netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Problem z koleżanką, która mnie zraniła...

3 odpowiedzi5 755 wyświetleńzałożony przez Realistka89, 02.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z koleżanką, która mnie zraniła...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Problem z koleżanką, która mnie zraniła...

Od jakiegoś czasu dręczy mnie jedna sprawa. A dzisiaj miałam jeszcze trudną rozmowę. Może zacznę po kolei. Na studiach mam koleżankę, która mnie strasznie zraniła i zawiodła. Kiedyś jej ufałam, zwierzałam się jej, po czym moje prywatne sprawy się rozniosły, wiem, ze źródłem informacji była ona, choć jej miliard razy zastrzeglam, ze ma trzymać język za zębami.
Zresztą raz przy mnie, myśląc, że nie usłyszę, bo jestem zajęta, powiedziała o wszystkim naszej koleżance.
Od tego czasu coś tam zaczynało we mnie pękać. Potem była terenówka. Ona dobrze wiedziała, jak ważny jest dla mnie mój kolega, o którym założyłam osobny wątek, ale na moich oczach zaczęła się do niego kleić, ale on ją odtrącił, zrobił to jasno i wyraźnie. Mogłabym ją zrozumieć, gdyby on jej się podobał, ale ona wtedy miała faceta. Kiedy indziej wygłupiałam się z nim, ona gdy tylko widziała, ze spędzam z nim miło czas, podbijała i zaczynała nawijać o reklamie Whiskasa, teledysku Lady Gagi. Ale to jeszcze nie było najgorsze.
Któregoś popołudnia żegnałam się z przyjaciółką i kumpelami, które już skończyły zajęcia, a my mamy w zwyczaju się przytulać i całować w policzek, no więc pożegnałam się w z nimi w ten sposób, na co moja koleżanka przy wszystkich walnęła na cały głos: jaka ty niedopieszczona jesteś, znajdź sobie faceta. Zabolało.
Kiedy indziej również nie omieszkała mi wygarnąć, ze jestem singielką i też wspomniała coś o dopieszczeniu i ze facet zrobi mi dobrze. Podkreślała, ze ona jest w związku, wtedy pisała z jakimś gościem przez internet, a mi trzeba koniecznie kogoś znaleźć, bo nie wiem co jest dobre.
Potem spotkałam ją  w wakacje w galerii handlowej i wtedy mi również nie omieszkała dociąć. Na wystawie wisiała sukienka, taka sportowa, wtedy mi powiedziała, ze ona jest w sam raz dla mnie, bo ja mam taką chłopięcą figurę i małe cycki, a ona ma czym oddychać.
Mam dosyć jej ranienia i chamstwa, unikam jej jak się da i ignoruję. Niestety teraz często na nią wpadam, nowy plan sprawia, że mamy po sobie zajęcia.
Ale to nie największy problem, bo to bym była w stanie jeszcze znieść. Ale sprawa wygląda tak, ze moja przyjaciółka, która jest dla mnie jak siostra, bardzo ją lubi i ma z nią dobre relacje. I dzisiaj moja przyjaciółka zapytała mnie, dlaczego unikam tamtej. Powiedziałam jej, że nie unikam jej, tylko rozmawiam z innymi ludźmi, bo z moimi znajomymi z innych grup rzadko się widuję. Ona się uspokoiła. Ale ja nie potrafię się zmusić, by tamtej cokolwiek odpowiedzieć, nawet cześć. Na szczęście tamta już skończyła mnie buziaczkować na uczelni, wcześniej to robiła, bo jest bardzo fałszywa i dwulicowa. Na pokaz jest miła, uprzejma, wygląda na ideał. Nikt by nie wpadł na to, ze potrafi się tak zachowywać.
Cała sprawa mnie męczyła, wcześniej wspominałam o niej tylko mojej przyjaciółce, która nie jest ze mną na jednym roku. Bałam się, że nikt inny mi nie uwierzy i ja wyjdę na tą złą, bo ja nie zawsze jestem taka miła i uśmiechnięta, zachowuję się normalnie, niczego nie udaję. Ale nie wytrzymałam i wygadałam się swojej drugiej przyjaciółce z roku. Ona mnie zrozumiała i stoi za mną murem. Ale ona nie ma z tą dziewczyną jakiegoś dobrego kontaktu. To ona mi poradziła, bym jej unikała na każdym kroku i rezygnowała ze spotkań z przyjaciółką, jeśli koleżanka też tam będzie. Ona po prostu widzi, ile mnie kosztuje znoszenie jej obecności i powiedziała, żebym uzbroiła się w cierpliwość, bo po licencjacie może nasze drogi się rozejdą.
Mój kolega, ten, którego opisałam w jednym z wątków, widzi, jak się męczę, gdy ją widuję i kiedyś mnie uratował w niezręcznej sytuacji, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Ale on widział jej drugą twarz, nigdy za nią nie przepadał, moja przyjaciółka nigdy nie miała z nią jakiegoś bliskiego kontaktu. Ale myślę, ze nikt więcej mi nie uwierzy...
Poza tym nie chcę stawiać mojej drugiej przyjaciółki w niezręcznej sytuacji, zresztą ona dzisiaj powiedziała, ze jej ulżyło. Ale nie potrafię z tamtą rozmawiać i nie zmienię swojego zachowania i nie wiem, co mam jej dalej mówić, jak będzie mnie pytać, o co chodzi... Nie chcę jej mówić prawdy, bo koleżanka wobec niej jest w porządku... Cała ta sytuacja mnie okropnie męczy... Może to chamskie, ale mam nadzieję, ze koleżanka nie dostanie się na tę samą specjalizację co ja albo pojedzie do innego miasta. Marzę by się uwolnić od jej widoku i fałszywych uśmieszków...
Przepraszam za przydługawy post, ale musiałam się wygadać jeszcze raz, chociaż dzisiaj przez 3 h marudziłam na ten temat mojej drugiej przyjaciółce, tej, która wszystko wie...

2

Odp: Problem z koleżanką, która mnie zraniła...

Ja tez nie lubie przebywac z falszywymi ludzmi. Dobrze robisz ,ze jej unikasz. Ja na Twoim miejscu jakby jeszcze byla taka bezczelna to bym jej coś powiedziała. Drażnia mnie takie osobniki, oprocz czubka swojego nosa nie widza nic. A ta Twoja przyjaciolka ktora sie z nia trzyma, napewno jak jest dobra przyjaciolka zrozumialaby jakbys powiedziala, jaka tamta dla Ciebie jest. przeciez to nie musi oznaczac zaraz, że nie ma sie z nia trzymac. No niestety zawsze w zyciu pojawia sie jakies dziwne falszywe kolezanki, zapewne nie jedna jeszcze taka spotkasz. Wez to na dystans, zlej ja itd

3

Odp: Problem z koleżanką, która mnie zraniła...

Wrrr... Jak ja jej nie znoszę... Chyba pochwaliłam dzień przed zachodem słońca, bo dzisiaj sobie siedzę z koleżankami z grupy i sobie rozmawiamy i ta teatralnie rzuciła mi się na szyję, a ja dalej zero reakcji. Po czym równie teatralnie odeszłam się przywitać z kolegą z gr., z którym mam naprawdę dobry kontakt. I chyba tak będę robić, bo nie zamierzam udawać, że wszystko jest okej.
A co do przyjaciółki, to ona kiedyś mi opowiadała jak źle się czuje, bo jej dwie koleżanki się ze sobą pokłóciły i ona nie wiedziała, jak ma się zachowywać, zeby żadnej nie urazić.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z koleżanką, która mnie zraniła...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026