Mam 22lata... Nie miałam szczęśliwego dzieciństwa. Byłam pewna że moje życie zmieni własne dziecko i wymarzony mąż... Niestety tak się nie stało. Mam męża alkoholika który nie ma pracy i 2dzieci... Córka ma 3lata a synek 7tygodni. Jak dobrze pamiętam sama lubiłam wypić miałam depresję lecz gdy założyłam rodzinę walczyłam z nałogiem. Teraz już jest z tym lepiej, ale obawiam się, że depresja nie minęła. Mam dwójkę wspaniałych dzieci, ale nieraz mam ochotę umrzeć żeby więcej nie cierpieć. Mam już dosyć takiego życia, ale nie potrafię odejść od męża. Nie chce żeby moje dzieci cierpiały tak jak ja. Co mam robić?
Podobne tematy
A nie sądzisz że lepiej zrobisz jak dzieci nie będą patrzyły na alkoholika dzień w dzień?
nie sądzisz że jak będą widziały Ciebie zadowoloną nie tłamszoną na codzień to będą same zadowolone?
nie sądzisz że patrzenie na takiego chłopa nie wprawia Cię w stan depresyjny?
nie sądzisz że trzeba to zmienić?
Z mężem byłam w separacji ale nie potrafiłam tak żyć. Myślałam że dostał nauczkę i się zmieni ale tak się nie stało. Przykro mi jest że moje dzieci małą takiego ojca... miłość jest ślepa. Czy jest jakaś szansa że taki człowiek się zmieni?
Dlaczego boisz sie odejśc od męża, co Cię powstrzymuje przed tym? Sama mówisz ,że nie chcesz aby Twoje dzieci przechodziły to co Ty. Czy jest szansa ,że sie zmieni? Tego nie wie nikt. Może przydała by się Wam jakaś poradnia rodzinna?
5 2011-03-25 01:04:31 Ostatnio edytowany przez user7533 (2011-03-25 01:06:59)
Po pierwsze... wypisz sobie na kartce wszystkie te rzeczy, które Ci przeszkadzają, związane z piciem Twojego męża. I nie wystarczy napisać jest źle. Nazwij opisz i wylicz sobie wszystko co Ci przeszkadza na kartce. Od tego, że go nie ma w domu, przez to, że jak jest to i tak go nie ma, po konkretne zachowania i sytuacje, które Cie nie raz zabolały. Jak już wypiszesz sobie to wszystko to porównaj sobie to wszystko z tym co by było gdyby on nie pił i sprobuj sobie wyobrazić, jak moglaby wygladac wtedy i w takich sytuacjach wasza rodzina jako normalna, bez alkoholu.
Później uświadom sobie, że Ty sama, bez pomocy wizyty w poradni DDA nie jesteś w stanie nic zrobić. Uświadom sobie, że walka z nałogiem, to nie jest Twoja walka, tylko walka twojego męża. Ty możesz po prostu mu towarzyszyc, kochać go i pielegnować jego nałóg, albo odejść. Sama jako osoba bliska nie przekonasz go, żeby walczył z czymś, co jest od niego silniejsze. Mimo jego najszczerszych checi Twoj maz nie przestanie pic, bo nalog jest od niego silniejszy i potrzebuje do tego mega silnego bodzca, albo wlasciwej terapii. Zdaj sobie sprawe z tego, ze to co wypisalas sobie na kartce nie ulegnie zmianie i ze czeka Cie trwanie w tym co masz teraz przez cale życie, jezeli nie podejmiesz wlasciwych krokow. Pomysl, ze za 20 lat bedziesz zyla ze swiadomoscia, ze przez 20 lat nie odeszlas i nic nie zrobilas.
Teraz mozesz odejsc, albo skazac sie na nierowna walke okupiona Twoim wysilkiem, z czyms, na co nie masz zadnego wplywu.
Jezeli chcesz cos zrobic, odejdz, albo zmus faceta do terapii.
Slyszalem, że jest mozliwosc sadowego skierowania delikwenta na przymusowe leczenie.
Z tym na prawde nie ma zartow, bo alkohol w rodzinie niszczy zycie nie tylko Twojego meza, ale Twoje i waszych dzieci również. Ty jako osoba zdrowa od nalogu (choc wspoluzalezniona) bierzesz odpowiedzialnosc za zycie swoje i dzieci.
No ale co to za mąż na niego nie możesz liczyć , nie pomaga Tobie , nie wspiera Ciebie .Żyjecie z dnia na dzień , ja nie dziwie sie że masz dość.Za co Ty go kochasz?To miłosć czy boisz się zostać sama z dziećmi? Nie łódź się że on sam zmieni swój sposób życia, otóż nie a ty nie robiąc nic dajesz mu przyzwolenie na picie .Nie potrafisz odejść , ale pomyśl jakie życie fundujesz swoim dzieciom, i sobie.Porozmawiaj z psychologiem , daj szansę sobie .
Madziu, godząc się z sytuacją nie zmienisz nic, a choroba Twojego męża będzie sie tylko pogłębiać i zamieni Twoje zycie i zycie dzieci w piekło. Zacznij działać! Jako żona alkoholika poszukaj pomocy w przychodni leczenia uzależnień. Dostaniesz tam wsparcie psychologiczne, medyczne (w sprawie depresji) oraz poradę co możesz zrobić w sprawie męża i co możesz zrobić dla siebie.
Nie łudź się, że Twoja miłość i oddanie zmieni męża, to tak nie działa. On może zacząć się leczyć wtedy gdy zacznie ponosić konsekwencje swojego picia i postępowania. Jedną z konsekwencji może być zgłoszenie męża do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Taka komisja z mocy ustawy musi być w każdej gminie i urzędzie miasta. Ty składasz wniosek o leczenie, komisja robi resztę, robi wywiad środowiskowy, kieruje męża do biegłych (psychiatry i psychologa) i motywuje do podjęcia leczenia, a jeśli to nie działa, kieruje sprawę do sądu. Sąd na podstawie opinii biegłych wydaje postanowienie o przymusowym leczeniu. Sąd ustala miejsce i datę podjęcia leczenia. Jeśli pacjent sie nie stawi, zostaje dowieziony przez policję.
Zacznij działać Madziu, bo od samego przeżywania swojego nieszczęścia nic nie zmienisz. Musisz się zmobilizować, bo masz dwoje malutkich dzieci i obowiązek zadbania o ich normalne dzieciństwo. Los Twój i Twoich dzieci zależy od Ciebie! Nie chowaj się ze swoim problemem przed światem, szukaj pomocy na zewnątrz.
Alkohol na drodze niszczy wszystko . Twój mąż musi się zgłosić na terapię nie pozwól by jego problem zniszczył Twoje młode życie jak również życie waszych dzieci.
Mąż był zgłoszony do takiej komisji i był wywiad środowiskowy, ale on mi nie chce powiedzieć kiedy ma zacząć terapię. On wie że ma problem ale udaje że się nic nie dzieje-tak to odczuwam. Dziękuję za wszystkie porady. Pozdrawiam
Mąż był zgłoszony do takiej komisji i był wywiad środowiskowy, ale on mi nie chce powiedzieć kiedy ma zacząć terapię. On wie że ma problem ale udaje że się nic nie dzieje-tak to odczuwam. Dziękuję za wszystkie porady. Pozdrawiam
Madziu,
terapia męża - swoją drogą, ale Ty jako osoba współuzależniona (alkoholizm to choroba wciągająca w swój krąg całą rodzinę) - też powinnaś uczestniczyć w swojej terapii. Tym bardziej że, jak sama piszesz, nie dajesz sobie rady z choroba męża.
Trzymam kciuki. ![]()
ja mam takie samo życie..może gorsze bo mój to jeszcze mi czasami przywali,albo opluje..też mam 2 dzieci i naprawde jest ciężko wywalczyć swoje godne życie..
Madzia22,
jakich rozwiązań oprócz separacji próbowałaś?
Zdecydowanie mąż powinien podjąć leczenie i rozumiem, że takie ma plany, choć zastanawiasz się, czy Cię nie oszukuje.
Czy masz wsparcie kogoś z rodziny lub przyjaciół? Jednym z możliwych rozwiązań jest zdopingowanie męża do podjęcia terapii, przy jednoczesnym całkowitym zatroszczenie się o siebie i dzieci, dopóki mąż nie da dowodu, że rzeczywiście podejmuje kolejne konkretne kroki i zmieni swoje życie. Jest to możliwe, ale wymaga dużej motywacji, siły wewnętrznej, systematyczności i wsparcia podczas oczywiście terapii. Jeśli uważasz, że Twojemu mężowi może się to udać - zawalczcie razem. Pamiętaj jednak, aby własne - i dzieci - bezpieczeństwo i spokój mieć zawsze na pierwszym miejscu. Warto też abyś była pod opieką psychologa, który będzie podpowiadał Ci jak mądrze wspierać leczenie męża oraz pewnie stanąć na własnych nogach.
Jest również możliwość, że kolejne próby walki z alkoholizmem Twojego męża okażą się wyłącznie Twoim, a nie jego marzeniem. Być może najlepszym rozwiązaniem będzie wtedy rozstanie i zatroszczenie się o swoje szczęście na nowej drodze.