netkobietyWszystkie działy
Samotność

Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

186 odpowiedzi17 268 wyświetleńzałożony przez AVO, 10.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 187 ]

1

Temat: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Hej dziewczyny,

poczytałem tutaj klika tematów i okazuje się, że nie jetem sam z uczuciem braku drugiego człowieka w swoim życiu. Ponad dwa lata temu przeżyłem dość bolesne dla mnie rozstanie i będąc szczerym, ponad rok żyłem jak zombie po prostu egzystując, starając się odzyskać chociaż część człowieka jakim byłem kiedyś. Kopa dostałem takiego, że nawet Chuck Norris by się go nie powstydził. smile

Dni zmieniały się w tygodnie, tygodnie w miesiące i choć bywam wśród ludzi, jest we mnie dystans do wszystkiego. A w zasadzie chyba obawa przed ponownym zranieniem, która nie pozwala podświadomie dopuścić nikogo do siebie. Mimo to ostatnio jakby coś się zmieniło. Zacząłem czuć brak ciepła. Nie mam tutaj na myśli sexu, tylko po prostu "I wanna hold your hand". Brakuje mi kogoś z kim mógłbym dzielić się codziennością, chodzić na spacery, wieczorem wcinać pizzę oglądając film, latać po sklepach czy nawet wyskoczyć do kina. Albo po prostu usiąść przy obiedzie we dwoje i zapytać jak Ci minął dzień? Osoby, z którą mógłbym porozmawiać jak człowiek z człowiekiem, bez dystansu, negatywnych uczuć.

Patrzę ostatnio na moich znajomych i zastanawiam się czy to ja, czy może oni coś tracą. Wszyscy za czymś pędzą, głownie za pieniądzem, są interesowni, zabiegani i uważają, że wypicie vódki w piątkowi wieczór na jakiejś domówce to najlepszy sposób na spędzanie czasu. Mam dość niby zabawnych opowieści kto ile wypił i jaki był tego efekt. Nikt, poza mną, nie był na weekendowym spacerze w lesie i nikt nie wie jak tam teraz pięknie. Praktycznie nikt nie czyta książek i nie bywa w teatrze, a większość wolnego czasu spędza przed telewizorem z puszką piwa marudząc jak w tym kraju beznadziejnie. Wszystko tylko narzekają, a nikt nie robi nic aby coś zmienić. Ja się staram robić coś nie tylko dla siebie, lecz również dla innych. Potem słyszę, że pewnie mam w tym jakiś interes. Męczy mnie to... Dlatego jestem tutaj, szukając nieco po omacku wartościowych osób do rozmowy, nowych przyjaciół. Nie twierdzę, że jestem lepszy niż ludzie których opisałem. Po prostu ich styl życia mi nie odpowiada i szukam podobnych sobie. Jeśli masz ochotę na nową znajomość, chętnie porozmawiam.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

2

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja już dawno się odizolowałam od znajomych, którzy w ten sposób jak opisales spedzają czas...Zyje w swojej niszy. Też wolę wyjśc na spacer do lasu zamiast siedziec i narzekac jak jest źle. Ale ludzie wokol chyba nigdy sie nie zmienia, tak juz maja ze wciaz im zle... ale tez nic nie robia zeby sie zmienic.....

3

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja nie mam zamiaru dalej żyć we własnej niszy. Mam zamiar poznać osoby, z którymi mógłbym w fajny sposób dzielić wolny czas. Gdy inni zobaczą, że jesteśmy szczęśliwi sami zmienią swoje nastawienie i może powstanie jakaś nowa grupa przyjaciół. Nie chce już być sobie sterem, okrętem i załogą. Czas zabrać kogoś na statek, a nawet dać jej posterować. smile

4

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

znam dosłownie tylko kilka takich fajnych osob, ale spotkac z nimi jest trudno, bo np. mieszkaja daleko ode mnie. Zostaja rozmowy telefoniczne...:(

5

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

U mnie jest tak samo, dlatego szukam osób z moich okolic. W weekend zawsze można wskoczyć w auto czy w pociąg i gdzieś się wybrać, w tygodniu też czasem znajdzie się jakiś wolny dzień. Pewnie gdybym miał kogoś przy swoim boku takie problemy by nie istniały, a tak człowiek szuka. smile

6

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

...ja mieszkam pod Poznaniem...
ludzie sa tak zajeci ze na serio nie maja czasu sie spotkac, z kumplem ktory mieszka jakies 150 km ode mnie umawiam sie juz od pol roku i nie mozemy sie zgrac na spotkanie w poznaniu....tak to jest - praca, praca, praca, kłopoty, brak kasy, inne pierdoły...

7

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja pod Łodzią. Ale pogadać na gg zawsze możemy, prawda? smile

8

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Fajnie by było z kimś najzwyczajniej na świecie poleżeć na trawie i pogadać sobie czy szukać ciekawych, zapomnianych miejsc smile Niestety część ludzi nawet nie chce się gdzieś przejść, tylko koniecznie musi jechać autobusem lub samochodem hmm
Dziś spacer po lesie zaliczony smile

9

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

a ja własnie wyłaczam kompa i ide tez na spacer....dzis nie samotny bo znajoma przyjechala z Niemiec....:-)

10

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

scarlet, jak sama to się liczy tylko w 50%. Skąd jesteś? Jakie tam masz lasy? smile

11

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Avo znowu sie spotykamy tu na forum big_smile.pomogles mi i dziekuje Tobie.a jesli chodzi o Twoj temat...ja czuje sie tak jak Ty.chociaz nie szukam nikogo na sile to przyznam ze cholernie brak mi czyjegos ciepla,obecnosci,spacerow(bo tez je uwielbiam)...jest bardzo ciezko.na dodatek ciezko mi znalesc prace a to kumuluje moj smutek i samotnosc.moje weekendy niestety wygladaja tak ze albo ide do przyjaciolki albo siedze w domu.sama niestety nie lubie chodzic bez celu.taka juz jestem.w tygodniu zawsze staram sie gdzies chodzic(szukam prace,chodze do biblioteki...itd)ale jednak ciagle sama.i czasem mam glupie wrazenie ze juz tak zostanie.szczerze mowiac mi jednak duzo pomaga to forum.gdy czytam jakie problemy maja inni ludzie i ze nie ktorzy przezywaja to samo co ja to nie czuje sie osamotniona.moja siostra czesto do mnie mowi ze wspolczuje mi ze jestem tak dlugo sama bo ona sobie tego nie wyobraza(ma meza i dziecko)i to mnie tez podnosi troszke na duchu bo wiem ze ktos mnie rozumie i dobrze mi zyczy.Tobie rowniez zycze tego abys wytrwal cierpliwie i aby Twoja polowka znalazla Cie jak najszybciej;)

12

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

sylwiunia23 wiesz co, poczytałem sobie Twoje posty na forum i wydaje mi się, że tak naprawdę moja pomoc wcale nie była Ci potrzebna. Jesteś na tyle mądrą dziewczyną, że sama wybrałabyś w odpowiedniej chwili najlepsze dla siebie rozwiązanie. Swoją drogą zastanawiam się jak to się stało, że taka fajna dziewczyna jak Ty jest sama.

13 Ostatnio edytowany przez sylwiunia23 (2011-04-10 16:10:34)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ojej dziekuje Ci za te mile slowa:)widocznie jeszcze nie przyszla na mnie pora taka jak na Ciebie:) ciagle zle trafialam.jak sie okazywalo mezczyzni bardziej traktowali mnie jak przygode(niestety)ale mysle ze w koncu ten wlasciwy sie trafi.no i niestety.ciezko sie przyznac ale bylam naiwna.wierzylam w kazde piekne slowa i zapewnienia.wiec pewnie moja wina tez w tym wszystkim byla.

14

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Nie ma za co, ludzie szczędzą sobie miłych słów i gestów jakby było to coś wstydliwego. Zupełnie tego czasem nie rozumiem.

15 Ostatnio edytowany przez sylwiunia23 (2011-04-10 16:21:09)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Popieram Cie i tez tego nie rozumiem:)
P.s. odpisalam Ci;)

16

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja Tobie też odpisałem. smile

17

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

I ja Tobie tez big_smile hahahah

18

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ok, to teraz teleportacja i idziemy na spacer. Bo zaraz ciemno będzie. smile

19 Ostatnio edytowany przez sylwiunia23 (2011-04-10 18:14:24)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Hahahah ok;) Chwilka tylko sie ubiore big_smile

20

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Tylko ubierz się ciepło, wieje. Ja zakładam strój borata i lecimy. smile

21

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja przez ostatni miesiąc trochę zamknęłam się w swojej skorupie i tylko praca-dom. Robię absolutne minimum niezbędne do egzystowania. Nie mam ochoty na spotkania ze znajomymi parami, nie mam ochoty na spotkania z koleżnkami, które są w związkach i na ich pseudo współczujące spojrzenia... Natomiast na samotne wyjścia do kina czy spacer też nie mam ochoty - boję się, że spotkam któregoś byłego z nową wybranką wink Także trochę błędne koło samotności...

22

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

mogę też dołączyć...??

te forum dla mnie to jak jakaś przychodnia zdrowia...

23

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Pewnie, że możesz. smile Ja chętnie pogadam niezobowiązująco jak ktoś ma ochotę, e-mail w profilu (chyba). smile

ps. Dziś odkryłem, że fajnie poprawiają humor stare przeboje. Bee Gees, Luis Amstrong, Simon & Garfunkel... właśnie się wkręcam. A Wy jaką muzykę na lepszy humor lubicie? smile

24

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
Aga30 napisał/a:

Ja przez ostatni miesiąc trochę zamknęłam się w swojej skorupie i tylko praca-dom. Robię absolutne minimum niezbędne do egzystowania. Nie mam ochoty na spotkania ze znajomymi parami, nie mam ochoty na spotkania z koleżnkami, które są w związkach i na ich pseudo współczujące spojrzenia... Natomiast na samotne wyjścia do kina czy spacer też nie mam ochoty - boję się, że spotkam któregoś byłego z nową wybranką wink Także trochę błędne koło samotności...

Aga musisz wyjść bo to już podchodzi pod depresję. Idź z mamą na zakupy, z kimś z rodziny do kina, po prostu wyjdź z domu. Musisz! Proszę.

25

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

AVO jak coś to wysłałam Ci @

26 Ostatnio edytowany przez AVO (2011-04-10 19:47:11)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
aniula902 napisał/a:

AVO jak coś to wysłałam Ci @

Odpisałem, przemyśl dokładnie to co napisałem i nie denerwuj się proszę. smile

27

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

AVO, rozbawiłeś mnie tą mamą wink Od 8 lat mieszkam sama z przerwą na kilkuletni konkubinat wink z pewnym facetem - może najlepszym w moim życiu, jednak nie doceniłam tego wtedy... Także widzisz, rozwiązaniem jest tylko poradzenie sobie samej.

28

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
Aga30 napisał/a:

AVO, rozbawiłeś mnie tą mamą wink Od 8 lat mieszkam sama z przerwą na kilkuletni konkubinat wink z pewnym facetem - może najlepszym w moim życiu, jednak nie doceniłam tego wtedy... Także widzisz, rozwiązaniem jest tylko poradzenie sobie samej.

To nie tak, byłaś za młoda aby to docenić, a on za głupi aby umiejętnie Cię przy sobie zatrzymać. Ale ale... co się odwlecze. Wydaje mi się, że teraz jesteś już gotowa na prawdziwy związek i faceta, którego docenisz. Skoro tamto nie wypaliło widać tak miało być.

ps. Może wyjść nawet z tatą tylko się rusz z domu. Zapisz się na lekcje tańca, gotowania włoskich potraw, kurs tańca, na coś co lubisz i gdzie można poznać nowych ludzi. Żyj, bo Bóg to właśnie życie.

29

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

AVO, ja to wszystko wiem, że muszę wyjść, coś ze sobą zrobić itp., ale jakoś nie mogę zrobić tego pirwszego kroku.
A w głowie mam ciągle nie ten długoletni związek, tylko kogoś, kto przeszedł przez moje życie jak letnia burza - od tego czasu wszystko ożyło we mnie i nabrało nowych barw...

30

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja Dolny Śląsk smile

AVO napisał/a:

ps. Dziś odkryłem, że fajnie poprawiają humor stare przeboje. Bee Gees, Luis Amstrong, Simon & Garfunkel... właśnie się wkręcam.

Jeszcze Prince i stara Madonna wink
U mnie to różnie bywa z muzyką, w jeden dzień jakiś utwór mi poprawia humor, w drugi już nie smile Ale stare hiciory rzeczywiście są niezłe wink Działają też soundtracki z Pulp Fiction czy Przekrętu, ostatnio Czesław Śpiewa (te weselsze uutwory) i wieeeeele innych smile

31

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Aga tak jak pisal avo.musisz wyjsc do ludzi bo to naprawde wyglada na poczatki depresji(mialam ja i wiem co robi z czlowiekiem).wierze Ci ze ciezko jest zrobic ten pierwszy krok ale naprawde warto.wydaje mi sie ze jeszcze nie zamknelas za soba jakiegos rozdzialu w zyciu.cos w Tobie siedzi i to utrudnia Ci rozpoczecie czegos nowego.zastanow sie na spokojnie nad tym jesli jest cos takiego.ja mialam tak z bylym mezem.po rozwodzie niby bylo mi lzej ale czegos brakowalo cos bylo nie tak.myslalam o nim.w koncu pewnego dnia go spotkalam i niewiem wogole dlaczego ale rozmawialismy chwile.po tym spotkaniu udalo mi sie calkowicie wykreslic przeszlosc i zaczac wszystko od nowa.uswiadomilam sobie ze ja po prostu ludzilam sie ze on sie zmienil a ja nie dalam mu szansy ale po spotkaniu bylam stu procentowo pewna ze dobrze zrobilam bo on nic sie nie zmienil.musialam jeszcze raz zmierzyc sie z przeszloscia aby moc ja zamknac.i teraz czuje sie prawie jak nowo narodzona(prawie bo brakuje mi pracy i usamodzielnienia sie).mysle ze u Ciebie tez jest cos z czym moze musisz sie jeszcze zmierzyc aby moc to zakonczyc.zycze powodzenia;)

32

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja często sama spaceruje. Jak nikt nie chce ze mną iśc to wychodze sama i jakos mam to gdzierś czy spotkam kogos znajomego czy nie. a nawet mi sie to podoba bo moge isc dokad chce i jak długo chce, zatem same plusy. Na dodatek mozna zrzucic pare kalorii.

33

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja też lubię sama spacerować, słuchawki w uszach i cały świat mam przez chwilę gdzieś smile

34

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Bardzo fajnie jest mówić; idz na kurs tańca/gotowania/jogi a poznasz nowych ludzi- g....prawda. Ja by poznać nowych ludzi chodziłam  w takie miejsca- nie poznałam nikogo, nie mawiązałam żadnej konkretnej znajomości, bo wszyscy uczestnicy szybko po zajęciach zwiewali do domów, bo albo byli zmęczeni pracą albo czekały na nich dzieci.

Z tych wszystkich kursów wyniosłam jedno- poszerzyłam horyzonty, nauczyłam sie wielu ciekawych rzeczy (bdb) ale miałam parszywe poczucie, że tylko ja mam tyle wolnego czasu i nikt na mnie nie czeka.

Teraz jestem w pseudozwiązku z chłopakiem,  który średnio mi sie podoba, myśle o drugim (dawnym znajomym)- nie chce mimo wsztstko kończyć pseudozwiązku- bo mam dość bycia samej (co dawało mi ostatnio jedynie poczucie bycia outsiderką) i poprawia mi to samoocene (widzicie do jakiego stanu sie doprowadziłam- kiedyś dla samopotwierdzenia nie potrzebowałam faceta).

Tak źle- tak nie dobrze.

35

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Tak to prawda.nie jest powiedziane ze wychodzac z domu kogos poznamy ale po pierwsze wychodzac napewno mamy na to wieksze szanse niz siedzac w domu a po drugie zajmujemy sobie czas a dzieki temu choc na chwile zapominamy o tym ze jestesmy sami no i czas nam szybciej leci(a przeciez kazdy dzien zbliza nas do tej wyjatkowej chwili w ktorej poznamy swoja polowke;) ).nie znamy dnia a ni godziny.milosc moze nas spotkac wszedzie.nawet na ulicy:)nie zapominajcie o tym

36

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

...ja niestety doprowadziłam sie do stanu, w ktorym nie moge sie zakochać... i na co mam liczyć, na zwiazek z rozsadku?

37

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
motylek79 napisał/a:

...ja niestety doprowadziłam sie do stanu, w ktorym nie moge sie zakochać... i na co mam liczyć, na zwiazek z rozsadku?

Nie ma takiego stanu, możesz wytłumaczyć?

38

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
NiobeXXX napisał/a:

Bardzo fajnie jest mówić; idz na kurs tańca/gotowania/jogi a poznasz nowych ludzi- g....prawda. Ja by poznać nowych ludzi chodziłam  w takie miejsca- nie poznałam nikogo, nie mawiązałam żadnej konkretnej znajomości, bo wszyscy uczestnicy szybko po zajęciach zwiewali do domów, bo albo byli zmęczeni pracą albo czekały na nich dzieci.

Z tych wszystkich kursów wyniosłam jedno- poszerzyłam horyzonty, nauczyłam sie wielu ciekawych rzeczy (bdb) ale miałam parszywe poczucie, że tylko ja mam tyle wolnego czasu i nikt na mnie nie czeka.

Teraz jestem w pseudozwiązku z chłopakiem,  który średnio mi sie podoba, myśle o drugim (dawnym znajomym)- nie chce mimo wsztstko kończyć pseudozwiązku- bo mam dość bycia samej (co dawało mi ostatnio jedynie poczucie bycia outsiderką) i poprawia mi to samoocene (widzicie do jakiego stanu sie doprowadziłam- kiedyś dla samopotwierdzenia nie potrzebowałam faceta).

Tak źle- tak nie dobrze.

Skoro te miejsca nie wypaliły zrób coś innego. Poproś kolegów dalszych czy koleżanki aby wkręcili Cię w swoje środowisko, do grona swoich znajomych. Nie wykluczone, że tam poznasz nowych, ciekawych ludzi. Próbowałaś tego? smile

Widzę, że najfajniejszego i najskromniejszego chłopaka na forum w jego temacie nie było, a on się nadal rozwija. smile Mam dzisiaj urodziny, mam nadzieję, że jak wrócę tutaj po obiedzie będzie weselej. smile

39

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
AVO napisał/a:
motylek79 napisał/a:

...ja niestety doprowadziłam sie do stanu, w ktorym nie moge sie zakochać... i na co mam liczyć, na zwiazek z rozsadku?

Nie ma takiego stanu, możesz wytłumaczyć?

W tym sensie, ze nie moge znalezc osoby ktora nadaje na tej samej fali co ja, bratniej duszy sad a z innymi nie chce mi sie wiazac, bo się męczę. Wiem ze jestem okrutna, bo byli tacy co chcieli ale ja NIC nie czuję i nie umiem sie zmusic .......:(

moze i byc tak, ze sobie wmowilam ze sie nie zakochuje, bo sie boje zranienia.... Ale raczej jestm pewna ze jest tak jak powyzej....:(

40 Ostatnio edytowany przez olcia34 (2011-04-11 11:42:43)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Cześc AVO skoro dzisiaj Twoje święto zatem smile:)
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Samych radosnych dni i spełnienia marzeń Ci życzę.

A w ogóle fajnie nazwałeś ten post,ja też walcze z samotnoscią,mam dośc ciszy w telefonie,i ciągle próbuję cos z tym robic,a że niedawno też mialam urodzinki,i postanowiłam sobie że zacznę coś zmieniac w swoim życiu.Narazie uciekam i miłego dnia Wam Wszystkim życzę:):)

41

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

witajcie

Ja może na codzień nie jestem sama, ale bardzo się czuje samotnie, nie chcę jednak na siłę kogoś szukać, choć to już powoli zaczynam popadać w paranoję... Mieszkam z rodziną i córeczką, ale po nocach płaczę i chodzę załamana, pewnie u mnie nikt nawet nie podejrzewa, że moge być w jakiś tam sposób neszczęśliwa i samotna.

Kiedy studiowałam (tak mnóstwo ludzi) przez weekend jakos sie trzymałam, ale nikogo nie spotkałam, a znajomości skończyły się w dniu obrony licencjata... i koniec. Nie mam pracy, a ostatnio gdzie byłam na dniu próbnym usłyszałam, że jestem warta mniej niz zero... Nawet nie miałam siły zareagować, chociaż kiedyś bym tego nie przepuściła.
Internetowe znajomości kończą się zawsze tym, że ktoś przestaje poprostu pisać.
Mam znajomego z który m tez ostatanio piszę i zastanawiam się czy nie zrezygnowac, bo zaś boje się... po co to wsyztsko, jesli i tak ktoś w końcu odtetnie tą więź.
łatwo jest powiedzieć, żeby zacząąc gdzieś wychodzić, do kina... ale na to wsyztsko trzeba mieć pieniądze, a na spacerach z niunią raczej księcia nie poznam hehehe

Boję się, że któregoś dnia nie dam rady, że się załamię i obudze się na emeryturze sama jak palec, bez perspektyw.

ps Wszystkiego najlepszego  ; p

42 Ostatnio edytowany przez AVO (2011-04-11 12:47:53)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Brukselka przede wszystkim masz swoją córeczkę. Dla niej masz żyć jak człowiek, nie załamywać się bo Ona to Twoje życie, największy skarb który potrzebuje Ciebie. Postaraj się w miarę możliwości wychodzić do znajomych, o ile masz z kim czasem zostawić dziecko. Popytaj znajomych, może ktoś ma jakieś kontakty i znajdzie się jakaś fajna praca dla Ciebie. Np. dwa, trzy razy w tygodniu. To pozwoli Ci poprawić finanse i zarazem wyjść z domu. Nie zniechęcaj się, brak chęci i sceptycyzm to najgorszy wróg. Musisz być silna. Odzyskaj uśmiech na twarzy, a wtedy i przy Tobie znajdzie się więcej osób. Wiem, że potrafisz. smile

motylek79 spokojnie, odpowiedni facet to pokona. smile Nawet się nie zorientujesz. smile Tylko "nie napinaj się", traktuj nowe znajomości lekko, poznawaj nowych ludzi tak jak czytasz dobre książki, z uśmiechem, tak po prostu.

Dziękuję za życzenia. smile

43

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

AVO dzięki. Odgadleś mnie - strasznie się napinam ostatnio :-) a nawet robie grozne miny ;-)
100 lat dla Ciebie :-)

44

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

AVO nie mam znajomych, jeśli juz to 2-3 w innym mieście/kraju. Nie mam przyjaciół. Dlaczego mam odnawiać znajomości i przyjaźnie skoro nikt do tej pory nie odezwał się do mnie słowem mimo, że ja potrafiłam dla większośći poświęcić wiele. Nikt nie odwiedzał mnie kiedy mi było ciężko, nikt minie pomagał uporać się z problemami, nikt nie mówił głupiego "będzie dobrze".

Mam kilkoro znajomych przez internet, ale to są takie znajomości, które koncza się każdego dnia po wyłaczeniu komputera...
To jest moje jedyne okno na kontakt z ludzmi, a zaczynam je już powoli nienawidzieć : (

45

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

AVO również wszystkiego najlepszego dużo szczęścia spełnienia najskrytszych marzeń i pozytywnych zmian

Wysłałam Ci @ jak będziesz miał ochotę to odpisz.

ja chciałam, że walczę z ta samotnością mimo, że jestem z kimś...
poznałam tu na forum dziewczynę ode mnie z miasta. Okazało się, że mamy wspólna pasję.
Teraz spotykamy się 2razy w tyg i jeździmy konno.
Boję się tylko, że to będzie chwilowe...

Wiecie co??Powiem Wam, że przeraża mnie całe to otoczenie...niby tyle ludzi na nk ponad 400 na facebooku też ogrom...a jak co do czego to mam 1-2osoby na które mogę zawsze liczyć. Ale nie to mnie przeraża, przeraża mnie to, że my tacy młodzi ludzie ja chyba tu najmłodsza mamy takie problemy...
W tym świecie pędzącym za imprezami (moje środowisko) z ogromem znajomych, za kasą...a tak naprawdę czujemy się samotni, coś nas blokuje przeraża, zmienia...

46

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

anula

Właśnie dlatego mimo, że mam konto na fb  to mam paru znajomych, a zagladam tam moze raz na 3 miesiące,  na nk wogole nie zaglądam... Jestem raczej sceptykiem, i zdecydowaną zwolenniczką pisania listów odręcznie jeśli już coś. Ale tu to ze świecą nawet nie ma co szukać hehehe .. .:)

Wiesz moze poprostu warto cieszyc się chwilą?
Ja zkoleżanką z pierwszych studió znałam sięponad 5 lat i ona od roku nie odpisuje... a kiedyś mimo, że mieszkała za granicą spotykałysmy się... i co? A zawsze myslałam, że w końcu zawsze zostaje bynajmniej ona... a tu juz nawet jej nie ma.

47

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Burlesko witaj na realnej pustnyni rzeczywistości.
Nie tylko Ty nie masz przyjaciół- większość osób na tym forum pisze, ze ich przyjaźnie umarły śmiercią naturalną (moje również) i zastanwia nas dlaczego tak się stało.
Mnie w pracy (a miałam ich kilka) też próbowano dac do zrozumienia, ze jestem zerem (jedynie świadaomość,  że znam sie na tym co robie i poczucie, że studia coś mnie nauczyły pozwalało mi to znieść).

Od zakończenia studiów do chwili obecnej naprawde wiele przeszłam (90% na gruncie zawodowym) a moje przyjaźnie ze studiów przestały być przyjaźnią, bo  "ptrzyjaciółki" po odebraniu dyplomu zwyczajnie przestały sie odzywać.

Ale Twoja sytuacja jest i tak lepsza od mojej, bo o ile dobrze przeczytałam Twoje posty (a mam dzis problem z koncentracją) masz dziecko, a ja nie wiem czy mi to będzie dane (jestem w związku, ale to na razie nic poważnego). A dziecko - to znaczy wiele, więcej niż facet (bo oni odchodzą-sa jak torebki, często sie je zmienia- nie należy sie przywiazywać).

I tak na marginesie NK i FB są dla zdesperowanych frajerów, którzy chcą wszystich przekonać, ze ich życie jest doskonałe ( nikt nie ma tak jakby chciał miec).

48 Ostatnio edytowany przez AVO (2011-04-11 17:28:17)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ludzie siedzą na facebooku i n.k dlatego, że mają mało prawdziwych przyjaciół. Czym więcej kto ma znajomych na facebooku tym mniej ma prawdziwych przyjaciół, a więcej w okół zazdrośników. Komentują zdjęcie oooo jakie urocze, a myślą ty głupia suko... życie. Poklikać o bzdurach można teoretycznie z każdym ale zaufać komuś, otworzyć się, mieć prawdziwych przyjaciół to trudne. Mało jest osób które to co usłyszą nie wykorzystają w pewnej chwili dla siebie, to strasznie przykre. Ja np. miałem takie fajne grono znajomych, taką paczkę, w której prawie każdy o każdym wszystko wiedział. Przez wiele lat wszyscy się szanowali, wspierali, znali swoje "palmy" lecz umieli z nich się śmiać. I wiecie co? Wszystko się rozpadło, co naturalne porobiły się pary, potworzyła się zazdrość, zaczęło się obgadywanie za plecami. Jak zobaczyłem co się dzieje szybko się od tego odciąłem, potem słysząc, że uważam się za coś lepszego...

aniula902 - nic nie dostałem niestety,

motylek79 - jak się napinasz to trzeba się tego napięcia pozbyć. smile

49

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Niobe XXX odchodza tylko ci nie odpowiedni faceci. Jak facet kocha i Ty to odwzajemniasz to nie odejdziecie od siebie. Trzeba znalezc tego odpowiedniego - ja wierze ze to mozliwe...liczy sie maksymalna szczerosc i bycie soba, wtedy sie uda...



Na nk czy facebooku moga  sobie ludziska pisac wszystko, ale kto w to uwierzy? ;-P

50 Ostatnio edytowany przez AVO (2011-04-11 17:56:20)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
motylek79 napisał/a:

Na nk czy facebooku moga  sobie ludziska pisac wszystko, ale kto w to uwierzy? ;-P

Może nikt ale zazdrość i tak zacznie działać. smile

ps. NiobeXXX widzę, że samych fajnych i normalnych facetów poznajesz...

51 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-04-11 20:07:49)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
motylek79 napisał/a:

...ja niestety doprowadziłam sie do stanu, w ktorym nie moge sie zakochać... i na co mam liczyć, na zwiazek z rozsadku?

Jezu, myslałam, że tylko ja tak mam... Myślę, że jak tak dalej pójdzie i będę chciała mieć dziecko, to tylko związek z rozsądku zostanie... I skończą się moje fochy, bo celem będzie dziecko, nie miłość.

52

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Witam,

Widzę że post się rozwinął jestem tu nowa ... wiec pozdrawiam. Samotność wcale nie musi być minusem. Żeby mieć szczęśliwy związek trzeba samemu być szczęśliwym ze sobą. wtedy nawet sami nie będziecie wiedzieć kiedy a znajdziecie albo to miłość albo sympatia was znajdzie. Każdy kto długo nie ma kogoś cierpi na tzw. samotność. I sądzę że każdy bez wyjątku chce osoby obok siebie. Więc rada nie szukajcie na siłę bo to nie da rady jeśli wam się ktoś nie podoba to nie bierzecie tzw. Ochłapów, by być alby być. Ja też jestem samotna ale staram się zapomnieć o tym ze jestem samotna... bo i tak jak się ma znaleźć ktoś to się znajdzie jak nie to nie. Warto jest by się pogodzić z samym sobą duchem i z faktem ze jesteśmy gronem samotników. Jednakże nie traćcie nadziej.... wierzcie ze kiedyś pojawi się ten księciu z bajki:)
A propos AVO ciekawe i intrygujące słowa ....

53

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Tak, jesli jestes amotny znajdź kogoś kto jest bardziej samotny od Ciebie, heh - świeta prawda i ja tak szukałam, ale w końcu okazywało sie, że ta bardziej samotną i narzekająca jestem ja.

Wiem, może to nie fair, bo mam dziecko i właściwie rodzine przy sobie - gdzie ja tam jestem samotna. Ale naprawde się tak czuje... Może przesadzam.

NiobeXXX
widzisz, tak z dzieckiem niby łatwoej, ale jeśli jest się samym to ma się za zadanie uszczęśliwić samego siebie, a ja musze też mysleć o niej... ona chciałaby mieć brata, siostrę, tatę... to nie takie proste.
Tak to wszytsko na około troche pomaga... ale... czasami ten widok, tych innych szczęśliwych, ... widzę że moja córeczka tez czasami czuje sie w tym samotonie, więc mam jej szczęście na sumieniu hmm
Juz nie wiem czy jestem bardziej smutna czy samotna hehehe : ) mimo wszystko dzięki ... : )

arashi Witaj!

54

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

witajcie,

jestem już jakiś czas po rozwodzie. od tamtego czasu przechodziłam różne etapy. najpierw na siłę umawiałam się na randki, byle więcej i częściej - taki akt desperacji, który miał udowodnić (tylko nie wiem komu, chyba tylko mi), że ja też jestem w stanie na nowo ułożyć sobie życie. chyba nie muszę pisać, że efekt był odwrotny do zamierzonego. dlatego potem przyszła faza zamknięcia się (dosłownie i w przenośni). zamknęłam się w sobie, nigdzie nie chodziłam, dobrze, że chociaż byłam w stanie wychodzić do pracy. całymi nocami płakałam, zapychałam stres i smutek jedzeniem. efekt - znajomi (a było ich i tak niewielu) poodsuwali się ode mnie, kilkanaście kilogramów więcej, pracoholizm. wracałam do pustego domu i nie wiedziałam co mam ze sobą robić, weekendy to był koszmar, nie było pracy więc i sensu żyć...
teraz jestem w "zawieszeniu". staram się coś robić ze swoim życiem. na siłę zmuszam się do wychodzenia z domu, zapisuję się na różne kursy. byle by tylko jakoś zapełnić sobie czas, nie tylko pracą. ale wieczory i tak są ciężkie. staram się nie myśleć o tym, że zostałam sama (nie tylko bez partnera ale i bez znajomych), ale mam takie chwile, że oddałabym duszę diabłu żeby tylko mieć do kogo zadzwonić, zabiłabym dla jednego ciepłego dotyku...
zastanawiam się często która samotność bardziej mi doskwiera - ta z braku znajomych, czy ta z braku partnera...
i tak sobie myślę, że teraz bardziej mi potrzeba ludzi wokół siebie

55

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Ja dopiero kilka lat temu dorosłem do stanu, w którym zrozumiałem, że trzeba być szczęśliwym samemu ze sobą aby być szczęśliwym w związku i dać komuś szczęście. Jak obserwuje swoje otoczenie wydaje mi się, że kiedyś byłem taki jak moi znajomi - uzależniałem swoje szczęście od bycia z drugą osobą, a gdy nie wyszło wydawało mi się, że życie nie ma sensu, a to kompletna bzdura. Trzeba wsłuchać się w siebie, wolny czas wykorzystać na swoje hobby, pasje, nawet teoretycznie głupi spacer byle nie robić najgorszego - marudzić. Z uśmiechem na twarzy żyje się łatwiej, do takich ludzi lgną inni i nawet gdy jest się przez długi czas singlem, pojawia się w ogól nas więcej ludzi. Ja to jakim cudem odzyskałem. To też jest szczęście - przyjaciele.

Mimo tego, że w chwili obecnej mam już dość różnych piecy z których jadłem chleb (nie mam tu na myśli kobiet, a ogólnie życie) to nadal, mimo wszystko, nie uodporniłem się na cierpienie jakie zadać może kochana osoba. W przypadku poprzedniego związku myślałem, że wreszcie to jest to. Mam zasady, jestem uczciwy, miły, fajny, sympatyczny, nie głupi, mam niezłe poczucie humoru, nigdy nie potraktowałem kobiety przedmiotowo ani nie zdradziłem, teoretycznie jest to jakiś kapitał. Baza, która pozwalała mi myśleć chłopie, jest nieźle. Dodatkowo miałem w sobie ten ogień, światło, które w okół mnie przyciągało wszystkich w okół. I wyobraźcie sobie, że w kilka dni można je zgasić, a z człowieka przebojowego i pewnego siebie zrobić kogoś, kto niczego nie jest pewien. No bo skoro dziewczyna, która kilka dni temu wymyślała imiona dla naszych dzieci poszła do łóżka z kimś innym? To chyba dowód, że ze mną jest coś nie tak...

56 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-04-12 13:06:32)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

AVO nie tylko druga osoba moze Cie zgasic, ale i rózne sytuacje życiowe - np śmierc bliskich, kłopoty w pracy, choroba - zatem zalamywac nie  mozna sie nigdy, bo przeciez nigdy nie wiesz co cie w zyciu spotka...
Ja jak wspomnialam wychowalam sie sama i moze dzieki temu nigdy nie uzaleznialam mojego szczescia od bycia z kims. Natomiast po tym jak moj pierwszy chlopak, dawno temu, pokazal ze nie byl wart mojego zachodu tym bardziej sie utwierdzilam w tym ze szczescie moge dac sobie sama i ono jest we mnie... ale nie wykluczam odnalezienia tej drugiej osoby - musi byc jednak podobna do mnie, nie ma innej opcji :-)

czy uwazasz, ze jak sie z kim szwiazesz to bedzie latwiej? Nie, nie bedzie - bo zycie samo w sobie jest trudne. A latwiej nie bedzie, bo bycie z kims tez jest trudne, powoduje tarcia, konflikty, inne problemy...setki. czy jak bedziesz mial dzieci bedzie latwiej - nie, wrecz przeciwnie moze byc trudniej - musisz je wychowac, zapewnic start w zycie, musisz sie nimi opiekowac, musisz zarabiac na ich utrzymanie. Tak wiec jest jak jest - czy jestes sam czy z kims - zycie zawsze jest trudne...

57

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
motylek79 napisał/a:

czy uwazasz, ze jak sie z kim szwiazesz to bedzie latwiej? Nie, nie bedzie - bo zycie samo w sobie jest trudne. A latwiej nie bedzie, bo bycie z kims tez jest trudne, powoduje tarcia, konflikty, inne problemy...setki. czy jak bedziesz mial dzieci bedzie latwiej - nie, wrecz przeciwnie moze byc trudniej - musisz je wychowac, zapewnic start w zycie, musisz sie nimi opiekowac, musisz zarabiac na ich utrzymanie. Tak wiec jest jak jest - czy jestes sam czy z kims - zycie zawsze jest trudne...

Łatwiej nie, lepiej zdecydowanie. Znam szczęśliwe małżeństwa z dziećmi i to mnie bardzo nakręca. Nawet jak się kłócić czasem to lepiej niż spędzić życie w samotności. Tarcia, konflikty i problemy to jest życie, a samemu tylko po prostu trwasz.

58

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
AVO napisał/a:

To chyba dowód, że ze mną jest coś nie tak...

o właśnie.... ze mną też chyba jest coś nie tak... skoro mąż odszedł do innej... skoro ciągle jestem sama... tylko co mają one czego ja nie mam?

59

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.
Nonamewoman napisał/a:
AVO napisał/a:

To chyba dowód, że ze mną jest coś nie tak...

o właśnie.... ze mną też chyba jest coś nie tak... skoro mąż odszedł do innej... skoro ciągle jestem sama... tylko co mają one czego ja nie mam?

Nie zastanawiaj się nad tym co mają inne a czego Ty niby nie masz. Wykorzystaj to co masz, postaraj się stać osobą którą byłaś kiedyś. Przecież odchodząc nie zabrał ze sobą Twoich zalet. smile

60

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

cos jest ze mna nie tak.....skoro maz odszedł do innej......

Nic nie jest nie tak- wszystko jest ok- tak życie sie układa.
Są ludzie , którzy mają na tyle szczęścia od losu, że w ieku 20 lat poznają partnera z którym przeżyją wiele fajnych lat (w związki do śmierci osobiście nie wierze- umierają wcześniej ) a inni wciąż szukają, błądzą, popełniają błędy, płacą za nie......loteria Los de Los.
Nie wiem, czy ja nadaje sie do stałego i poważnego zwiazku (o małżeństwie już nie wspomne) ale ludzie wokół mnie (i to głównie starsi) jak jeden mąż powtarzają, ze zycie w pojedynke nie ma sensu- można nie mieć dzieci ale mąż/zona to dobry pomysł.

Każdy boi sie cierpienia, zranienie ale takie lęki , to jak lęk przed śmiercią- troche irracjonalny i śmieszny, bo cierpienie jest wpisaną i nieodłączną częścią naszego życia.
Ranią nas; bliscy. ludzie w pracy, partner życiowy, poźniej dzieci...never ending story....
ja już przestałam sie tego bać, bo to nieuniknione. Musiałabym życi na bezludnej wyspie-chyba to uchroniłoby mnie od cierpienia ze strony innych.

61 Ostatnio edytowany przez AVO (2011-04-12 16:14:46)

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Nie rozumiem dlaczego mówimy o mankamentach życia skoro ma tyle pięknych stron. Wydaje mi się, że problemy niektórych osób wynikają po prostu ze sceptycyzmu, marudzenia i ogólnego czarnowidzenia. Trzeba nieco popracować nad sobą, nauczyć się cieszyć z małych rzeczy. Pogody, słońca, śpiewu ptaków, udanych nawet zakupów czy ze smacznego obiadu. Zacznijcie doceniać to co zostało Wam dane, życie. Nie myślcie o tym czego nie macie, a co jeszcze możecie mieć i co można zrobić aby to osiągnąć. Nauczcie się używać serca, zapalcie w nim ogień i starajcie się tym zarazić innych. Nie czekajcie na wyjątkowego człowieka lecz postarajcie się tych zwykłych w wyjątkowych zmieniać, dając im uśmiech, dobre słowo czy po prostu podając rękę. Nie oczekujcie nic w zamian, róbcie to dla siebie. To oczyszcza, pozwala nabrać siły i energii. Wiem dziewczyny, że potrafcie. smile

Od dzisiaj widzę tutaj codziennie jeden wpis, w którym piszecie co pozytywnego miał w sobie Wasz dzień. Bez ironii, żartów - ja chcę to wiedzieć. Podzielmy się zwykłymi rzeczami, zrobi nam się lepiej na duchu, zobaczycie. smile

62

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Hej witajcie w ten piękny niedawno słoneczny,lecz teraz pochmurny i deszczowy dzień:):):)

Tak jest jestem za, bo i ja od dłuższego czasu ucze się nowego spojrzenia na zycie pomimo tego co jest i jak narazie z małym wyjątkiem się mi to udaje,nie chce marudzic,narzekac,chce cieszyc się tym co mam,uśmiechac do ludzi...
Avo fajny pomysł:):):) Zatem wieczorkiem zamelduję co też fajnego dobrego się wydarzyło,bowiem narazie muszę już niestety uciekac.Miłego popołudnia:):):)

63

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

"...Tarcia, konflikty i problemy to jest życie, a samemu tylko po prostu trwasz"

Dokładnie!

64

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

No bez przesady, ja sobie cenie spokojne zycie, nie chce miec zadnych problemow i tarc.

65

Odp: Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Motylek, nie mówimy o stanie permanentnym wink Jednak związek dwojga ludzi, nawet jeśli są do siebie bardzo podobni, to jednak tworzenie całości przez dwie odrębne jednostki, a to zawsze jakieś tarcia powoduje... I tak sobie myślę, że tak to właśnie zostało ułożone, żeby nam się nie nudziło przez te dziesiąt lat razem wink. A wspólne pokonywanie problemów (o ile się udaje) bardzo scala parę i też dzieki temu tworzy się silna więź.

Posty [ 1 do 65 z 187 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Walczymy z samotnością - ja zaczynam.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026