netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

8 odpowiedzi4 513 wyświetleńzałożony przez pepitka, 14.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

Mam wyrzuty sumienia i zastanawiam się ostatnimi dniami intensywnie czy dobrze zrobiłam... Nie mogę przez to spać, skupić się na czymkolwiek. Może od początku.
Poznaliśmy się przypadkowo. Spodobaliśmy się sobie - więc po pierwszy spotkaniu, krótkim - nastąpiły kolejne. Pochodziliśmy do tego z dystansem, oboje. Ale z czasem stawaliśmy się sobie coraz bliżsi. Generalnie można powiedzieć, że byliśmy ze sobą, jeśli to można nazwać byciem ze sobą, przez 3 miesiące. Było raz cudownie, ale też było też wiele momentów niefajnych. Nazwijmy go Filipem.
Czułam, ze naprawdę mu się podobam, taka jaka jestem. Choć wcześniej byłam już w kilku związkach, dopiero teraz poczułam to coś. Miałam wrażenie, że oboje to czujemy. Filip nie rozpieszczał. Kwiatami, ciepłymi słowami, prawił mi komplementy. Ale też było dużo niedomówień. Skąd wynikały? Wydaje mi się, że oboje chcieliśmy pokazać na siłę, między tymi fajnymi momentami, że nam nie-zależy. A może tylko mi się wydaje, może zależało tylko mi - maybe...
Trudno było mi go rozszyfrować... z jednej strony szalał za mną, było to widać... a drugiej czasami olewał. Mówił jedno, robił drugie. A jak to mawiają - liczą się czyny, nie słowa.
Podobała mi się jego ukrywana wrażliwość, cięte poczucie humoru, wygląd, to jak mnie dotykał i czule się do mnie zwracał - byłam w siódmym niebie....
Nie podobało mi się, że zmieniał zdanie. Że nie mogłam na niego liczyć. Bywał niesłowny. Za często. Gdy przesadził, powiedziałam, żeby mi dał spokój, ale przeprosił... a ja głupia, zauroczona dałam się wkręcić... zamiast posłuchać podszeptu intulicji, dać sobie spokój.
Ale nie to jest najważniejsze w tej historii... W styczniu podczas naszego ostatniego spotkania powiedział mi, że na początku szalał za mną bardzo mocno, ale chyba mu przeszło i zaproponował przyjaźń... Kategorycznie odmówiłam. Zapytałam czy przez to, że się w nim zakochałam? POwiedziałam, że nie zakochałam się w nim, tylko  Od zawsze mam zasadę, że nie przyjaźnie się z byłymi, po prostu nie odpowiada mi takie coś, nie umiem. Powiedziałam mu to - stwierdził, że to idiotyczne (być może, z jego punktu widzenia). Na koniec spotkania jednak zmiękłam i powiedziałam, że  w porządku, spróbujemy.
Na następny dzień mieliśmy isć na koncert. Miał mi jeszcze tego dnia dać znać co i jak. Napisał, to fakt, że nie może i że ma nadzieję, że jest mi jednak żal, że nie pójdziemy.

Tak... było mi żal. Ale nie odpisałam na tego sms-a. Stwierdziłam, że będzie lepiej kiedy pozostane przy decyzji przy jakiej obstawałam na ostatnim spotkaniu - że nie chcę się już spotykać, nie chcę koleżeństwa, bo nie wierzę w coś takiego.

Od stycznia minęło trochę czasu, od tego momentu nie mamy kontaktu. Tak jak chciałam. W końcu nie odpisałam na sms-a. Czy chcę tego kontaktu - nie, wiem, że nie byłoby to dobre dla mnie. Zdecydowanie nie. Ale, ale... od stycznia męczą mnie wyrzuty sumienia, że tak postąpiłam.Ze sie nie odezwałam wtedy.

Z jednej strony miałam prawo, bo przeciez postawiałam sprawę prawie jasno... z drugiej czuję się bardzo głupio, bo zniknęłam tak po prostu, bez słowa (dla własnego dobra, wiem co mówię!): (

Uważacie, że postąpiłam słusznie... ? uprzedziłam go przecież, że jeśli się więcej nie odezwę to znaczy, że znikam na zawsze... (na usprawiedliwienie dodam, że on wiele razy podczas 3 miesięcy nadszarpnął mojego zaufania...) eh:/

2

Odp: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia. Uprzedziłaś go, że nie chcesz przyjaźni. Poza tym jeśli jemu by zależało na przyjaźni z Tobą lub na związku sam szukałby kontaktu. Myślę, że ten jeden sms niczego tu nie zmienił.

Dlaczego masz te wyrzuty sumienia?
Liczyłaś, że z tego coś jeszcze będzie, czy jest Ci głupio, że po prostu nie odpisałaś? Bo nie do końca rozumiem czego te wyrzuty sumienia dotyczą.

3

Odp: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

Wiem, że postąpiłam słusznie i była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Wiem, że jeśli by mu zależało to szukałby kontaktu.

Moje wyrzuty sumienia dotyczą wyłącznie tego, że tak zniknęłam. Pstryk. Choć uprzedzałam go.

Czuję się trochę podle z tego powodu (nieodpisania). Ale rozsądek mi mówi, że nie powinnam.

Po prostu moje emocjonalność kobieca daje o sobie znać, wrażliwość.

Potrzebuję od kogoś pozytywnego kopa w tyłek smile I nauki egoizmu zdrowego też.

4

Odp: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

Wiesz sama miałam podobne wyrzuty, były chłopak chciał sie ze mna przyjaźnić, od razu, podobnie jak ty uprzedziłam, że nie będę w stanie przyjaźnić sie z kims kogo kochałam, mimo tego że bylismy razem pięć lat. Przez kilka tygodni nie rozmawialiśmy wogóle, gdy wpadliśmy niechcący na siebie on zaczął rozmowe, szybko ja zakończyłam i sobie poszłam. Pytał później dlaczego taka jestem? dlaczego nie może byc normalnie? hehe dobre że chciał żeby było normalnie dopiero jak sie rozstaliśmy wink ale mniejsza o szczegóły. Powiedziałam mu wtedy, żę  radze sobie dobrze bez niego, że odpoczywam od cierpień które mi dostarczał i wiesz co? miałam wyrzyty sumienia,  że to ja go krzywdze hmm że powinnam się jednak z nim przyjażnić, kolegować, spotykać bo byłoby mu łatwiej. Tylko, że kto pomhysli o mnie? Może dla niego jestem wyrachowaną zołzą, może nie zrozumie nigdy mojego zachowania... nie wiem, nie chce widzieć, mi jest lepiej nie utrzymując kontaktu i tylko to się liczy w tym momencie:) a wyrzuty sumienia miną

5

Odp: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

samasamotnaznow pomógł mi Twój post, dodał otuchy.
podobnie jak Ty, ja mam wyrzuty, że go krzywdzę, choć przecież jest zupełnie na odwrót.

głowa do góry zatem (do siebie) i trzeba iść na przód. chociaż to strasznie trudne znów wracać do początków.

dziękuję : )

6

Odp: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

pepitka
Mi też jest cięzko kolejny raz zaczynać wszystko od początku, cegła po cegle budować nową inną rzeczywistość, bez pewności że będzie lepsza, bez pewności żę sie uda. To zmiana o 360 stopni choć wcale na nia nie byłam przygotowana. Spotkania z byłym zeby zadowolnić jego ego, żeby poczuł sie dowartościowany, fajny, żeby nie miał wyrzutów sumienia byłyby ciągłym patrzeniem wstecz. To takie trwanie w próżni, cos pomiędzy tym co było a tym co jest. Nie umiałabym tak. Choć nie żałuje tego co było teraz zaczynam inne życie, czas w którym moje potrzeby są na pierwszym miejscu. Poza tym jak mozna sie przyjaźnić z kimś kto nie raz zawiódł nasze zaufanie? To wszystko jest jakieś pokręcone wink i sama nie wiem jak mogłam się użalać nad nim jak to on skrzywdził mnie? Może ja jestem jednak jakas pokrecona??? albo... jest jeszcze inna opcja która wydaje sie najfajniejsza- że to faceci są pokręceni do reszty ;p

7

Odp: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

a ja chcialabm Ciebie zapytac, czy jestes pewna, ze to, co teraz czujesz to wyrzuty sumienia, ze go tak bez slowa 'olalas'. moge sie mylic, ale odnosze wrazenie, ze to raczej jest zal, ze Wam nie wyszlo. czy nie mam racji? opisalas to w taki sposob, jakbys chciala jednak z nim nawiazac kontakt i masz taki cien nadzieji, ze jednak Wasza znajomosc by sie jakos rozwinela.
jezeli jednak sie myle, i juz zupelnie na nic nie liczysz, to nie powinnas sie zadreczac, ze zle go potraktowalas. mysle, ze Twoje zachowanie bylo adekwatne do sytuacji i wczesniej go uprzedzilas, jak to wszytsko widzisz. glowa wiec do gory!

8 Ostatnio edytowany przez pepitka (2011-03-14 23:34:56)

Odp: Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

venila masz też po części rację.
mam wyrzuty sumienia, ale łączą się one oczywiście z żalem i rozczarowaniem, że znów nie wyszło.
bardzo broniłam się przed zauroczeniem i przywiązaniem, ale niestety nad uczuciami nie można zapanować.
wydawało mi się przed długi czas, że to działa w dwie strony, że jest to dwustronne zauroczenie.
nie wiem... sygnały były niejednoznaczne. wpatrzone we mnie maślane oczka. a za jakiś czas jakiś dystans.
to miało znamiona toksyczności (jak wiele kobiet lubię się pchać w takie związki).

tak. przyznaje, tęsknie za nim. a raczej za niektórymi wartościami które reprezentował. ale już wiele różnych doświadczeń mam (złych) i tą świadomość, że lepiej zniknąć. bo przyjaźń nie będzie możliwa - gdyby była pewnie robiłabym sobie niepotrzebną nadzieję.

wcześniej nie potrafiłam szanować siebie. teraz wiem, że szacunek do siebie przejawia się w tym, ze potrafię odejść i rozsądnie myśleć, że nie warto mieć nadzieję - bo to nie to.

dlatego tak. wyrzuty sumienia + tęsknota. ale wierzę, że to minie.

zawsze mija. prawda?

samasamotnaznow - tak. przyjaźń oznaczałaby dla jednej ze strony trwanie w próżni. wydaje mi się, że wtedy przez jakąś iskierkę nadzieji nie można byoby zrobić kroku na przód. a tak - ma się szansę na coś nowego, zapominając powoli o tym co było.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyrzuty sumienia - potrzebuję pomocnej rady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026