Rok czasu..., leczyłam sie długo myslałam ze sie wyleczyłam i zrobiłam błąd, zaczelismy sie umawiać na seks z mojej inicjatywy, bo myślałam że tym go do siebie zbliże, było kino i miłe wieczory, moje uczucie odzyło na nowo, czuje że mi zalezy, i wczoraj postanowiłam powiedzieć że ja nie potrafie z innym sie spotykac że nadal cos czuje, a on powiedział że dla niego to tylko seks, że nigdy mnie nie kochał, teraz czuje tylko sympatie, nic więcej, że lubi bo jest fajnie sie pokochac, ale nie mysli o mnie na codzien, nie chce ze mną spędzać więcej czasu, nie bierze teo pod uwage...
poczułam sie jak dziw...ka, jak panienka tylko do seksu, ale przeciez nią byłam prawda? głupia naiwna zakochana panienka która nadal robi wszystko aby tylko jemu było dobrze, a on bez uczuc korzysta i nic go nie rusza...a ja znowu ze złamanym sercem na pół leże i ronie łzy i juz nawet nie wiem co tak naprawde boli
jesli w rok nadal sie nie wyleczyłam to kiedy sie wylecze? mam dośc, znowmu mam głupie mysli , nie chce mi sie życ, chciałabym zasnąc i juz nic nie czuc
najbardziej boli że on nigdy nie kochał, że sie tylko starał przez 1,5 roku ale nie wskrzesił jak to sam okreslił żadnej miłości do mnie....
nie mówie juz o tym nikomu bo juz nikt nie chce słuchac, kazdy ma dośc, każdy mówi zapomnij wreszcie....więc juz nic nie mówię bo po co? aby popatrzeć jak przewracaja oczami i mówią no daj juz spokój? boli trzymanie tego w sobie, boli jego obojętnośc i fakt że on tam sobie gdzies siedzi radosny i zadowolony z zycia a ja? a ja bez niego chyba jestem więcej niż nikim...
i tylko łzy zmieniaja smak ze słonych na gorzkie bo ból jak był tak jest i nie znika
przepraszam musiałam sie wypisac bo wygadac juz nie mam nawet komu ![]()