netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

17 odpowiedzi10 813 wyświetleńzałożony przez ewelina344, 01.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

witam.mam problem , nie wiem czy przesadzam, potrzebuje obiektywnej rady.proszę o pomoc,jestem tu nowa.
jestem z chłopakiem 7 lat, patrząc 7 lat do tyłu..jest tak samo, nic się nie zmieniło, ja chodzę ze swoim chłopakiem i chodzę, moje przyjaciółki przeżyły już kilku chłopaków,mają już dzieci, zamieszkali ze sobą, a ja dalej chodzę.

nie mieszkamy ze sobą no bo nie ma gdzie, u mnie rodzice u niego nie ma warunków ma jeden pokój mały i nie da rady tam zamieszkac.
ale on mnie wogóle  do siebie nie zabiera..już pare miesięcy nie byłam u niego w pokoju, to znaczy, że i seksu nie uprawiamy bo zawsze tylko u niego.nie całujemy się juz tak normalnie tylko buziaki, nie ma między nami takiej chemii ani pciągu, żyjemy bez seksu i jemu to nie przeszkadza, czyli jest coś nie tak, znudziłam mu się?? nie wiem..nie będe o tym z nim gadać, bo co mam mu powiedzieć czemu nie proponuje abyśmy poszli do niego i uprawiali seks? to trochę głupie, widzę, że jemu to odpowiada, żyjemy ze sobą jak przyjaciele.
jest dobrze miedzy nami, szanuje mnie dużo razem czasu spędzamy,(codziennie) ale brakuje mi tej bliskości.
nie dociera to do mnie jak chłopak nie chce sypiać ze swoją dziewczyną...znaczy się nie, że nie chce ale nie zaproponuje nawet,
ani nie myśli zeby się ze mną zaręczyc ani zeby zamieszkać ze soba..tak poprostu chodzimy i chodzimy,pewnie jeszcze będziemy chodzić następne 7 lat..ale ja już w końcu nie wytrzymam i z nim zerwe!!! bo ile można...to nas oddala..tyle razem przeżyliśmy..nie wiem co mam myśleć:(( jemu to odpowiada taki luzny związek,ale ja bym chciała już się ustatkować.

najgorzej martwi mnie to, że nawet jak jesteśmy sami w domu to tego nie wykorzystamy, zeby uprawiać seks,po kilku tygodniach przerwy nawet,w naszym związku już przestał istnieć seks,( nie pamiętam już jak to jest) podniecenie, pożądanie..i dla niego jest wszystko ok:((( nie wiem czy on ślepy jest, odpowiada mu to..co on nie ma żadnych potrzeb ja nic z tego nie rozumiem. miałam 15 lat on 17 jak zaczeliśy ze sobą chodzc...byliśmy małolatami..czasami myśle, że to tylko przyzwyczajenie, jak już wcześniej napisałam jesteśmy bardziej jak przyjaciele.

2 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-03-01 23:28:14)

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Droga Ewelinko, ja byłam w takiej samej sytuacji jak Ty. Z tym, że po 4 latach mieszkania w jednym internacie, zamieszkaliśmy razem w wynajętym mieszkaniu na studiach. Widzisz po 7 latach seksu było jak na lekarstwo, a on nadal się nie oświadczył. Ja miałam tego dość. Wiedziałam, że mogłabym być z innym fajnym facetem, dlatego też powiedziałam mojemu partnerowi: Mam tego dość i jak się nie oświadczysz do końca września to odejdę od Ciebie, bo to nie ma sensu. Po 9 latach bycia razem on znalazł sobie odskocznię. Zerwał zaręczyny, bo stwierdził, że ja na nim je wymusiłam. Niestety ja uważam inaczej. Jesteśmy znów razem, bo jak twierdzi kocha mnie. Mamy wspólne dziecko i wiesz co jest w tym najśmieszniejsze? Znam dokładną datę poczęcia mego synka. Mieszkaliśmy razem wszystko było udane tylko nie seks.

Ewelino, najlepszym rozwiązaniem jest szczera rozmowa. Spędźcie jakoś tak fajnie dzień, a gdy będziecie wyluzowani zacznij tak znienacka rozmowę. Ale pamiętaj to dość grząski grunt. Niech to będzie rozmowa ot tak sobie, nie naciskaj, nie dopowiadaj, nie przemyślaj odpowiedzi, po prostu wysłuchaj co ma Ci do powiedzenia. A co do dzieci to za młoda jesteś ;P

Aha, porusz tylko jedną kwestię. Tą na której Ci najbardziej zależy. Seks, czy oświadczyny. W przeciwnym razie on poczuje się napiętnowany.

3

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Mlodzi jestescie i nie potzrebujecie seksu, mnie to troche zaskakuje. Ty na pewno potrzebujesz, porozmawial z nim i zapytaj dlaczego nie chce, nie ma potrzeb. I zadaj sobie pytanie czgo Ty chcesz, nie patrz na innych ze juz sa w zwiazkach malzenskich, patrz na to czego chcesz Ty.

4

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Problem chyba większości kobiet wink

Obiektywna rana moja jest taka że coś jest nie tak musisz o tym porozmawiać ze swoim chłopakiem rozmowa jest zawsze najlepsze ale spokojna smile

Oczywiście jestem z grona wiekszości tych kobiet i miałam podobnie tylko że ja miałam dośc po 4 latach wink Zero planów w których bylismy MY były tylko jego plany związane tylko z nim.
Nie wytrzymałam i powiedziałam że mam dość mamy też swoje lata wiec cos trzeba zacząć działać można powiedzieć że też go troszke przymusiłam ale nie żałuję,dzisiaj jesteśmy już narzeczeństwem z szerokimi planami na przyszłośc nawet mój nieślubny załatwia sam mieszkanie dla nas smile Nigdy nie usłyszałam od niego że cos wymusiłam poprostu postawiłam ultimatum krok do przodu lub krok do tyłu..

I nawet czasami mam takie wrażenie że jest mi za to wdzięczny smile


Powodzenia smile

5

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

A pracujecie ? Nie mozecie chociaz wynajac czegos sobie ? Rozumiem Cie, ze Ci ciezko. Ja jestem z chlopakeim dopiero 2 lata, ale takze tak za 3 lata, gora 5 chcialabym z nim zamieszkac, a no bo i sadze, ze oboje wtedy bedziemy zarabiac itp wiec chociaz cos wynajmiemy. Nie da sie tak wiecznie chodzic. To wtedy nie am sensu. Albo woz albo przewoz.

6

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

nie zależy mi aż tak tak bardzo na seksie...no ale nie żeby w ogóle go nie było.Nie chcę z nim rozmawiać na ten temat...już kiedyś rozmawiałam...zapytałam się czemu nie chce żebymu niego sypiała a on na to: nie że nie chce ale nie myslał o tym nawet:/dziwne..



po rozmowie nawet jakbym poszła do niego poszła nocować( bo chodzi mi o to żeby się przytulić, rano obudzić sie koło niego bo brakuje mi tego:(((..) to znowu myślę że zrobiłby to z takiego przymusu, że ja na nim to wymusiłam ta rozmową, ja chcę żeby zaproponował mi to z własnej inicjatywy, żeby sam tego chciał.

7

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

ewelina to dziwne, nie moglabym tak, zeby facet mnie nie chcial przytulić czy spac ze mną. W koncu kobiety maja silna potrzebe przytulania, przynajmniej ja, a jestem starsza od Ciebie i jakos mi to nie mija. Mysle ze jeszcze dlugo nie minie.

Hmm, mysle ze trafilas na taki typ faceta ktory nie ma takiej potrzeby i tyle. Czy to zaakceptujesz to juz Twoj wybor.

8

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

ale przytula mnie bardzo dużo..daje buziaki..jest czuły,ale nie ma nic więcej między nami..żadnego pożądania..

9

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

I jak Ewelinko? Czy coś się u Was zmieniło?

10

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

moze to juz nie miłość tylko przyzwyczajenie, mam chłopaka w tym samy wieku co Twoj chłopak i jak załoze krotka spódniczke to nie moge sie od niego odpędzić, ja mam duzy temperament w łozku i moj chłopak ma tak samo, inaczej było z moim byłym gdzie to ja musiała wszystko zaczynać, czułam sie jak mało atrakcyjna i jak nimfofanka, dodam tylko ze z obecnym chłopakiem rozmawiamy o wspólnej przyszłości i jestesmy juz 3 lata, ja mam porównanie i powiem szczerze ze z obecnym chłopakiem jestem szcześliwa, ja uwazam ze 60% związku to udany seks z facetem,

11

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Jednak to co piszesz Kaska, nie do końca jest prawdą. Uważam, że każda miłość przekształca się w pewnym sensie w przyzwyczajenie. Po trzech latach zobaczysz. U wszystkich jest pięknie przez pierwsze parę lat, a później zaczynają się problemy dnia codziennego i osoba, która jest ideałem okazuje się, że ma również wady. My mogliśmy się rozstać, ale jak mój partner powiedział po no prawie 10 latach i kiedy poznał inną kobietę, on sobie nie wyobraża życia beze mnie. No i co? Jest to przyzwyczajenie? Nie sądzę. Myślę jednak, że to jest miłość. A nasz seks nie układa się od jakiś 5 lat i myślisz, że bylibyśmy tak długo tylko z przyzwyczajenia? Hm... Zaczęłam czytać książkę "Marsjanie i Wenusjanki w sypialni" z które wynika, że fakt mężczyźni uwielbiają seks, kobiety też, a kiedy mężczyzna nie chce seksu to wynika głównie z tego, że my zbyt często go inicjujemy. Nabieramy maskulinizmu, a oni niestety cząstkę feminizmu. I jak tu żyć? A no po prostu ograniczyć kontakty i "udawać", że na seksie nam wcale tak nie zależy.

12

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Cześć,

Ewelina344, u mnie jest bardzo podobnie.Jesteśmy ze sobą już dwa i pół roku, a od około pół roku właśnie on praktycznie stracił mną zainteresowanie. Tłumaczę to sobie tym, że on już od dłuższego czasu nie może znaleźć pracy i jest tym strasznie sfrustrowany, ale już powoli tracę i siły i cierpliwość na te swoje tłumaczenia. U mnie jest jeszcze o tyle gorzej, że on właściwie sam z siebie mnie ani nie przytula ani nie całuje. Praktyczny brak kontaktu fizycznego. Jest to okropne. Czuje się okropnie musząc prosić o to żeby mnie przytulił albo pocałował. To sprawia taką ogromną przykrość. Ja próbowałam już wszystkiego, żeby temu zaradzić. Od narzucania się do kompletnej obojętności. Skutkowało tylko na kilka dni.

A przy tym wszystkim, nic innego nie mogę mu zarzucić. Jest raczej troskliwy, dba o mnie, mogę niego zawsze liczyć, polegać na nim.

Nie wiem więc, co Ci doradzić, bo sama jestem w niemal identycznej sytuacji. Miejmy nadzieję, że może ktoś nam obu coś sensownego podpowie.
Pozdrawiam,
Ela

13

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Ela dobrze sobie tłumaczysz. Mężczyzna, który nie może znaleźć pracy traktuje to jak porażkę życiową i faktycznie ma prawo nie zwracać uwagi na nasze uczucia. Są egoistami i swoje porażki traktują całkiem inaczej niż kobiety. Jedyne co Ci pozostaje Elu to właśnie pocieszać go i nie narzucać się. Myślę, że w Waszej sytuacji to jest jak najbardziej kolejny etap, na którym musisz mu pokazać, że jesteś wierną słuchaczką, dobrą przyjaciółką. Jak znajdzie pracę, będzie całkiem inaczej zobaczysz smile

14 Ostatnio edytowany przez vanila (2011-03-27 21:26:16)

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

jesli jest taka sytuacja miedzy Wami juz przed slubem, to wychodzac za niego raczej nic na lepsze nie zmienisz. skoro twoj facet nie okazuje ci, jak bardzo go pociagasz i nie przejawia zadnej ochoty na seks, to jest bardzo zle. milosc wlasnie tym sie rozni od przyjazni, ze jest pociag seksualny. ja mysle, ze to poczatek konca waaszego zwiazku, niestety. poza tym, wcale sie Tobie nie dziwie, ze  po 7 latach bycia razem, oczekujesz jakis powazniejszych zobowiazan i planow. jesli ci nadal na nim zalezy, pogadaj z nim i otwarcie zapytaj, dlaczego nie chce sie z toba kochac i jak widzi wasza przyszlosc. moim zdaniem jednak, ciagniecie tego zwiazku jest na sile i bez sensu.
a tak w ogole czy probowalas ostatnio pierwsza wychodzic z inicjatywa seksu?

15

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!
klaudias napisał/a:

Ela dobrze sobie tłumaczysz. Mężczyzna, który nie może znaleźć pracy traktuje to jak porażkę życiową i faktycznie ma prawo nie zwracać uwagi na nasze uczucia. Są egoistami i swoje porażki traktują całkiem inaczej niż kobiety. Jedyne co Ci pozostaje Elu to właśnie pocieszać go i nie narzucać się. Myślę, że w Waszej sytuacji to jest jak najbardziej kolejny etap, na którym musisz mu pokazać, że jesteś wierną słuchaczką, dobrą przyjaciółką. Jak znajdzie pracę, będzie całkiem inaczej zobaczysz smile

Dziękuję za tę radę, potrzebuję czyjegoś obiektywnego spojrzenia, bo mnie samej zaczyna już go brakować. Coś w tym jest, że oni są egoistami, mój jednak nigdy taki nie był. Nie wiem czy powinnam usprawiedliwiać (nawet przed sobą) te jego ciągłe fochy, złe traktowanie mnie, huśtawki nastrojów, wszystkie złe słowa.
Wczoraj np. napisał mi w sms, że 'nie jest taki jaki by chciał być, tzn., że chciałby być inny, lepszy.' Nie powiedział nic o tym, że zdaje sobie sprawę, że robi mi przykrość. To wygląda trochę tak, że on zajmuje się tylko sobą a to co ja czuję, to już jest mniej ważne i spychane na margines. Liczy się tylko to co on czuje i tyle. Całą rozmowa skończyła się tym, że powiedział mi, że jeden na tydzień dowód mojego uczucia to za mało, że na co dzień mu brakuje tych dowodów. Ale ja przecież też potrzebuję, nawet nie zapewnień, ale zwykłych prostych gestów, jak choćby chęci rozmowy z jego strony na temat tego co jest źle i jak to poprawić. Ale tego nie ma, niestety.

16

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Myślę, że póki co on potrzebuje dużo zrozumienia. Jest jak dziecko, które myśli, że do niczego się nie nadaje. Nie chcę być tego pewna, ale on może traktuje Cię jak własną matkę. Porozmawiaj z nim i powiedz wszystko co Cię boli, ale pamiętaj na spokojnie, bez emocji smile

17 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-03-30 19:21:45)

Odp: 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

U mnie było to samo, najpierw po czasie zauważyłam, że nie robimy żadnego kroku na przód, stoimy w miejscu, tylko spotkania i nic więcej. Wtedy byliśmy na studiach więc była mowa, że zamieszkamy razem po studiach, gdy już będziemy niezależni itp. Studia się kończyły, ale nic się nie zmieniło, żadnego kroku na przód. Inni planowali ślub, dzieci, a ja tłumaczyłam się innym, że nas nie stać na małżeństwo. Dziś wiem, że dla chcącego nic trudnego, a to jemu nie było spieszno do ślubu. Po prawie 6latach zostawił mnie dla imprezowiczki, bo jak stwierdził, nie chce być jak w starym małżeństwie i że chce jeszcze trochę potańczyć. Ogólnie powiem, że takie chodzenie jest bez sensu, to chodzenie bez skutku, bez przyszłości.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 7 lat chodzenia i nic się nie zmienia!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026