Witam.Od 6 lat żyje w konkubinacie i mamy 2 dzieci.Mieszkamy w jego domu,natomiast dzieci są zameldowane u jego matki bo dom w którym mieszkamy nie został jeszcze oddany prawnie do użytku.Dzieci noszą jego nazwisko.Po dwóch latach w związku zaczęło się psuć między nami.Powodem była jego matka,ustawiała go przeciwko mnie.On też jest bardzo zależny od niej.Partner jest rozwodnikiem (jedno dziecko,ale nie mieszka z nami tylko z matką) i poprzednia żona też była gnębiona psychicznie przez niego i jego rodzinę tak ja ja teraz.Traktuje mnie jak służącą,i twierdzi że nie mam tu nic i mogę się cieszyć że się nade mną zlitował.Dziećmi też nie zajmuje się,nie pomaga mi nawet w sprzątaniu czy w odrobieniu z dziećmi lekcji.Kiedy ja to wszystko muszę ogarnąć on pije piwo lub siedzi przed komputerem i nie reaguje na prośby o pomoc. Cały czas miałam nadzieję że to się zmieni,ale byłam w błędzie i teraz już jestem pewna że muszę od niego odejść.Nie kocham już go.Obecnie nie pracuję ponieważ konkubent naciskał na to abym zrezygnowała z pracy.Jest on osobą która ma trochę kasy ale jak coś kupi dziecku to karze dziecku dołożyć się ze skarbonki do tej kupionej przez niego zabawki.Nie rozumiem takiego zachowania ale właśnie tak wyrachowany jest we wszystkim.Wiecznie tylko słyszę że wydałam za dużo pieniędzy.Chcę odejść z dziećmi choć jest mi bardzo trudno poczynić ten krok,poszukać pracy i godnie żyć.Na chwilę obecną zamieszkałbym u rodziców lub wynajęła mieszkanie.Proszę o poradę od strony prawnej jakie mogę mieć problemy z jego strony co do dzieci,bo w poprzednim jego związku swoją żonę doprowadził do "psychiatryka" i próbował odebrać dziecko ale matka była bardzo twarda i mu je odebrała po długim czasie starań.Ja nie chciała bym tego przechodzić ale widzę że nie będzie inaczej,bo on i jego rodzinka zemści się dla zasady.Może któraś z Was też przerabiała taki problem więc proszę o wsparcie,na pewno będzie potrzebne.Proszę jeszcze o podpowiedz czy w stosunku do dzieci jesli nie ma ślubu to jest większa szansa abym miała je przy sobie.
Pozdrawiam
Podobne tematy
Znajdź pracę, wyprowadź się od niego. Wystąp do sądu o alimenty na dzieci (wnioskuj o sumę większą, bo będziesz musiała się targować) i o ustalenie miejsca pobytu dzieci przy Tobie. Nie informuj go o swoich planach, żeby Ciebie nie ubiegał. W sądzie sprawdza się zasada kto pierwszy ten lepszy.
Głowa do góry i tak masz niezłą sytuację, bo nie musisz się rozwodzić( a to jest dopiero cyrk!).
Jeśli rodzice dzieci żyją w rozłączeniu, sąd może orzec o pozostawieniu pełnej władzy rodzicielskiej jednemu z nich przy jednoczesnym ograniczeniu jej drugiemu. Najczęściej rozgranicznikiem jest tu to, z kim dzieci stale przebywają.
Jednak dzieje się tak tylko wówczas, gdy któraś ze stron będzie o to wnioskować, lub sąd poweźmie informację, że w rodzinie źle się dzieje.
Częstotliwość kontaktów z dziećmi również rozstrzyga sąd na wniosek, więc po prostu kiedy się wyprowadzisz, a były partner będzie miał zastrzeżenia co do tego, jak te kontakty wyglądają, będzie mógł wnioskować o ich sądowne uregulowanie. Leży to w jego gestii.
Jak słusznie dayzi zauważyła, po Twojej stronie będzie pozostawało uregulowanie kwestii alimentów, chyba że porozumiecie się z byłym bez sądu.
W temacie kontaktów i stałego przebywania dzieci z danym rodzicem sąd bierze pod uwagę wiele czynników, również zdanie samych dzieci, jeśli są już w stanie je wyrazić. Tak więc nie obawiaj się tylko zakończ uciążliwą dla siebie sytuację. Chcesz działać dla dobra dzieci oraz swojego i tego się trzymaj.