Witam !
Mam na imię Angelika jest to mój pierwszy wpis na forum .Poprostu muszę się gdzieś wygadać ! Jestem od 9 lat w związku (od 5 lat po ślubie) na początku było fajnie para bez zobowiązań świata po za Tomkiem nie widziałam tylko on się liczył , tak bardzo go kochałam po roku naszego związku urodził się nam pierwszy synek Kacper byłam taka szczęśliwa że jestem mamą , za to Tomek nie okazywał zbytnio radości nie karmił go nie przebierał cały obowiązek spadł na mnie i tak dzień po dniu , po dwuch latach urodziłam drugiego synka Dominika oczywiście myślałam że mój mąż pójdzie po rozum do głowy i zrozumie że jest mi cięzko samej z dwujką dzieci (on oczywiście pracuje) ale oczywiście jak zwykle się myliłam po czterech miesiącach okazało się że po raz trzeci jestem w ciąży wtedy mój świat się zawalił wiedziałam już że będzie coraz ciężej i miałam racje dziś mój najmłodszy synek Kubuś ma już prawie 5 lat . Może i Tomek nie pije i mnie nie bije ale cały obowiązek wychowania synów spadł na mnie on jest z nami ale tak jak by go nie było . Tomek jak ma wolne nie potrafi usiąść z Kacprem i zrobić z nim lekcji (chodzi do 1 kl. s.p) jak ja tego nie zrobie to dziecko by szło z nie odrobionymi lekcjami do szkoły . Nasze dzieci nie wiedzą co to zabawa z tatą lub wyjście z nim na dwór . Mój mąż wychodzi z załorzenia że jeśli na nas zarabia to już nic więcej nie musi robić , odpycha ciągle dzieci nie przytula , nie rozmawia z nimi bardzo mnie to męczy i oto zawsze są kłutnie że nie poświęca czasu dzieciom, jak ma wolne to woli siedzieć przed komputerem , jeśli gra w jakąś gre i Kacper wejdzie do pokoju chcąc popatrzeć to go wyrzuca z pokoju mówią do niego " nie potrzebuję ciebie tutaj" jest takich przykładów wiele które bym mogła opisać , dzieci są to tego przyzwyczajone bo bo nie znają innego taty tylko takiego ciągle oschłego , i przez to że on się tak zachowuje wobec dzieci ja niemam ochoty się nawet do niego przytulać już nie wspomnę o spaniu w jednym łóżku . Niewiem już sama czy nadal go kocham czy jestm z nim tylko z przyzwyczajenia już tyle razy się od niego wyprowadzałam że trudno mi to zliczyć ale po tgodniu zawsze wracałam bo przepraszał i obiecywał że się zmieni do dzieci . Wiem że zniszczyłam sobie życie i że on się nigdy nie zmieni ciągle będzie taki sam egoistyczny. Tak bradzo to boli
!!! . Teraz od soboty znowu nie rozmawiamy czywiście poszło o dzieci mały objoł go w pasie i niewiem czy on go odepchnoł czy to było przypadkiem ale Kubuś się popłakał i ruszyłam na niego .Ale najgorsze jest to że on niema
nic sobie do zarzucenia zachowuje się tak jak by nic się nie stało nawte nie podszedł do małego żeby go uspokoić poprostu usiadł na fotelu a ja uspokoiłam Kubę . Czasem chciała bym spakować te 9 lat do walizki i wrzucić ją do rzeki że bym zapomnieć o nim niewiem czy będe umiała bez niego żyć ale myślę że po jakimś czasie bym się przyzwyczaiła .Ale się rozpisałam . ![]()
Podobne tematy
Witam !
Mam na imię Angelika jest to mój pierwszy wpis na forum .Poprostu muszę się gdzieś wygadać ! Jestem od 9 lat w związku (od 5 lat po ślubie) na początku było fajnie para bez zobowiązań świata po za Tomkiem nie widziałam tylko on się liczył , tak bardzo go kochałam po roku naszego związku urodził się nam pierwszy synek Kacper byłam taka szczęśliwa że jestem mamą , za to Tomek nie okazywał zbytnio radości nie karmił go nie przebierał cały obowiązek spadł na mnie i tak dzień po dniu , po dwuch latach urodziłam drugiego synka Dominika oczywiście myślałam że mój mąż pójdzie po rozum do głowy i zrozumie że jest mi cięzko samej z dwujką dzieci (on oczywiście pracuje) ale oczywiście jak zwykle się myliłam po czterech miesiącach okazało się że po raz trzeci jestem w ciąży wtedy mój świat się zawalił wiedziałam już że będzie coraz ciężej i miałam racje dziś mój najmłodszy synek Kubuś ma już prawie 5 lat . Może i Tomek nie pije i mnie nie bije ale cały obowiązek wychowania synów spadł na mnie on jest z nami ale tak jak by go nie było . Tomek jak ma wolne nie potrafi usiąść z Kacprem i zrobić z nim lekcji (chodzi do 1 kl. s.p) jak ja tego nie zrobie to dziecko by szło z nie odrobionymi lekcjami do szkoły . Nasze dzieci nie wiedzą co to zabawa z tatą lub wyjście z nim na dwór . Mój mąż wychodzi z załorzenia że jeśli na nas zarabia to już nic więcej nie musi robić , odpycha ciągle dzieci nie przytula , nie rozmawia z nimi bardzo mnie to męczy i oto zawsze są kłutnie że nie poświęca czasu dzieciom, jak ma wolne to woli siedzieć przed komputerem , jeśli gra w jakąś gre i Kacper wejdzie do pokoju chcąc popatrzeć to go wyrzuca z pokoju mówią do niego " nie potrzebuję ciebie tutaj" jest takich przykładów wiele które bym mogła opisać , dzieci są to tego przyzwyczajone bo bo nie znają innego taty tylko takiego ciągle oschłego , i przez to że on się tak zachowuje wobec dzieci ja niemam ochoty się nawet do niego przytulać już nie wspomnę o spaniu w jednym łóżku . Niewiem już sama czy nadal go kocham czy jestm z nim tylko z przyzwyczajenia już tyle razy się od niego wyprowadzałam że trudno mi to zliczyć ale po tgodniu zawsze wracałam bo przepraszał i obiecywał że się zmieni do dzieci . Wiem że zniszczyłam sobie życie i że on się nigdy nie zmieni ciągle będzie taki sam egoistyczny. Tak bradzo to boli!!! . Teraz od soboty znowu nie rozmawiamy czywiście poszło o dzieci mały objoł go w pasie i niewiem czy on go odepchnoł czy to było przypadkiem ale Kubuś się popłakał i ruszyłam na niego .Ale najgorsze jest to że on niema
nic sobie do zarzucenia zachowuje się tak jak by nic się nie stało nawte nie podszedł do małego żeby go uspokoić poprostu usiadł na fotelu a ja uspokoiłam Kubę . Czasem chciała bym spakować te 9 lat do walizki i wrzucić ją do rzeki że bym zapomnieć o nim niewiem czy będe umiała bez niego żyć ale myślę że po jakimś czasie bym się przyzwyczaiła .Ale się rozpisałam .
Często tak jest TYLKO PO CO TE CHŁOPY CHCĄ DZIECI ![]()
bellew no własnie !!!!
Witaj Angeliko
wyżal się skoro Ci tego potrzeba. Smutno takie rzeczy czytać. Mam wrażenie, że twój mąż po prostu uważa, że takie życie to standard i chyba nie wyobraża sobie inaczej. Czy planowaliście na początku związku mieć tyle dzieci? Rozmawiacie w ogóle na temat tego jak wasz związek ma wyglądać? On zdaje sobie sprawę z tego, że jesteś przytłoczona nadmiarem obowiązków? Może twój mąż też miał taką sytuację w domu rodzinnym, że wszystkie obowiązki rodzinne spoczywały na mamie a ojciec wyłącznie pracował.
Potem te chłopy żalą się że są zaniedbywani...
pytanie bierzesz ju tabletki zabezpieczasz się? słuchaj.. dzieciaczki niedlugo będą starszę Kacperek ma 5 lat mowisz zaangazuj go do pomocy w drobnych szczegolach i chwal! ja tez ojca mialam drania ale mamusię kochaną więć staraj się to dzieciom wynagrodzic po części, sama na spokojnie zastanow się co z zyciem, tul dzieciaczki i skoro się go boją Ty się nimi opiekuj mozesz je posadzic, polozyc na kanapie przeczytac bajeczkę, sama wtedy odpoczniesz a dzieci za te chwile spokoju będą wdzięczne ZABIEZPIECZAJ SIĘ! jest jakas swietlica? u nas sa bezplatne i moze starsze dziecko mogloby tam isc odrobic lekcje? to boli pewnie ze nie kocha ich w widoczny sposob (jesli kocha nie wiem nie mi to oceniac) ale Ty jestes matką i musisz się teraz wykazac.. w przyszlosci Ci to wynagrodzą!
Bardzo dziękuje za te wszystkie słowa . A więc ona32 tak zabezpieczam się już od dawna poszłam po rozum do głowy. A czy planowaliśmy tyle dzieci .... nie on chyba nawet Kacpra niechciał ale myślę że został zemną bo tak mu wypadało .
Anhedonia myślę że mój mąż poprostu nie miał okazanej tyle miłości ile mu było potrzeba ale ciągle sobie zadaję pytanie dlaczego to odbija się na moich skarbach one nieczemu nie są winne. Ja również miałam trudne dzieciństwo bo w moim domu był alkohol i mój ojczym bił moją mamę . Chiałabym znaleśc w sobie siłę i odejść on niego i sama chować moich synów ale nie mogę niewiem czy umiałabym żyć bez niego .
Anhedonia z moim mężem nie da się rozmawiać bo zawsze to wygląda tak ja mówie on wpuszcza jednym uchem i drugim wylatuje rozmawiałam z nim wielokrotnie żeby zmienił podejście do dzieci ale on nie potrafi
obiecywał że postara się to zmienić ale oczywiście skończyło się na słowach .
Witajcie ,tak sobie poczytałam te posty i nasówa mi sie jedno pytanie. Dlaczego w naszym społeczeństwie kobieta która ma więcej dzieci niż dwoje jest uważana za patologie? Może ona po prostu kocha dzieci,kocha ten stan bycia w ciąży.
Wiem że czasy teraz nieciekawe na wychowywanie dzieci bo drożyzna,brak warunków mieszkaniowych itp.
Znam rodziny z 9 dzieci już są starymi koniami i każdy ma już swoje życie ale każdy za każdego by w ogień skoczył.
Ja sama mam 4.
20,18,7 i 5 lat. Jak nas zabraknie będą miały siebie .
Pozdrawiam duże rodziny i nie tylko ![]()
A tak wracając do tematu to SmutnaAngela masz nieciekawie ![]()
Trójka wspaniałych chłopaczków ,ojciec powinien być dla nich autorytetem,pokazywać im męski świat.
A co masz w zamian,nie dość że się w domu natyrasz przy dzieciach to jeszcze przy mężu musisz skakać ,a on nawet palcem nie kiwnie żeby Ci pomóc.
Ech cholerne życie.
Nie powiem mój tez do pracy chodzi i wraca zmęczony ale chwilę dla dzieci zawsze znajdzie.
Powodzenia kochana ![]()
nie możesz sie poddawać.. ![]()
ja mam 2 dzieci 2 chłopców Miłosz bedzie miał zaraz 4lata.. a WOjtek 2.5 roku. ![]()
Sama praktycznie.. ich wychowałam... Mąż tylko mi pomagał w sporadycznych wypadkach.. wie jak ich umyć dac jeść
Dla niego zabawa... to wygłupy na dywanie.. szturchanie.. i takie tam.. dzieci przez to czasami same sobie krzywde robia!
Tatus nawet nie potrafi znimi usiąść i malować..
To co do szły moje dzieci to tylko moja zasługa... nie jego..
Dopiero teraz wie... gdy mieszkam u mamy to wie co stracił.. co robić by dzieci mądrze wychowywać.. i niekiedy sama jestem w szoku gdy widze jak oglądają razem bajkę cała trójka przytulona... i powiem wam szczerze wtedy sie zastanawiam czy wrócić czy warto budowac jeszcze raz związek od nowa..
dla dzieci autorytetem moze być tez mama.. Gdy mowi co jest najważniejsze w zyciu.. jak ma traktować kobiety.. czym sie kierować..
powodzenia .. życze Ci dużo siły bo przy takich chlopcach trzeba..
i duzo rozmawiajcie.. Ty z dziecmi.. i musisz koniecznie porozmawiac z mezem.
Witajcie ,tak sobie poczytałam te posty i nasówa mi sie jedno pytanie. Dlaczego w naszym społeczeństwie kobieta która ma więcej dzieci niż dwoje jest uważana za patologie? Może ona po prostu kocha dzieci,kocha ten stan bycia w ciąży.
Ciekawe skąd Ci się nasunął tu wniosek o patologii? Osobiście mam 4 córki i nie czuję się patologią tylko z powodu zadania pytania o TO czy była to wspólna decyzja. Problem w tym, że do tanga trzeba dwojga - bo jeśli tylko jedna strona chce mieć dzieci, to często zostaje sama z wszystkimi obowiązkami ich dotyczącymi. Tej drugiej to do szczęścia zbędne lub wręcz przeszkadza.
Problem w tym, żeby przekonać tego rodzica, że skoro już dzieci są na tym świecie to należy im zapewnić miłość OBOJGA RODZICÓW.
Rozmyślam Angelika jak tego dokonać. Może byś spróbowała współpracy z psychologiem nad metodami polepszenia stosunków ojca z synami?
Tak "na czuja" proponowałabym jak najczęściej chwalić synków za każde osiągnięcie i pytanie męża: prawda tatusiu, że wspaniale mu to wyszło? Będzie musiał zareagować. I wchodzić mu na ambicję, pokazywać, że dzięki jego przykładowi to czy tamto dziecku dobrze wyszło (wzbudzić w nim dumę, że to jego krew). Np. jesteś taki zdolny mechanik i mały idzie w twoje ślady - zobacz jak sprytnie coś tam przybił, przykręcił, przykleił etc. Albo - masz zdolności manualne/artystyczne/matematyczne - pomóż dziecku niech je rozwija. Może więcej wspólnych zajęć ich do siebie zbliży. A dzieci naucz dziękować przytulaniem i buziakiem za pomoc taty
Takie luźne propozycje mi przyszły do głowy - psycholog na pewno lepiej sobie poradzi z tym problemem
Witaj Anhedonia,nie wiem czemu naszło mnie na tą patologie. Sama mam 3 dziewczyny i syna i nie zawsze jest różowo.
Przepraszam jeśli kogoś uraziłam,nie wiem może tylko ja spotykam się z krzywym spojrzeniem osób trzecich jak się dowiadują że mam 4 dzieci. Pozdrawiam.
LIDKA Ty się martwisz ze masz czworo dzieci! a ja mam kolezanke ktora ma 10-cioro tak dokladnie...Sama mowi o swojej rodzinie ze smiechem że jest patologiczna.Ja jednak tak nie uwazam.Dzieci sa czyściotkie,zadbane,i kochane.Jest im czasami bardzo cięzko ale wiecie co,nieraz spoglądam na nich z zazdrością...jest między nimi tyle milosci,solidarnosci,cos niesamowitego...to jest dopiero wysiłek wychowac taką gromadke!
Sama mam 3 dziewczyny i syna i nie zawsze jest różowo.
...może tylko ja spotykam się z krzywym spojrzeniem osób trzecich jak się dowiadują że mam 4 dzieci. Pozdrawiam.
A OLEJŻE kobieto spojrzenia osób trzecich - możemy być z siebie dumne - dzieci to przyszłość narodu ![]()
Lidka_71 napisał/a:Sama mam 3 dziewczyny i syna i nie zawsze jest różowo.
...może tylko ja spotykam się z krzywym spojrzeniem osób trzecich jak się dowiadują że mam 4 dzieci. Pozdrawiam.A OLEJŻE kobieto spojrzenia osób trzecich - możemy być z siebie dumne - dzieci to przyszłość narodu
A ja chciałam tym wszystkim kobietom, które maja dużą gromadkę dzieci serdecznie podziękować - może dostanę przyzwoitą emeryturę dzieki ich pociechom ![]()
A tak poważnie wracając do tematu to autorko przeczytaj sobie ten wątek - jest tam też moja wypowiedź odnośnie sytuacji w domu i kobiet, które maja problem z nieinteresującym się nimi i dziećmi mężem, który tak jak Twój spędza czas na komputerze, opisały metody, które stosują i po których widzą poprawę w zachowaniu lubego.
Zobacz:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=457573#p457573
Dzięki Tisha za dobre słowo
Przeczytałam twój wpis na tamtym wątku i baaardzo Ci współczuję. Ale twoja historia może tylko zdołować Angelę
Chociaż, z drugiej strony, jakby ją rozważyć "ku przestrodze" - nasuwa się wniosek, że trzeba radykalnie działać - bo proszę do czego to może doprowadzić! Jak uważasz, z punktu widzenia dziecka takiego nieczułego ojca - co Angela powinna zrobić? Ja bym zaczęła jednak od tego psychologa - jak myślisz?
Nie wiem, naprawde nie wiem. Może psycholog, a może postawienie sprawy na ostrzu noża. Mój ojciec był surowo chowany, bez miłości, czułości, przytulania, słów "kocham Cie". Wiem o tym, ba, wiedziałam to już podświadomie jako dziecko, przychodziłam do niego i mówiłam, że go kocham, ale jego to nie ruszalo, nie raz kazał wyjść bo "jest bardzo zajęty". Nie wiem czy jemu cokolwiek jest w stanie pomóc.
Witam
Należę do tzw patologi
mam 3 pociechy i sama je wychowuje,tatuś jest zajęty swoim życiem i raczej nie ma serca dla własnych dzieci.Ale cudzym to współczuje i po pijanemu wyniósł mi od córki rowerek bo od kielichowego kumpla dziecko nie miało a na swoje to nawet alimentów nie płaci.Niestety zdarzają się faceci na których nic nie wpłynie ani prośba ani groźba ,to są zwykli egoiści widzą tylko swoje potrzeby i swój świat w którym nie ma miejsca nawet dla własnego potomstwa.Pytanie po co się wiążą z drugą osobą ? Dla wygodnictwa,czasami jesteśmy same sobie winne bo kochamy tych drani a oni bez skrupułów nas wykorzystują na każdym kroku .Koleżance już były mąż powiedział to TY chciałaś bachory więc masz ,Są po rozwodzie 4 lata i nigdy nie zapytał o córki ,nie wie kiedy mają urodziny i nie spotyka się z nimi.Niestety takich mężczyzn jest więcej jeden uruchomił produkcję dzieci i to dosłownie ma 39 lat i 2 tygodnie temu urodziło mu się 10 dziecko z następną kobietą pozostałymi się nie interesuje .Niektórych da się jeszcze przekonać a nie którzy znieczulice mają w zestawie i tych nic nie rusza ![]()
Witam
Doskonale Cię rozumiem Angela. Jestem niemal w identycznej sytuacji. Mam wprawdzie 2 synów ale jest mi równie ciężko jak Tobie. Mój mąż też nie pomaga mi w wychowywaniu synów. Bawic się z nimi też nie bawi ponieważ WIECZNIE nie ma go w domu. Wymyśla sobie tak dużo zajęć ponieważ jest myśliwym (czego w zupełności nie popieram i ciągle są o to kłutnie) i mieszkamy na wsi (z własnego nieprzemyślanego wyboru). W dodatku jak to myśliwce często jest pijany. Nie bije mnie, ale ostatnio coraz to częściej zaczyna pyskować po pijanemu. Dzieci mają prawie 6 i prawie 4 latka. Nie należą do grzecznych dzieci. Starszy syn jest dość agresywny, zresztą zawsze taki był. A młodszy przejmuje agresje od starszego. Ciężko mi samej. Dzieci często chorują. Na rodziców tez prawie nie mogę liczyć. Wiele razy już myślałam i rozmawialiśmy o rozwodzie. Byloby to najlepsze zarówno dla mnie jak i dla dzieci, uciec z toksycznego zwiazku. Boję się tylko że nie poradzę sobie finansowo poniewaz nie pracuję (a z dwójka małych dzieci nikt nie zechce mnie zatrudnić) a z samych alimentów nie da rady. Więc tkwię w tym chorym związku i robię się coraz bardziej zgoszkniała.:(
witam !! Dość długo nie pisałam bo trochę się umnie działo jak zwykle w moim życiu. W zeszłym tygodniu Kacper złamał obojczyk w szkole . Ale tak no więc pogodziłam się z Tomkiem nawet na dzień kobiet dostałam metrową różę co bardzo mnie zaskoczyło bo Tomek nigdy nie przywiązywał wagi do takich okazji jak walentynki czy dzień kobiet byłam w szoku kiedy mi dał kwiata . Narazie jest ok ale jak długo to niewiem pewnie do momentu kiedy mu się znudzi już spokój w domu. Ok uciekam bo dzieci mi dom roznoszą .