netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

MÓJ WYMARZONY POWRÓT

40 odpowiedzi6 642 wyświetleniazałożony przez gazia, 03.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-03 09:46:06)

Temat: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

WITAM,
ostatnio zarzucano mi, ze w watku "mój wymarzony rozwód" , że dokonuje wpisów nie na temat. BA! ZArzucano nawet brak powiedzmy to delikatnie ogłady, bo osmielilam sie oznajmić forumowej społecznosci , ze rozwodu męzowi nie dam. Ba! Oznajmiłam także, że mój mąz takiego rozwodu zwyczajne nie chce, a nie wraca bo jest ciagle pod wpływem "życzliwych " mu "doradców".
NO I - raz pisano, że ON wmawia mi, ze powinnam zając sie sobą i dac mu spokój.
Innym ostatnim razem pisano, ze to ja próbuje mu wmawiac co jest dla niego dobre. Nic z tych rzeczy. Mój mąz jest ciagle manipulowany ,psychologicznie,  czyli jest pod wpływem tej pani,oraz sanatoryjnego "życzliwego" "kolegi" który posiada swoje sztuczki, by kreowac mu jego świat i jego wizerunek. Zgoda, bywało miedzy nami źle. Ale uważam, ze każdy ma prawo miotac sie w te i we w te , podczas trudnych dni w swym zyciu. Każdy ma prawo na swój sposób oczekiwac porady na miare swoich potrzeb. Te porady własnie pokazuja czy tu sa przyjaciele, czy zdesperowani wrogowie, badajacy czy ja w koncu wezme ten rozwód, czy nie....
Jak ja moge wziąc ten rozwód, jak mąż po prostu go nie chce. I dobrze.  Po co mi rozwód? No po co?
Gdyby szanowny mój małzonek rzeczywiscie chcial tego rozwodu, juz dawno by złozył wniosek. Ale on  tak po cichu zaklepuje sobie mete , czyli dom rodzinny. jego psychologiczni doradcy, wiedza, że dom moze sie rozpaśc i przestac istniec i juz nie bedzie do czego wracac, ale on nie ma tej  świadomości..
.Niestety, dla innych stety....
Jego doradcy, dzielnie czuwaja, by on czasami się  nie ugiał , zlamał i wrócił  na łono rodziny....Doradcy wiedza, ze teraz to moglo by byc inne, kto wie czy nie lepsze małżenstwo, ale co tam! Doradcy wiedza lepiej co dla niego jest dobre. Bo chca manipulowacj jego zyciem. zastanawiam sie tylko , czy oni beda przy nim tak stac jako anioły wiecznie......
A co sie stanie, jak on -czyli mój mąz nagle dozna olsnienia i pójdzie np. do klasztoru? Co zabawne? ...Wyroki Boskie sa niezbadane....czyz nie?
Klasztor to by było dobre rozwiazanie...jak trzeba bedize wypunktuje i uzasadnie dlaczego.
pozdrawiam moich przyszłych ewentualnych rozmówców.



Zapraszam do pogawędki.

2

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

W sumie, Gazia podziwiam Cię. Doznać tylu krzywd ze strony męża, w mojej ocenie, a jednak czekasz, gotowa przyjąć i wybaczyć. Nie umiałabym tak a nawet nie chciała. Obawiałabym się, że te krzywdy będą wracać, będę musiała żyć w niepewności i stanie zawieszenia. Chcesz ratować męża przed dnem, przed doradcami. Jeśli takie są Twoje oczekiwania, życzę jak najbardziej szczerze powodzenia.

3 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-03 07:55:32)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Uroczyscie WITAM BETINKO w moim nowym watku.:)
Dziekuje za słowa, dobre zyczenia wpis!

Miłej NIEDZIELI>

4

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Masz racje GAZIA do czego masz się spieszyć...do rozwodu...zawsze zdążysz.Ja tez kiedyś pozew wnioslam po prawie 10 latach,też mi się nie spieszyło,bo do czego?Za mąż się nie wybieralam...a papierek...no coż nastąpil taki moment że go dostalam.
W sumie zawsze jestem za tym żeby dawac szanse ludziom.Trzeba,bo każdy ma prawo zbłądzić..."wyszumi się " i mam wrażenie że wróci.to na pewno będzie trudno,bo powroty zawsze sa takie.Teraz może się wstydzi,może boi,może czeka na gest z twojej strony,bo wszystko zaszło za daleko.Daj mu szanse tylko wtedy jeśli będzie prosil o przebaczenie i naprawde się zmieni...Poki co zyj dla siebie a życie samo napisze dalszy scenariusz tej historii.
Pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-03 12:33:08)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Witaj w moim nowym watku droga Kasanderko! smile Dziekuje Tobie za dobre slowa. Ale - zaskoczę Cie. Ja nie wymagam zadnych przeprosin. Na prawde. Bo : po 1. ja nie jestem żona jego marzeń, nie jestem aniołem w ludzkim ciele, nie jestem młodym (hihi) a nawet żadnym  uosobnienienm piekna. jeżeli bym czegos oczekiwała, to tylko z jego strony akceptacji i zrozumienia  oraz w pewnym sensie docenienia długoletniej zony , czyli mnie. Kasandro ja mam 54 lata, w lipcu 55 skończe. To już nie wiek by stawiać TAKIE wymagania przeprosin. Akceptacja tego co jest i zrozumienie absolutnie i wystarczy w tym nazwijmy to związku. Nie, nie mam prawa stawiac takich wymagań, uwierz mi..KASANDRO .:) NA PRAWDE.
Przeczuwam, ze on teraz nie wróci, bo nadal jest nazwijmy to "pod wpływem" , ale ....na pewno coraz częsciej byc moze zastanawia sie nad przyszłoscią....chociaż , teraz jest naćpany - marzeniami .  smile, o zupełnie innym zyciu......
Jednak przeczuwam , ze on na pewno  mysli  o powrocie....do nas, do domu...
Hamulcem jest tu doping doradców i marzenia o innym zyciu...

No tak, rozwód to ostatnia rzecz , jakiej potzrebuje -bo niby po co mi  rozwód???? Pod urzędem stanu cywilnego nie ma zawijanej kolejki do mojej reki..mocno pomarszczonej..hihi. smile

Pozdrawiam i miłej NIEDZIELI. Jest fajnie na zewnątrz bo  ciepło i mam wrażenie , ze będzie  letnia temperatura.

------
dowcip:

Chłopczyk kupił oranżadę. Otworzył ją i na wewnętrznej stronie kapsla przeczytał: - "Tym razem nic nie wygrałeś. Spróbuj jeszcze raz". Zakręca więc butelkę, czeka chwilę i... próbuje jeszcze raz.

6

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Fajnego dokonałaś kompromisu zakładając nowy wątek gaziu smile gratuluję smile
Myślę, że masz dużo racji w swoim rozumowaniu odnośnie swego małżonka - znasz go przecież najlepiej. Wyszumi się, spróbuje innego, nowego życia "na własny" rachunek i kto wie do jakich wniosków dojdzie?
Myślę, że tu najważniejszą rolę gra czas - on potrzebuje czasu żeby "zmądrzeć" myślisz?
Podoba mi się zwłaszcza: "Akceptacja tego co jest i zrozumienie absolutnie i wystarczy w tym nazwijmy to związku." - szczerze zazdroszczę takiej postawy - bo mnie zwyczajnie na to nie stać.
Pozdrawiam wiosennie w ten piękny dzień big_smile

7 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-03 12:57:30)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Witaj Anhedonio! Potrzeba  matką wynalazków.Musiałam sie zwinąc z watku tamtego i załozyc inny czyli ten.
Nie jest mi do smiechu, bo bola mnie zeby  świezo zaplombowane. Leczyc sie nie da, bo NFZ nie refunduje leczenie zebów od czwórki wzwyż Takze w p. tygodniu nastepne do rwania. Ale jak mus to mus.
Miłej NIEDZIELI Anhedonio CI życzę. Pozdrawiam.


smile
--------------------
Panie doktorze, bolą mnie zęby, które pan mi wstawił
- mówi pacjentka  do dentysty.
-A nie mówiłem, że będą jak prawdziwe?!
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

-------------------
      
Sekundy życia

Przychodzi baba do lekarz i mówi:
-Panie doktorze zostało mi 59 sekund życia!!
A lekarz na to:
- Pani poczeka minutkę

8

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT
gazia napisał/a:

...potzrzba matką wynalazków.
Nie jest mi do smiechu, bo bola mnie zeby  świezo zaplombowane.(...)Takze w p. tygodniu nastepne do rwania.

Współczuję bidaku  - znam ten ból - mam wizytę w środę sad i prawie co drugą aż do końca maja. Brrr strach się bać. Też z NFZ
Szukając pozytywów we wszystkim co nas spotyka (zgodnie z zaleceniami smile ) - spójrz jakie my dzielne jesteśmy, no i robimy COŚ dla siebie smile

9

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Anhedonio i...znowu wywiesiłas moje błędy......Ale juz poprawiłam je..

10

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Gaziu - ja nie wywieszam twoich błędów smile cytuję po prostu te fragmenty do których chcę się odnieść. Nie zwracam uwagi na błędy, bo to nie klasówka z polskiego, ważny jest sens smile

11

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

GAZIA nie zgadzam się z Tobą.Musisz,powinnas postawic jakieś warunki powrotu dla męża...chociażby dla "przyzwoitości" smile No bo jak to,wróci ot tak sobie jak gdyby nic sie nie stało...tak jakby wyszedl po bulki do sklepu? To ma byc "Twoj wymarzony powrót".Ciakawam jak to sobie wyobrażasz... smile A tak w ogóle to zapytalaś go chociaz kiedy ma zamiar wrócić ten Twoj "mąz marnotrawny".wiesz GaZIA sam to on pewnie nie wróci tak sam z siebie...

12 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-03 18:18:49)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Ok, Anhedonio. smile
Kasandro  , wystarczy, że wróci. Pisałam o tym tak duuzo.
Ja chyba za duzo gadam.:)

p.s. Upiekłam jabłecznik wg nowego przepisu, tylko wyszedł za mało słodki, bo oszczędzam na cukrze smile . Chyba  połowe blachy sama....heheh, druga połowe moze wtryni syn....

13

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Podziwiam Cię GAZIA naprawde.Ty tylko oczekujesz od swojego męża towarzystwa w domu,takiego żeby moc spedzić z nim życie do końca.Jednak nie zachowuj się tak jak byś miala sto lat.Jesteś jeszcze mloda babka.Wymagaj trochę wiecej od zycia i od swojego pana też.Zaprowadź trochę ładu w tym wszystkim.Powiedz mu żeby wracał ale żeby juz nigdy nie ważyl się ciebie opuszczać,bo nastepnym razem to ty mozesz splatac mu figla.Ja wiem z uplywem czasu(życia) zmieniają sie priorytety ale musisz i powinnas wymagac trochę więcej niz zwykłego powrotu.
Pozdrawiam cie serdecznie smile

14 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-04 16:37:47)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT
kasandra1234 napisał/a:

Podziwiam Cię GAZIA naprawde.Ty tylko oczekujesz od swojego męża towarzystwa w domu,takiego żeby moc spedzić z nim życie do końca.Jednak nie zachowuj się tak jak byś miala sto lat.Jesteś jeszcze mloda babka.Wymagaj trochę wiecej od zycia i od swojego pana też.Zaprowadź trochę ładu w tym wszystkim.Powiedz mu żeby wracał ale żeby juz nigdy nie ważyl się ciebie opuszczać,bo nastepnym razem to ty mozesz splatac mu figla.Ja wiem z uplywem czasu(życia) zmieniają sie priorytety ale musisz i powinnas wymagac trochę więcej niz zwykłego powrotu.
Pozdrawiam cie serdecznie smile

KaSANDRO! WITAJ.Na razie pozdrawioam TYLKO, bo nic nowego , ani interesującego nie wydarzyło się, na pewno nic ciekawego o czym , warto   gadac. smile  . Dzieki , ze sie tym interesujesz.
Pozdrawiam .
--------------------------------------
Matka pyta córkę:
- Jaki jest ten Twój nowy chłopak? Porządny on chociaż?
- Ależ oczywiście, mamo! Jest oszczędny, nie pije, nie pali, ma bardzo miłą żonę i trójkę grzecznych dzieci.
---------------------------------------

Wchodzi kobieta do butiku. W wejściu wita ją młody sprzedawca:
- Dzień dobry. Witam panią serdecznie w naszym sklepie. U nas może pani kupić praktycznie wszystko - od torebki po wspaniały płaszcz. Wszystko z najnowszych kolekcji najlepszych światowych kreatorów mody. Wyłącznie ekskluzywne modele.
- Nie mam pieniędzy...
- To czego się szlajasz? Poszła stąd!
- ...Czy przyjmujecie płatności kartą Visa Platinum?
- ...I witam ponownie szanowną panią.

15 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-05 11:23:39)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Dzisiaj tylko dowcipy :
-----------------

Pracownik często spóźniał sie do pracy, bo zasypiał. Kierownik zagrozili chłopu zwolnieniem i biedak kupił sobie kilka budzików. Któregoś dnia budzi sie rano 8:15 (do pracy na 8). BUDZIK ani jeden nie zadzwonił.
Przerażony leci do sąsiada - dentysty i mówi:
- Rwij pan 4 zęby z przodu i pomaż pan mi twarz krwią, powiem, że miałem wypadek.
Po zabiegu, pyta dentysty ile sie należy, ten mówi 400 zł. Gość zdziwiony mówi, że normalnie jest 40 zł. od sztuki, dentysta na to:
- Tak ale dzisiaj jest niedziela..
-----------------------
Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc:
- Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy!
- Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie! Jeszcze ktoś chce wsiąść!
Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą:
- No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę!

16

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Masz w zamian - może Ci to poprawi humor big_smile (dostałam od kumpla i uznałam za "męski punkt widzenia")

        MODLITWA MĘŻCZYZNY
        "BOŻE DROGI!
        Chodzę codziennie do pracy i wytrzymuję tam 8 godzin, podczas gdy żona siedzi  sobie w domu. Chcę, żeby wiedziała, co muszę znosić, więc proszę Cię, pozwól, by  jej ciało stało się moim na jeden dzień. Amen."
        Bóg w swej nieskończonej mądrości spełnił prośbę mężczyzny.
        Następnego ranka mężczyzna obudził się jako kobieta.
        Wstał, szybko przygotował śniadanie dla swej drugiej połówki, obudził dzieci, przygotował im ubrania do szkoły, śniadanie dla nich i odwiózł je autem do szkoły. Poszedł do domu, zebrał rzeczy do prania i nastawił pralkę, poszedł do banku, aby wpłacić pieniądze.
        Udał się na bazarek po zakupy, potem do domu, rozpakował zakupy, zapłacił rachunki i wpisał je do książki rachunkowej. Wyczyścił kuwetę kota i wykąpał psa. Była juz 13, więc spieszy się, by pościelić łóżka, powiesić pranie, wytrzeć kurze, zamieść i wytrzeć podłogę w kuchni.
        Poszedł do szkoły, by odebrać dzieci, a w drodze powrotnej rozmawiał z nimi.
        Przygotował im mleko i herbatniki i dopilnował, by odrobiły lekcje. Potem wyjął deskę do prasowania i prasując oglądał telewizję.
        O 16.30 zaczął obierać ziemniaki i warzywa na sałatkę i przygotował kotlety schabowe. Po kolacji posprzątał w kuchni, nastawił zmywarkę, poskładał pranie, wykąpał dzieci i położył je do łóżka. O 21.00 był juz zmęczony, a ponieważ jego codzienne obowiazki jeszcze się nie skończyły, poszedł do łóżka, gdzie odbył stosunek, zanim zdążył zaprotestować.
        Następnego ranka, gdy tylko się obudził, klęknął koło łóżka i powiedział:
        ,,Boże, nie wiem, co ja sobie wyobrażałem. Jakże się myliłem, zazdroszcząc mojej żonie, że może cały dzień być w domu.
        Proszę, bardzo Cię proszę, czy mógłbyś to wszystko przywrócić tak jak było?"
        Bóg w swej nieskończonej mądrości odpowiedział:
        ,,Mój synu, widzę, że czegoś się nauczyłeś i bardzo chętnie bym to wszystko zamienił tak,  jak było, ale musisz poczekać dziewięć miesięcy - w nocy zaszedłeś w ciążę"

17 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-07 08:27:25)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Dowcip, chyba zabawny :


Kubal z żoną siedzieli na werandzie. Wieczór był ciepły i cichy... I wtedy Kubal rzucił propozycję:
-- Słuchaj , a może byśmy się napili jakiegoś winka?
Żona , która już niewiele się spodziewała po swoim mężu przyjęła tę propozycję z ochotą i .. pewną nadzieją. Kubal zszedł do piwnicy i przyniósł jakąś zakurzona butelkę. Otarł ja trochę z kurzu i wtedy pojawił się napis KONJAK.
-- Koniak? - może być i koniak!
Po trochu wypili całą butelkę i wtedy spełniły się nadzieje żony Kubala.
-- Słuchaj , a może teraz byśmy się trochę pokochali?
Kochali się przez godzinę , potem drugą i trzecią , potem całą noc , całą dobę , potem druga i trzecią.
W końcu żona spytała Kubala:
-- Słuchaj , co właściwie było w tej butelce?
Kubal odnalazł pusta butelkę , dokładnie wytarł ją z kurzu i wtedy pojawił się napis:
KOŃ JAK NIE MOŻE WTEDY DAĆ ŁYŻKĘ NA WIADRO...
---------------------------------

Dobrego Dnia

18

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Facet wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy, umorusana i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie ma najmniejszego śladu po psie.Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju ryczy telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby.W kuchni nie lepiej: w zlewie góra brudnych naczyń, resztki śniadania porozrzucane po stole, lodówka szeroko otwarta, jedzenie wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka pod stołem, a przy tylnych drzwiach usypana kupa z piasku.Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego.Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień.Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
- Co tu się dzisiaj działo?
Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
- Pamiętasz, kochanie, codziennie gdy wracasz z pracy do domu, pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
- Tak - odpowiedział z niechęcią.
- Więc dziś tego nie zrobiłam.

19 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-09 19:30:27)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Dzisiaj zastanawiałam się, co zrobic z męza rzeczami. Ale pomyslałam, ze niech wszystko będzie jak by tu mieszkał. Meldunek tu ma, do rozwodu mu nie pilno,  czasami, rzadko cos napisze. jak kiedys podejzie po rzeczy to sie bardzo zdziwi : wszystko wyprane, pachnące, poskładane, porozwieszane w szafkach. Otwieram szafę i mówie do siebie: oj wrócisz ty wrócisz,sam tego nie wiesz, ze tak będzie. Tylko.....to potrwa, tak długo, dopóki te "życzliwe" i 2 "zyczliwych" nie będa go szczuli..... Niestety. Ale ciuszki, równiutko, w kosteczke ,pachnące wiszą w szafie.Ciuchów nie wywale jednak , bo wtedy spaliła bym za sobą ostatni most. Niech ciuszki sobie mieszkaja. hehe
Pozdrawiam

http://w58.wrzuta.pl/audio/6yEwmCc2MfS/jan_pietrzak_-_czy_te_oczy_moga_klamac

---------------
Kowalski spotyka przyjaciela.
- Czy dostałeś mój list?
- Ten, w którym przypominasz mi żebym Ci oddał 300 zł?
- Właśnie ten!
- Nie, jeszcze nie dostałem..
---------------------
    Przyjmowała kochanka. W pewnej chwili dzwonek do drzwi. Kochanek przerażony, ale kobitka tłumaczy mu spokojnie - schowaj się w łazience. Tak też i uczynił.
Okazało się, że był to drugi jej kochanek. Nie przejmując się pierwszym poszła do łóżka z drugim.
W pewnym momencie znowu dzwoni ktoś do drzwi. Kolejny gostek przerażony, kobitka ze spokojem mu tłumaczy - schowaj się w kuchni. Tak też i uczynił.
Okazało się, że był to jej trzeci kochanek. Nie zważając na dwóch poprzednich, poszła z nim do łóżka.
Znowu dzwonek do drzwi. Kobitka myśli sobie:
- Jeden jest w łazience, drugi w kuchni, gdzie ja tego trzeciego schowam. Już wiem schowa się w zbroi która stoi w pokoju. Tak też i uczynili.
Tym razem to był mąż. Ona do niego - Dzień dobry kochanie! Siada z nim przy stole - zaczynają rozmawiać.
W pewnej chwili wychodzi pierwszy kochanek z łazienki i mówi:
- Ubikacja jest już naprawiona. W razie czego niech Pani raz jeszcze mnie wezwie.
Żona mówi: - Dziękuje.
Po chwili wychodzi drugi kochanek z kuchni i mówi:
- Zlew już przetkałem, przyjdę jutro naprawić kuchenkę.
Żona odpowiada: - Dobrze proszę Pana.
Trzeci kochanek stoi w pokoju w tej zbroi, widzi całą sytuację, wychodzących kochanków i myśli co tu zrobić. W pewnym momencie zaczyna iść w tej zbroi i pyta się Pana Domu:
- Przepraszam, którędy na Grunwald ?!

20

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

GAZIA,
nie przejmuj sie,tym,co Ci zarzucaja... Bylas na zakrecie i znalazlas ujscie tutaj.
Jak(z reszta wiele z nas)
Sledzilam Twoj pierwszy watek przez caly czas.
I doskonale Cie rozumie.
Masz prawo do Twoich emocji,masz prawo do tego,zeby zmienic zdanie,masz prawo zmienic taktyke...
Masz prawo i inni tez maja prawo wyrazic swoja opinie.
Tylko,widzisz,czesto tak sie dzieje,ze jak sto osob,powie Ci- zrob to czy to,a Ty tego nie czujesz.....
To nie ma bata...
Na wszystko przyjdzie czas GAZIA,bardzo chce wierzyc w to,ze czas ukoi Twoj bol i,ze znajdziesz prace,ktora bedzie satysfakcjonujaca,na tyle lekka(przy Twoim stanie zdrowia),ze bedziesz mogla ja podjac.

I mam nadzieje,ze czekajac na powrot malzonka,doczekasz sie tego,czego chcialas.

A tak,na marginesie- Gazia, czy Ty naprawde nie widzisz tego,jaka fajna babka jestes.Twoje poczucie humoru,
niejednokrotnie ,wyciagalo mnie z ciemnej dziury....

Wiec,mimo klopotow,z ktorymi przyszlo Ci si zmierzyc - pamietaj GAZIA - dalas Kobietom na tym forum mase szczerego usmiechu- dar bezcenny.
Uwierz mi!

Bylam w tak czarnej dziurze,ze niech Bog ochroni wszystkie swoje stworzenia,przed wejsciem w ta strefe....

Czytajc Twoje posty,smialam sie szczerze i do rozpuku.

Gazia,jezeli moge Cie poprosic i jezeli Ty uznasz,ze to jest mozliwe......
<
WROC,WROC GAZIU,PELNA "SUCHEGO"HUMORU,GAZIU WROC,ZEBY POMOC INNYM.
Mimo,ze Twoja sytuacja nie jest godna pozazdroszczenia.

GAZIA ,
pozdrawiam Cie goraco i mam cicha nadzieje,ze wrocisz w pelnej formie

21

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

To prawda GAZIA jest niezwyklą i mądra kobieta,potrafiaca przebaczać,i to jej poczucie humorku smile
Poruszylas mnie GAZIA tymi przygotowaniami na powrót męża...te ubrania które są częścia jego.Dobra z Ciebie żona...Tylko czy on na nia zasluguję?
Pomiętam jak pisalaś to swoje "nigdy" lecz nie mam zamiaru Cie  za to krytykować...to tylko emocje ktore wyzwalaja w nas przeróżne odruchy.Masz do nich prawo bo sytuacja w ktorej sie znalazlaś jest bardzo trudna.Czekasz na męża...masz prawo...bo to Twój mąż...
Zycze Ci Gaziu żeby ktoregoś dnia zapukal do Twoich drzwi i pozostal...
Pozdrawiam dziewczyny smile

22 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-10 12:37:01)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Malino, dokąd mam wracac, przeciez ja tu stale jestem. Dzieki za TWÓj wpis. Pozdrawiam.
Kasandro, pozdrawiam .

23

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Gazia każdy wierzy w to co chce. Piszesz o nim, ze się pogubił i jest pod wpływem doradców. O sobie piszesz, ze nie oczekujesz przeprosin boś taka, siaka i owaka. Zdumiewasz mnie tym. Jak bardzo można zagubić siebie, aby mając 55 lat (myślisz, że 20, 30, 40 nie mają sobie nic do zarzucenia) nie dostrzegać w sobie żadnego piękna i nie pisze tylko o zaletach zewnętrznych?
Można wierzyć, ze sytuacja się zmieni bo sama mam tak od 16 lat, jednak nie gubiąc w tym siebie. No chyba, ze to czyni Cię szczęśliwą wtedy to inna sytuacja. Być może w tej całej sytuacji Twoje przemyślenia i działania zmierzające do tego aby one stały się rzeczywistością to energia każdego Twojego dnia. Jeżeli to Ci daje spokój i przetrwanie każdego dnia to ok, można uznać, że z tym Ci dobrze, ale czy nie boli Cię jednak fakt, że Ty wierzysz w to co chcesz, a on nadal sobie używa? czy jesteś przekonana, ze nie składa o rozwód bo nie chce stracić rodziny, a może jest na tyle mądry, ze nie chce płacić kasy za sprawę w sadzie, a potem Tobie alimentów tylko woli te pieniądze przeznaczyć na zabawę z inną Panią?

24 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-10 17:03:09)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

7mono, witaj!
Po 1 - do 22 lipca mam jeszcze 54 lata! I tego sie bede trzymała!  tongue
A CO!  tongue
Ja sobie lat nie ujmuje, ale bronie jak niepodległosci tego co mam , a mam jeszcze 54 lata słownie pięcdziesiąt cztery.
On czyli mąz sie odmładza i podaje na nk i gg rocznik niższy niz ma!!!!!Slowo daje....
A wracając do mnie, jesli składa na rozwód, to oczywiscie pozew przyjmę , ale co z nim zrobie, to jeszcze nie wiem.:P Heheheh.
A to, ze sie bawi z inna pania , to nie mam przeciez na to wpływu.Myśle, ze raczej te kandydatki na zabawiające , bawia sie jednak jego kosztem.... Wiesz, nawet mnie to ostatnio coraz mniej rusza.
. Niech sie bawi i niech robi co sobie chce. Nie naciskam na przelew z jego strony, bo mam nadzieje , ze w tym czy nastepnym miesiącu cos tam mi przeleje. Zreszta, jak znajde juz prace to sytuacja sie wyklaruje. A  na rozwód nie podam i nie naciskam! !!!!!   O NIE!!!
Naciskaczką niech jest czy inna pani tongue. Na mnie 7monko nikt w USC nie wyczekuje, mam braki i deficyty nawet w zasobach znajomych i przyjaciól....no i on to wie, ze ja borykam sie z oceanem samotnosci.....to tym bardziej mnie olewa...
On przeciwnie (!)  prawdopodobnie może mieć   jakieś tam zamiary (raczej zamiary dobrej rozrywki!) wobec tej lub innej osoby....Wiec , to w jego interesie nie moim jest jakis tam rozwód. Co nie???? Panienka, wdowa, pani... powinna sie martwic rozwodem , nie ja!!!! O NIE!!!

Czekam na kolejny przebieg wydarzeń...a własciwie na finał wydarzeń... Ja tu jetsem obserwatorką -hehe
Pewnie, że najlepiej było by dla mnie na tzw. stare lata by mąz wrócił, ale on gdy teraz zakosztował zielonych sliwek, musi je zjeśc,(nawet kosztem niestrawności?)  potem sliwki dojrzeja i beda mniej smaczne.., a moze nawet ...robaczywe..?(czyli nafaszerowane fałszem lub podstepem?)
Jego doradcy niosa mu w koszyku całe zbiory tych sliweczek.... , az się uginają ...

p.s. druga noc z rzędu ŚŃIŁO mi  sie, że wrócił do domu , jak gdyby nigdy nic, a ja poprosiłam  go by odsunał segment , bo tam za mebel wpadła mi cenna ksiązka. I już.

25 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-10 22:00:48)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Dwie babcie oglądają walkę bokserską w tv. Po serii ciosów jeden z zawodników pada na deski. Sędzia zaczyna liczyć, tłum szaleje! Wstanie?! Nie wstanie?! Wstanie?! Nie wstanie?!
- Nie wstanie - komentuje jedna z babć - znam chama z tramwaju.
----------------------------------------
Mój dziadek ciągle narzeka, że koszty życia strasznie wzrosły w dzisiejszych czasach. Mówi:
- "...pamiętam kiedy byłem młody - mama mi dała 5 złotych na zakupy, a ja wróciłem do domu z pełną reklamówką - wędliny, mleko, chleb, ser, masło, konfitury. A teraz co?! Wszędzie te lustra, te kamery!
---------------------------------------------
- Jaka jest istotna zmiana w ostatniej nowelizacji ustawy emerytalnej?
- Emeryci od teraz będą mogli przechodzić przez jezdnię na czerwonym
świetle.
-----------------------------------

Mąż  pyta żonę, jak chce uczcić ich 40-stą rocznicę ślubu.
- Chcesz nowe futro z norek?
- Nie bardzo.
- Hm, a może nowego Mercedesa?
- Nie.
- A może nowy domek letniskowy gdzieś na wsi?
- Nie, dzięki - znowu odmawia.
- No to co byś chciała?
- Janek, chcę rozwodu! - zażądała.
- Wybacz, dziubku, nie planowałem wydać tak dużo!

26 Ostatnio edytowany przez agness131 (2011-04-10 22:20:51)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

witaj gaziu..babcia mojego M, a mama mojej teściowej była w podobnej sytuacji co ty. Otóż w wieku ok 56 lat Śp  już dziadek zapoznał sobie Panią na wyjeździe. Zostawił swoją żone, która nie chciała broń Boże rozwodu i on chyba też nie pilił ku temu.Mieszkał u swojej kochanki ok 5 lat, aż w końcu tak jej sie dał we znaki, ze zamknął ją w piwnicy na kilka godzin i wyprowadził się i oczywiście wrócił do żony.
Dodam, że babcia wieloortotnie nachodziła kochanke i prosiła ja żeby zostawiła jej męża, że on ma trudny charakter i że z nim i tak i tak nie wytrzyma.
ale nie dotego zmierzam..otóż, mója teściowa tą kilkuletnia historię wybryku tatusia ładnie ostatnio ubrała w słowa i bardzo mi to utkwiło  w pamięci jak pełna wyrozumiałosći i spokóju w głosie powiedziała, że jej "ojciec chciał poprostu pożyć sobie z inną kobietą, zobaczyć jak żyje się z inna kobietą"!!!!Ot jak ładnie.. na nic żona i 5 dzieci!!!

27 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-10 23:00:31)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Agnes, po primo, ja mam jak juz pisałam 54 lata, czyli szanowan babcia była ciut , ciut starsza.:) po drugie nie jestem jeszcze babcia smile , a po trzecie mój mąz nie mieszka z kochanka, nawet jak by bardzo chciał , to i tak ....mieszka sam.....tak powiedział do syna..., po czwarte ja nikogo nie nachodze , ani nie nachodizłam...!!!!

28

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Wiesz GAZIA w sumie to mam wrażenie ,że Twoj mąż zrobil Ci na złość ze się wyprowadził od Ciebie...Pozostaje pytanie.Co ty mu zrobilaś!? smile
Przyznaj się  big_smile

29 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-10 23:10:59)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Nie sadzę, że na złość.  Czy chciałas sprawic mi przykrośc? To nie sprawiłaś.

30

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

GAZIA oczywiście ze nie chcialam Ci sprawić przykrosci.Jednak tak sobie pomyślałam że moze coś mu "podpadlaś" i sie na Ciebie nafochał i wyprowadził...powaznie

31 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-10 23:35:58)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Chcesz mnie naprowadzic do tego, że  on mnie nienawidzi? Ja to wiem, bez naprowadzania.

-------------
- Czy to prawda, że żona cię opuściła?
- Ależ skąd! Zawsze kończy się na obietnicach...
------------
Mąż do żony:
- Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty!
- Ty beze mnie to z niczym byś sobie nie poradził! Herbata jest w apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól".
-------------------------------
Fąfara wpada do księgarni i sapiąc, pyta sprzedawcę:
- Czy to pan sprzedawał wczoraj mojej żonie książkę kucharską?
- Ja, a co się stało?
- Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad!

32

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

GAZIA nie miałam na mysli aż nienawiści,lecz po prostu fakt że może o coś sie na Ciebie obraził...Jak pisalaś,mieszka sam,więc nie zdradza...o rozwod nie wnosi...pewnie mu nie potrzebny...to własciwie o co mu chodzi?

33

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Wysłałam Ci maila.

34

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

DziEki GAZIA zara lukne smile

35 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-11 08:18:01)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

wysłałam.

36

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

gazia..babcią to ona jest teraz z racji wieku grubo po 70...jest babcią mojego męża. Kiedy się to stało mieli piędziesiąt kilka lat.

37

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT
agness131 napisał/a:

gazia..babcią to ona jest teraz z racji wieku grubo po 70...jest babcią mojego męża. Kiedy się to stało mieli piędziesiąt kilka lat.

Agnes, ja jestem uczulona na dodawanie mi lat, bo mój mąz zawsze mi dodwał lata. Także mam przeczulenie.

38 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-12 21:58:53)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

DRODZY ADMINI, mam prosbe, zamknijcie ten watek lub go całkiem zlikwidujcie, wykasujcie, czyli niech juz tu na forum nie zalega.  Z góry dziękuje.
Powód?
- Odwidziało mi się pisac tu w tym watku.
Odwidziało mi sie czytac na ten temat,
Odwidziało mi się marzyc na taki temat.

marzy mi sie teraz INNE tematy:
np.

MOJE WYMARZONE ZDROWIE
MOJA WYMARZONA PRACA


--------------------------------------------------------------------------------
brzdęk...........-temat uważam za definitywnie zamknięty, nie, nie , nie domkniety, ale zamkniety.

39 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-04-13 04:07:46)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Co powiedział Bóg po stworzeniu mężczyzny?
Stać mnie na więcej.

To co, ruszamy z szukaniem pracy? smile
Jaka jest Twoja wymarzona?
Ja chyba nie chcialabym pracowac smile ale nie wiem czy dalabym rade

40 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-28 16:24:00)

Odp: MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Wiecie co? Juz miałam nie pisac, juz mialam podac z kultura na rozwód.Nawt mu wspólczulam, myslalam..zakochał sie , to dam mu te wolnosc.... ALE! Ale mnie wkurzył. Chcialam spokojnie pogadac, na temat związany z synem zwlaszcza związany z synem, ważna rozmowa...a on to zlekcewazyl...... On głupawo to olal. Postanowiłam z zemsty nie podawac na rozwód. Wolności nie będzie w prezencie dla niego . Juz zaczynalam go rozumiec, że sie zakochal stary cap w tej pindyryndzie  z ogór  ale...mnie wkuirzyl . I nici będa z rozwodu. O nie. Zrobie  na złośc Nie podam na rozwód. Prezentu w postaci wolnosci nie podaruje.  Niech ma świadomośc że ::::: : uwaga, uwaga    : CIĄGLE MA ŻONE CAP JEDEN.  . Niech wie.
I to jest moja zemst"k"a

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » MÓJ WYMARZONY POWRÓT

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026