Witam. Wśród otaczających mnie osób nie mam takiej, z którą mógłbym porozmawiać na ten temat. Pomyślałem, że to będzie najlepsze miejsce do tego rodzaju zwierzeń. Proszę więc Was o opinie jak powinien zachować się dobry mąż w takiej sytuacji...
Jesteśmy małżeństwem kilkanaście lat, oboje mamy 35 lat i pomimo, że mamy dwójkę dzieci i lata mijają w moim subiektywnym wrażeniu nasze uczucia wcale nie przemijają ale wręcz przeciwnie. Jestem pewien, że nigdy wcześniej nie zależało mi na tym związku jak teraz. Wiem, że M. to ta jedyna, wymarzona, wyśniona.
Ok. 2 lata temu M. zmieniła pracę. Podoba się jej to co robi, ma bardzo dobre stosunki z innymi pracownikami. Często wyjeżdża w delegacje, czasami na kilka dni, przeważnie w tym samym towarzystwie damsko-męskim. Ostatnio podczas jednej ze szczerych rozmów wygadała się, iż podczas tych delegacji piją alkohol i bawią się (podteksty seksualne są u nich w pracy na porządku dziennym). Przyznała się również że raz czy dwa tego typu uwagi były do niej skierowane osobiście. Jestem tolerancyjny więc pewnie przemilczałem temat.
Ostatni jednak z uśmiechem powiedziała, iż koleżanka miksowała coś w ich wspólnej kuchni, ona weszła a koledzy rzucili do niej tekst że A. używa wibrator. M. odparła, iż nic w tym złego. To jest bardzo fajny wynalazek, tylko baterie szybko padają. No i koledzy podchwycili temat a ona nie oponowała. Oczywiście poszło stwierdzenie, że mąż się pewnie nie spisuje. A M. na to, że skąd wiesz(cie) że jeden wystarcza? Zamurowało mnie i nic nie odpowiedziałem. Ale ta myśl do dziś mi nie daje spokoju. Mam uczucie, że mnie poniżyła (a przecież kochamy się tak często jak tylko ma na to ochotę,za każdym razem ma intensywny orgazm - nie oszukany
). Po drugie tego typu rozmowy. Jestem facetem, ale uważam że facet z klasą nie generuje tego typu sytuacji - a kobieta w ostateczności nie powinna na coś takiego wogóle zareagować.
Jak się powinienem zachować, aby nie wyjść na głupiego zazdrośnika. Z jednej strony cieszę się, że jest tak szczęśliwa w pracy a z drugiej nie podoba mi się to iż daje się wciągać w te 'głupie gierki'. W swoim zawodzie poznałem bardzo wielu ludzi, i wiem że luźna atmosfera + dobre 'przyjacielskie' stosunki w pracy + alkohol + delegacje (zapominanie o problemach codziennych) = nieszczęście (do domysłu).
Czy powinienem jakoś zareagować?. Proszę o opinie.
Dawid