netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

6 odpowiedzi3 763 wyświetleniazałożony przez Fumiko, 16.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Tak jak w temacie.. Jak długo powinniśmy być komuś wdzięczni?
Przykładowo: ktoś nam oddał przysługę, podał pomocną dłoń-w zamian za to, my pomagamy tej osobie gdy ona potrzebuje wsparcia.. Co jednak dzieje się, gdy ta osoba nadużywa naszej wdzięczności? Co zrobić w sytuacji gdy ktoś po prostu nas wykorzystuje?

Czy zdarzyły się Wam kiedykolwiek takie sytuacje gdy czyjaś przysługa stała się Waszym koszmarem? Czy ktoś wykorzystał Wasze zobowiązanie do bycia wdzięcznym bardziej niż powinien?

Jak wyznaczyć granice podziękowania? Jak nie dać się wykorzystać, tak by nie zostać określonym mianem "niewdzięcznego"?

A może nie ma czegoś takiego jak granica wdzięczności? Może trzeba dziękować już zawsze, za czyjąś pomoc?

Zapraszam do dyskusji smile

2

Odp: Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Wiesz uważam, że wdzięczność nie musi być sztuczna. Podziękować można i słowem w taki sposób, że będzie to bardziej wymowne niż jakiś wspamniały gest. Moim zdaniem nic prze siłę. Kiedy robię coś dla innych też niczego nie oczekuję w zamian. Po prostu robię, bi chcę pomóc, bo to mi sprawia przyjemność, satysfakcję... Wdzięczność tak jak miłość, trzeba ją wyrażać, gdy rzeczywiście czujesz smile

3

Odp: Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Zawsze dobrze jest pamietac , co ktos inny dla nas zrobil w momencie gdy ta pomoc byla nam potrzebna.Wg. mnie wdziecznosc nie ma precyzyjnie wyznaczonej granicy.Ona poprostu zwyczajnie jest i to najczesciej w formie naszej pamieci. no, moze niektorzy o tym nie pamietaja okazujac sie tzw. niewdziecznikami.Oczywiscie bywaja tez tacy ktorzy w bezczelny i wyrafinowany sposob wykorzystuja nasza wdziecznosc za okazana nam pomoc , czyniac sobie darmowe zrodlo roznych korzysci. I takiemu modelowi postepowania nalezy sie jednoznacznie PRZECIWSTAWIC. Bo to jest zwykle wykorzystywanie w imie udzielonej kiedys nam pomocy.  Nie ma tez scisle okreslonego czasu dotyczacego splacania  naszej wdziecznosci. Wszystko w zyciu zawsze ma jakies niepisane GRANICE ROZSADKU i PRZYZWOITOSCI. Szkoda tylko , ze wiekszosc o tych cechach nie chce pamietac. A przeciez zrozumienie tych zaleznosci czyli pomocy i wdziecznosci za udzielona pomoc  ulatwiloby naprawde  RELACJE z ludzmi. Czesto bowiem brak jest w tej materii porozumienia. I co gorsze wszyscy uwazaja sie pokrzywdzeni i niewdzieczni.Niestety nie ma innego sposobu na wszelkie zgrzyty i niedomowienia jak ZROZUMIENIE. A zycie pokazuje, jakie jest to TRUDNE i SUPER SKOMPLIKOWANE, choc mozliwe.

4

Odp: Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Tak.Normalnie funkcjonując w społeczeństwie spotykamy sie z udzielaniem komuś pomocy a inni udzielaja nam.Wszystko by było pięknie gdyby nie zdarzali sie tacy którzy chcą wdzięczność wykorzystać.Staram sie w takich sytuacjach wybrnąć dyplomatycznie aby nie urazic, ale czasami nale.zy zrobić to stanowczo aby nie czuc sie wykorzystywanym.

5

Odp: Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Zauważyłam, że niektórzy pomagają, aby w ten sposób drugą stronę w pewnym sensie od siebie uzależnić, często wykorzystując przy tym pewne formy nacisku czy nawet emocjonalnego szantażu. Ta pozorna pomoc w pierwszej chwili wydaje się szczera i pozbawiona podtekstów, ale to wyłącznie po to, aby nas zmylić. Kiedy jednak już z niej skorzystamy, wychodzi przysłowiowe szydło z worka, stajemy się więc ofiarą manipulacji. Oczywiście ma to niewiele wspólnego z bezinteresowną pomocą, a tylko taka w moim pojęciu jest cenna, każda inna to po prostu układ, transakcja wiązana- coś za coś.

6

Odp: Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Bywają także inne rodzaje uzależnienia, powiązane z układami wzajemnej "pomocy"..
Może pozwolę sobie opisać na własnym przykładzie.
Kilka lat temu opuściłam rodzinne miasto i za namową dwójki znajomych wyjechałam do innego (w Polsce). Zanim założyłam swoją działalność gospodarczą, szukałam w nowym mieście pracy i koleżanka, przechodząc koło kwiaciarni (jestem m.in. florystką, oprócz kilku innych zajęć), zapytała, czy właścicielka nie potrzebuje kogoś do pracy. Jak na zamówienie - potrzebowała i tak poznałam pewną Kaśkę. Szybko załapałyśmy bliższy kontakt, z racji podobnego poczucia humoru chociażby. Ze współpracy wyszła bliższa znajomość, w której Kaśka podkreślała, jaka to jest szczęśliwa, że mnie spotkała, że zawsze chciała mieć taką siostrę, że beze mnie byłoby jej tak smutno i w ogóle aj-waj.
Jestem - byłam - dość naiwną i łatwowierną osobą, mimo przykrych wcześniejszych doświadczeń życiowych; z domu rodzinnego wyniosłam przeświadczenie, że jeśli ktoś zachowuje się życzliwie i miło uśmiecha, to taki właśnie jest. A więc gdy Kaśka pierwszy raz, szlochając i płacząc, poprosiła mnie o pomoc finansową, bo nie ma kasy na czynsz w kwiaciarni, zdjęta chęcią pomocy wzięłam dla niej pierwszy kredyt. Biedactwo, była przecież po trudnym rozwodzie, w dodatku oszukała ją wspólniczka, z którą wcześniej prowadziła kwiaciarnię i teraz miała na karku komornika i żadnych możliwości wzięcia kredytu.
Oczywiście Kaśka przysięgała na wszystkie świętości, że będzie spłacać to zobowiązanie.
Wierzyłam.
Do chwili, gdy zaczęły przychodzić monity windykacyjne z informacją, że zaległość jest już w wysokości kilku rat.
Płakała i zapewniała, że to poślizg chwilowy, że ona przeprasza, że nigdy więcej. I że jest mi taka wdzięczna, że nadal chcę się z nią przyjaźnić..
Uwierzyłam.
Przestałam nieco wierzyć, gdy na kolejny dobrany do kompletu dla niej kredyt (tak, zgadza się, jestem naiwną idiotką) weszła windykacja na całego. A zaświadczenia o wpłatach, jakie mi Kaśka pokazywała, okazały się być przez nią sfałszowane.
A potem, gdy za moimi plecami, na moje dane, pozaciągała kolejne pożyczki i weksle (!!), i pojawiło się dwóch komorników za te właśnie weksle - wzięłam jeden większy kredyt na spłatę tamtych wcześniejszych. Czy mam pisać, że Kaśka łkała z wdzięczności, zapewniając, że oczywiście będzie ten kredyt spłacać i co ona by beze mnie zrobiła???
chyba nie muszę....
Kiedy umowa kredytowa została wypowiedziana, i zagroził mi kolejny komornik, bo mimo krokodylich łez "moja przyjaciółka" nadal nie spłacała rat, kłamiąc nadal, że to robi - było już za późno, by wyjść z czystym kontem z tej "przyjaźni". Na któryś z moich maili z zapytaniem, kiedy zabierze się za regulację tych zobowiązań, dostałam pełen jadu i chamstwa stek wyzwisk i wulgaryzmów, w którym oznajmiła mi, że "jesteś dorosła, nic ci nie będę spłacać, radź sobie sama, a w ogóle nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, bo w twoim domu śmierdzi kotem" (wynajmowałam wówczas dom wolnostojący, osikiwany regularnie przez okoliczne Kocury wink). Musicie przyznać, że to wystarczający argument, by odmówić spłat podjętych przez siebie zobowiązań? wink
gwoli wyjaśnienia: tak, nie mam i nie miałam papieru, na którym Kaśka zobowiązała się do spłaty. Nie miałam, bo na każdą prośbę o taki dokument był foch pt. "ty mi nie ufasz" i obraza, że jakże mogę...
I słusznie, bo wiedziała doskonale, że nigdy nie zamierza nic spłacać..
Dochodząc do meritum, czyli wdzięczności. Nie oczekiwałam hołdów i czołobitności z tytułu tego, że pożyczałam pieniądze dla niej. Oczekiwałam, i wydaje mi się, że słusznie, normalnego, uczciwego zachowania. A jednak to ona mnie zarzuciła niewdzięczność, że domagam się spłat, podczas gdy ona tak często zapraszała mnie na obiad do domu jej faceta lub pomagała przy przeprowadzce.....
Było to chyba najdroższe spaghetti i najkosztowniejsze pakowanie rzeczy do kartonów w historii: kosztowało mnie 12 tysięcy złotych...
Oraz łatkę niewdzięcznicy...
Czy wdzięczność ma granice? Tak. W tym samym miejscu, gdzie kończy się granica przyzwoitości....

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wdzięczność-czy ma granice?Jak długo powinniśmy spłacać taki dług?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026