witam wszystkich
Mam taki jeden problem i bardzo prosze o jakies rady moze juz ktos przechodził przez cos podobnego - a mysle ze pewnie tak i bardzo bym chciała wysłuchać jakiś podpowiedzi. Problem polega na tym ze nie potrafie widywac sie z partnerem tylko w weekendy. Trzy miesiace temu wrocilismy z zagranicy gdzie bylismy razem w pracy, mieszkalismy razem i spedzlaismy czas zarowno w pracy jak po niej, gdy wrocilismy to nie moglismy znaleźć pracy tutaj i znow spedzlaismy razme każdą wolną chwile. Teraz On znalazł prace z czego bardzo sie ciesze ale jest to praca od poniedzialku do piatku po 10 godzin lub wiecej i na budowlance wiec gdy wraca do domu to jest wykonczony jedyny kontakt jaki mamy to telefoniczny no i przez internet ale spotykamy sie raczej tylko w weekendy a ja bardzo tęsknie za nim i mimo tego ze nie chce to chodze zła że nie moge sie z nim zobaczyc.NIe chce zeby to odbiło sie na naszym związku, nie chce robic mu wyrzutow z powodu zmeczenia bo przeciez On nic zlego nie robi wrecz przecwnie powinnam sie cieszyc ze ma prace no i w sumie sie ciesze tylko ze nie radze sobie z tesknota za nim i niepotrzebnie sie wsciekam. To nie jest zauroczenie bo jestesmy razem prawie poltora roku i naprawde nie jedno razem przeszlismy tylko jak sobie poradzic z tym narazie "weekendowym zwiazkiem"(okropnie to brzmi)??
Podobne tematy
A nie moglibyscie sprobowac razem zamieszkac??
Taka moja pierwsza mysl...??
no właśnie nie napisałaś jaka jest Wasza sytuacja tutaj ..po powrocie. z czego Ty się utrzymujesz, czy jest szansa na wspólne zamieszkanie, dlaczego właściwie nie mieszkacie..
Związek to nie tylko motyle w brzuchu z czasem przychodzą także obowiązki, które mogą nieznacznie wpłynąć na codziennie kontakty, prawda jest taka, ze każdy dzień daje nam nowe możliwości, przed kazdym z partnerów otwierają sie nowe pespektywy i wyzwania, które znajomość wystawiają na próbę i tu okazuje się jak sobie z tym radzimy, na ile jesteśmy dojrzali aby zmierzyć sie z pewnymi zmianami. Wydaje mi się, że przyzwyczaiłas się do jego codziennej obecności, wszystko robiliście razem i teraz brakuje Ci zajęcia. Weekendy to bardzo dużo, tak naprawdę, to wiekszość par, które mają życie zawodowe, nie mieszkających razem, młodych, ropoczynających jakąs tam karierę, tak się widuje.. wyobraź sobie, że ktoś pracuje do 16, czasem do 17 bo tak jest w firmach prywatnych, w domu czekają inne obowiązki, poza tym często sa jeszcze studia, np w weekendy, które także wymagają poświęcenia czasu na przygotowanie się.
Powinnaś, to sobie w ten sposób tłumaczyć, tak uważam. Nie widze powodów, do wściekania się i złości, bo to może się źle skończyć, chłopak zapier**** powiem nieładnie cały tydzień, po 10 godzin, robi to dla Was, w weekend pewnie jest padniety, ale ma siły dla Ciebie, potrzebuje Twojego wsparcia i pewnie wieczorem chce usłyszeć Twój ciepły i miły głos w słuchawce, albo zobaczyć roześmianą twarz na skypea, żeby mieć motywację do tego aby mile spedzić czas w weekend.
ps, doceń to że jest pracowity, że zarabia, że ciezko pracuje .. fizycznie, nie mylę sie chyba, to dobrze o nim świadczy , pozdrawiam i życze wytrwałości ![]()
Kaja83 bardzo dziekuje za Twoja odpowiedz dodała mi otuchy
masz całkowita racje, musze sie przyzwyczaic do tego ze nie mam go na codziennie ale takie jest przeciez zycie
a co do zamieszkania razem to chcemy wszytsko po kolei zrobic wiecie najpierw ślub potem mieszkanie oboje pochodzimy z katolickich rodzin i zarowno nam jak i naszym rodziną zalezy na tym zeby przed zamieskzaniem razem jednak juz byc po ślubie nie chce mieszkania na próbe bo kiedys uslyszalam ciekawą wypowiedź pod ktora sie podpisuje "ludzie nie sa jak lodówki które mozna wziąć do domu na próbe, jak sie z kims mieszka to sie go akceptuje ze wszytskimi wadami i zaletami" i tego wlaśnie chce
tylko że po ślubie:) a co do zagranicy to bylismy tam przez 2 miesiace na sezonową prace wiec owszem mieszkalismy razem ale wiecie to calkiem inna sprawa niz podjecie decyzji zeby juz mieszkac razem w Polsce na stałe
chcemy tego duzo o tym rozmawiamy ale jednak ślub jest dla ans bardzo wazny
Doskonale Cię rozumie, ,bo jestem w takiej samej sytuacji. Mój facet jest kucharzem, pracuje po 10-11h. Ma wolny tylko co drugi weekend i jakiś dzień w tygodniu. Wszystko zależy od tego, jaki ma grafik. Niestety nie mieszkamy razem i na razie takiej możliwości nie mamy. Musimy poczekać rok. Kiedy jest w pracy nie piszemy w ogóle, bo on nie ma jak. Strasznie tęsknie za nim. Kiedy konczy prace ok 22, to zazwyczaj jest tak padnięty, że od razu idzie spać, więc nasz kontakt w ciągu dnia opiera się na kilku sms, a czasami nawet i nie i tak cały czas!! widzimy sie co 2 weekend kiedy ma wolny i niekiedy w tyg, jak ma ten dzien, a ja mgę odpuscic sobie zajecia na uczelni, co się też rzadko zdarza. Niestety trzeba to przetrwac. Jest mi cholernie smutno tym bardziej,ze jest to zwiazek na odleglosc (60km). Nie mam pretensji tak jak Ty do niego, że pracuje ale nistety przez to często sie klocimy, bo po oprstu tesknota jest silniejsza. Cieszę się, ze ma prace, ale nie ma za to czasu dla mnie...
Także nie jestes sama:) łączę się z Toba bólu
my też czekamy rok i mam nadzieje, że wyprowadza się do niego i będę miala juz go codziennie przy sobie chociaz na te pare godzin, bo pracowac dalej tak będzie.
Ja bym się bała zamieszkać z chłopakiem dopiero po ślubie. Tyle rzeczy okazuje się jak spędzamy czas ze sobą o wiele częściej niż tylko w weekendy...
Co do samego problemu i spotykania się tylko w weekendy to faktycznie przy takim trybie życia i pracy 10h trudno spodziewać się energii na częstsze spotkania
Takie już mamy chyba czasy, że praca pochłania sporo naszego czasu ![]()
Powodzenia!
Mika09 no moge z czystym sumieniem powiedziec ze mnie rozumiesz
dla mnie pewnie tez dlatego jest ciezko bo to dopeiro poczatek
W Polsce zaczął pracowac od dwoch tygodni mysle że z czasem i Waszym wsparciem bedzie juz łatwiej bo sie przyzwyczaje
ale tak jak Ty chciałabym juz z nim zamieszkac ale tak jak mowilam chce poczekac
kasia_xyz hmm ja jakos nie czuje stresu jestesmy ze soba juz pewien czas i dopiero teraz spedzamy tylko weekendy tak to widywalismy sie praktcznie codziennie, za granica tez przez dwa miesiace mieszkalsmy razem wiec nie mam obaw zeby z nim zamieszkac uwazam ze znam Go bardzo dobrze
widze jak sie zachowuje w roznych sytacjach
po to mamy ten czas przed ślubem zeby sie dobrze poznac a jak juz sie pokocha to rowniez sie ufa wiec obawy znikaja ![]()
A co powiesz o sytuacjach gdy po ślubie okazuje się, że mąż przyzwyczaił się do takiej a nie innej roli kobiety? Albo jak zaczyna miewać różne dziwne jazdy? Wiele kobiet ufało swoim chłopakom a później okazywało się, że lubi więcej wypić i wtedy jest agresywny, albo lubi sobie pokrzyczeć i dać do zrozumienia, że nie jesteśmy nic warte?
Jak rozumiem też nie uprawiacie seksu? Wybacz głupie pytanie, ale ciekawi mnie to ![]()
kasia_xyz rozumiem ze pojawiaja sie takie sytuacje nie mowie ze swiat i faceci sa idalni , zreszta kobiety tez nie są
tylko ze ja uwazam ze nie mozna na kazdego patrzec pod takim wzgledem. Nie mowie ze juz bede za niego wychodzic
ja poprostu uwazam ze po to mamy czas przed slubem zeby sie poznać
a pozatym zarowno mieszkajac z facetem przed slubem moze byc cudnie a po slubie pokaze jaki jest naprawde ...takie sytuacje sie zdarzaja. Ja chce budowac zwiazek na zaufaniu i włąsnie tak robie
Uwazam ze nie musze zamieszkac z nim zeby Go poznac wiadomo ze kazdy ma swoje wady i gdy juz zdecydujemy sie na slub to bedziemy musili zaakceptowac swoje charaktery. a co do Twojego pytania:) to staramy sie wytrzymac ale przyznam ci ze czasem nam sie nie udaje...
ale to jest naprawde sporadyczne i m.in dlatego nie chce zamieszkac razem bo wtedy byłoby jeszcze cieżej sie powstrzymac
teraz jest ciezko a co dopiero gdy bysmy mieszkali razem ![]()
Podopisuje sie pod tym co napisala Kasia..to niestety prawda..ale w sumie moja historia to inna bajka dlatego jak sama powiedzialas po prostu musicie czekac..Przy mieszkan?u razem..tak sobie pomyslalam ten czas przed slubem i wogole spotynanie sie na -weekendy-...
Ja wspominam go bardzo milo..zwiazek wtedy rozkwita..a niestety po zamieszkaniu wkrada sie przyzwyczajenie..i byc moze jeszcze zatesknisz za tymi -weekendami-....:)
Ja rónież uważam ze takie sytacje sie dzieją tylko ze ja nie chce go "testowac" mieszkajac razem. MOze masz racje mowiac ze zatesknie za weekendowym widywaniem sie ale narazie to tesknie za Nim
ale dzisiaj juz czwartek wiec krok do weekendu
znam wasze zdanie na temat wczesniejszego mieszkania razem ale opowoiem wam pozytywna historie - moja mama i moj tata byli ze soba tylko poł roku ale pokochali sie wzajemnie i wzieli slub i zamieszkali razem i stworzyli cudowna rodzine wiadomo były czasem kłotnie (ale to wiem z opowiadan mamay bo ja nie byłam swiadkiem ani jednej
kłocili sie o zwykle rzeczy jak kazdy
tata nie był alkoholikiem ani nie obrazał mamy był zwyklym facetem chociaz jak dla mnie najcudowniejszym tata na świecie
Po poł roku bycia razem podjeli najlepsza decyzje na swiecie i im sie udało
niestety tata zmarł ale takiego zwiazku jaki tworzył z mama życze kazdemu
Znam tez inna historie mojeje siostry ktora byla bardzo dlugo z facetem wzieli slub wsyztsko bylo dobrze ale zaczal pic byli w seperacji i mielei wiele trudnych chwil dal mnei byl to szok bo moi rodzice zawsze byli ostoja dla mnie a tu nagle szwagier zachoiwywal sie tak ze ja az sie balalam ale przyszedl raz pewien dzien kiedy wsyztsko zrozumial chodzi na AA i od kilku lat jest juz trzeźwy. Tworza wspaniałą kochajaca sie rodzine. Uwazam ze nie ma reguly na zycie ale ja chce patrzec na nie z pozytywnej strony moze dlatego ze rodzice dali mi taki przyklad a moze dlatego ze naprawde w zyciu spotkalo mnei duzo szczescia a moj partner naprawde jest tego kolejnym przykładem.
Dla mnie to historie troche jak z bajki ale skoro prawdziwe to tylko pogratulowac ze tak sie to wszystko potoczylo..
Osobiscie tez nam wielu ludzi z AA i po tym naprawde jesli tylko chca to dochodza do siebie..
Co wiecej zauwazaja rzeczy na ktore wczesniej nie z zwracali uwagi..
Bardzo wspolczuje po stracie taty.. musial byc to wspanialy czlowiek skoro potrafil przekazac Ci takie wartosci..
Pozdrawiam i zycze wytrwalosci w postanowianiech..:D
a ja to widzę tak.. mieszkaliście już ze sobą więc nie boisz się jak będzie bo już masz kawałek takiego czasu za sobą.
nawet 5 lat spotykania sie może pokazać że nie do końca znamy/akceptujemy drugą osobę.. mieszkanie pokazać może to i owo..jakieś przyzwyczajenia czy rytuały których np nie zakacpetujemy..
a co do sexu , zdarza się.. więc to kolejna sprawa którą macie za sobą.
ja nie rozumiem, mówisz jakbyście byli tacy czyści i nie wypróbowani,że nie ma mowy o wspólnym zamieszkalniu bo to dopiero po ślubie, tak zgodnie z nakazami religii a tak naprawdę wszystko macie już za sobą.
a ja powiem tak...mój chłopak jeździ na tirach więc widujemy się bardzo rożnie z reguły jest to weekend i to nie każdy. (ja mam studia dzienne i zaoczne). Kontakt mamy ograniczony-praca zagranicą.
Teraz wrócił w pt wieczorem dzisiaj się nie widzieliśmy bo o 20 skończył pracę w garażu i nie chciało mu się już przyjeżdżać, jutro o 17 ma prom i wypływa...
I nie dziwie się netKobieta1990, że się wkurzasz (z nicku rozumiem, że jesteśmy w tym samym wieku) bo dokładnie miałam/mam tak samo. Mimo, że rozumiem, że robi to dla nas, dla naszej przyszłości. Ale jestem zła, że tak mało się widujemy w sumie mało czasu mamy dla siebie a jemu nie chciało się przyjechać chociaż na 1h;/
bo ja gdy on wraca jestem wstanie odpuścić sobie zajęcia byleby spotkać się i spędzić chociaż kilka chwil dłużej.
ale takie jest życie czasami tłumacze sobie to tak, że inny mają gorzej, nie widzą się po kilka miesięcy.
Więc to niech będzie dla nas pocieszeniem.
airwaves nie chodzi mi o zadna czystosc (nie wiem skad w ogole to wziełąś) a o moje podejscie do sprawy i tyle. Tak mieszkalimsy razem ja on i moje dwie starsze siostry a sex tak zdarzal nam sie w naszym zwiazku pare razy ale ciagle pracujemy nad tym zeby jednak starac sie wytrzymac chcoiaz czasem jest ciezko jesli nie wytrzymiemy i emocje wezmą góre spowiadamy sie z tego i probujemy z calych sil znow wytrzymac wiem ze sa lepsi od nas ktorzy postanowia nie uprawiac sexu przed małżeństwem i dotrzymuja tego podziwiam ich, my staramy sie pojsc w ich slady a jesli nie wychodzi nie rezygnujemy z tego tylko spowiadamy sie i probujemy od nowa. NIe mamy wszytskeigo za soba jak to powiedzialas bo dzielenie obowiazkow i zycia w normalnym zyciu w Polsce a w sezonowej pracy za granica gdzie w "domku" spedzasz tyle czasu ile spisz bo reszte pracujesz tak jak to było w naszym przypadku to sa dwie rozne sprawy. Więc wszystko przed nami i w najmniejszym stopniu nie zgadzam sie z Twoja wiadomoscia a moje poglady nadal sie nie zmieniaja i uważam ze wszystko PRZED nami a nie ZA, jestem tego pewna !
aniula902 rozumieem Twoje zdenerwowanie tez często ono u mnie bierze góre ale wierz mi że czasem warto jakos spróbowac sie wyciszyc i pomyslec o przyszlosci (chociaz wiem jakie to trudne kochana)
On cie kocha i pracuje na Wasza przyszłość
Macie siebie i to jest najwazniejsze. Trudne sa takie "weekendowe" związki bo tesknota doskwiera ale po zobaczeniu ukochanego po dłusższym czasie daje taką radość w sercu która wszystko rekompensuje:) pozdrawiam Cie serdecznie ![]()
Tylko wiesz ja chciałabym jak on już wraca być dla niego najważniejsza a tu do niego kolejka rodzice chcą pogadać bo to w sumie ich firma, brat, kumpel co z nim pracuje i ja ostatnia w kolejce. Wkurza mnie to bo jest nie całe 3 dni w domu z czego troche widzi się ze mną w sob w ogóle a w niedz od rana tyle co na prom musi jechać...
dla mnie to trochę za mało...;/