Witam wszystkich.
Przez przypadek dowiedziałem się o zdradzie żony. Zaskoczyłem się bardzo i udeżyło mnie to mocno i fizycznie i psychicznie.
A więc ja 35 lat żona 25 lat.
2 lata małżeństwa.
Było bardzo dobrze, poza jednym aspektem, seksem, którego nie było.
Nie chce rozwlekać więc postaram się rzeczowo:
Wyszło przypadkiem. Najpierw zaczeła robić ogromną awanturę, że sobie wyprasza, awanture jak nigdy wczesniej. Ona porządna itp. Jednak jak wyszło, że ewidentnie wiem wszystko to spokorniała i zaczeła mówić.
Co wiedziałem:
- zdradzała mnie około 2 miesiące
Co ona na to:
Przyznała się do wszystkiego i opowiedziała jak było. Zdradziła mnie ze swoim byłym facetem. Kilka razy w ciągu 2 miesięcy. Akurat jak była po kilka dni sama co jakiś czas.
Ja na początku zaproponowałem rozwód. Brak dzieci, wspólnego majątku, szybka sprawa.
Ona jednak chce ratować ten związek i małżeństwo. Zaoferowała:
- całkowite zakończenie relacji nawet koleżeńskiej z byłym
- transparentność - w każdej chwili mam dostęp do jej telefonu, wiadomości kiedy chce
- pójście do psychologa, na terapie już na serio (było w planie bo ona ma problemy różne, ale to było odwlekane miesiącami)
- do psychiatry z uzależnieniami, też miała już dawno ale się wykręcała, teraz chce iść "na już"
- próba wznowienia naszego życia seksualnego (nie było go od miesięcy)
Sam nie wiem co ze sobą robić. Ona zawsze była "wojownicza" średnio jej szło przyjmowanie krytyki i zawsze na coś zwalała. Tu przyjeła 100% winy na siebie.
I szczerze mówiąc nie wiem co robić.
Jedna strona mnie mówi: mogą być nastepne razy, jestem rogaczem więc honor każe to kończyć
Druga strona: może to będzie realny kop do działania i zmiany jej życia, jeśli za tymi słowami pójdą czyny.
Praktycznie nie ma okoliczności łagodzących. Alkohol takim nie jest. To, że sam to wykryłem również. Jedynie może to, że to były facet a nie nowy. Może to 1%, bo i tak już ją miał kiedyś, więc nie jest to kolejny na liczniku. Chujowe myślenie, ale coś w tym jest.
Myśli jest wiele, nawet pomyślałem aby iść 3 razy do prostytutki aby być "kwita" ale jednak to kiepski pomysł, co to zmienia.
Chujowa sytuacja bo z moich doświadczeń ta kobieta była "pewna" pod tym względem. A wyszło jak wyszło.
Również ździwiłem się, że duża większość par pozostaje po zdradzie razem.
Jeszcze poza odejściem natychmiast i próbą naprawy zostać pare miesięcy rozważam jeszcze rozwód natychmiast i zostać jako zwykła para i próbować naprawić, jakby nie szło to przynajmniej mając już rozwód będzie można się od razu zawinąć. A jakby się udało to już żyć jako para, ale bez ślubu.