miesiąc temu odkryłam w telefonie męża smsy do koleżanki z pracy. Ewidentnie się zadurzył, piszą do siebie od roku , on komplementuje ją, wysyła buźki i serduszka. Zachowuje się jak nastolatek , czytając te smsy nie poznaję tego człowieka. Jesteśmy 24 po ślubie, mamy dorosłe dzieci. Na razie udaję że nic nie wiem, czekam - nie wiem na co.. zbieram dowody. Czytam na forum że nie jestem jedyna z takim problemem. Czy jednak powinnam zrobić awanturę i porozmawiać z nim i czy do niej zadzwonić? Czy ktoś miał podobne przejście i jak to się zakończyło?
Nie trzeba mieć takiego doświadczenia, żeby wiedzieć, że takie romanse różnie się kończą, ale przeważnie rozwodem.
Nie możesz udawać, że nic się nie dzieje.
Na pewno nic nie da kontakt z tą dziewczyną, ona doskonale zna jego sytuację i jej pewnie najbardziej zależy na waszym rozwodzie.
Dlatego tylko mąż jest do "bombardowania".
Przygotuj się do tej rozmowy, jeśli w ogóle da się przygotować...
Ona jest mężatką , nie sądzę żeby chcieli razem układać sobie życie, za dużo zobowiązań z obu stron. Myślę że chodzi o odskocznię od codzienności. Biję się z myślami co robić, raczej jemu nie mija tylko się nasila, jest obojętny zmienił się no i oczywiście wszystkie oznaki : chowa telefon, stroi się, siłownia itd. nie mogę się przyznać że przeglądam jego telefon . Trudna sytuacja naprawdę.
Nie rozumiem jednego. Zastanawiasz się nad tym czy powiedzieć że wiesz, a nie zastanawiasz się nad tym czy w ogóle chcesz z nim być?
Więc jak jest chcesz z nim być, czy nie?
Awantura nic nie da. On jest ja haju emocjonalnym. Zatem cokolwiek zrobisz by ratować i tak będziesz na przegranej pozycji z tamtą kobietą. Możesz przeczekać aż motylki minął,możesz też wnieść o rozwód pokazując dowody. Dobrze że je zbierasz.
Nie wiem co zrobisz,ja bym najpierw wniosła o rozwód a później powiedziałabym że o wszystkim wiem i nie wchodziła w dyskusje. Facet może teraz wiele powiedzieć aby Cię udobruchać
Mnie też kiedyś facet zdradził, ale nie byliśmy małżeństwem. Wiem jedno, za bardzo się cenię aby być w takim układzie
Nie musisz mówić skąd wiesz.
Nie możesz przecież schować głowy w piasek, może uda Ci to przerwać i za jakiś czas mężowi przejdzie, wybaczysz i jakoś to będzie, bo takie sytuacje też się zdarzają. Albo, albo...
Jak będą chcieli być razem, nic nie zrobisz.
To, że jest mężatką nie oznacza, że nie chce się związać z Twoim mężem, tego nie wiemy, co oni planują.
Ona jest mężatką , nie sądzę żeby chcieli razem układać sobie życie, za dużo zobowiązań z obu stron. Myślę że chodzi o odskocznię od codzienności. Biję się z myślami co robić, raczej jemu nie mija tylko się nasila, jest obojętny zmienił się no i oczywiście wszystkie oznaki : chowa telefon, stroi się, siłownia itd. nie mogę się przyznać że przeglądam jego telefon . Trudna sytuacja naprawdę.
Zdrada jest skutkiem a nie przyczyną. Już od jakiegoś czasu Wasz związek musiał być slaby i w kryzysie, bez wewnętrznej energii. Każdy radzi sobie po swojemu, może Twój mąż potrzebuje takiej odskoczni, żeby Wasz związek przetrwał.
Sanna1 napisał/a:Ona jest mężatką , nie sądzę żeby chcieli razem układać sobie życie, za dużo zobowiązań z obu stron. Myślę że chodzi o odskocznię od codzienności. Biję się z myślami co robić, raczej jemu nie mija tylko się nasila, jest obojętny zmienił się no i oczywiście wszystkie oznaki : chowa telefon, stroi się, siłownia itd. nie mogę się przyznać że przeglądam jego telefon . Trudna sytuacja naprawdę.
Zdrada jest skutkiem a nie przyczyną. Już od jakiegoś czasu Wasz związek musiał być slaby i w kryzysie, bez wewnętrznej energii. Każdy radzi sobie po swojemu, może Twój mąż potrzebuje takiej odskoczni, żeby Wasz związek przetrwał.
Nie wierzę, to ma być odskocznia, żeby związek przetrwał!?
MagdaLena1111 napisał/a:Sanna1 napisał/a:Ona jest mężatką , nie sądzę żeby chcieli razem układać sobie życie, za dużo zobowiązań z obu stron. Myślę że chodzi o odskocznię od codzienności. Biję się z myślami co robić, raczej jemu nie mija tylko się nasila, jest obojętny zmienił się no i oczywiście wszystkie oznaki : chowa telefon, stroi się, siłownia itd. nie mogę się przyznać że przeglądam jego telefon . Trudna sytuacja naprawdę.
Zdrada jest skutkiem a nie przyczyną. Już od jakiegoś czasu Wasz związek musiał być slaby i w kryzysie, bez wewnętrznej energii. Każdy radzi sobie po swojemu, może Twój mąż potrzebuje takiej odskoczni, żeby Wasz związek przetrwał.
Nie wierzę, to ma być odskocznia, żeby związek przetrwał!?
Mam na myśli coś na zasadzie: „przynajmniej coś się dzieje w życiu, emocjach” ;-)
Autorka sama pisze coś odskoczni od codzienności.
Tak nasz związek jest wypalony,ale istnieje coś takiego jak lojalność i honor, najpierw kończy się stary związek by zacząć nowy. dzieci w innym mieście studiują i pracują. Ale mają dokąd wrócić bo jest dom. Ja nie opuszczę domu a on z kolei znam go nie wyprowadzi się. Podział majątku trwa wiele lat , a w tym czasie chyba się zagryzę wewnętrznie. Nie chcę z nim być, nie mogę na niego patrzeć ale udaję i układam w głowie różne scenariusze.. nie wiem co z tego wyniknie , czas pokaże. Nawet nie sądziłam że jestem w stanie zachować takie opanowanie Chcę się wygadać na forum , siedzę w pracy i na niczym nie mogę się skupić
Tak nasz związek jest wypalony,ale istnieje coś takiego jak lojalność i honor, najpierw kończy się stary związek by zacząć nowy. dzieci w innym mieście studiują i pracują. Ale mają dokąd wrócić bo jest dom. Ja nie opuszczę domu a on z kolei znam go nie wyprowadzi się. Podział majątku trwa wiele lat , a w tym czasie chyba się zagryzę wewnętrznie. Nie chcę z nim być, nie mogę na niego patrzeć ale udaję i układam w głowie różne scenariusze.. nie wiem co z tego wyniknie , czas pokaże. Nawet nie sądziłam że jestem w stanie zachować takie opanowanie Chcę się wygadać na forum , siedzę w pracy i na niczym nie mogę się skupić
Zdradzonym ciężko pojąć, że są dla zdradzacza przeźroczyści i niewidzialni.
To, co robią, robią dla siebie, dla swojego samopoczucia, dla swojego ego i w ogóle nie myślą o swoim partnerze. Tym bardziej w wypalonym związku, który toczy się siłą przyzwyczajenia. A jak myślą o stałym partnerze, to w kategoriach przeszkody.
Ja dziękuję za taką odskocznię... Sanna jest w szoku, niedowierzania, więc tak się wyraziła, ale to nie znaczy, że to uleczy małżeństwo, już legło w gruzach.
Nie Ty pierwsza, ni ostatnia, która znalazła się w tej sytuacji, wszystko zależy od dogadania się, odnośnie rozdzielenia majątkowego.
Im szybciej z nim porozmawiasz, tym lepiej.
Może jeszcze Cię zadziwić, wyprowadzi się i uwije sobie gniazdko z nową miłością.
Pierwszym krok, to nie rozwód, a powiedzieć mu prosto w twarz, że jak najszybciej ma się wyprowadzić.
Tak jestem przeszkodą, a on skończonym palantem. Zbieram SMSy, wiem że była zdrada fizyczna ale nie mam dowodów. Temat jest rozwojowy . Czy wg Was powinnam powiedzieć dzieciom o całej sytuacji?
Tak jestem przeszkodą, a on skończonym palantem. Zbieram SMSy, wiem że była zdrada fizyczna ale nie mam dowodów. Temat jest rozwojowy . Czy wg Was powinnam powiedzieć dzieciom o całej sytuacji?
Najpierw z nim porozmawiaj.
wiem że była zdrada fizyczna ale nie mam dowodów.
Skąd, jak nie masz dowodów?
Czy wg Was powinnam powiedzieć dzieciom o całej sytuacji?
Dopiero po rozmowie z nim.
Planowałam tę rozmowę,ale jeszcze się powstrzymuję. Nie chcę działać pod wpływem emocji, bo jak kula śnieżna się potoczy to już nie do zatrzymania. Muszę się przygotować do tego wszystkiego, zwłaszcza psychicznie . Ale wiem jedno nie wyobrażam sobie dalej wspólnego życia.
Farmer, skąd wiem o zdradzie fizycznej bez dowodu , ano stąd że do zwykłej koleżanki nie pisze się takich smsów, czułych i troskliwych. W takim wieku ludzie od razu przechodzą do rzeczy, nie jestem naiwna. Obserwując go widzę że jest zamyślony, nieobecny. Jak się z kimś żyje to od razu widać zmiany w zachowaniu. Poza tym to trwa już rok!
Jedno jest pewne. Jeśli chcesz z nim rozmawiać a jednocześnie chciałabyś podjąć kroki do rozwodu, to wcześniej upewnij się czy to czym dysponujesz jest do tego wystarczające. Pogadaj z prawnikiem. Bo jak się ujawnisz że wiesz o romansie to potem śledzenie go cichcem będzie już niemożliwe.
A warto przekreślać całe wspólne życie przez chwilową głupotę męża? Rozmawiaj... Ludzie błądzą, oddalają się od siebie, ale przecież przysięgali sobie...
To tak nie działa, to nie była chwilowa głupota, tylko nowa miłość.
Jedno jest pewne. Jeśli chcesz z nim rozmawiać a jednocześnie chciałabyś podjąć kroki do rozwodu, to wcześniej upewnij się czy to czym dysponujesz jest do tego wystarczające. Pogadaj z prawnikiem. Bo jak się ujawnisz że wiesz o romansie to potem śledzenie go cichcem będzie już niemożliwe.
Też jestem za tym, bo na razie nic nie możesz udowodnić.
że do zwykłej koleżanki nie pisze się takich smsów, czułych i troskliwych. W takim wieku ludzie od razu przechodzą do rzeczy, nie jestem naiwna. Obserwując go widzę że jest zamyślony, nieobecny. Jak się z kimś żyje to od razu widać zmiany w zachowaniu. Poza tym to trwa już rok!
a może znalazł sobie przyjaciółkę, a nie "przyjaciółkę"
nie może być czuły i troskliwy dla innej kobiety?
W pełni rozumiem twoje uczucia, ale to są uczucia, a nie fakty.
Przygotuj się do rozmowy, skonfrontuj go z podejrzeniami.
Na adwokata i rozwód jeszcze przyjdzie czas.
Planowałam tę rozmowę,ale jeszcze się powstrzymuję. Nie chcę działać pod wpływem emocji, bo jak kula śnieżna się potoczy to już nie do zatrzymania. Muszę się przygotować do tego wszystkiego, zwłaszcza psychicznie . Ale wiem jedno nie wyobrażam sobie dalej wspólnego życia.
Bardzo dobrze, gromadź dowody. Znajdź dobrego adwokata od spraw rozwodowych albo poradź się prawnika i dopiero po tym podejmuj dalsze działania.
Tak nasz związek jest wypalony,ale istnieje coś takiego jak lojalność i honor, najpierw kończy się stary związek by zacząć nowy.
Ja nie opuszczę domu a on z kolei znam go nie wyprowadzi się. Podział majątku trwa wiele lat , a w tym czasie chyba się zagryzę wewnętrznie.
Nie chcę z nim być, nie mogę na niego patrzeć ale udaję i układam w głowie różne scenariusze..
Nie bardzo rozumiem skąd te emocje skoro związek był wypalony?
I skąd pewność, że on chce nowego związku?
Zaniedbałaś związek, nic nie zrobiłaś by uczucia i namiętność nie wygasły ...i nagle znok, pajacyk urwał się ze sznurka.
Najpewniej mąż odnalazł podobną zaniedbaną duszę, z która może pogadać o wszystkim, wyżalić się, usłyszeć coś miłego....i na 100% nie chce odchodzić. W tym wieku nie zmienia się rodziny, zwłaszcza gdy przyjaciółka jest zamężna.
Zamiast się nakręcać - rozmawiaj.....no chyba, że to ty chcesz rozwodu i szukasz pretekstu.
Tez jestem za tym, abys najpierw zgromadzila dowody. Jsk juz mu powiesz ze wiesz to bedzie dal3j to robil sle lepiej sie kryl i nic nie udowodnisz.
Sanno, współczuję. Teraz jest czas na przeżycie trudnych emocji, i na uspokojenie się. Bez włączania na razie w to dzieci, moim zdaniem. Może następny krok to zastanowie się jakie były przyczyny wypalenia Waszego małżeństwa? Napisałaś, że mąż jest palantem. Dlaczego tak o nim myślisz? Mąż znalazł źródło dobrych emocji w znajomości, może romansie, z inną kobietą. Z Twoich słów wynika, że nie macie już szans na dobre, przyjazne życie razem, pozostaje zatem poinformować o tym męża. Później zastanowić się, jak widzisz swoją przyszłość, i zapytać, jak mąż ją widzi, t.j. miejsce zamieszkania itd. Jeśli nie chcesz się wyprowadzić, i mąz również nie będzie chciał tego zrobic, wskazana mediacja. Wspólnie poinformować o Waszych decyzjach dzieci.
Gdy opadną nieco Twoje emocje, posłuchaj, co mąż ma do powiedzenia, nie traktuj jego słow jak słów palanta, tylko człowieka, który ma prawo do własnych wyborów. Zdrada to wybor.
Zaniedbałaś związek, nic nie zrobiłaś by uczucia i namiętność nie wygasły ...i nagle znok, pajacyk urwał się ze sznurka.
Najpewniej mąż odnalazł podobną zaniedbaną duszę, z która może pogadać o wszystkim, wyżalić się, usłyszeć coś miłego....i na 100% nie chce odchodzić. W tym wieku nie zmienia się rodziny, zwłaszcza gdy przyjaciółka jest zamężna.Zamiast się nakręcać - rozmawiaj.....no chyba, że to ty chcesz rozwodu i szukasz pretekstu.
Taa jasne, to Autorka zaniedbała związek itd. Wina leży całkowicie po jej stronie, biedny misio nic tutaj nie przeskrobał. Złoty chłop przecież to jest i należy mu się wszystko, co najlepsze, nawet i babka na boku - bo co biedactwo ma się męczyć w życiu bez żadnych radości i przyjemności? ;P
26 2023-05-17 22:22:00 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-05-17 22:22:30)
nie traktuj jego słow jak słów palanta, tylko człowieka, który ma prawo do własnych wyborów. Zdrada to wybor.
da fak?
wybor to on ma czy wybierze jogurt truskawkowy czy malinowy w sklepie a nie w kwestii zdrady. w koncu cos jej przysiegal. wybormial przed, nikt nie zmuszal go sie zenic.
wybor to on ma czy wybierze jogurt truskawkowy.
Tak samo jak dokonujesz wyboru o zdradzie lub wierności. Jesteś z kimś, bo chcesz, a nie dlatego, że musisz. To jest wybór, którego dokonujesz każdego dnia.
Oboje dokonali wyboru, skoro autorka stwierdziła, że ten związek jest wypalony. On pewnie czuł to samo.
Blueangel proszę, żebyś nie używała wulgaryzmów w rozmowie ze mną.
Ja to wszystko rozumiem że każdy ma wybór. Natomiast nie można żyć w kłamstwie. Najpierw trzeba zakończyć stary związek i porem wejść w nowy. Czy spotykanie i smsowanie z mężatką jest w porządku? I co potem wracają do swoich domów myśląc że jakoś to będzie? To nie scali małżeństwa to jest równia pochyła.
30 2023-05-18 18:38:12 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-05-18 19:33:35)
Meralda napisał/a:nie traktuj jego słow jak słów palanta, tylko człowieka, który ma prawo do własnych wyborów. Zdrada to wybor.
da fak?
wybor to on ma czy wybierze jogurt truskawkowy czy malinowy w sklepie a nie w kwestii zdrady. w koncu cos jej przysiegal. wybormial przed, nikt nie zmuszal go sie zenic.
Blueangel proszę, żebyś nie używała wulgaryzmów w rozmowie ze mną.
Kurwa, chuj, pizda ![]()
Nie traktuj "moich slow jak palanta" Ty mala dziwko, corko kozy i barana - tylko czlowieka, "ktory ma prawo do wlasnych wyborow".
Wulgaryzmy i zjechanie Ciebie jak szmaty "to wybor".
--
Tyle jesli chodzi o wewnetrzna spojnosc twoich opinii.
Czyżby mąż zakochał się w nowej koleżance...
Wyjątkowo kochliwy facet ![]()
Nie powinien zakładać rodziny, jak tak zmienia obiekty miłosne.
To nie ma się co dziwić, że to małżeństwo stało na glinianych nogach i nazywasz go palantem.
Czyżby mąż zakochał się w nowej koleżance...
Wyjątkowo kochliwy facet ![]()
Nie powinien zakładać rodziny, jak tak zmienia obiekty miłosne.
To nie ma się co dziwić, że to małżeństwo stało na glinianych nogach i nazywasz go palantem.
34 2023-05-18 21:36:17 Ostatnio edytowany przez Nusia82 (2023-05-18 21:36:37)
Wkleiłam link do mojego tematu
Nawet tytuł ten sam
Jakie to wydaje się schematyczne
My wciąż jesteśmy razem
Jest inaczej, ale chyba nawet lepiej niż wcześniej
Chociaż kiedyś myślałam inaczej, to istnieje życie po zdradzie
JohnyBravo777 to wybór. Tylko czyj? Spójrz w lustro i sobie odpowiedz. Nie życzę sobie, żebyś odzywał się więcej do mnie.
Wkleiłam link do mojego tematu
Nawet tytuł ten sam
Jakie to wydaje się schematyczne
My wciąż jesteśmy razem
Jest inaczej, ale chyba nawet lepiej niż wcześniej
Chociaż kiedyś myślałam inaczej, to istnieje życie po zdradzie
Nie rozumiem do końca... To jest teraz ta nowa miłość męża czy nie, skoro piszesz, że jest teraz lepiej niż wcześniej!?
37 2023-05-18 22:34:45 Ostatnio edytowany przez Nusia82 (2023-05-18 22:36:38)
To ja nie rozumiem. Wkleiłam link do mojego tematu sprzed 8 lat, gdy zobaczyłam nowy temat o tym samym tytule z myślą, że może moja historia pomoże autorce. Mój mąż nie ma żadnej nowej miłości, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo
Nusia82 napisał/a:Wkleiłam link do mojego tematu
Nawet tytuł ten sam
Jakie to wydaje się schematyczne
My wciąż jesteśmy razem
Jest inaczej, ale chyba nawet lepiej niż wcześniej
Chociaż kiedyś myślałam inaczej, to istnieje życie po zdradzieNie rozumiem do końca... To jest teraz ta nowa miłość męża czy nie, skoro piszesz, że jest teraz lepiej niż wcześniej!?
38 2023-05-18 23:30:50 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-05-18 23:32:56)
JohnyBravo777 to wybór. Tylko czyj? Spójrz w lustro i sobie odpowiedz. Nie życzę sobie, żebyś odzywał się więcej do mnie.
Przyznaj sie, ze sie przecpalas jakas gowniana makulatura i Ci glupio za to co napisalas.
Ludzie zrozumieja.
Najgorsze co mozesz zrobic to dac sie calkowicie skompromitowac przez jakies kupy nie trzymajace sie, zmanierowane pierdolenie nacpanej bohemianki i udawac ze masz jakies argumenty na obrone oprocz placzu i obrazania sie jak dziecko tylko ich nie przedstawisz bo nie jestesmy wystarczajaco wyjatkowi aby je zrozumiec.
To ja nie rozumiem. Wkleiłam link do mojego tematu sprzed 8 lat, gdy zobaczyłam nowy temat o tym samym tytule z myślą, że może moja historia pomoże autorce. Mój mąż nie ma żadnej nowej miłości, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo
wieka napisał/a:Nusia82 napisał/a:Wkleiłam link do mojego tematu
Nawet tytuł ten sam
Jakie to wydaje się schematyczne
My wciąż jesteśmy razem
Jest inaczej, ale chyba nawet lepiej niż wcześniej
Chociaż kiedyś myślałam inaczej, to istnieje życie po zdradzieNie rozumiem do końca... To jest teraz ta nowa miłość męża czy nie, skoro piszesz, że jest teraz lepiej niż wcześniej!?
A to tak wyglądało jakby autorka wkleiła link, do swojej poprzedniej historii, pisanej pod innym nickiem, tym bardziej jak nie dałaś żadnego komentarza.
Teraz wszystko jasne.
Wiadomo, że nie jedna historia tak się kończy jak Twoja, nawet kobiety żyją niby razem a osobno z mężem który notorycznie zdradza.
Nie ma dwóch identycznych sytuacji.
JohnyBravo777 to wybór. Tylko czyj? Spójrz w lustro i sobie odpowiedz. Nie życzę sobie, żebyś odzywał się więcej do mnie.
Na publicznym forum ma prawo pisać jak chce i do kogo chce.
Prawa nie łamie.
Jesteś w błędzie Gary. Art. 216 KK, Art. 141 KW.
42 2023-05-19 23:45:33 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-05-19 23:46:22)
Jesteś w błędzie Gary. Art. 216 KK, Art. 141 KW.
Przecież nie obrzuca Cię wulgaryzmami, nie powoduje zniesławienia, tylko używa wulgaryzmów wyrażając myśli.
Autorko, jeśli nie widzisz wspólnej przyszłości:
1. Zbierasz dowody
2. Składasz pozew o rozwód
3. Pakujesz i wystawiasz walizki męża za drzwi.
Potem będziecie walczyć o majątek itd., ale to najlepsze rozwiązanie.
Jeśli masz nadzieję na wspólną przyszłość, pracę nad związkiem i jesteś skora dać drugą szansę, to:
1. Zbierasz dowody
2. Składasz pozew o rozwód
3. Pakujesz i wystawiasz walizki męża za drzwi.
Zmierzam do tego, że bycie z kimś to wybór, ale razem będziecie mogli być tylko i wyłącznie wtedy, jeśli oboje tego chcecie. Jeśli wystawisz mu walizki i nie będzie o Was walczył, to po co to ciągnąć?
Szkoda życia.
Sanna1 napisał/a:Tak nasz związek jest wypalony,ale istnieje coś takiego jak lojalność i honor, najpierw kończy się stary związek by zacząć nowy.
Ja nie opuszczę domu a on z kolei znam go nie wyprowadzi się. Podział majątku trwa wiele lat , a w tym czasie chyba się zagryzę wewnętrznie.
Nie chcę z nim być, nie mogę na niego patrzeć ale udaję i układam w głowie różne scenariusze..
Nie bardzo rozumiem skąd te emocje skoro związek był wypalony?
I skąd pewność, że on chce nowego związku?
Zaniedbałaś związek, nic nie zrobiłaś by uczucia i namiętność nie wygasły ...i nagle znok, pajacyk urwał się ze sznurka.
Najpewniej mąż odnalazł podobną zaniedbaną duszę, z która może pogadać o wszystkim, wyżalić się, usłyszeć coś miłego....i na 100% nie chce odchodzić. W tym wieku nie zmienia się rodziny, zwłaszcza gdy przyjaciółka jest zamężna.Zamiast się nakręcać - rozmawiaj.....no chyba, że to ty chcesz rozwodu i szukasz pretekstu.
Wiesz co. W innym wątku gdy było o facecie której kobieta przyprawiała rogi mówileś zupełnie inaczej. Wyłania się z tegodziwna podwójna moralność. Próbujesz wpędzić ja w poczucie winy.
A warto przekreślać całe wspólne życie przez chwilową głupotę męża? Rozmawiaj... Ludzie błądzą, oddalają się od siebie, ale przecież przysięgali sobie...
To że za przeproszeniem nie masz godności nie oznacza iż inni jej nie mają.
Art. 216 KK, Art. 141 KW. działa tylko na osoby z imienia i nazwiska a nie ksywki,
47 2023-05-21 09:56:23 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-05-21 10:12:10)
Wypalony zwiazek naprawdę czy nie jest?
Jeśli jest to autorko, pewnie macie koło 50, nie warto rozpocząć nowego życia?.
Mnie spotkało coś podobnego, z tym że moje małżeństwo wypalone nie było, więc było mnóstwo emocji i dzieci były wtedy jeszcze nie do końca dorosłe.
Ale jeśli Was naprawdę łączą tylko formalności i możecie rozstać się bez burzy, to może warto właśnie teraz, A nie za 5 lat?
Trudno oczekiwać by mąż przyszedł do Ciebie i powiedzial: Droga żoną, teraz postanowiłem że będę szukał nowej kobiety. Takie rzeczy tylko w ...w nigdzie, nawet w filmach tak nie ma.
Porozmawiaj z nim na spokojnie i nie oskarżają jego i koleżanki z pracy, że w to wypalenie weszła..
Bo to tak jakby zająć pustą ławkę w parku, gdy bardzo Jesteś mu zmęczeni..
Rozumiem że jesteś w szoku, bo czujesz że coś ważnego w życiu się zmieniło, ale ono po 50 też istnieje, dla Ciebie również.
A może po tej rozmowie okaże się że mąż jednak coś do Ciebie czuje?
Co Ty na tą myśl? Ucieszylabys się, co byś poczuła? Chciałabyś ratować to małżeństwo na złość tamtej kobiecie, czy dla siebie?
Przejdzie mu
Przejdzie mu
Samo raczej nie przejdzie. To nie jednorazowy skok w bok. Ten romans trwa rok i bez reakcji żony nie przejdzie. Jak zona zareaguje to albo przejdzie albo rozwód.
Autorko - na pewno trwanie w takiej chorej sytuacji to najgorsze wyjście. Nie dawaj sie tak poniżać. Jak nie widzisz światełka w tunelu to koncz ten etap życia i zacznij od nowa. Zawalcz o swoje szczescie i radosc z zycia. Jak widzisz światełko to możecie zawalczyć. Czasem zdrada pomaga "oczyscic" zwiazek,wygrzebać i zrobic porzadek z tym co się latami pod dywan zamiatało. Ale to wymaga działania obu stron. Nawet największe chęci z Twojej strony nie wystacza.
Tak nasz związek jest wypalony,ale istnieje coś takiego jak lojalność i honor, najpierw kończy się stary związek by zacząć nowy.
W emocjach jest wolna amerykanka. Nie oczekuj od drugiego człowieka lojalności ani honoru, gdy ten już postawił kropkę nad i.
Dziękuję wszystkim za opinie. Są bardzo pomocne. Trudno jest samej obiektywnie spojrzeć na tę sprawę. Im dłużej o tym myślę to stwierdzam że nie będzie lepiej. Już jestem chorobliwie podejrzliwa , a co będzie dalej? Pozdrawiam was ciepło.