netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

LISTY ZDRADZONEJ

67 odpowiedzi48 766 wyświetleńzałożony przez End_aluzja, 03.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

1 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-04-03 15:54:45)

Temat: LISTY ZDRADZONEJ

Minęło już tyle czasu. Ty nie rozumiesz dlaczego ciagle wracam do Twojej zdrady. Tlumaczysz, ze nie powinnam psuć tego co jest teraz, błędem, który popelniles... Pytasz, dlaczego nie potrafię cieszyć Sie każdym dniem, dlaczego utrzymuje Sie w poczuciu bólu i żalu zamiast iść do przodu. Dlaczego nie umiem zapomnieć. Czemu nie słucham i nie potrafię przyjąć do wiadomości, kiedy tlumaczysz mi po raz setny, ze to nic dla Ciebie nie znaczyło...
A ja z jednej strony rozumiem ten Twój punkt widzenia ale siła moich emocji jest tak silna ze nie daje sobie rady.

Nie jestem spokojniejsza niż kiedyś. Nie jestem bardziej pogodzona. Tkwie w zawieszeniu, w poczuciu straty i bolu. Nie przyjelam Twojej zdrady do wiadmosci nie pogodzilam Sie z nią.

Powtarzam jak mantre... Nie cofne czasu. Muszę przyjąć, ze zdradziles mnie bo chciales... Ale muszę wyznaczyć sobie cel na jutro... A nie potrafię nadal tego zrobić.
Wiec będę pisać listy do Ciebie. Po raz tysieczny pytać o to samo. Po raz setny mówić słowa, które nic nie wnoszą, a które powtarzam wciąż i wciąż.
Czemu to nam zrobiłeś? Czy ja na to zasluzylam? Co, jeśli nie nie potrafię Sie uwolnić?
Co ze mną będzie? Co z nami będzie?

2

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Rozpoczęliśmy, jak
powiedziales, kolejna siodemke... I
każda kolejna będzie lepsza... I ze starych mamy zabrać tylko to,
co najlepsze.
Ale ja nie potrafię. Twoja zdrada jest czymś co
przekreslilo nasza przeszłość. Tak
to
odbieram.
Wychodzę wiec z założenia, ze jedyne co mam to nasza terazniejsza i budowanie od nowa. Nie potrafię czerpać z przeszłości- ona dała mi szanse na początku- spróbować i starać Sie żyć
dalej z tobą mimo bolu...
I staram Sie. Naprawdę Sie staram. Bardzo i każdego
dnia.
Ale jak ostatnio
mi napisałeś, ze potrzebujesz mojej uwagi bo wrażliwy z Ciebie facet... To
mnie w środku zatrzeslo. Bo minimum przymiotnika "wrażliwy" to umiejetnosc włączenia w działania emocji i chociaż próba analizy-
ciekawe co by czuła moja ukochana
wspaniała jedyna żona (tak o mnie i do mnie mowisz...) kiedy Sie
dowie??
Wiec wybacz, ale jeśli wrażliwość oznacza, ze teraz ci
ciężko bo zostales obarczony moimi emocjami i niewinne i obiektywnie mechaniczne rzniecie panienki ocenić w
kategoriach dobra i zła... To ja takiej wrażliwości nie akceptuje.
To nie jest wrażliwość mój drogi... To jest klasyczny egocentryzm. Taki sam, jaki miałeś wtedy kiedy Twoje seksualne potrzeby były tak cholernie istotne ze zaryzykowales nasz związek.

3

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Dokładnie 448 dni temu dowiedziałam się ze mnie zdradziles/ zdradzales. Za dwa dni będzie pierwsze 500 dni. A jak będzie wyglądać pierwsze 1000? Wolałabym, żeby to nie było tysiąc a kolejne, nowe 500... Nie chce już tak jak jest.
Wiem ze nie mogę zapomnieć. Ale chce przestać pamiętać w każdej chwili, zawsze gdy na Ciebie patrze...
Co mam zrobić? Co mam zrobić ze sobą?

4

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Najdrozszy Mezu
Zdradziles mnie, a przynajmniej sie o tym dowiedzialam, bo dzis juz sama nie wiem, ile razy to zrobiles i czy nie robisz tego ciagle. 19 miesiecy temu moj swiat runal, jak domek z kart, budowany w mozole i w pocie czola, dzien po dniu przez prawie dwadziescia lat, zniszczony podmuchem Twojej fantazji i igraszki. Dzis juz wiem, ze do konca zycia nie znajde odpowiedzi na pytanie, dlaczego to zrobiles. A wlasciwie zawsze, nieuchronnie to bedzie tylko jedna odpowiedz: bo chciales. Szkoda tylko, ze nie pomyslales, ze Twoj postepek zniszczy nie tylko mnie, ale i Ciebie, ze stracisz to co miales najcenniejszego - te magiczna czesc mojej milosci. Teraz do konca zycia zostaniesz dla mnie nie tym jedynym, nadzwyczajnym mezem, tylko zwyklym, zaklamanym, zdradzajacym mezem. Ale to juz nie ma znaczenia. Dzieki Tobie odkrylam tez druga strone milosci, ktorej Ty jeszcze nie znasz, milosc do mnie samej, milosc do zycia, milosc do ludzi, i nawet jak Ciebie zabraknie w moim zyciu, to ta inna milosc we mnie pozostanie i wypelni miejsce po milosci do Ciebie. A milosc do Ciebie coraz mniej miejsca zajmuje w moim sercu.

Czy mam Ci o tym powiedziec? Nie, bo i po co? Widzisz to codziennie w moich oczach, pamietasz tak samo dobrze jak ja i sam sobie zadajesz pytanie, czy bylo warto. Jedynie Ty znasz odpowiedz na to pytanie. Ty sam zdecydowales o Twoim miejscu w moim zyciu, i skoro wystarcza Ci jedynie czesc mojej milosci, to ja bierz, ciesz sie nia i pielegnuj, bo sama nie wiem na ile jej starczy. Zawsze bede Cie kochac, pierwszy raz kiedy Cie zobaczylam, pierwszy pocalunek, pierwsza pieszczote, nawet ten trud, jaki ponosisz teraz, aby odkupic swoje winy. Ale juz wiem, ze bede Ciebie kochac, nawet jesli Ciebie nie bedzie w moim zyciu, bede kochac wspomnienia tych wszystkich najpiekniejszych rzeczy, ktore sprawily, ze jestem dzisiaj wlasnie Ta osoba, a pamiec o bolu zostawie gdzies daleko poza soba. Dzis juz wiem: moge byc szczesliwa nawet bez Ciebie.

5 Ostatnio edytowany przez dayzi (2011-04-04 18:46:11)

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Kobietki kochane dlaczego tak się biczujecie? Maltretujecie się pisaniem, myśleniem....o tym.
Śledzę Wasze wątki z uwagą i pojąć nie mogę dlaczego z taką skrupulatnością analizujecie swój ból i rozczarowanie. Przecież miłość nie boli...

Zamiast pisać do mężów, napiszcie do siebie równie szczerze. Efekt może Was zaskoczyć.

6

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

A mnie się to wydaje bardzo dobrym pomysłem. Te listy są takie głęboki i szczere. Pokazują w sposób aż nadto wyraźny jakie są uczucia bohaterek, których mama nadzieje, będzie więcej. To oczyszczające dla nich, wspierające, a także pomagające zdradzającym, którzy odbudowują swój związek, zrozumieć osoby skrzywdzone. Bez oceniana, rad... Przepraszam, ze się w ogóle wtrąciłam. Dobrze, aby nie było tu nic poza listami.

7 Ostatnio edytowany przez aga333 (2011-04-04 19:45:22)

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Ja do siebie moge napisac

Najdrozsza Zdradzona Zono

Bylas glupia i niwna przez prawie 20 lat. To, co bralas za prawde, bylo czysta manipulacja, a slyszalas to, co chcials uslyszec. Bylas jak glupia naiwna zabrdzo kochajaca, jak tysiace innych, sadzilas, ze im bardziej bedziesz sie starac, zaspakajac jego wyobrazenia o tobie, tym bardziej bedzie cie kochac. Nic glupszego nie moglo ci przyjsc do glowy. On stawial wymagania - ty dazylas z uporem maniaka do ich realizacji, tak zaciecie, ze nawet nie zauwazylas, ze jemu zalezy coraz mniej, a juz napewno nie zalezy mu na Tobie. Ciesz sie wiec teraz, bo mozesz ze spokojnym sumieniem spojrzec w lustro, w oczy osoby szczerej, otwartej, prostej, nieskomplikowanej, kochajacej, najbardziej kochajacej siebie sama, bo to Ty jestes najwazniejsza.
Nie zawiodlas, nie mataczylas, zawsze mials odwage przyznac sie do bledu i wziac na siebie konsekwencje. A on... szybko zapomnial ile dalas mu swojego czasu, wysilku i fizycznego i psychicznego, ile razy slanialas sie ze zmeczenia na nogach, bo trzeba bylo isc do pracy, potem do szkoly, potem jeszcze mezowi pomoc w warsztacie czy prze remoncie, w miedzyczasie cos ugotowac...na sprzatanie brakowalo czasu. Cholera, powinnas zlozyc zazalenie do Pana Boga, ze doba ma tylko 24 godziny.
Ale juz nie musisz sie przejmowac, juz nic nie musisz... Jestes wolna, poznalas swoja wartosc, jako czlowiek, jako zona, jako matka i naprawde nie musisz sie o nic obwiniac, bo to nie ty zawiodlas. Teraz mozesz juz robic tylko to, co chcesz. chcesz zeby byl obok ciebie, skakal - dobrze niech bedzie. Chcesz wyjsc, zamknac za soba drzwi -masz do tego prawo i nic cie nie powstrzyma, zmien numer, zapomnij... Po prostu zrob, co chcesz...dla siebie. I podziekuj swojemu 20 letniemu panu i wladcy, ze zwrocil Ci wolnosc, bo juz nie musisz scigac jego idealow, nie musisz byc lepsza i lepsza dla niego. Jedynie dla siebie - jesli tego chcesz. Teraz sie baw uczuciem, nie zrywaj sie na kazde zawolanie, ty tez zaslugujesz na szklanke goracej herbaty po pracy, albo zeby uslyszec: nie martw sie, zalatwie, ze wszystko bedzie dobrze. Jestes jedna, jedyna na tym swiecie, a on wreszcie niech zobaczy twoja wartosc.
A jesli w jego ciasnym, meskim mozdzku powstanie mysl, ze nie jestes warta zachodu, niech zniknie z twojego zycia, im szybciej, tym lepiej.
Uczyn kazdy nastepny dzien twoim, bo teraz przyszedl TWOJ CZAS

Sciskam cie mocno, zaj...sta zono, matko, KOBIETO

8

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Znalazłam wiersz:
"wyśnij mi się wreszcie
z moich myśli
I ją też zabierz
Odpłyńcie w tańcu niepamięci"

9

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Chciałabym cofnąć czas...zmienić bieg wydarzeń...
zmienić swoje życie...
a może tylko tę jedną chwilę zwątpienia..

Zdrada niszczy również osobę która zdradza...przynajmniej te osoby , które kochały...kochały..ale się pogubiły...
nie ,,napastujcie'' Mnie....ja nie chcę Nikogo usprawiedliwiać...
Ale uwierzcie zdrada- potrafi zniszczyć życie osobie która zdradza...

10

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Moze te doswiadczenia byly potrzebne i zdradzonemu i zdrajcy, aby odnalezc sens zycia, zrozumiec co w nim najwazniejsze i uzyskac szanse, aby jeszcze wszystko naprawic. Niekoniecznie mowie o odbudowie zwiazku, ale o odbudowie wartosci w samym sobie.

11

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

W moim zwiazku,chociaz nie moge sie pozbierac,ta zdrada troche otworzyla mi oczy.Bardzo kochalam meza,ale chyba tak troche leniwie.Zylismy szczesliwie tak obok siebie,a teraz widze,ze trzeba duzo dawac z siebie.

12

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Jak czytam aga333 twoje listy to mam wrażenie że sama je napisałam, rozumiem co czujesz bo czuje dokładnie to samo. Mimo, że u mnie minął rok wcale nie jest mi lepiej. W naszym przypadku czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bólu. Nawet nie wiem co napisać bo nic mądrego nie wymyślę. Stało się tak powiedział mój mąż. Czasu nie da się cofnąć. Nie da się zresetować pamięci. Jestem inna i wszystko dookoła jest inne. Muszę się do tego przyzwyczaić. Od roku na sen prochy. Wczoraj zabrakło zapominałam i noc przełaziłam.  Patrzę na siebie w lustrze i widzę, że jestem inna ładniejsza bardziej seksowna, kobieca ponętna. Ale jak spojrzę w głąb siebie nie ma nic pusto i brudno. Jestem jak gówno w złotym papierku. Czekam co przyniesie kolejny dzień. Pozdrawiam Cię serdeczie

13

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Do zony. Do mnie.
Witaj. Wiesz, ze Ciebie obwiniam także za to, co się stało? To kara za to, ze oszukiwalas. Nieważne czy w dobrej wierze. Kara za Twój fałsz i zaklamanie.
Udawalas silna samodzielna niezależna kobietę. Chciałas aby wszyscy myśleli, ze ty poradzisz sobie ze wszystkim. Polazywalas i okazywalas każdym gestem ze jesteś jak glaz jak Opoka i nic Cię nie ruszy. Oszukalas siebie. Oszukalas swojego
męża. On sądził, ze jetes tak pewna siebie, niezależna, ze nie poczujesz się zraniona i skrzywdzona gdy on przespi się z inna bo przecież to nic nie znaczyło.
Stała n piedestale na którym pozwolilas sama siebie postawić jako coś poza zwykłymi ludzkimi sprawami i problemami. Sprawilas ze był Ciebie pewien. Twojej siły i Twojej wiary w siebie.
Nie pokazalas jaka jesteś krucha i jak bardzo go potrzebujesz. Stworzylas związek dwóch silnych niezależnych osób imię pozwolilas sobie na okazanie mu, jak bardzo od niego i jego uczuc zalezysz. Bylas tak pewna jego uczuc. A on tak pewny swoich do Ciebie. Ze uznał ze reszta MOZE nic nie znaczyć.
Dlaczego nie potrafilas mu powiedzieć- potrzebuje Cię. Jestem słaba...
W konsekwencji jego świat tez się zawalił kiedy zobaczył jak wbił Cię w ziemie. Kiedy widzi, ze mimo ze upłynęło tyle czasu...kiedy widzi jaki wrak z Ciebie został.
Jesteś oszustka, która grała swoje role...

14

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

o: A wiem ze najważniejszy argument jest inny. Zdradzales mnie i miałeś romans BO CHCIALES..... a teraz już nie będziesz chciał, prawda????????????? Wiem ze  moje gadanie jest bez sensu. Wiem ze mój strach i moje obawy sa bez sensu. Żałuje ze czasu nie da Sie cofnąć i nie można zapomnieć. Wiem ze przeszłość pozostanie niezmienna. Wiem ze szukanie argumentów pytanie Cię ciagle czemu dlaczego jak to było jaka ona była co Sie stało... Nie ma sensu. Przeszłość już jest. Zdradziles mnie bo po prostu tego chciales...Ale teraz wierze w to, ze:
1 już nie zechcesz nigdy mnie zranic
2 będziesz mnie kochał
3 będziemy razem.  Nie na dobre i na złe. Tylko na dobre. Moje dobre i Twoje dobre.

Bo ja:
1 Cię kocham
2 chce Ciebie i chce z tobą być
3 akceptuje to ze czasu nie cofne
4 wierze w to, ze za to mamy wspólna przyszłość   Tylko nasza.
5 i nie będziemy siebie ranic. Ani ty mnie. Ani ja Ciebie. Bo wiem ze Cię ranie. Nie tylko gdy pisze takie rzeczy ale także wtedy gdy widzisz ze zle mi czasami samej ze sobą...

Bo zaslugujesz na szanse. Zawsze byłam o
Tym przekonana. Dałeś mi tyle miłości i sprawiles ze zawsze czułam Sie jedyna i wyjątkowa przy tobie. Wiec tez zrozum, ze poczułam Sie oszukana... I ciężko
Mi z tym.... Ale to nie zmienia faktu ze wiem ze mnie kochasz i wiem ze kocham Ciebie

15

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Tak dziewczyny, macie racje. Czas przyzwyczaja do bolu, ale w koncu bedziemy tak do niego przyzwyczajone, ze zaczniemy go ignorowac. A kiedy juz zignorujemy go calkowicie, odejdzie. A teraz musimy zadbac o to, by minal nam jak najprzyjemniej i zebysmy sie nie zestarzaly za bardzo. Jestescie zaje....ste babki  i jeszcze wiele pieknych chwil przed Wami, i przede mna tez.

Dzis wiec moge napisac list do mojego meza. Krotki

Kocany Mezu

Nie umiem nawet wypowiedziec, jak ogromnie jestem Ci wdzieczna, ze pozwoliles mi odnalezc sama siebie. Dzisiaj juz wiem, kim jestem, jaka jestem i czego chce i to Ty musisz to zaakceptowac.

Sciskam Cie mocno i zycze Ci powodzenia w ponownym poznawaniu Twojej zony, bo wiele, wiele moze Cie zaskoczyc i zdziwic.

Twoja Nowa Zona

16

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Czytam ten wątek od wielu dni, ale nigdy nie miałam odwagi tu czegokolwiek napisać, bo wszystkie słowa wydają mi się co najmniej nieodpowiednie.

Jednak dzisiaj minęła moja dobra passa. W moim otoczeniu nigdy nie było zdrad- ani w rodzinie, ani wśród przyjaciół, nawet wśród plotek ten temat się nie przewijał. Wydawało mi się, że środowisko w moim otoczeniu jest czyste jak łza. A jednak... dzisiaj przyszła do mnie koleżanka, i prosto z mostu oświadczyła, że jej chłopak, z którym jest ponad 6 lat, zdradził ją z koleżanką ze studiów. Podejrzewała coś, urządzała awantury, nie spała, płakała, on się zapierał. Kasował smsy, ale raz zapomniał... i mleko się rozlało.

I teraz, bardzo bym chciała usłyszeć kogoś z forumowych 'usprawiedliwiaczy zdrady'. Niech przyjdą i powiedzą, że to można usprawiedliwić, zrozumieć. Że można zrozumieć ten brak zasad, moralności, odwagi, empatii, miłości, ten szczyt egoizmu lub że wina leży po dwóch stronach! I że to można zrozumieć i usprawiedliwić! Bo ja nie mogę zrozumieć.

I szczerze mówiąc... wolę nie rozumieć.

17

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Nie można zrozumieć. I nie da się zapomnieć. Boli zawsze. Żatruwa. Psuje. Niszczy.

18

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

nie mówię o zdradzie tak często jak dawniej? nie pytam, dlaczego po raz setny...nie wbijam Ci nozyków i nie nakręcam się, kiedy widze jakis głupi film czy sytuację, która przypomina mi moją/naszą....??
ale chcę żebyś wiedział jedno - nie zapomniałam, nie jest mi łatwiej
czyje się słaba i przegrana
nie mam sił, żeby iśc do przodu
czuję, że stoję w miejscu
nic nie jest załatwione,
nic nie jest w porządku
nic nie będzie jak dawniej
cały czas cierpię i uczę się z tym żyć

Mówię ci to dlatego, żeby nie popełnić takiego blędu jak po stracie dziecka. kiedy ja chciałam Cie chronić przed moim bólem, żebys sie nie martwił i żebyś był ze mną szczęsliwy... a ty uznałeś, że jest w porzo i znalazłes sobie rozrywki na boku.

NIE JEST W PORZO. każda chwila jest sprawdzianem naszych uczuć i twojej troski o mnie.. której wymagam w pełnym zakresie i stuprocentach. I nie obchodzi mnie, czy to z mojej strony egoizm... Musze mieć pewność, że 100% twojej uwagi jest skupionych na mnie. Musze mieć taką pewność - bo masz do odrobienia conajmniej 9 miesięcy naszego życia, w których:
ZASZŁAM W CIĄŻE
STRACIŁAM DZIECKO
kiedy miałes NASZE ŻYCIE GŁĘBOKO W DUPIE.

i przy całej tragedii, jaką była twoja zdrada, kiedy o niej się dowiedziałam - dochodzi jeszcze zdrada naszego nienarodzonego dziecka i marzeń.

19 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-04-13 15:49:39)

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Wiesz? czasami, jak zaczynasz się tłumaczyć, przekonywać, że to nic nie znaczyło i takie tam gadki... mam ochotę zadać ci pytanie:
czy potrafisz się oderwać od tej sytuacji w kontekście tego, co spotkało mnie i ciebie i pomyslec, że opowiadam ci o koleżancę, którą zdradzał mąż.. a potem ona zaszła w ciąże a on dalej ją zdradzał... a potem ona straciła dziecko a on dalej ją zdradzał... i przestał dopiero wtedy, gdy ona sie o tym dowiedziała i postawiła ultimatum...
to co byś JEJ PORADZIŁ??????

20

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Zdradzajacy mężu. To chyba ostatni list do Ciebie.  List od zdradzonej.
Bo już nie ma Ciebie i mnie. Nie ma wspólnej przeszłości a twoja zdrada była pogrzebaniem naszej miłości. To już ostatni list do ciebie. Bo już nie chce Cię znać. Pisać do Ciebie. Rozmawiać i tłumaczyć swoje uczucia i słuchać Twoich. Nie zamierzam wracać do przeszłości.
Zostawiam za sobą to co złe ale tez to co dobre. Nie istnieje mój stary mąż z którym przeżyłam 20 lat razem. Nie istnieje moja wielka pierwsza miłość i wiara w nią.
Dzisiaj przez zdradę i krzywdę stales Sie dla mnie zupełnie innym człowiekiem. Muszę uczyć Sie Ciebie. Rozumieć. Poznawać.
Dzisiaj przez zdradę i krzywdę ja stalam Sie zupełnie innym człowiekiem. Nie gorszym. Nie msdrzejszym. Nie silniejszym. Innym. Inaczej reaguje na różne sytuacje inaczej określam swoje potrzeby. Inaczej stawiam sobie wyzwania.
Jeszcze nie wierze w przyszłość. Dzisiaj testuje nowa teraźniejszoścz nowym tobą u boku. Czy Cię pokocham? Czy będę chciała z tobą Sie starzec? Czy zaufam ci na tyle aby pozwolić ci trwać przy mnie na dobre i na złe?
Nie wiem. Tego nie wiem.
Wiem ze będę czerpać z tego co daje mi los i uważnie przyglądać Sie temu czy tego własnie chce.
A wiec żegnaj. Moja miłości. Moje serce. Żegnaj człowieku który byłeś mi ostoja i nadzieja. Z która chciałam mieć dzieci i za która poszlabym na koniec swiata. Żegnaj człowieku który tak bardzo byłeś częścią mnie samej ze teraz jestem cała w bliznach.
ZegnAj nauczycielu. Który nauczyles mnie jak brutalny i nie sprawiedliwy może być Swiat. Który nauczyles mnie oglądać Sie za siebie bo cios może paść z każdej strony.
Żegnam Twoje oczy i porozumienie które sobie przekszywalismy tylko spojrzeniem. Żegnaj Twoje serce i podobne odczuwanie które nas łączyło.
Żegnaj kochanie. Odszedles ode mnie. A teraz ja odchodze od Ciebie. Nie ma nas.

Witaj nowy mężu. Witaj człowieku po przejściach który wiazesz Sie z kobieta po
przejściach. I na tobie i na mnie odcisnely swoje piętno. Czy te doświadczenia pozwolą ci zachować rozsądek w tym nowym związku i nie zniszczyć go tak jak zniszczyles tamten??
Czy moje cierpienie i ból pozwolą mi zaufać na tyle abym zgodziła Sie żebyś był blisko mnie? Abym pozwoliła ci na bycie przy mnie na dobre i na złe? Czy ci zaufam na tyle żeby czasami poczuc Sie słaba i bezradns wiedząc, ze jest ktoś na kogo mogę
liczyć?
Witaj nowy. Nazywam sie... Olinderka. A ty?

21 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-07-06 07:27:41)

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

List do zdradzonej.
List do kobiety która w jednym momencie stracilA fundamenty i wiarę w Swiat który ja otaczał. Która nie ufa samej sobie i swoim osadom bo pewnych rzeczy nie była pewna a one nie były prawda. Która nie wierzy w uczucia uczciwość i prawosc. Która nie ma zaufania do przyszłości.
Która ma rany z których wciąż saczy się krew. Która wyrzuca sobie ze zamiast krzyczeć lamentowac i drzec szaty próbowała racjonalizowac i chronić.
List do zdradzonej.
Posłuchaj: jeśli nie mam w sobie wiary nadziei i miłości.... To co ma budować mój kolejny dzień? ????

22

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Wciaz sa chwile, kiedy moje serce wyje z bolu, a wszystko przypomina sie tak, jakby to wlasnie sie zdarzylo. Jakby wciagala mnie jakas wielka odchlan. Ale sa tez chwile, kiedy moj maz ze lzami w oczach mowi, ze nigdy sobie nie wybaczy, jak bardzo mnie skrzywdzil. Kiedy widze, jak bardzo sie zmienil, zadaje sobie pytanie, czy jest to prawdziwe czy tylko udaje. Ale jak dlugo mozna udawac? Moze czas pokonac swoj bol, zal, zlosc, nienawisc, bezsilnosc? Olinderko,  Co Ciebie trzyma przy mezu? Zastanawialas sie, co bys czula, gdyby cos mu sie stalo, teraz. Np gdyby zginal w wypadku, gdyby jutro mial wstac dzien bez niego i bez nadziei na to, ze jeszcze kiedys pojawi sie w Twoim zyciu? Czy naprawde chcialabys takiego zycia? Myslisz, ze siadomosc, ze odszedl na zawsze przynioslaby Ci ulge?

23

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Aga. Ja rozumiem ciebie i jestem bliska takim kieunkom w których ty podazasz. Ale rozumiem tez tsrsntele ze kiedy powiedziała koniec- poczuła ulgę... Bo strach ze się nie uda się skończył. A ja ten strach ciagle czuje...

24

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Olinderko - ten strach zostal dany nam, wszystkim zdradzonym i przy nowym partnerze nie zniknie. Nowy partner oznacza tylko nowa inwigilacje, ogladanie nowego robaka pod mikroskopem. Ale ten strach mozna oswoic i zmienic w sile, ktora bedzie nas mobilizowac nie tylko do dbania o partnera i zwiazek,ale przede wszystkim o siebie, zeby wiecej nie ulec iluzjom, nie dac sie zranic, kochac zdrowo. To, co nas spotkalo juz zawsze bedzie miec przelozenie na nasze zcie, na nasze oceny innych ludzi i sytuacji. Tylko od nas samych zalezy, jak wykorzystamy te nauke. Ja tez sie boje, ze za kilka lat odkryje kolejna, jeszcze gorsza twarz mojego meza.... Jest to mozliwe. A jest tez mozliwe, ze moj maz dostal takiego kopa, ze przeszedl totalna metamorfoze. A nowy partner? Jak gwarancja na jego dobre intencje? Moze to jeszcze gorszy typ od poprzedniego. Zeby to ocenic, trzeba czasu. W obu przypadkach. I zadnej gwarancji, ze to nie bedzie stracony czas. Chyba najwazniejsze, aby zyc tak, aby nie miec sobie nic do zarzucenia, aby nie musiec sie wstydzic swoich postepkow.

25

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Tęsknię do ciebie. Tęsknię tak bardzo ze ta tęsknota zabija mnie po kawałku. Tęsknię to ciepła i pewności. Tęsknię do tego co czułam gdy patrzyłam na ciebie i gdy cie przutulalam. Tęsknię za moim przekonaniem i potrzeba by oddać za ciebie życie. Tęsknię za moim poczuciem ze jestem częścią ciebie. Brakuje mi poczucia umiejscowienia w jakimś uczuciu relacji pewności.
Tęsknię za tobą mój kochany. Za tym ze gdy patrzyłam na ciebie to czułam jak wali mi serce i czułam ze jesteśmy dla siebie.
Mam codzienność. Mam towarZystwo. Mam ciebie na codzień.
Nie mam miłości.
Mam codzienne sprawy mam smutki mam radości
Nie mam miłości.
Codziennie mój kokon jest coraz większy grubszy jestem coraz bardziej skupiona na sobie.
I coraz bardziej sama i samotna.
Nie mam miłości.
Jestem taka zagubiona.

26

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Przygniata mnie twoje zachowanie,to,ze chcialbys juz uciec od tego co zrobiles.
Tak duzo mowisz o sobie...ze pracujesz nad soba,ze juz wiesz ze dziecinstwo mialo na ciebie zly wplyw,ze jeses DDA,ze masz problem z pornografia,czatami,sms...fantazjami.Ale teraz juz wszystko wiesz i juz bedzie dobrze...

Ile razy juz tak mowiles?
Dlaczego to zrobiles? Czego szukales? Czego ci nie dalam?-mowisz,ze tak naprawde nie wiesz...Ty nie wiesz-a co ja mam wobec tego myslec?
Wiem jedno-zdradzales,oszukiwales,obrzydliwie klamales,kombinowales,manipulowales,fantazjowales,rozplywales sie w fantazjach i tym jak to bedzie...a kiedy cie przylapywalam...stawalam sie twoim wrogiem i biles we mnie mocnymi slowami...-zdradzales bo chciales.
Pewnie ze tylko raz fizycznie-jesli to prawda.
Pewnie ze tylko pisales...szukales...
Ale wiesz co ja wiem napewno?-to,ze gdybym cie nie przylapala,nie przeszkodzila,tych zdrad byloby ful...
I nie interesuje mnie twoje tlumaczenie,ze nie,ze to nie tak jak mysle.Zdrada jest dla mnie wszystko co robiles poza moimi plecami.
Boli mnie jak cholera.Boje sie z toba zycia.Jak to bedzie?Czy warto az tak zaryzykowac swoje zycie?Czy juz zawsze bede myslec o tym,ze wolales inne ode mnie?Ze nie jestem zbyt dobra zebym ci wystarczyla?

Zdradzales bo chciales.Wiedzales czym to grozi i to tylko dodawalo piepszyk do sytuacji,stawala sie pikantnym fakt ze moge sie dowiedziec.

Czy wiesz jak mnie to niszczy?
Czy dociera do ciebie fakt ze wiekszosc moich depresji zawdzieczam tobie?
Ze zapilam przez ciebie?
Czy to dla ciebie cos znaczy?

Wiem,ze nie bylam jedyna dla ciebie.
Nie dosc dobra zebym mogla ci wystarczyc.
Nie dosc seksowna,madra,dowcipna...

Jestem smutna kobieta,zadko sie smieje...czesto nie mam sily zyc...Wiesz dlaczego tak jest?

Nie jestem szczesliwa.Jestem obolala.Boje sie podjac decyzje co dalej...Czuje sie z tym wszystkim pozostawiona sama sobie.
A ty tylko mowisz,piszesz...i nic z tego nie wynika.
Wszystko co dzieje sie miedzy nami jest palcem po wodzie pisane jest...
Nic nie wiem...

Dlaczego musze znowu zadawac sobie pytanie co dalej,przez caly nasz zwiazek???????????????

Czuje sie stara,nieciekawa i brzydka i zawdzieczam to tobie.
Moja kobiecosc legla w gruzach,a tobie nie podobaja sie moje pizamy....Boze jaka ja jestem glupia....
Piszac trzese sie cala...a co ty robisz? Myslisz o nas tyle co ja?

Nie wiem co bedzie dalej.Jedno czego jestem pewna i moge cie zapewnic to to,ze bede szukac siebie i bardzo o siebie dbac-psychicznie,wiec na zmiane pizamy nie licz.
Chce siebie kochac i dokonywac wyborow poprzez pryzmat milosci wlasnej.

I na koniec wyprzedze twoje pytanie-to co nie bedziemy razem?

Nie wiem...
Sprobujmy,ale niczego ci nie obiecuje...moze jedno,ale napewno-
NIGDY WIECEJ JUZ MNIE NIE SKRZYWDZISZ,BO JA NA TO NIE
POZWOLE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

27

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

.DO KOCHANKI

Minęło tak dużo czasu, że dopiero teraz mogę napisać spokojnie do Ciebie. Bo pomyślałam sobie, że ja się bardzo dużo nauczyłam dzięki ? naszemu wspólnemu- doświadczeniu. Mam nadzieję, że Ty też. Mam nadzieję, że teraz masz zasady i się ich trzymasz. Czego ci szczerze życzę. I innym kobietom - takim jak ja.

Oczywiście to nie jest tak, że Ciebie obwiniam sytuacją, która się wydarzyła. Tak nie jest. Ale zawsze miałam dobre zdanie o mądrych kobietach, które są solidarne i wartościowe. I nie chciałabym tego zdania zmienić. Więc wolę zakładać, że raz popełniamy bledy i ty tez go popełniłaś i więcej tego nie zrobisz. Że jesteś mądrzejsza i teraz wyżej się cenisz. Że mogę dalej ufać, że kobiety myślą inaczej. Że myślą, uczą się i szanują.

Chciałam do Ciebie napisać. Żebyś wiedziała, że wiem, że na pewno nie zasługujesz na całą złość, żal i złe opinie, które myślałam na twój temat. Że pewnie w tym wszystkim tez jesteś ofiarą- samotności, ufności, naiwności. (chociaż możliwe, że dla ciebie to tylko była zabawa nic nie znacząca, a to by zmieniało postać rzeczy). Chciałam napisać, że ja Ciebie nie obwiniam, ale Ty siebie pewnie tak, bo pewnie ciężko spojrzeć  na siebie z zadowoleniem i satysfakcją, gdy ma się poczucie, że się wdało w takie relacje z facetem, którego zona spodziewa się dziecka, a potem to dziecko traci. Wyobrażasz sobie, czym dla mnie było to, że po żałobie po stracie dziecka dowiedziałam się, że jedyny człowiek, któremu ufałam i który ze mną w tym trwał rozmienił się na drobne?
Nikomu nie życzę tego co przeszłam, tego o co walczyłam i walczę do dzisiaj. O prawo do własnej godności i pozytywnej samooceny, uczenie się od nowa zaufania i nadziei.

Pewnie tez się czegoś nauczyłaś ? np. że niezależnie od tego, jak bardzo wierzysz w miłość, zaufanie i bycie razem ? facet, z którym teraz jesteś może na jakimś służbowym wyjeździe poflirtować z koleżanką i niewiadomo kiedy okaże się, że nie byłaś w jego życiu tak ważna, żeby nie zabawić się na boku i nie emocjonować ememesami koleżanki w jedwabnej zielonej koszulce.
Że nie warto być tą trzecią, bo potem zadzwoni i powie ? popełniłem błąd kocham żonę ? niezależnie od tego, dlaczego ty w tym układzie tkwiłaś i jakie nadzieje, marzenia i uczucia miałaś.

Chciałam napisać do Ciebie. Żeby powiedzieć, że w swoich myślach ?rozliczyłam? się z Tobą. Nie żyłaś przez te lata tylko swoim życiem- byłaś tez częścią mojego, bo takie decyzje podjęłaś i tak a nie inaczej postępowałaś. Codziennie rano budziłam się z myślą : ?Zdradził mnie??

Czy ty  chciałabyś tego dla siebie?

Więc chcę powiedzieć, że wyrzucam Cię z mojego życia. Mój mąż zrobił to dużo wcześniej, a ja potrzebowałam znacznie więcej czasu, żeby Cię skreślić. Żeby wyrzucić z mojego życia i nie przywiązywać wagi do twojego.  Żeby przestać Ci źle życzyć. Moje ulubione życzenie brzmiało: nie życzę Ci, żeby spotkało Cię to co mnie? bo ja przez kilkanaście lat czułam się bezgranicznie kochana i ufałam, a to wielka wartość. Życzę Ci, żebyś zawsze była tą trzecią ? na krótki czas ? z hasłem na końcu ? popełniłem błąd?
A teraz sobie myślę, co mnie obchodzisz ty i twoje Zycie? Twoje szczęście lub nieszczęście nie zmieni tego co ja myślę i co czuję. Twoje decyzje, które popełniasz teraz, nie wpłyną na moje poczucie szczęścia lub nieszczęścia i wszystkie demony, z którymi musiałam  się zmierzyć. Twoje uczucia i moje uczucia to dwa odrębne światy. Dzisiaj nie jesteś mi już do niczego potrzebna. Nawet do tego, żebym brała Cię pod uwagę oceniając zachowanie mojego męża. Usprawiedliwiana go? Już dawno wyszłam z myślenia, że gdyby nie ty?. Teraz wiem, że zdradził, bo chciał. Podjął taką decyzję ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Uwierz, że nie chciałabyś być na moim miejscu. Ale wtedy dla ciebie nie istniałam?

I chciałam, tylko jeden raz, do Ciebie napisać. Żeby zachować odrobinę nadziei i ufności w ten świat i naszą ludzką mądrość ?że może moje doświadczenia pozwolą Ci zrozumieć, że każda nasza decyzja i każde postępowanie mogą ranić innych.  Czy to, że mnie nie znasz, powoduje, że zasłużyłam na to, aby zupełnie nie liczyć się z moim cierpieniem i uczuciami? Dlatego chciałam napisać Ci chociaż tyle. Bo gdybyś jednak nie wiedziała, że również twoje działanie spowodowało wielki ból, cierpienie, żal, samotność i udrękę, to dobrze, żebyś o tym wiedziała.

Żebyś mogła tę wiedzę wykorzystać- nie dla mnie, bo ja już na niej nie skorzystam. Ale dla Ciebie, bo ty jeszcze możesz to zmienić. I postarać się żyć tak, żeby mieć poczucie, że własnymi działaniami nikogo świadomie nie ranisz, bo jedyne, czego możemy być pewni to tego JAK my żyjemy.. a nie inni wokół nas.

Nie oczekuję odpowiedzi na tego maila. Ale czuję ulgę, że do Ciebie napisałam. Bo w ten sposób zamykam pewną sprawę. I w ten sposób nie jestem dla ciebie nic nie znaczącą, anonimową, byle jaką, głupią kobietą, która Ciebie nic nie obchodzi.
W ten sposób wiesz, co czuję i czułam i mam nadzieję, że wykorzystasz tę wiedze dla siebie.
Już nie dla mnie.
Ja z konsekwencjami zdrady będę musiała żyć.
Ale ty masz jeszcze wybór ? w swoich własnym decyzjach.

28

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

AND_ALUZJA

Jedyne co mogę zrobic...to przeprosic Cie wielka kobieto przez duże W.
Odniosę się do Twojego listu osobiście,bo czuje taką potrzebe,Potrzebe wybaczenia i zrozumienia.chociaż w tym przypadku nie jestem Tobie osobiście nic winna.może to co napisze pozwoli Tobie zrozumiec mechanizm zaślepienia.głupoty,egoizmu z mojej i nie tylko strony.
Jestesmy tylko ludzmi a może az ludzmi i to powinno nas zobowiązac do ludzkich odruchow.Jednak czasami nadchodzi taki moment w naszym życiu,ze myslimy tylko o sobie.Tu dziala samotnośc i potrzeba bycia z kims bliskim.nie jest takie istotne kto to będzie w tym momencie.Wazne żeby byl ktoś kto zrozumie,pocieszy,wesprze.Szukamy tego co się szcześciem zowie,tej jedynej milości ktora jest nasza ucieczką ,przystania,nadzieją.Gdy juz coś takiego odnajdziemy,trzymamy się jak glodna malpa banana nie zważając na nic.Licze się wtedy Ja i moje potrzeby.
Nigdy nie myslalam o tobie że jestes glupią nic nie warta kobietą.Wręcz przeciwnie ,uważalam cie za mądrą wartosciową kobiete,co czynilo z ciebie rywalke dla mnie.A to jednocześnie mobilizowalo żeby bardziej się starać.Uderzyc w czuly punkt,trafić na tę chwilę slabości.byc lepszą od Ciebie.Wykorzystac swoje atuty.Bo przecież o to chodzilo.Skupic się na odbiciu ci faceta Twojego życia.Dla czego mialas być lepsza ode mnie,w czym niby mialas byc lepsza?To bylo swego rodzaju wyzwanie.Co innego zdobyć faceta wolnego a co innego nalężącego do innej kobiety.Ty już przezylas z nim jakies x lat,masz z nim dzieci,wiec może teraz pora na mnie...nie patrzylam na to w tych kategoriach że niszcze wasze malżeństwo kosztem swojego szcześcia.Co mnie to obchodzilo w tamtej chwili!a twoj mąż...no coż...też mial prawo pożyć trochę inaczej,zaszalec.Znalazł u mnie to czego szukal u Ciebie.Może w wasze zycie wkradla się rutyna,może przestaliscie dbac,pielęgnowac wasz zwiazek.To byla wasza sprawa,wasz bląd,a mnie nic do tego.Dostalam na to przyzwolenie twojego męża!i to dawalo mi poczucie zadowolenia i spokoju.Jednak do pewnego momentu...gdy przejżalam na oczy...tak...bo wcześniej o dziwo,tego nie wiedzialam!
Zauwazylam że Ty jestes taką samą kobieta jak ja,że pragniesz szcześcia,spokoju,milości i ojca dla swoich dzieci.Tego co ci się w zyciu należy,bo to Ty stworzylaś ten związek,te rodzine ktora była dla ciebie opoką.a teraz jestes zwiedziona,nieszcześliwa.Pomyslalam jak bardzo musisz cierpieć przez swojego meża.A mąż też wie że popełnil bląd,pewnie największy w swoim zyciuNie może spojrzec ci w oczy bez wyrzutu sumienia.Czy mnie kocha?Pewnie nie.Kocha ciebie,ale zagubiliście się gdzies po drodze.Oboje.Bo to nie jest tylko jego wina że doszlo do takiej sytuacji.Dla tego daj mu druga szanse.Podaj reke.Pokochaj go na nowo a może być jeszcze lepiej niz dotychczas...

Wybacz mnie,sobie,mężowi...

29

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Dziękuje kasandro.

30

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Ja nigdy nie wybacze zdrady......nawet nie chce o tym myslec,jak bym sie dowiedziala ze moj facet mnie zdradza....

31

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Marteczka. Jak każda z nas. Jak każda kobieta i każdy mężczyzna. Myślisz ze ktokolwiek zakłada ze zostanie zdrwdzony i bedzie starał się wybaczyć?? Wiesz na czym polega problem? Ze zdrada to nie jest coś co dotyczy twojego męża. Dotyczy tez ciebie. Upokarza cie rani niszczy twoja wiarę nadzieje miłość ufnosc. Zeby dalej żyć musisz pókochac sama siebie od nowa. Wybaczyć sobie ze zostalas zdradzona. Wybaczyć sobie ze ktoś cie tak potraktował. Uznać ze jesteś coś warta i masz prawo do uczciwości miłości. Masz prawo dać szanse zdrajcy. Masz prawo odejść. Masz prawo byc sobą i samodzielnie podejmować decyzje. Masz prawo się kochać cenić i szanować. Masz obowiązek uznać ze zdrada nie dotknęła ciebie. Bo inaczej się nie podniesiesiesz...

32

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Marzę o miłości. Takiej jakiej już nigdy czuć nie będę. Miłości ufnej i pewnej. Intymnej. Miłości w której byłeś częścią mnie. Tak pewną jak moja własna dłoń czy moje oczy.. Dzisiaj jesteś mi obcy. Dzisiaj ja jestem sama a ty obok. Dzisiaj nie jesteś już częścią mnie. Rana, która została gdy mnie zostawiles i odsZedles ode mnie powoli się zabliznia. Blizna jest duża i martwa. Tu już nic nowego nie powstanie. Tu już żadnej nowej części mnie nie będzie.... Wiem gdzie się kończę i zaczynam. Jestem autonomiczna i samotna. I tak już zostanie. Ręka utraconą nie odrasta. Trzeba nauczyć się bez niej żyć. Potrzebne są protezy. Dzisiaj ty jesteś dla mnie protezą. Ciałem obcym które mi służy w określony sposób. Ale ani ja nie jestem jednym z tobą ani tobie nie pozwolę stać się częścią mnie. Jesteś mi obcy. Potrzebny wygodny efektywny- ale obcy.

33

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Po zdradzie....
.... jest najpierw silna euforia.,że zwiążek się nie rozpadł..,że bedzie ratowanie, naprawianie, klejenie..ta euforia mija bardzo szybko...... a potem?
już nic nie jest takie jakie było
każdy dzień jest znakiem zapytania; gdzie jedzie a jesli tam gdzie mówił to czy napewno? gdzie dzwonił? dlaczego jest zamyslony, smutny..co go tak nagle rozbawiło..? czy ładnie wyglądam? czy wystarczająco ładnie wyglądam? co powinnam zrobić? czego nie robić.? a może jestem nudna? na pewno jestem nudna.. powinnam więćej, lepiej, mądrzej... co będzie gdy sie pokłocimy??? rozczaruje go? zmieni zdanie o mnie? napisze do niej sms? numer pewnie ma wyryty w pamięci... a moze pojedzie..? strach,że cos przeocze, nie zauważe, coś wyniknie za moimi placami.. mimo, że my podobno ratujemy, sklejamy, naprawiamy..ale przeciez może mnie nie poinformować,że pakt zerwany!!!! przeciez umie kłamać, kręcić, wprowadzac mnie w błąd.... i tak w kółko.. każdego dnia, każdego wieczora, każdej nocy...... z przerwą na niespokojny sen...... tyle robi spustoszenia kłamstwo ... i zdrada...

Moja zdrada wynikła na wiosnę.. było tak sślicznie, wszytsko budziło sie do życia a ja umierałam.. do dziś ta pora roku.. budzi we mnie tą traume............

34

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Malwina69

Nie bardzo wiem o jakiej euforii piszesz po zdradzie? A dalsza część postu mnie przeraża.... Nie odbudujesz związku myśląc w ten sposób. To jest chore... Myślę, że problem tkwi w Tobie. czy Ty masz silę to naprawiać? Więcej wiary w siebie!!! Nigdy nie masz gwarancji, że będzie tak jak chcesz. Naprawdę przeraża mnie to co piszesz.

Malwina69 napisał/a:

Po zdradzie....
.... jest najpierw silna euforia.,że zwiążek się nie rozpadł..,że bedzie ratowanie, naprawianie, klejenie..ta euforia mija bardzo szybko...... a potem?
już nic nie jest takie jakie było
każdy dzień jest znakiem zapytania; gdzie jedzie a jesli tam gdzie mówił to czy napewno? gdzie dzwonił? dlaczego jest zamyslony, smutny..co go tak nagle rozbawiło..? czy ładnie wyglądam? czy wystarczająco ładnie wyglądam? co powinnam zrobić? czego nie robić.? a może jestem nudna? na pewno jestem nudna.. powinnam więćej, lepiej, mądrzej... co będzie gdy sie pokłocimy??? rozczaruje go? zmieni zdanie o mnie? napisze do niej sms? numer pewnie ma wyryty w pamięci... a moze pojedzie..? strach,że cos przeocze, nie zauważe, coś wyniknie za moimi placami.. mimo, że my podobno ratujemy, sklejamy, naprawiamy..ale przeciez może mnie nie poinformować,że pakt zerwany!!!! przeciez umie kłamać, kręcić, wprowadzac mnie w błąd.... i tak w kółko.. każdego dnia, każdego wieczora, każdej nocy...... z przerwą na niespokojny sen...... tyle robi spustoszenia kłamstwo ... i zdrada...

Moja zdrada wynikła na wiosnę.. było tak sślicznie, wszytsko budziło sie do życia a ja umierałam.. do dziś ta pora roku.. budzi we mnie tą traume............

35

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

To było 12 lat temu... mam to za soba.. opisałam moje odczucia gdy to wszystko wynikło.. euforia?  jest coś w rodzaju " dobregO' uczucia bo JEDNAK nie rozpadła sie rodzina.. ja widze jego żal, daje mu szanse.. a On robi co może żebym w to wierzyła.. to jest odczucie ze wspólnymi siłami nie dopuścilismy do rozpadu rodziny, związku... a potem przychodzi mimo wszytsko to co opisałam.. nie mówiłam tego na głos.. to było we mnie, każdego dnia....

36

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Uwazam ze zwiazki po zdradzie nie mozna odbudowac takim prawdziwym ,jakim byl
Dla mnie nie da sie odbudowac pierwotnej milosci ,zaufania ,ktore towarzyszylo malzenstwu w lepszych czy gorszych chwilach zycia wspolnego.
Zdrada to nic innego jak fascynacja sexualna,bo ktos tak naprawde nie dorusl do roli czlowieka swiadomego,ojca ,matki ,zony ,meza ,przyjaciela dla mnie przedewszystkim przyjaciela

37

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

oczywiście, że masz rację PATI.
pamiętasz taki film- to właśnie miłość? tam się zona dowiaduje, że mąz kupił złote serduszko innej kobiecie. Mówi do niego, czy ma się zastanawiać, czy chodziło o seks? a może o miłość?/
a potem pyta go.. co ona ma zrobić? czy ma zostać? wiedząc, że już zawsze będzie.. "CIUT GORZEJ"??
i tak włąsnie jest i będzie - ciut gorzej

38

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

End_aluzja, czytam Twoje przejmujące posty z bólem w sercu.
Kilka razy próbowałam coś napisać, ale kasowałam to. Co może mieć do powiedzenia ktoś, komu nie zawalił się świat w taki sposób.
Jestem kobietą, która trzyma się ziemi. Znam życie i sporo widziałam, sporo doświadczyłam. Mam za sobą jedno małżeństwo, które rozpadło sie z powodu patologicznej zazdrości i .....zdrad męża. To było bardzo dawno, trwało krótko i raz na zawsze wyleczyło mnie z naiwności i romantyzmu. Byłam bardzo młoda, zaczęłam od poczatku, ale to czego nauczyłam się WTEDY zostało we mnie. Ta świadomość ułomności ludzkiej natury. Ileż ja widziałam romansików wokół siebie, w pracy, wśród znajomych.....
Myślałam, mój mąż jest mężczyzną, tez ma ułomności jak każdy. Wybraliśmy się nawzajem, by iść razem przez życie, ale tego czy zawsze bedzie potrafił oprzeć się pokusie, wcale nie byłam pewna. Miałam tylko NADZIEJĘ, ze tak będzie, żadnej PEWNOSCI. Nie sprawdzałam, nie szukałam, nie dlatego, że byłam przekonana o wyjątkowości mojego męża w tych sprawach, ale dlatego, że dopuszczałam taką możliwość, że gdzieś może się potknąć, choć tego nie zakłada. Zawsze wiedziałam, że jestem najważniejsza, kochana, miałam na to dowody każdego dnia. Ale nie miałam juz od młodych lat złudzeń co do natury mężczyzn, ich poligamiczności. I tego, że dla mężczyzny seks to nie miłość, że te dwie sprawy potrafią rozdzielać.
Nie chciałam wiedzieć o potknięciach, bo nie chciałam przeżywać tego co Ty, a wiedziałam, że tak by było. Niechybnie straciłabym szacunek do męża, wiedząc, że stracił kontrolę. A nie szanując go, nie mogłabym z nim żyć.
To strasznie trudne i pokrętne, prawda? Jak mozna żyć z kimś szczęśliwie, z góry godząc się na ewentualną i bardzo prawdopodobną zdradę.
Mój mąż ma zasady. Ma je w pracy, w domu, w towarzystwie, w stosunku do ludzi chorych i starych, do dzieci, w stosunku do zwierząt, środowiska itd. Żadnego relatywizmu, że mówi jedno, a robi drugie. Dlatego zawsze miałam nadzieję (nie pewność), że potrafi kontrolować własną seksualność. Ale dopuszczam błędy, wiem, ze nawet pomnikowe postacie je popełniają. Bo człowiek, nawet najwspanialszy, jest jednak ułomny. Więc choć ROZUMIEM, to nie chcę wiedzieć!
W życiu kazdego człowieka są jakieś tajemnice, coś czego się wstydzi, jakieś czyny czy myśli, z których nie jest dumny. Niech one pozostaną w cieniu, tam jest ich miejsce. Nie szukałam i nie szukam potwierdzenia ich istnienia u mojego męża. Ja po prostu WIEM, że tak jest.
Przeżyliśmy ze sobą 34 lata. To szmat czasu. Nasze małżeństwo wypełniał szacunek do siebie nawzajem, do naszej odrębności. Zrozumienie tego, że jesteśmy razem, ale też oddzielni, że mamy też światy niedostępne dla tego drugiego. Nie żyliśmy przyklejeni do siebie, a to sprawiało, że byliśmy i nadal jesteśmy siebie ciekawi.

Jakiś czas temu rozmawialiśmy z mężem o rozstaniu pewnej, zaprzyjaźnionej z nami pary. Była tam głupia zdrada, zawiedzione zaufanie....
Zapytał mnie, czy WIERZĘ, że mnie nigdy nie zdradził. WIERZĘ.

U nas nie wydarzyło się nic, co by tą wiarą mogło zachwiać.

Nie jestem naiwna, wiem jak wielu mężczyzn zdradza. To paskudne, ale tak jest.
Oburzam się, że robią to tak bezmyślnie, bezwstydnie. Że pozwalają na to, żeby głupi incydent z byle dupą, która nic dla nich nie znaczy, rozwalił im życie, zniszczył dobre małżeństwo, skrzywdził kobietę, z którą jest od wielu lat, poranił wszystkich naokoło.
Ten nasz dobry kolega rozpacza teraz i rwie resztki włosów z łysej głowy. Błaga jeszczeżonę o wybaczenie. Ona mu nie wybaczy. Nie wybaczy, bo zrobił to z przydrożną dziwką i nie zadbał nawet o to by usunąć ślady. Jego żona poczuła się jak ta dziwka, niegodna szacunku, skoro jej jeszczemąż nawet przez moment nie pomyslał o jej uczuciach. Zostawił w aucie zużytą prezerwatywę i zapytany wyśpiewał wszystko jak na spowiedzi, ze szczegółami. Bo miał poczucie winy, tak twierdził i zwalił na jej plecy cały ciężar. Jego żona pyta, kim ja jestem skoro możesz z dziwką z lasu, byle jak i byle gdzie? Ona przestała go szanować, bo zza fasady biznesmena w okularach ze złotą oprawką i eleganckim garniturze, konesera francuskich win, wylazło oblicze niewybrednego, obleśnego, podstarzałego amatora płatnych numerków. Ciemna strona wylazła na swiatło dzienne. I taki jest koniec tego małżeństwa. Z eleganckiego życia został wstręt i pogarda. Miał być tylko numerek, a wyszła z tego bomba atomowa.

I to jest chyba najgorsze co może spotkać kochającą żonę. To rozczarowanie, że ON nie jest taki jaki się wydawał być. Że wcale nie ma wysublimowanego gustu. I w tym wszystkim żal do siebie samej, że się stworzyło piękną bajkę o NIM i o sobie samej, a teraz te dekoracje runęły. I wśród ruin stoi zwykły, ułomny facecik, który dał się ponieść chuci.

Trzymaj się End_aluzja. Już nie będzie tak jak kiedyś, będzie inaczej, ciut gorzej, jak piszesz, ale to wciąż życie. Kto wie co przyniesie.

39

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

dziekuje MARENA. w twoich słowach odnalazłam siebie, swoje poglądy, swoje przemyślenia. tak i ja zawsze sądziłam. Że mój mąz pomysli o mnie.
i najbardziej boli, że nie pomyslał. gdyby to był jednorazowy wyskok, a potem by sie opamiętał, tez pewnie przyjełabym to inaczej. ale ja pamiętam i będe pamiętać, że on z premedytacją, świadomie, konsekwentnie, wielokrotnie, dobrowolnie mnie ranił i niszczył.

tego nie zapomnę.
Zycie to zycie. dzisiaj wiem, że zapamiętam tę lekcję na zawsze. to mi pomogło w innych sprawach. na przykład zawodowych. utrata zaufania do najbliższego mi człowieka, na którego liczyłam, spowodowała, że z większym dystansem patrze na otaczający mnie świat i ludzi. smiesznie, nie??/;)

Życie to zycie, jest jakie jest. złudzen nie mam. jestem wdzięczna zyciu, światu, bogu, wszystkim świętym - że przez dwadzieścia lat mojego zycia dali mi wierzyc w miłość, która uczciwa jest, ufna, dobra, sprawiedliwa, lojalna, prawdziwa i szczera.
MARENA!! przez dwadzieścia lat kochałam tak bardzo, że oddałabym mojemu męzowi zycie, gdyby go potrzebował! czy ja nie jestem szczęsciarą?
zgoda. odebrano mi bardzo dużo.
ale jak dużo miałam??

A co mam teraz? to co chcę i to co moge mieć. I tak jest dobrze.

40

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
End_aluzja napisał/a:

oczywiście, że masz rację PATI.
pamiętasz taki film- to właśnie miłość? tam się zona dowiaduje, że mąz kupił złote serduszko innej kobiecie. Mówi do niego, czy ma się zastanawiać, czy chodziło o seks? a może o miłość?/
a potem pyta go.. co ona ma zrobić? czy ma zostać? wiedząc, że już zawsze będzie.. "CIUT GORZEJ"??
i tak włąsnie jest i będzie - ciut gorzej

Nie da sie mowic kocham i przeprzyc inna poprsotu dla mnie sie nie da,niewiem jak ktos by zalowal juz wie jak to smakuje i ,nie zawaha sie nastepnym razem po to siegnac ,napewno nie takie jest moje zdanie,bo co ? gdyby niesmakowala inna dupa to by rzucil na szale rodzine i cos pieknego prawdziwego (mowie gdy zdradzony nie jest winien kiedy trafia na drania -lub kobiete drania),ktos taki dla mnie jest zerem ,a potem rozmowy hhhmmm kupa smiechu o czym jak bylo im dobrze ,dla mnie to ponizej godnosci mojej kobiecosci dlatego nim bym zgubila sie w tym poczuciu odrzucenia wole odejsc nim znikne

41 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-01-10 14:57:01)

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

wszystko, co się wydarzyło, wynikało z naszego niezrozumienia. Wynikało z tego, że ty inaczej interpretowałeś fakty i nadawałeś im inne znaczenie. ja inaczej interpretowałam te same fakty i nadawałam im inne znaczenie. ty myslałeś, że coś dla mnie będzie znaczyło tyle... a faktycznie dla mnie znaczyło coś zupełnie innego.
Ileż my rozmawialiśmy na ten temat, ile razy, do bólu i do łez.. moich i twoich.. próbowałam ci wyjaśnić, dlaczego ja to interpretuje w ten sposób, co to dla mnie znaczy, jak ja to rozumiem...
myslałam, że się rozumiemy.
Myślałam, że zrozumiałeś mnie

i wiesz co? myslałam, że łączy nas podobne spojrzenie na świat, na zasady, na wartości. oczywiście, założyłam, że się pogubiłeś - w końcu miałes prawo. że popełniłeś błąd, w końcu każdy je popełnia..
mineło tak wiele czasu
czasu, w którym ja tkwię w totalnym niezrozumieniu - dlaczego? jak mogłeś tak mysleć? jak mogłes tak postapić?/

ale idziemy do przodu prawda. otwieram się zatem. na przyszłość, na zaufanie..
a ty robisz coś, co świadczy o tym, że jesteśmy z różnych galaktyk, że kompletnie, ale to kompletnie nie rozumiesz tego, co rozumiem ja... a ja kompletnie nie rozumiem tego, co rozumiesz ty. że kompletnie i definitywnie, mój punkt widzenia jest inny, niż twój punkt widzenia na to samo. że ja oceniam sytuację w diametralnie inny sposób niż ty, a nasze spoglądanie na rzeczywistość i wydarzenia sa z zupełnie dwóch innych biegunów.

wiesz co poczułam?
poczułam, że to jest fundament. wiesz? że niezależnie od tego, co ustalimy na poziomie naszych relacji, na poziomie naszych uzgodnień, zachowań i wartości - różnimy się tak bardzo na bazie fundamentów- że prędzej czy póżniej znowu będzie to samo.. i mój ból zetknie się z twoim poczuciem - ale ja nie to miałeś na mysli, ale ja nawet o tym nie pomyslałem, ale to nic nie znaczyło, ale to...

i wiesz co sobie pomyślałam?
że to wymaga najważniejszej zmiany i najważniejszego zrozumienia. przeze mnie.. zrozumienia w obszarze.....

jesteśmy kompletnie, definitywnie, różni. mamy inne systemy wartości, inne poczucie moralności, inne zrozumienie pojęć podstawowych.
jesteśmy tak różni, że niezależnie od naszych starań układania czegokolwiek na powierzchni -do wszystkiego prawdopodobnie podchodzimy z innego poziomu i z kompletnie inną motywacją
i dla każdego z nas to co robimy, lub czego nie robimy.. ma kompletnie inne znaczenie

i zrozumiałam. nareszcie zrozumiałam. twoja zdrada nie dotyczyła zachowań ani postaw. dotyczyła twojej osobowości, twoich potrzeb, twoich fundamentó, tego jaki jesteś

ja po proostru myslałam, że jesteś inny, ja miałam inne wyobrażenie, inny twój portret
i nie chce cię zmieniać
wiem, że to niemozliwe
i wcale nie chcę, bo przecież szanuję każdego człowieka i jego prawo do samostanowienia
twojego prawa nie zmienie
oczywiście
tak jak i ja nie zmienię się, żeby się do ciebie dopasować, bo to niemozliwe
przecież próbuję to zrobić przez ostatnie lata ucząc się od nowa z tobą zyć i akceptując twoje czyny...

ale tak bardzo wewnętrznie czuję.. że nam nie po drodze...

że nie ma dla nas przyszłości

\dotarło to do mnie wczoraj.
że w końcu ty przekroczyć pewne granice, postawione przeze mnie, których nie rozumiesz i które są obce twoim zinternalizowanym zasadom

nie ma dla nas przyszłości

42 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-10 16:04:29)

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
End_aluzja napisał/a:

że w końcu ty przekroczyć pewne granice, postawione przeze mnie, których nie rozumiesz i które są obce twoim zinternalizowanym zasadom

Moja żona tak strasznie się bała że przekroczę pewne granice, że je przybliżyła, ale potem wolała jeszcze bardziej przybliżyć, i jeszcze bardziej i jeszcze i jeszcze. Nie zauważyła momentu, w którym granica była tak ciasno, że aby normalnie żyć musiałem i tak je przekraczać. Uwolniło mnie to.

43

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

.i mam doła..........................

44

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Endi - no co ty piszesz??!! Jak to nie ma przyszłości?? Przecież walczycie, razem....
O matko, co sie dzieje....

45

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Endi....wiesz, że możesz o każdej porze dnia i nocy.......

46

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
ban napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

że w końcu ty przekroczyć pewne granice, postawione przeze mnie, których nie rozumiesz i które są obce twoim zinternalizowanym zasadom

Moja żona tak strasznie się bała że przekroczę pewne granice, że je przybliżyła, ale potem wolała jeszcze bardziej przybliżyć, i jeszcze bardziej i jeszcze i jeszcze. Nie zauważyła momentu, w którym granica była tak ciasno, że aby normalnie żyć musiałem i tak je przekraczać. Uwolniło mnie to.

ban. nie postawiłam innych granic. są takie same jak poprzednio. takie, jakie moim zdaniem zawsze były. tylko inaczej je rozumiemy.. rozumiesz?
mój mąż przekroczył sam, samodzielnie, świadomie granice- zdradził mnie - no sądzę, że to akurat jest taki obszar, który nie wymaga szczególnych ustaleń, prawda?
nie zmieniłam granic, nie zaczełam kontrolowac jego zycia, nie zaczełam dociekać, dopytywać, ustalać, kazać mu się tłumaczyć...
on je przekroczył, chociaż były diabelnie szerokie.
wytłumaczył to sobie. nagiął
ostatnio zrobił to ponownie. w innej sprawie, ale zrobił coś, czego np. nie zaakceptowałby, gdybym zrobiła to ja...
wytłumaczył to sobie, nagiął

dlatego - bo jest inny i inaczej patrzymy na te same rzeczy. i stosujemy rózne systemy oceny on i ja, i on stosuje inne normy wobec mnie a inne wobec siebie...

to jest moja konkluzja.

że jesli ludzi nie łączy to samo rozumienie ściezki, po której idziemy.... to nie ma sensu iśc razem...

47

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

monia, ewka

próbuję sobie w glowie ułozyć moje mysli, moje przemyslenia
to są słowa, które chce powiedzieć jemu..
które powtarzam w swojej głowie, które w niej siedzą

musze to poukładac i uporządkować
bo jakoś nie stać mnie na rollercoaster. Uświadomiłam sobie, że bez sensu jest wsiadanie na niego, jesli z góry wiadomo, że zapięcie nie działą i tory w wielu miejscach uszkodzone...

48

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
End_aluzja napisał/a:

monia, ewka

próbuję sobie w glowie ułozyć moje mysli, moje przemyslenia
to są słowa, które chce powiedzieć jemu..
które powtarzam w swojej głowie, które w niej siedzą

musze to poukładac i uporządkować
bo jakoś nie stać mnie na rollercoaster. Uświadomiłam sobie, że bez sensu jest wsiadanie na niego, jesli z góry wiadomo, że zapięcie nie działą i tory w wielu miejscach uszkodzone...

Jestem z Toba całym serduchem...

49

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

End_aluzja, mam podobne odczucia. Wspólna droga, podobny sytem wartości, postrzegania dla nas istotnych spraw.
Różni ludzie, różne poglądy - trudno iść wspólnie przez życie.
Można próbować, ale rozczarowania są prawdopodobne.

50

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
End_aluzja napisał/a:

ostatnio zrobił to ponownie. w innej sprawie, ale zrobił coś, czego np. nie zaakceptowałby, gdybym zrobiła to ja...
wytłumaczył to sobie, nagiął   ......   on stosuje inne normy wobec mnie a inne wobec siebie...

No to fatalnie jeśli jest taka hypokryzja. Znam to. To jest znacznie gorszy problem niż zdrada, bo zdrada dzieje się poza związkiem a hypokryzja wyniszcza to od środka. Ale z drugiej strony mało jest ludzi, którzy potrafią sprawiedliwie oceniać swoje czyny wg tej samej miary co czyny innych.

51

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

No i jak Malwina mam dola...Endi ja tez zyje z mezem po zdradzie, codziennie Cie czytam i staram sobie tlumaczyc ze to ma sens...ale widze, ze nie ma:-( czy chodzi o wyjazd do T?

52

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
Doris2727 napisał/a:

Chciałabym cofnąć czas...zmienić bieg wydarzeń...
zmienić swoje życie...
a może tylko tę jedną chwilę zwątpienia..

Zdrada niszczy również osobę która zdradza...przynajmniej te osoby , które kochały...kochały..ale się pogubiły...
nie ,,napastujcie'' Mnie....ja nie chcę Nikogo usprawiedliwiać...
Ale uwierzcie zdrada- potrafi zniszczyć życie osobie która zdradza...

Moj byly maz ,ostatnio mi to powiedzial - w co wierze " pogubilem sie i teraz jestem nikim" , ale  ja juz bym nigdy nie zaufala ,wolalam odejsc i pamietac tylko te pierwsze dobre chwile.

53

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
marika_80 napisał/a:

No i jak Malwina mam dola...Endi ja tez zyje z mezem po zdradzie, codziennie Cie czytam i staram sobie tlumaczyc ze to ma sens...ale widze, ze nie ma:-( czy chodzi o wyjazd do T?

Tez. Ale dwa dni temu wydarzyło sie cos jeszcze. Nie bardzo umiem o tym pisać. Ale to pokazało ze inaczej rozumiemy wiele spraw. Ech...

54

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
End_aluzja napisał/a:
marika_80 napisał/a:

No i jak Malwina mam dola...Endi ja tez zyje z mezem po zdradzie, codziennie Cie czytam i staram sobie tlumaczyc ze to ma sens...ale widze, ze nie ma:-( czy chodzi o wyjazd do T?

Tez. Ale dwa dni temu wydarzyło sie cos jeszcze. Nie bardzo umiem o tym pisać. Ale to pokazało ze inaczej rozumiemy wiele spraw. Ech...

Czy sprawa którą "nagiął" teraz, przed zdrada tez by Cie dotknela i spowodowala mysli o rozstaniu? Czy moze teraz jestes " przewrazliwiona" i troche " wyolbrzymiasz" pewne sprawy...ja wiem po sobie, ze teraz jak moj maz choc na chwile siadzie np przy sniadaniu i spojrzy w okno i sie zamysli to pojawia mi sie tysiac mysli ze czas sie rozstac ,ze on mysli jak odejsc, ze on mysli o suczy itp...a kiedys nawet bym nie zauwazyla ze spojrzal w okno i sie zamyslil...a moze on poprostu patrzy przez okno czy pada, czy jest snieg i zastanawia sie czy jechac do pracy autem czy autobusem...

55

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Marika byłam ciekawa jak to u Ciebie...ale widzę że jesteście razem.

Dziewczyny! Czy My musimy być aż tak porządne i pokazywać im jak można żyć?
Nie możemy popełnić tych samych błędów i ......przypatrywać się na to z boku,lekko,bez drążenia i myśli natrętnych.
Czemu to my zawsze takie bidy,nie zdradzające,nie myślące o innym ciele pięknym dobrze zbudowanym ,młodym jędrnym.......tylko wiecznie zachwycone tym co mamy!
Nie wiem czy dobrze myślę ale w chwilach złości...............zaczynam myśleć jak faceci choć kurna wiecznie na przekór mojemu charakterowi !
Ale to wkur.............aaaaaaaaaaaaaaaa ciągle jesteśmy święte jak Tereski z kalkuty!
I co nam to daje ?
Taaaa pewnie każda powie ....ale moja ambicja,mój honor!!! Ja sama !!! Nie chcę ! Nie potrafię!!! Nie będę tak nisko upadać!
I co Nam po tym?Ano gófffnoo.....bo jak świat światem,to oni zadają Nam ból!
To oni zdradzają...choćby myślą, siedząc przed TV oglądając dupy.
Po co Nam ta duma?
Tym się ani nie najemy ani nie nażyjemy.
Problem tkwi głębiej....jak wykorzenić ten tok myślenia w nas Kobietach od samego naszego poczęcia.
My się szanujemy,ta chcemy być traktowane....ale kto tego przestrzega?? NIKT a jak już ,to mało kto!
Własne dzieci potrafią odwrócić się przeciw!
Problem w tym....jak to wdrożyć? Jak się usamodzielnić mimo nawet swej niezależności.
Wkurza mnie prostackie rozumowanie większości facetów....ale i utwierdza w tym że to jedyny sposób do lekkiego spokojnego nie uciśnionego życia.
Gorzej jak napisałam z realizacją hmm Jest to trudne i mało pomocne jest wsparcie typu....kobiety kochające za bardzo" to zupełnie co innego.

56

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
nikandra napisał/a:

Marika byłam ciekawa jak to u Ciebie...ale widzę że jesteście razem.

Dziewczyny! Czy My musimy być aż tak porządne i pokazywać im jak można żyć?
Nie możemy popełnić tych samych błędów i ......przypatrywać się na to z boku,lekko,bez drążenia i myśli natrętnych.
Czemu to my zawsze takie bidy,nie zdradzające,nie myślące o innym ciele pięknym dobrze zbudowanym ,młodym jędrnym.......tylko wiecznie zachwycone tym co mamy!
Nie wiem czy dobrze myślę ale w chwilach złości...............zaczynam myśleć jak faceci choć kurna wiecznie na przekór mojemu charakterowi !
Ale to wkur.............aaaaaaaaaaaaaaaa ciągle jesteśmy święte jak Tereski z kalkuty!
I co nam to daje ?
Taaaa pewnie każda powie ....ale moja ambicja,mój honor!!! Ja sama !!! Nie chcę ! Nie potrafię!!! Nie będę tak nisko upadać!
I co Nam po tym?Ano gófffnoo.....bo jak świat światem,to oni zadają Nam ból!
To oni zdradzają...choćby myślą, siedząc przed TV oglądając dupy.
Po co Nam ta duma?
Tym się ani nie najemy ani nie nażyjemy.
Problem tkwi głębiej....jak wykorzenić ten tok myślenia w nas Kobietach od samego naszego poczęcia.
My się szanujemy,ta chcemy być traktowane....ale kto tego przestrzega?? NIKT a jak już ,to mało kto!
Własne dzieci potrafią odwrócić się przeciw!
Problem w tym....jak to wdrożyć? Jak się usamodzielnić mimo nawet swej niezależności.
Wkurza mnie prostackie rozumowanie większości facetów....ale i utwierdza w tym że to jedyny sposób do lekkiego spokojnego nie uciśnionego życia.
Gorzej jak napisałam z realizacją hmm Jest to trudne i mało pomocne jest wsparcie typu....kobiety kochające za bardzo" to zupełnie co innego.

Ano jestesmy razem...raz sie ciesze, raz pluje sobie w brode czemu pozwolilam mu wrocic...ale ostatnio zauwazylam ze to jak mysle zalezne jest od...mojego cyklu miesiaczkowego;-) maz starajacy sie, cieply,czuly, sluchajacy...ale co z tego jak jest poteflonem??? Dlatego tyle nadzieii czerpalam ze slow Endi. Wciaz nie odpowiedzialam sobie na moje pytanie sprzed kilku miesiecy czy lepiej mi z nim czy bez niego...aczkolwiek nie ukrywam ze teraz czasem tesknie do mieszkania samej...wolne wieczory, maseczki, ksiazeczka itp...a ten wraca codziennie punktualnie z roboty i siedzi i gada;-)nawet forum poczytac w spokoju nie mozna bo sie interesuje co robie;-)

Jesli chodzi o Tereski z Kalkuty to nieraz mam mysli...pojde na miasto z kumpelkami, zaszalejemy a co mi tam...ale uwierz mi, ze nawet jak zobacze jakies fajne jedrne cialko to mowie sobie: sliczniutki ale pewnie skur....syn;-) mam obecnie jednego fana mojej osoby w pracy i stwierdzam ze jest zalosny sliniac sie na widok mezatki z dzieckiem starszej od niego o 5 lat ( chodzi o mnie)...zalosne naprawde.

Wiem jedno, przestalam meza pouczac, oczekiwac ze bedzie robil wedlug mojego planu i  uznania...ja jasno wyrazam swoje stanowisko i niech on robi co uwaza w danej sprawie...mam dosc bycia jego mamusia i przewodnikiem zyciowym...i jest nam tak lepiej, ja sie nie stresuje bo kazde odpowiada za siebie a on o dziwo b.liczy sie z moim zdaniem i radzi sie mnie w wielu rzeczach.

57 Ostatnio edytowany przez magda2007 (2013-02-11 12:09:24)

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

boze kobieto (end-aluzja)jestem strasznie dumna z ciebie i twoich listow spadlas mi z nieba tak mnie to wciaglo jak dobra ksiazka chciala bym z toba popisac jestem w podobnej sytuacji mysle ze bysmi pomogla

58

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

pisz magda;) nie tylko w tym wątku, ale był jeszcze taki o kobietach zdradzonych, którze wierzą, że będą szczęsliwe (jestem szczęśliwa - dajmy nadzieję tym, któazy odbudowują związek) czy w nieśmiertelnych kobietach na zakręcie (w społecznościach...)

59

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

witaj pisze ze mam podobna sytuacje tyle ze moze jestem mlodsza od ciebie mam 26 lat z moim chlopakiem jestem od 10 lat poczatki wiadomo pieknie i ladnie wszystko bylo ok zaszla w ciaze urodzilam konczylam szkole ostatni egzamin i co oblalam bo dowiedzialam sie ze muj chlopak mnie zdradzil muwilam sama sobie nie mozliwe przeciez mial wszystko bylam dobra niczego mu nie brakowalo doszlam do wniosku ze to mioja wina bylam tak zakochana tak mu okazywalam swoja milosc ze myslal ze jestem tak zakochana ze w to nie uwierze ale jednak do wszystkiego doszlam muwili mi ze jak raz zdradzil to bedzie zdradzal pomyslalam nie bedzie przeciez ma wszystko oczywiscie juz nie bylo tak jak kiedys jakis czas puzniej 2 dziecko wszystko niby poukladane a tu nagle moja swietna kolezanka wyplakiwalam sie jej zalilam ze nie ma go po nocach ze przychodzi wyspany i tak wogule wlasna matka mi powiedziala wejs niech ona przestanie tu przychodzic bo ona cos do niego sie usmiecha ja na to  mamo przestyan przeciez to moja kolezanka i tak to w pewien wieczor odkrylam kolejna zdrade z kim ? z ta oto kolezanka swiat mi runol jak zawsze gonilam straszylam nie wiadomo co robilam zeby juz zadna do niego sie nie zblizyla az nadszedl taki dzien ze przestalam o wszystko walczyc starac sie gonic po co ? skoro i tak robi co chce i tak oto on na dyskotekach z innymi panienkami a ja w domu z 2 dzieci i na internecie nic innego nie moglam robic przeciez nie zostawie dzieci i nie pujde gonic za nim po dyskotekach tak na dzien dzisiejszy jestem z 3 dzieci on natomiast w zakladzie karnym nie czuje tesknoty milosc niczego zyje niby dalej z nim ale tak nie jest i o to moja reakcja na to wszystko tak  jestem niby z 3 dzieci nigdzie nie chodze jestem taka przykladna a jednak  tez go zdradzilam bo chcialam dla siebie samej i co wam powiem niemam zadnych wyrzutow sumienia nawet jest mi dobrze cala swoja milosc ktora przestalam okazywac jemu okazuje teraz temu o to swojemu jak by nie bylo kochankowi jest mi dobrze mam poczucie moze nie do konca bezpieczenstwa ale przynajmniej wiem ze mnie nie skrzywdzil nie zdradil ze jest na razie miedzy nami ok mam takie odczucie jak bym nowe zycie zaczynala ale co to jest na chwile za nie dlugo to pewnie wyjdzie nie wiem co mam robic jestem mloda a mam takie zycie przesrane tak kochalam tyle milosci z siebie dalam a on to wszystko zniszczyl ale powiem wam ze ja sama dla siebie czuje sie zaspokojona ze tak zrobilam nie mam zadnych wyrzutow tylko co to za zycie on wyjdzie i bedzie zwiazek ale jaki tylko taki ze mamy dzieci bo ja juz nigdy mu nie zaufam bo to nie byla jedna zdrada tylko kilka po prostu ja go okreslilam jako kurwia...... bo innego okreslenia na niego nie ma teraz sama juz nie wiem co mam robic ze soba czy dalej to ciagnac czy zakonczyc czy co

60

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Magda. Twoja historia jest bardzo wielowatkowa.. Załóż swój wątek? Tutaj twój problem ucieknie.  Jestes w sytuacji w której od tak wielu lat nie budujesz swojej niezależności godności nie walczysz o siebie... Tutaj trafisz na wiele życzliwych i wiele surowych słów.. Ale moze pora na inne spojrzenie na twoje życie? Jestes taka młoda! Wszystko przed tobą!

61

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

co mi ztego ze jestem mloda co przedemna nic ktory facet zaakceptuje kobiete z 3 ni9e swoich dzieci nikt na nich nie bedzie lozyl zaden facet nie pokocha nie swoich dzieci ja nie jestem na tyle silna sama sobie nie poradze wiec tkwie w tym nienormalnym zwiazku

62

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

dodalam nie moge sie nadziwic jak ty te list pisalas sa takie doskonale jestem pod wrazeniem

63

Odp: LISTY ZDRADZONEJ
magda2007 napisał/a:

co mi ztego ze jestem mloda co przedemna nic ktory facet zaakceptuje kobiete z 3 ni9e swoich dzieci nikt na nich nie bedzie lozyl zaden facet nie pokocha nie swoich dzieci ja nie jestem na tyle silna sama sobie nie poradze wiec tkwie w tym nienormalnym zwiazku

Dopóki uważasz ze twoja przyszłość uwarunkowana jest tym czy jakiś facet zaakceptuje kobietę z trójka dzieci i będzie was utrzymywał... To nie zrobisz nic. 
Naprawdę facet daje ci taki raj... ? A nie masz czasami poczucia ze to ze z nim jestes doprowadziło cie do takiej a nie innej sytuacji?
Nie wierzysz w siebie
Uważasz ze jestes słaba
Jak podejrzewam nie zadbalas o zawód wykształcenie
Jak podejrzewam nie masz doświadczeń zawodowych i pracy

Naprawdę twój facet jest siła. Czy jest twoja słabością?

64

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

tak nie mam nic mam wyksztalcenie zawodowe nie mam pracy siedze w domu z 3 dzieci i mam 700 zl na miesiac alimentow tyle mam ze swojego zycia nie mialam dziecinstwa i nie bede miala normalnego zycia wszystko sie posypalo a mialo byc tak pieknie za to teraz nie zaluje chwil ktore spedzam z moim kochankiem tyle chociaz mam na dzien dzisiejszy

65

Odp: LISTY ZDRADZONEJ

Po pierwsze- co zatem zmienia fakt ze masz faceta czy go nie masz?
A po drugie kim jest twój kochanek? Rozumiem ze nie obchodzisz go ty twoje problemy dzieci... Interesuje go tylko seks?
Pewnie to bliski przyjaciel twojego faceta...
Tchorz. Wykorzystujący sytuacje.

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026