witam;)
Mam pewien problem. Chodzę do liceum właściwie już kończę z czego bardzo się ciesze bo nie będę musiałą widywać wszystkich tych fałszywych ludzi których poznalam ;( Na początku 1 klasy było super. Cała klasa była zgrana wszyscy byli dla siebie mili, wydawali mi się tacy sympatyczni więc ja również byłam bardzo miła i koleżeńska właściwie to bylam sobą bo zawsze jestem miła, trochę nieśmiała ale zawsze coś mówiłam próbowałam włączać się w dyskusję. Kiedy ktoś ze mnie żartował ja się nie obrażałam. Kiedy mi coś nie wyszło również się śmialam wtedy zaczeli się na mnie wyrzywać gdy mi coś nie wyszło coś głupiutkiego powiedziałam mówili "no blondynka" i wtedy tez się nie obrazałam. A jeśli inni coś glupiego powiedzieli ukrywali to nie chcieli się przyznać każdy o sobie mówił ze jest "zajebisty" Nikogo nie obgadywałam zawsze zwracałam się do kogoś grzecznie np
"Kasiu czy mogłabyś mi..." itp pod koniec drugiej klasy napisałam na forum klasowym "dzieki za ten rok jestescie super klasa" pare dziewczyn zaczely pisać mi glupie komantarze.spytałam je o co im chodzi ? napisaly ze nie lubią ludzi kórzy wszystki dupe liżą. Do teraz jest tak ze robią sobie ze mną co chcą ostatnio bez pytania wyrwały mi kartke z zeszytu z moimi notatkami gdzie obok miałam wpisaną ocenę z odpowiedzi i tą właśnie ocenę chciały pokazać nauczycielce że to niby one odpowiadały. i poczułam się jakby myślały o mnie ze glupia blondynka sie nie kapnie Przez cale liceum czulam się gorsza od innych nie uczę się rewelacyjnie mam średnio 3 z większosci przedmiotów zdałąm 3 próbne matury z matematyki a większość klasy nie... i tak jakby oni tego nie widzą ale moje błędy owszem Wszyscy są tacy zarozumiali Zastanawiam się jaka mam być żeby mnie lubili inni?:( przeciez jestem miła...... i nikomu krzywdy nie robie
1 2011-03-05 14:31:33 Ostatnio edytowany przez totylkoja199 (2011-03-05 14:33:50)
Podobne tematy
witam;)
Mam pewien problem. Chodzę do liceum właściwie już kończę z czego bardzo się ciesze bo nie będę musiałą widywać wszystkich tych fałszywych ludzi których poznalam ;( Na początku 1 klasy było super. Cała klasa była zgrana wszyscy byli dla siebie mili, wydawali mi się tacy sympatyczni więc ja również byłam bardzo miła i koleżeńska właściwie to bylam sobą bo zawsze jestem miła, trochę nieśmiała ale zawsze coś mówiłam próbowałam włączać się w dyskusję. Kiedy ktoś ze mnie żartował ja się nie obrażałam. Kiedy mi coś nie wyszło również się śmialam wtedy zaczeli się na mnie wyrzywać gdy mi coś nie wyszło coś głupiutkiego powiedziałam mówili "no blondynka" i wtedy tez się nie obrazałam. A jeśli inni coś glupiego powiedzieli ukrywali to nie chcieli się przyznać każdy o sobie mówił ze jest "zajebisty" Nikogo nie obgadywałam zawsze zwracałam się do kogoś grzecznie np
"Kasiu czy mogłabyś mi..." itp pod koniec drugiej klasy napisałam na forum klasowym "dzieki za ten rok jestescie super klasa" pare dziewczyn zaczely pisać mi glupie komantarze.spytałam je o co im chodzi ? napisaly ze nie lubią ludzi kórzy wszystki dupe liżą. Do teraz jest tak ze robią sobie ze mną co chcą ostatnio bez pytania wyrwały mi kartke z zeszytu z moimi notatkami gdzie obok miałam wpisaną ocenę z odpowiedzi i tą właśnie ocenę chciały pokazać nauczycielce że to niby one odpowiadały. i poczułam się jakby myślały o mnie ze glupia blondynka sie nie kapnie Przez cale liceum czulam się gorsza od innych nie uczę się rewelacyjnie mam średnio 3 z większosci przedmiotów zdałąm 3 próbne matury z matematyki a większość klasy nie... i tak jakby oni tego nie widzą ale moje błędy owszem Wszyscy są tacy zarozumiali Zastanawiam się jaka mam być żeby mnie lubili inni?:( przeciez jestem miła...... i nikomu krzywdy nie robie
Czasami tak jest ,że na swojej drodze spotykamy więcej zarozumialców niż normalnych ludzi. Wiadomo, że jeżeli się chodzi do takiej klasy gdzie wszyscy chcą byc najmądrzejsi to nie jest łatwo. Co masz zrobic aby Cię lubili? Bądź soba i poprostu olewaj ich. Do końca roku już nie daleko,powodzenia.
Nie da się niestety zadowolić wszystkich. Na Twoje problemy - przypomina mi się sentencja z Pana Wołodyjowskiego "albo się będą Ciebie bali, albo się będą z Ciebie śmiali" (chodziło o jego niski wzrost). Coś w tym jest.
Może warto olać durne koleżanki a przy następnej akcji pokazać pazury?
Miałam takiego kumpla na studiach. Mówił szybko, niewyraźnie, ciuchy przedpotopowe, fryzura tym bardziej, okulary ala denka od słoika, do tego paskudny różowaty trądzik. Praktycznie wszyscy z niego lali - szczególnie oczywiście panowie.
No i pewnego dnia kolega coś mi opowiadał, ja go ni w ząb nie rozumialam, ale nie chcąc zrobić mu przykrości - udawałam że rozumiem, kiwałam glową, wydawałam dźwięki apropaty, etc. Podszedł do nas największy cham w grupie - fakt z najbardziej ciętym jęzorem - i mowi: "Stefan, Ty za szybko mówisz, nikt Cię nie rozumie". A Stefan (tym razem powoli, głośno i dobitnie) - "to nie ja za szybko mówię, tylko Ty za wolno myślisz!"
Grupa tarzała się ze śmiechu razem z wykladowcą. Nigdy więcej cham nie zaczepil Stefana.
4 2011-03-05 16:51:59 Ostatnio edytowany przez totylkoja199 (2011-03-05 17:19:49)
Nie da się niestety zadowolić wszystkich. Na Twoje problemy - przypomina mi się sentencja z Pana Wołodyjowskiego "albo się będą Ciebie bali, albo się będą z Ciebie śmiali" (chodziło o jego niski wzrost). Coś w tym jest.
Może warto olać durne koleżanki a przy następnej akcji pokazać pazury?Miałam takiego kumpla na studiach. Mówił szybko, niewyraźnie, ciuchy przedpotopowe, fryzura tym bardziej, okulary ala denka od słoika, do tego paskudny różowaty trądzik. Praktycznie wszyscy z niego lali - szczególnie oczywiście panowie.
No i pewnego dnia kolega coś mi opowiadał, ja go ni w ząb nie rozumialam, ale nie chcąc zrobić mu przykrości - udawałam że rozumiem, kiwałam glową, wydawałam dźwięki apropaty, etc. Podszedł do nas największy cham w grupie - fakt z najbardziej ciętym jęzorem - i mowi: "Stefan, Ty za szybko mówisz, nikt Cię nie rozumie". A Stefan (tym razem powoli, głośno i dobitnie) - "to nie ja za szybko mówię, tylko Ty za wolno myślisz!"
Grupa tarzała się ze śmiechu razem z wykladowcą. Nigdy więcej cham nie zaczepil Stefana.
hehe dobre:) ale ja do Stefana nie jestem podobna ![]()
Ja nie o podobieństwie zewnętrznym tylko o podobieństwie sytuacji ![]()
Stefan miły był, pokazał pazury i dali sobie spokój.
Trzeba pokazywać pazury, inna sprawa, że na chama zawsze się trafi. Ja też dobrze swoich klas nie wspominam, za to na studiach w większości mam do czynienia z fajnymi osobami:) Pomijając parę koleżanek, to większość jest w porządku:) W szkole fajne były niektóre osoby, mam jedną przyjaciółkę z liceum, jedna była zawsze o rok wyżej ode mnie, a na studiach jest mnóstwo super ludzi:) I w obrębie swojej grupy czuję się bardzo rodzinnie:) Każdy każdemu jest życzliwy, przynosimy sobie różne rzeczy do jedzenia, muzykę do posłuchania:) Może i Ty trafisz na studiach na fajnych ludzi:) Oczywiście, nie każdy tam będzie Ci życzliwy, bo tak nigdy nie jest, ale większość może akurat będzie w porzadku:)
totylkoja199, widzę że mamy identyczny problem, no z kilkoma różnicami. chętnie poklikałabym z Tobą na priv, co Ty na to? jeśli tak to podaje swoje gg: 34367350. (chyba nawet jesteśmy w tym samym wieku...;))
Często tak jest, że gdy jesteśmy dla wszystkich mili, ludzie biorą nas za lizodupów. Wydaje mi się, że z niczym nie należy przesadzać. Można być miłym. Owszem. Ale bez przesady. Fajnie, że się cieszysz, że fajny był rok z Twoją klasą, ale myślę, że "dzieki za ten rok jestescie super klasa", w jakimś tam stopniu jest oznaką podlizywania się. Wygląda to tak jakbyś miała masę kompleksów i za wszelką cenę chciałbyś, żeby Cię wszyscy lubili. Powinnaś im czasem pokazać pazury. Nie może być tak, że cokolwiek by nie zrobili to ty i tak im pomożesz... Albo to działa w dwie strony albo w żadną.
Ania
9 2011-03-06 20:43:18 Ostatnio edytowany przez totylkoja199 (2011-03-06 20:47:37)
myślę że macie racje Od teraz będę podchodziła do ludzi z dystansem i selekcjonowała ich na tych dla ktorych moge być miła i dla tych dla których nie
Dziekuje Wam bardzo wkońcy znalazłam normalne forum ![]()