witam.mam problem , nie wiem czy przesadzam, potrzebuje obiektywnej rady.proszę o pomoc,jestem tu nowa.
jestem z chłopakiem 7 lat, patrząc 7 lat do tyłu..jest tak samo, nic się nie zmieniło, ja chodzę ze swoim chłopakiem i chodzę, moje przyjaciółki przeżyły już kilku chłopaków,mają już dzieci, zamieszkali ze sobą, a ja dalej chodzę.
nie mieszkamy ze sobą no bo nie ma gdzie, u mnie rodzice u niego nie ma warunków ma jeden pokój mały i nie da rady tam zamieszkac.
ale on mnie wogóle do siebie nie zabiera..już pare miesięcy nie byłam u niego w pokoju, to znaczy, że i seksu nie uprawiamy bo zawsze tylko u niego.nie całujemy się juz tak normalnie tylko buziaki, nie ma między nami takiej chemii ani pciągu, żyjemy bez seksu i jemu to nie przeszkadza, czyli jest coś nie tak, znudziłam mu się?? nie wiem..nie będe o tym z nim gadać, bo co mam mu powiedzieć czemu nie proponuje abyśmy poszli do niego i uprawiali seks? to trochę głupie, widzę, że jemu to odpowiada, żyjemy ze sobą jak przyjaciele.
jest dobrze miedzy nami, szanuje mnie dużo razem czasu spędzamy,(codziennie) ale brakuje mi tej bliskości.
nie dociera to do mnie jak chłopak nie chce sypiać ze swoją dziewczyną...znaczy się nie, że nie chce ale nie zaproponuje nawet,
ani nie myśli zeby się ze mną zaręczyc ani zeby zamieszkać ze soba..tak poprostu chodzimy i chodzimy,pewnie jeszcze będziemy chodzić następne 7 lat..ale ja już w końcu nie wytrzymam i z nim zerwe!!! bo ile można...to nas oddala..tyle razem przeżyliśmy..nie wiem co mam myśleć:(( jemu to odpowiada taki luzny związek,ale ja bym chciała już się ustatkować.
najgorzej martwi mnie to, że nawet jak jesteśmy sami w domu to tego nie wykorzystamy, zeby uprawiać seks,po kilku tygodniach przerwy nawet,w naszym związku już przestał istnieć seks,( nie pamiętam już jak to jest) podniecenie, pożądanie..i dla niego jest wszystko ok:((( nie wiem czy on ślepy jest, odpowiada mu to..co on nie ma żadnych potrzeb ja nic z tego nie rozumiem. miałam 15 lat on 17 jak zaczeliśy ze sobą chodzc...byliśmy małolatami..czasami myśle, że to tylko przyzwyczajenie, jak już wcześniej napisałam jesteśmy bardziej jak przyjaciele.