netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

odejść nie odejść co dalej?

11 odpowiedzi3 736 wyświetleńzałożony przez olgaiwona, 12.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » odejść nie odejść co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: odejść nie odejść co dalej?

Witam serdecznie,
Kochani proszę o radę:
Mam 36 lat. Jestem mężatką, dwoje dzieci 11 i 8 lat. Mieszkaliśmy z teściami. Teściowa zawsze uważała mnie za złą synową, nie ważne jak bym się starała zawsze zanlazła jakieś ale. Uważała,że kłamię, okradam ją itp. Teść na początku neutralnie podchodził do sprawy ostatecznie przekabacony na teściowej nutę. Oczywiście głęboko wierzący ludzie. Mąż niby dusza towarzystwa, miły kulturalny, chodzi na pielgrzymki idealny materiał na męża. Minusy -  zaczynał coraz więcej pić, chorobliwa zazdrość - 2 mimuty spóźnienia z pracy - już miałam telefon, gdzie jestem a po powrocie epitety nawet przy dzieciach, że pewnie gdzieś się p...w krzakach lub ty taka nie taka. Nigdy nie przepraszał-a ja wierna, czekałam na zmainę, cieszyłam się każdą chwilą gdy był dobry.
Syn 11 lat stale nazywany głąbem, debilem pasożytem, córka wywłoką, bałaganiarą itp. Ja zawsze grzeczna, też wierząca spowiadałam się z jazdy na gapę i stosowanych prezerwatyw. Na macieżyńskim 6 lat. Mężowi nie podobało się, że wracam do pracy. Im lepsza praca tym mniej miał do mnie szacunku. Brak znajomych, nie ma możliwości wyjścia z koleżanką na kawe, siedzieć w domu niańczyć dzieci, prać, sprzątać itp.Sytuacje nerwowe w domu odreagowywałam płaczem i nerwami wyładowywanymi na dzieciach. Wieczne awantury, dzieci znerwicowane mające dość rodziców. W domu nie ma z kim porozmawiać, pozostawiona sama sobie. Prosiłam Boga żebym zachorowała na jakąś poważną chorobę może wtedy by mnie zauważył. Co się okazuje? Przy okazji oddania krwi dla kogoś na operację stwierdzono wzw typu C. Stwierdzenie męża, że wymyslam sobie choroby bo bym nie wiedziała nic o niej to też bym jakoś żyła.
Przy okazji wykryto kamienie na woreczku. Operacja laparoskopowa, razem z biopsją wątroby. Czekanie rok na terapie wzw, beż najmniejszego wsparcia ze strony męża. Obecnie końcówka terapii, która trwała 48 tygodni, zastrzyki raz w tygodniu, tabletki. Sama chemia - wypadanie włosów, chudnięcie. Bóg dał, że skutki uboczne w moim przypadku nie były wielkie. I tak bym nie mogła poleżec bo trzeba sprzątać, zająć się dziećmi - bo ty ciągle chora jesteś. W tym momencie wirus zaleczony, nie wyleczony w każdej chwili może ujawnić się znowu.
Ja i mąż? dwie obce osoby zyjące razem dla dobra dzieci, tylko ta toksyczna rodzina już nie wpływa na nich dobrze. Chcę odejść ...teściowa wspomina coś o sakramencie małżeństwa. Chwila mam pytanie a sznować i kochać żonę raczej też jest zawarte w tym sakramencie. Gdzie to się podziało?
Wakacje tego roku...
Ciągle poniżana, upokarzana, wchodzę na chat dla chorych hcv. Rozmawiam z ludźmi, chcą mnie słuchać.Poznaję różnych znajomych, spotykam się. Wciąga.Pewnego razu wchodzę na chat wp. Poznaję tam Jego..Tomek - wreszcie ktoś zauważył we mnie kobietę, wysłuchał wreszcie pokochał ze wszystkimi wadami. Rozkwita namiętny romas - powiecie coś okropnego zdradzać męża. Też tak do tej pory myslałam. Ale w końcu też chcę być zauważona, kochana i tak całe życie naywał mnie ku..ą. Też mi się należy odrobina szczęścia pomyslałam nawet za cenę spłonięcia w ogniu piekielnym. Teraz....? Odeszłam znacząco od wiary po tym jak bardzo wierząca teściowa i bardzo wierzący mąż robili piekło. Po tym, że zdradziłam męża nie za bardzo potrafię szczerze spojżeć panu Bogu prosto w oczy. Co jest w tym najgorsze - nie żałuję. A komunia córki w maju będzie trzeba iść do spowiedzi. Co powiem jak zwykle całą prawdę.
Po kolejnej awanturze z teściową wyprowadzamy się. Wynajmujemy mieszkanie i próbujemy wszystkiego od nowa. Powiedział, że się zabije nie miałam wyjścia musiałam zostać. tylko teoretycznie bo wciąż w tle jest Tomek. Próbujemy on mówi, że się zmieni, zmienia się na miesiącpotem jest tak samo. Jedyny plus... odpoczełam psychicznie od wiecznie obserwującej mnie teściowej.. cóż za ulga .
Obecnie mysle nad odejściem od męża i wcale nie do Tomka, nie z powodu Tomka. Dlatego aby dzieci nie słuchały wiecznego wyzywania matki, ponizania siebie, ojca który ciągle pije, który mówi że się zabije. Tomek nadal by pozostał w tle.Nie mogę się związać z mężczyzną którego jeszcze nie jestem pewna. Tylko czy dam sobie radę? Oto pytanie. Pensja 2400. Trzeba wynająć mieszkanie a wawa jest droga. Alimenty? Liczę na 1000 zł mąż dobrze zarabia.
Pewnie ktoś z Was mnie potępi ktoś pocieszy i doradzi. Tak jestem teraz zepsuta do szpiku kości ale o męża już nic nie czuje. Szkoda mi go jako człowieka choć nigdy nie sznował mnie ani mojej rodziny. Nie mogę tak dalej żyć na dwa fronty. Z jednej strony mąż błaga aby dać mu ostatnią szansę ale czy jest sens jak nic się do tego człowieka nie czuje. Powiedzie masz Tomka to dlatego. Nie, wszystko wygasło juz dużo wcześniej. Trwam w tym bagnie dla dobra dzieci, ale na dobre to im nie wychodzi. Syn zaczyna przeklinać, nie sznuje mnie ani siostry. Czasami ma przebłyski jakiejś miłości ale jak zostanę w tym związku zatraci je całkowicie.
Dziekuję tym, którzy przeczytali cały mój wywód. Dużo by jeszcze pisać.
Dziękuję Wam wszystkim za wszystkie opinie
pozdrawiam
Olga

2

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Jest takie powiedzenie - modli sie pod figura, a diabla ma za skora... Swietnie oddaje charakter rodzinki Twojego meza. Plusem najwiekszym Twojej sytuacji (a jednoczesnie przeklenstwem) jest to, ze zdajesz sobie juz sprawe z tego, ze zle sie czujesz w tym chorym ukladzie.
Piszesz o Bogu... Twoje zycie nie jest zalezne od Boga. To Ty sama je tworzysz i to od Ciebie zalezne jest to, jak ono bedzie wygladac. Owszem, sa czynniki zewnetrzne,  na ktore nie zawsze masz wplyw, ale wazne ze robisz cos, aby to zmienic. Sama zauwazylas juz, ze danie szansy Twojemu mezowi jest bezcelowe - on sie nie zmieni. I watpie w to, ze popelnilby samobojstwo, a jesli nawet.... to nie bedzie Twoja wina. Jestes mu potrzebna tylko do tego, aby mogl sobie na Tobie odreagowac stres.
Wiec masz dwie opcje - albo z nim zostajesz i przyjmujesz role cierpietnicy (bo tak chcial Bog???) albo odchodzisz i umozliwiasz sobie i swoim dzieciom spokojniejsze zycie (moze wlasnie tego chce dla Ciebie Bog???).
Zostaw Boga, zejdz na ziemie i dzialaj wink

3 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-04-12 09:52:33)

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Kochana, ściskam Cię mocno.
Nie będę się tu skupiać na temacie zdrady, której nie pochwalam - bo sytuacja jest ciężka, przyznaję.
Tak jak pisała Median - najważniejsze, że widzisz, co jest problemem i chcesz z tym walczyć. Musisz teraz pomyśleć przede wszystkim o sobie i swoich dzieciach - widzisz, jak wielki wpływ na nich ma zachowanie ojca.
Masz pracę, dostaniesz też alimenty na dzieci - nie będzie może łatwo, ale będzie spokojnie. Wiem coś o tym, jakie to ważne. smile
Jestem pewna, że żaden Bóg, Siła Wyższa czy jakkolwiek ją/go nazwiemy - nie chciałby Twojego i dzieci nieszczęścia.
Ja parę tygodni temu miałam bierzmowanie córki i do komunii nie przystąpiłam. Świat się nie zawalił, piorun mnie nie trzasnął, i wybacz - nie wierzę, że po rozwodzie będę się za to smażyć w ogniu piekielnym wink
Zapraszam Cię do odwiedzenia wątku "Grup wsparcia dla kobiet kochających za bardzo".
Jesteś silną kobietą - wierzę, że dokonasz najlepszego dla siebie i dzieci wyboru.

4 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-12 08:53:12)

Odp: odejść nie odejść co dalej?

olgaiwona teściowych masz "standard". Męża, który się nie zmieni, który nie widzi jak bardzo cierpisz w ich domu, który nie stanie w Twojej obronie, żeby nie urazić mamuśki. Pojawił się Tomek, dzięki któremu zauważyłaś, że życie może wyglądać inaczej, że możesz czuć się szanowana. Niektórzy nazywają to zdradą. Powiem tak (i wiele osób może się ze mną nie zgodzić), że zdradzić możesz kogoś, kto Cię szanuje, oddaje Ci "całego siebie", czyli kogoś, kto traktuje Cię "jak Bóg przykazał", jak człowieka, jak kobietę...Twój mąż od dawna tego nie robił, zero szacunku, choćby ze względu na wyzwiska. Więc nie nazwę tego zdradą. To mąż pierwszy "zerwał" przysięgę małżeńską upadlając Cię. To on Cię zdradził "moralnie", to on Tobą szydził. Mało tego! On nie szanuje waszych dzieci, bo nie powinien pozwolić na wyzwiska w kierunku dzieci.
On, traktując Ciebie tak a nie inaczej nie ma sentymentów, a Ty je masz? Jeśli tak bardzo wierzysz w Boga, to powiem Ci, że być może Bóg postawił Ci na drodze Tomka, by Tomek pokazał Ci jak czuje się kobieta szanowana, że można w spokoju spędzać czas (nie po to by dokonać "zdrady", ale po to byś zobaczyła jak wygląda niebo i jak wygląda ziemia. To wszystko w przenośni oczywiście).

Wiesz, dlaczego to piszę? Bo mam podobnie, choć moja teściowa moich dzieci nie wyzywa, maż nie pije. Jednak buntowała męża zawsze przeciwko mnie, wyzywała mnie od ku..w, po czym biegiem leciała na autobus do kościoła (mogłabym tu wymieniać...). Tez poznałam kogoś i dzięki niemu wiem, że TAK MOŻE BYĆ, ALE TAK NIE MUSI BYĆ. Oczywiście cała jego, jak i moja rodzina potrafi teraz do mnie powiedzieć, ze będę smażyć się w piekle, bo "zdradziłam", ale nikt nie powiedział słowa, gdy 22 kwietnia 2010r. pobił mnie przy wszystkich. Nikt ani słowa (oprócz telefonu od kuzynki obecnej wcześniej podczas 'akcji' - "jakbyś czegoś potrzebował, może porozmawiać to dzwoń o każdej porze". To on potrzebował wsparcia). Obłuda!!
Nie będę już opowiadać za dużo, ale uważam, że myśl odejścia to najlepsza decyzja jaką możesz podjąć. A 1000 zł, to płaci ex-mąż mojej kuzynce, z tym, że on zarabia 2500.
Twój syn na to patrzy, Twoja córka...
Uciekaj, pokaż dzieciom, że życie może być spokojne, stonowane. Biednie, ale szczęśliwie. (a tak na marginesie nie masz najgorszej pensji, więc na pewno dasz radę).

Walcz, bo masz o co.

5 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2011-04-12 09:01:21)

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Bardzo zaniepokoił mnie Twój wpis, współczuję.
Jednak tak jak napisały dziewczyny, musisz działać, dla siebie, dla dzieci - to co się z nimi dzieje to zgroza, a będzie jeszcze gorzej. Przepraszam, ale jesteś/jesteście klasycznym przykładem utrzymywania małżeństwa dla rzekomego dobra dzieci.
One widzą, że pozwalasz sobie na brak szacunku z jego strony i zaczynają to samo, taki mają wzorzec.

Ratuj się dziewczyno. Jeśli przysięga małżeńska jest równoznaczna z takim szmaceniem żony, to nigdy nie chce nią zostać, uogólniam teraz, ale odnoszę się stricte do tego co napisałaś.
To jest przerażające.
Bądź dzielna, jestem pewna, że Ci się uda.

6

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Olgaiwona, odejdź! Odejdź dla dobra swojego i dla dobra dzieci. Odejdź po to, by Twój syn odzyskał dla Ciebie szacunek i po to by Twojej córki nie obciążać wykoślawionym obrazem męskości. Nikt, nawet Bóg nie może wymagać byś szła na dno razem z mężem i jeszcze ciągnęła tam dzieci!

Jeśli zostaniesz z mężem i pozwolisz się niszczyc dalej, kiedyś w przyszłości będziesz płakać patrząc jak Twoje dzieci rujnuja sobie życie. Twój syn nie szanuje Ciebie i siostry. Myślisz, że będzie umiał szanować kiedyś swoją żonę?
Twoja córka patrzy jak ojciec poniża kobietę, jej matkę, która trwa przy nim, choć drzwi są otwarte. Myślisz, że nie ma to wpływu na jej dalsze życiowe wybory, na jej związki z mężczyznami, na jej samoocenę jako kobiety?

Wyciągnij więc ze schowka swoją dumę, godność i niezależność i odejdź! Dla dobra dzieci.

7

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Olgo bądź silna. Odejdź. Twoje dzieci są równie nieszczęśliwe jak Ty w tym domu. Mąż nic sobie nie zrobi. Każdy kto szantażuje samobójstwem pokazuje tylko swoją niezaradność. Ten kto popełnia samobójstwo nie mówi o tym na prawo i lewo. A już na pewno nie jest to karta przetargowa. Zresztą co to Ciebie obchodzi, on jest dorosły i jak chce to niech się zabija.
Odejdź i żyj na własną rękę lub z Tomkiem. Tak jak czujesz się szczęśliwa. Może lepiej na początku sama, a po rozwodzie z innym mężczyzną, żeby przypadkiem mąż nie wykorzystał tego przeciwko Tobie i nie próbował Ci odebrać dzieci. Na szczęście w Polsce na razie w prawie 100% dzieci zostają z matką, ale lepiej dmuchać na zimne.
Jeśli chodzi o pieniądze to zawsze jest ciężko, ale mając comiesięczną pensję, nawet niewielką na pewno sobie poradzisz.
Jeśli chodzi o grzech to pewnie jakiś tam jest, ale najgorszą rzeczą teraz będzie nie modlenie się do Boga. On Ci wybaczy, bo zdrada nie jest tylko winą jednej strony. Szczególnie kiedy ktoś Cię wyzywał czy pił. Módl się do Boga, mimo wszystko. On Cię zrozumie.
Życzę powodzenia.
Jeżyk.

8

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Witaj Olgaiwona,
Sytuacja jaką opisujesz wskazuje na to, że Ty i dzieci jesteście ofiarami przemocy psychicznej. Obelgi ze strony nie tylko męża ale i teściowej, upokorzenia, brak wsparcia, ciągła krytyka, ograniczanie wolności, to właśnie przemoc psychiczna. Podobnie jednak, jak w przypadku  przemocy fizycznej, osoba, która ją stosuje potrafi być miła, troskliwa, oddana, godna zaufania. Takie zachowanie przeplata się z jego wybuchami złości i konfliktami, za które obarcza swojego partnera. Osoba, która doświadcza przemocy staje się zagubiona, czuje się zdezorientowana i jeszcze bardziej zniewolona emocjonalnie.
Pamiętaj, że to co słyszysz w takich sytuacjach nie ma nic wspólnego z obiektywną prawdą. Z resztą sama, jak napisałaś, mogłaś przekonać się, że zasługujesz na szacunek i ciepło ze strony innej osoby (Tomka).
Niestety z tego co piszesz, ta przemoc psychiczna dotyka również dzieci i źle na nie wpływa. Dorze, że szukasz wsparcia i porad  u innych osób. Moim zdaniem jedną z lepszych decyzji było wyprowadzenie się od teściów. Mam wrażenie, że przez dłuższy czas tkwiłaś w poczuciu bezsilności i osamotnienia, zdominowana przez męża i teściową. Myślę, że mimo dalszej niepewności i obaw,  udało Ci się zmienić sposób myślenia i przede wszystkim dążysz do tego, by zmienić na lepsze życie swoje i dzieci. Jesteś też bardziej ostrożna w kontaktach z mężczyznami. Piszesz, że nie możesz związać się z Tomkiem póki nie jesteś go pewna. Szukaj ludzi, którzy będą Cię doceniać - nie tylko komplementować, ale naprawdę słuchać i liczyć się z Twoim zdaniem. Odbuduj szacunek dla samej siebie i nie oceniaj się zbyt surowo.
Nie pozwól też szantażować się ze strony męża groźbami, że się zabije. Niezależnie od tego czy zdecydujesz się na odejście od męża czy nie, pamiętaj, że są instytucje, do których możesz zwrócić się o pomoc. Jeśli mąż się awanturuje, zastrasza, dochodzi do tego alkohol, zawsze możesz zawiadomić policję. Możesz też otrzymać wsparcie w MOPRze, lub poszukać innych ośrodków zajmujących się szeroko rozumianą pomocą.
Napisałaś, że po jakimś czasie od przeprowadzki mąż znów zaczął zachowywać się tak jak wcześniej. Myślę, że w jego  przypadku potrzebna jest fachowa pomoc, że kwalifikuje się na terapię, która pomoże mu uregulować jego emocje i zachowania. Przypuszczam, że po wielu latach bycia ofiarami przemocy psychicznej wsparcie psychologa może przydać się także reszcie rodziny.
Życzę siły w odzyskaniu kontroli nad własnym życiem i cieszenia się nim w pełni, pozdrawiam smile

9

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Ty nie masz na co czekac. Odejdz od niego bo Twoje dzieci najbardziej na tym ucierpia. To nie jest dla nich dobre. Czy ty wiesz jak jest im ciezko? Ja na Twoim miejscu przede wszystkim pomyslalabym o nich bo jak one moga sie czuc kiedy sa wyzywane i trzesa sie ze strachu ciagle. Naprawde zrob to dla dzieci. Napewno sobie poradzisz skromniej ale spokojnie bez awantur wyzwisk strachu.

10

Odp: odejść nie odejść co dalej?

DROGA OLGOIWONO, PAKUJ SIĘ I ODEJDZ JA PRZEZ 10LAT ŻYŁAM PODOBNIE, NISZCZYŁ MNIE OKROPNIE , ODCHODZIŁAM TYLKO W SŁOWACH. TERAZ CHCIAŁAM ODEJŚĆ POWIEDZIAŁAM ŻE ROZWODZĘ SIĘ , NIESTETY NIE ZDĄŻYŁAM , POSZEDŁ POWIESIŁ SIĘ. CZY MAM WYRZUTY-NIE , PONIEWAŻ PRÓBOWAŁ TO WIELE RAZY Z INNYCH POWODÓW ZLE PROSPERUJĄCA FIRMA , CHĘĆ POSIADANIA WSZYSTKIEGO . ŻYJĘ NADAL Z SYNEM , ALE NADAL SIĘ GO BOJĘ , BO TAKI STRACH WPOIŁ MI NA CAŁE ŻYCIĘ. NIGDY BYM NIE DOPUŚCIŁA JUŻ DO TEGO ABY FACET MNIE NISZCZYŁ TYLE LAT I MOJE DZIECKO. MOGŁAM ODEJŚĆ WCZEŚNIEJ ALE SIĘ BAŁAM. TRZYMAJCIE SIĘ ODWAGI .

11

Odp: odejść nie odejść co dalej?

Pamiętaj, że Twoje dzieci będę szczęśliwe gdy Ty będziesz...
Zacznij szanować siebie, a i Twój syn zacznie szanować Ciebie.

Wierz mi, że Twoje małżeństwo może doprowadzić do ogromnych tragedii.
Tyle zniosłaś, więc teraz może być tylko lepiej.
Czasami potrzebny jest impuls.
Może to Tomek?

Przytulam mocno.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » odejść nie odejść co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026