Witajcie
Mam 34 lata i pracuje jako opiekunka dla pary straszych ludzi w Anglii.Szalenie mi tu samotnie.Nie ma przy mnie rodziny.Jestem tu sama,poniewaz praca ktora wykonuje polega na mieszkaniu w domu osob ktorymi sie zajmuje tzw.living in carer.... Wiem ,ze przyjezdzajac tu mama misje zaoszczedzenia pieniedzy i wrocenia do Polski ,ale pytanie czy ja to wszystko wytrzymam?Zainwestowalam troche w siebie i kupilam netbooka,ktory ulatwia mi kontakt z bliskimi....ale to nie to samo.Widze, z jakimi borykaja sie problemami i nie moge im pomoc.To bardzo przykre..Widze ,ze z mezem oddalamy sie od siebie ... najgorsze,ze dostrzegam jego wady ktore coraz bardziej mnie draznia.....Jego zyciowy pesymizm i negatywizm. Najpierw czekam z niecierpliwoscia aby sie skontaktowac z nim,a gdy go juz widze nie potrafimy ze soba sensownie porozmawiac....Czuje sie tu w Anglii berdzo samotna.Nie mam zadnych polskich i angielskich znajomych wiec w czasie wolnym spaceruje troche zwiedzam i wracam do domu.....Samotnosc.....Wieczorami czuje jak gasze swiatlo jak bardzo moje cialo chce ciepla, namietnosci...i glodne idzie spac.czasem lzy poleca mi po policzkach i zasypiam...Jesli jest wsrod was ktos kto ma podobne problemy,prosze napiszcie....
Podobne tematy
2 2011-03-08 18:57:22 Ostatnio edytowany przez biedronka50 (2011-03-08 19:56:21)
Witam, ja mam juz 50-tke i tez pracuje jako opiekunka osob starszych. jezdze tak juz od dziesieciu lat, bo zaklad w ktorym kiedys pracowalam splajtowal. W Pl zostawialam dwoje dzieci na trzy miesiace w wieku szkolnym i wyjezdzalam do Niemiec. Z czasem tez rozlecialo sie moje malzenstwo, ktore od dawna juz niezabardzo funkconowalo. Teraz mam babcie z ajzhelmerem, zreszta moje wszystkie babcie byly z ta choroba. Praca niejest ciezka fizycznie, ale psychicznie wykancza. Mam tu kilka polek z ktorymi sie spotykam ale jest to raptem dwie godziny w polodnie i koniec, na reszte zostaje mi babcia´. Teraz mam juz dzieci dorosle, mieszkanie w nowym miejscu i zero znajomych. Nawet jak wracam do domu to niema sie do kogo odezwac, nikt niewyjedzie po ciebie z nikim sniadanie zjesc ( no chyba ze corka ma wolne i przyjedzie) ale przynajmiej teraz wracam bez strachu, ktory odczowalam bedac w malzenstwie. Tak ze sa tez dobre strony. A do kiedy bedziesz tam siedziec? Serdecznie pozdrawiam.
Rownież tak pracowałam, w Niemczech. Dodam ze nie mam dzieci, ale byłam w zwiazku i przebywajac za granica samotnosc jest potworna. Mnie do wyjazdu zmusila sytuacjja finansowa, brak pracy i chec pomocy mojej rodzinie. Moj zwiazek sie sypał z powodu odleglosci, rozłaki. To nic nie da, ze masz skypa. To jest tak: na poczatku czujesz wielka tesknote za facetem, za znajomymi w pl ale po miesiacu, dwoch sie oddalsz i oni od Ciebie. a jak jestes za granica dluzej to oddalacie sie coraz mocniej, coraz bardziej i to z kosmiczna predkoscia. Co gorsza telefony do pl sa bardzo drugie wiec nie mozna za wiele dzwonic. Ja wrocałam do kraju zazwyczaj po 2 miesiacach zeby pobyc z moim chlopakiem, i wyjezdzalam znowu. Pomimo tego zwiazek mi sie rozwalił.
Czesc hope!
A powiedz mi nie masz mozliwosci aby tych najblizysz wziasc do siebie? I Tam wspolnie ulozyc zycie?
Bo podejrzewam,ze tam w Anglii wiecej zarobisz niz tu w Polsce?
Tzn.pytanie kogo masz tu w Polsce? Meza,dzieci? A moze chlopaka?
A jak masz dzieci to w jakim wieku?
Hej hope
A w jakiej jestes dzielnic w Angli?
Jestem tutaj od 2 tygodni, siedze u brata, ale on z zona pracuje, ja szukam pracy moze cos znajde nie dlugo, chcialabym tu w Angli poznac znajomych, przyjaciela zostawilam w Poslce ale on i tak jezdzi ciezarowkami wiec rzadko bywa w domu.