Witam! Nie wiem od czego mam zacząć... Jesteśmy para trzy lata na początku było trudno przez rodzinę i znajomych o akceptacje ponieważ jestem 11 lat młodsza od niego ale zawsze okładało się nam pięknie... Tacy zakochani.. 24 godziny my my i tylko my...
Zarabiał "Brudne pieniądze" po czym zamknęli go w areszcie na 5 miesięcy czekałam robiłam paczki, pisaliśmy do siebie piękne listy o tym jak wyjdzie i zrobimy sobie ślicznego dzidziusia... Zdążył się cud dostał wyrok w zawieszeniu Po jego wyjściu zamieszkaliśmy razem dla mnie rzucił dotychczasowa "robotę" , zaczęły się problemy z pieniędzmi, trudno było mu było iść wkoncu do normalnej pracy aż po roku musieliśmy się przeprowadzić on do siebie ja do siebie ponieważ oszczędności się skończyły... Oddaliliśmy się od siebie... Tak bardzo chciałam zawsze być przy nim , rozumiałam go chciałam by wreszcie się podniósł , wiem ze jeśli ktoś ma bardzo duzo pieniędzy i nagle to wszystko traci jest wielki szok...
Przestałam juz czuć jego miłość do siebie , ja tez od niego się oddaliłam... Przestalam wierzyć w ta miłość... Codziennie czuje sie taka samotna (Tak na marginesie dla niego odstawilam wszystkim znajomych a kiedys bylam dusza towarzystwa)
Przestaliśmy gdziekolwiek wychodzić ponieważ on ciągle narzeka na brak pieniędzy. Czuje się samotna nie kochana i nie atrakcyjna...
To wszystko mnie tak przytlacza , poprostu nie wiem co mam o tym myslec... Moze ktoś potrafiłby mi pomoc? Moze ktoś miał podobne odczucia co do swojego związku? Co to oznacza, Czy wielka milosc ktora nas polaczyla tak poprostu wygasa gdy tylko pojawily sie problemy??;(
Podobne tematy
witaj...
piszesz ze zawsze układało sie wam dobrze..3 lata to nie wiele..
pamiętaj że tak naprawdę byłaś niezwykle młodą osobą /miałaś 17 lat/ kiedy sie poznaliście...
każdy facet jest zafascynowany taką młodą kobietą...
pieniądze? no cóż..dzisiaj są jutro moze ich nie być...
prawdziwa miłość trwa pomimo przeciwności losu...
powodzenia
Tyle ze on mysli ze nasze uczucie do siebie sie nie zmienilo...
Czy Twój ukochany nadal traktuje Cię jak swoją księżniczkę?
Nadal jesteś dla niego jedyną, najpiękniejszą i najcudowniejszą?
Nie chcę na Ciebie w żaden sposób naskakiwać, ale jeśli On nie zmienił swojej postawy względem Ciebie - zakładając, że była i jest w porządku to problem może leżeć po drugiej stronie. Piszesz, że o 180 stopni zmieniła się wasza sytuacja finansowa i już nigdzie nie wychodzicie. Warto zastanowić się czy Twoje uczucie w pewnym stopniu nie było oparte na tym, co dawał Ci związek z tym mężczyzną - restauracje, wycieczki, kina. To chyba jasne, że jeśli nas na coś nie stać to niestety trzeba z tego zrezygnować.
Tak jak napisała Doris2727 - miłość trwa mimo przeciwności losu.
Tylko po tak krótkim opisie trudno stwierdzić, czy Twój facet rzeczywiście przestał się angażować w wasz związek czy może Tobie zaczął doskwierać brak gotówki.
Życzę pozytywnego rozwoju sytuacji. ![]()
Dziekuje... Ja wiem ze tu tez chodzi o mnie...
On dalej dobrze mnie traktuje tyle ze on chyba popadl przez to wszystko w depresje(Nie widze w nim tego zycia) , przeciez jesli nie stac nas na restauracje mozemy wyjsc na romantyczny spacerek.
A jak mu tlumacze ze najwazniejsze jest to ze sie kochamy, on odpowiada iz sama miloscia czlowiek nie zyje i pieniadze do szczescia sa potrzebne. Twierdzi ze jesli wszystko sie ulozy w sprawach finansowych to znowu bedziemy szczesliwi...
Naprawde nie lubie tego sluchac.. Bo dla mnie naprawde nie tylko to sie liczy... ;/
I masz tutaj mnóstwo racji - jeśli zanikły nawet takie drobnostki jak wspólne spacery to coś jest nie tak.
Nie martw się - dla mnie uczucia też są o wiele ważniejsze niż pieniądze czy cokolwiek innego. Rodziny i bliskich osób nie traci się tak jak pieniędzy i innych dóbr materialnych. Owszem - pieniądze pomagają lepiej żyć i nie można ukrywać, że są ważne - ale nie najważniejsze. ![]()
Moim zdaniem powinniście szczerze i poważnie porozmawiać - musisz powiedzieć jak się z tym wszystkim czujesz i czego Ci brakuje. To co mówi Twój mężczyzna wcale nie oznacza, że nie oddałby dla Ciebie wszystkiego.
Może problemem jest tylko dobór słów - inaczej je rozumiecie i przez to rozmowy prowadzą donikąd. Facet chcąc zapewnić kobiecie jak najlepsze życie, często zmęczony, zapomina o drobnostkach takich jak spacery, romantyczne kolacje. Ma w głowie tysiąc myśli o tym jak pomóc rodzinie i po prostu trzeba mu pomóc się od tego oderwać. Oboje dążycie do tego samego, a przez brak długich rozmów oddalacie się od siebie - przynajmniej ja to tak postrzegam. ![]()
Ja uwazam, ze pieniadze ulatwiaja zycie, lecz nie sa najwazniejsze i mozna bez nich byc szczesliwym. Znam wielu ludzi biednych, lecz szczesliwych, ciesza sie z tego co maja. Ja na przylad jeszcze nie pracuje, rodzicow tez bogatych nie mam, choc loza mi kase na studia, ale wlasnie szukam pracy, by ich odciazyc i skonczyc z lenistwem, w koncu trzeba
A moj chlopak zarabia, lecz przecietnie, nie wychodzimy gdzies czesto, ale dobrze nam razem, jak jestesmy razem, to swiat moglby stanac w miejscu, moge nawet lezec z nim, sluchac bicia jego serca i jestem szczesliwa, wiec kasa nie jest mi az tak potrzebna ![]()
Twoj facet pewnie byl przyzwyczajony do duzej kasy i wlasnie dlatego takie , a nie inne zachowanie. Moim zdaniem pogadaj z nim, aby tylko znow nie zaczal zarabiac w jakis zly sposob, bo wtedy to zle wrozy dla Was, dla przyszlosci Waszego zwiazku. Motywuj go i pokazuj, ze Ci zalezy na nim, bo chyba kochasz ? Moze to chwilowy kryzys
Sprobuj gdzies wyciagnac go nawet na spacer, badz przy nim. Wsparcie to bardzo wiele. Mam nadzieje, ze ulozy sie Wam.
Dziekuje!
Tak bardzo doceniam to ze skonczyl zarabiac w ten sposob wiec nie pospieszalam go z niczym... ale moglby zrobic wkoncu drugi krok... Zacząć szukać pracy itd..Skoro tak zle mu bez pieniędzy to mogl by zrobic to dla siebie. a on poprostu całymi dniami leży i ogląda telewizje ;( Milion rozmow mamy juz za soba... On nawet nie widzi jeśli jest mi zle, nie widzi lez w moich oczach , nigdy nie potrafi mnie pocieszyć.. A mi tak jest strasznie zle... Czuje się samotna, kompletnie nie mam z kim pogadać...:(
Poza tym nie szanuje mnie już tak jak robił to wcześniej...
A prawi komplementy tylko jeśli się o nie upomnę .. Zostala mu jeszcze zazdrosc bo kiedys byl chorobliwie zadrosny.. Wymyslal sobie jakies dziwne rzeczy , robił afery o byle co... np: o spotkanie z koleżanka, czy uśmiech do jego kolegi na jako powitanie ! Wtedy akurat mi to nie przeszakadzalo bo mnie tez nauczyl tej zazdrosci... Wiem ze to glupie...
10 2011-03-06 19:37:25 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-03-06 19:38:17)
Być może facet po prostu nie zna innego życia, innego sposobu zarabiania pieniędzy.
Poznaliście jak Ty miałaś 17 lat, on prawie 30. W półświatku - on był samcem "gangsta" z kasą, Ty jego mlodą zdobyczą.
Sorry ale w środowisku "brudnej kasy" tak to włąśnie wygląda. Dodawało mu to pewności siebie, czuł się 100% samcem, zapewniającym swojej księżniczce gwiazdki z nieba.
I nagle trach. Lipa, groźba więzienia - być może strach o własne bezpieczeństwo - najprawdopodobniej nie dzialał przecież sam, więc kumple po fachu bali się czy nie zacznie opowiadać (tylko moje domysły).
Udaje mu się, dostaje wyrok w zawiasach. I jak tu teraz żyć normalnie? Z laską u boku którą przyzwyczaił do luksusu?
Moim zdaniem tak do końca nie chodzi o Ciebie. On się czuje jakby razem z kasą i pozycją stracił swoją "męskość".
Albo się nauczy żyć w realnym świecie, albo wróci do tego co robił.
Bardzo dobrze napisane... On poprostu bez pieniedzy czuje sie nikim. Tylko ze ja juz nie mam sily nie wiem co dalej....
Uwazam to za wielkie osiagniecie ze nie robi juz tego dla mnie... Bo nie wyobraza sobie zycia beze mnie... Ale boje sie ze moze wkoncu z braku pieniedzy zacznie.. I co wtedy...?
Cholibka. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
Jeśli nie zauważa Twoich łez, jest nieczuły, a przy tym nie garnie się do żadnej pracy to musisz mu jasno powiedzieć, że nie potrafisz tak dłużej żyć. Może powinien udać się do psychologa?
Wydaje mi sie ze powinnismy razem isc na terapie
Moze wtedy udalo by sie nam uratowac ten zwiazek i jego zycie...
Witam ja również mam problem czuje się samotna w swoim związku ... jestem z facetem( on ma 30lat) już 6 lat to ja pierwsza wyznałam mu miłość i długo czekałam aż on odwzajemni to uczucie (1 rok ) aż usłyszę to słowo kocham cie ... od roku mieszkamy sami nie mamy dzieci ale ja się czuje jakby nie kochana już nie zwraca uwagi jak się ładnie ubiorę , nie prawi mi komplementów nie mówi kocham cie , nie przytula ,nie całuje , prawie o każdy gest czułości prowokuje ja to ja idę się przytulic to ja mowie ze kocham . Czasem sobie myślę ze on jest ze mną z czystej rutyny bo nikt inny się w jego życiu nie pojawił nawet teraz ja siedzę przy komputerze a on ogląda swoje rybki (najpierw był play potem samochód teraz jego nowym obiektem zainteresowań stały się rybki )praktycznie nie rozmawiamy ze sobą rzadko nawet się kochamy próbowałam mu powiedzieć i to nie raz czego mi w naszym związku brakuje ( jak by nie docierało ) pytałam również jego ale stwierdził ze on jest zadowolony i niczego mu nie brakuje . Chciałabym żeby spojrzał na mnie jak na kobietę . zaproponowałam nawet krotki rozstanie żebyśmy ,, odpoczęli ,, od siebie ale on stwierdził ze nie pozwoli na to bo się boi ze nie wrócę ... on mnie porostu nie docenia Nie wiem jak mam do niego dotrzeć . jak mu uzmysłowić ze ja tez mam swoje potrzeby ? czy ja wymagam za dużo? dlaczego tylko ja mam się starać? pomóżcie bo nie wiem co robić ? czy to dalej ma sens bytu ?