mam 21 lat. Kiedy miałam 15 lat zaczęłam spotykać się z chłopakiem z mojej miejscowości. Nagle okazało się że jesteśmy ze sobą już 5 lat i kocham Go najbardziej na świecie. Wiedziałam że to jest ten jedyny i byłam mega szczęśliwa że mam taki skarb przy sobie. Były oświadczyny, rozmowy o ślubie właściwie mieszkaliśmy już razem z jego rodzicami. I pewnego dnia stało się coś w co do tej pory nie potrafię uwierzyc. Dostałam smsa że koniec z nami. Bez powodu, tak po prostu stwierdzil że nie jest gotowy na poważny związek, że chce korzystać z życia i dlatego od dzisiaj już dla niego nie istnieje. Najgorsze jest to że mieszkam w niedużej miejscowości więc nasze spotkania są nieuniknione tym bardziej że mamy tych samych znajomych... Minęły juz 4 miesiące od zerwnia a ja nadal płacze co noc, praktycznie nic nie jem(przez ten czas schudlam juz 10 kg), zaczelam palic papierosy ktore zabijaja moj głod i niestety zaczelam pic wiecej alkoholu... I to w tym wszystkim jest najgorsze... przez alkohol zostalam wykorzystana. Na sylwestrze bylam u kolegi (przynajmniej uwazalam go za kolege) i troche za duzo wypilam. Nie mialam sily isc do domu wiec polozylam sie u niego spac (oczywiscie sama). Rano obudzilam się a on lezal obok mnie. Pierwsze co zrobilam to sprawdzilam czy jestem ubrana, na szczescie bylam i kamien spadl mi z serca. niestety on po sylwku opowiadal wszystkim ze uprawial ze mna sex i mowil wszystkim jaka jestem szmata. sprawa ucichla na jakis czas. ale niestety niedawno znowu zaczal wymyslac jakies historyjki i przez niego czuje sie strasznie w naszej miejscowosci bo mam wrazenie ze wszyscy patrza na mne przez pryzmat jego opowiesci. jest mi z tym wszystkim cholernie ciezko i czasami zastanawiam sie czy nie lepiej bylo by skonczyc ze soba... zdarzaly sie wieczory kiedy siedzialam na łozku z garścia tabletek na sen i zastanawialam sie czy nie ulatwic sobie wszytskiego. przy zyciu trzyma mnie jednak nadzieje ze jeszcze kiedys bede z Pawlem ( moim bylym). a teraz najgorsze... wczoraj dowiedzialam sie od pewnej osoby ze w sylwestrową noc ktos wszedl do pokoju gdzie ja spalam i widzial mnie nagą... a to oznacza że ten moj niby kolega rozebral mnie, na prawde mnie wyruchal i potem jeszcze ubral... kolejna rzecz w moim zyciu dzieki ktorej odechciewa mi sie życ! nie sądzialm ze mozna miec tak beznadziejne zycie... nie spalam dzisiaj calą noc, plakalam, dołowałam się i pilam... Nie wiem co mam robic ale mysle ze potrzebuje pomocy zeby nie zwariowala albo nie zrobila sobie krzywdy...
Podobne tematy
Masz 21 lat i dopiero zaczynasz dorosłe życie i masz mase czasu żeby sobie go ułożyć !
Chłopak niby Cię wykorzystał i opowiada jakieś głupoty ... no dupek i tyle odgryzłabym sie na twoim miejscu mówiąc : : możesz sobie marzyć dalej ... albo : strasznie kiepski musiałeś być skoro nic nie pamiętam albo : wiecie że on nie wiem jak sie zakłada prezerwatywę ? albo : nudny jesteś nie masz o czym rozmawiać tylko to i żebyś miał sie jeszcze czym chwalić a tu ? nie ma czym (i popatrz tam w dół
) ... jest to jakis sposób żeby mu dopiąć i poczuc sie też lepiej , ale można też nic nie mówić i tylko pokręcić głową i nie zniżać sie do jego poziomu ! Ja wiem, że to boli jak ktos takie historie rozpowiada zwłaszcza, że byłaś wtedy pod wpływem alkoholu i film Ci się urwał. Ale wiesz co ? Nie sądze żeby do czegoś doszło !!!! Facet by Cie nie ubierał dziewczyno ! A to że ktoś rozpowiada , że Cię niby nago widział no to tylko dlatego, że tez go bawi cała ta sytuacja albo trzyma sztamę z tamtym koleżka bo myśli, że to zabawne.
Zamiast wyjść normalnie do ludzi, pokazać swojemu byłemu co stracił Ty sie zamykasz , płaczesz, dołujesz : nic tym nie zyskasz! Jeśli idziesz ulicą i sie przypadkiem mijacie , wyciągnij telefon udaj że z kimś rozmawiasz, uśmiechaj się , skiń mu głową na cześć i idź dalej :-) W ogóle jak się gdzieś spotykacie powinnaś usmiechnieta powiedziec mu cześć i tyle, odwrócić się na pięcie i zająć się czymś innym, rozmową z kimś , pisaniem sms do kogoś ... pokaż mu sie jako silna usmiechnieta dziewczyna :-) Da mu to do myślenia.
A o tabletkach nasennych zapomnij ! Wymień je na fajny film, ciekawą książkę, ne nasze forum :-) Musisz sie pozbierać, poukładać sobie to wszystko bo jak już pisałam nic nie zmienisz stanem obecnym ! Nic dobrego z tego nie wyjdzie a Ty bedziesz sie czuła wciąż źle. Każda z nas miewa różne dołki czasem sobie je wyolbrzymiamy bo z perspektywy czasu widzimy, że to co nas spotkało wcale takie straszne nie było ! Daj sobie szanse na takie wnioski ! Wiem że Go kochasz, wiem, że chcesz by wrócił ! Ale pokaż mu siebie taką w jakiej sie zakochał :-) W uśmiechnietej dziewczynie !!!
Natalia21,
Przydarzyło Ci się tak duże nagromadzenie problemów w bardzo krótkim okresie czasu, że masz prawo czuć się całkiem rozbita. Masz rację, że na początek będziesz potrzebowała pomocnych dłoni, żeby z czasem znów radzić sobie ze wszystkim samej. Wsparcie forumowiczek na pewno będzie podnosić Cię na duchu, ale ważne, żeby powiedziała o tym, co się dzieje komuś zaufanemu z Twojego najbliższego otoczenia - rodzicowi, cioci, rodzeństwu, przyjaciółce. Ktoś musi wiedzieć, że jesteś w trudnej sytuacji, miewasz myśli samobójcze i potrzebujesz opieki. Zadbaj o to!
Czym się zajmujesz - uczysz się, pracujesz, prowadzisz dom? Łatwiej wracać do zdrowia, mając codzienne proste obowiązki i cele. Nie oddalaj się od życia, a wręcz przeciwnie ? znajdź w sobie siły, żeby zacząć nową aktywność, która da Ci motywację.
Jeśli taki stan trwa już 4 miesiące i nie czujesz się choć trochę lepiej, warto poprosić o pomoc psychologa. Znajdziesz go w swojej przychodni. Trwający kilka miesięcy smutek, zaniedbywanie się przez niedojadanie, bezsenność, nadużywanie alkoholu, myśli samobójcze, bezczynność mogą być objawami depresji. Podjęcie leczenia jest anonimowe i bezpłatne, a w krótkim czasie możesz poczuć się znacznie lepiej.
Rozumiem, że trudno Ci pogodzić się z rozpadem związku, który trwał 5 lat i chciałabyś dowiedzieć się, co było przyczyną zerwania. Dziecinne zachowanie Twojego chłopaka ? zerwanie przez SMS bez żadnych wyjaśnień ? świadczy jednak o tym, że nie możesz oczekiwać z jego strony dojrzałych, odpowiedzialnych zachowań. Może więc dobrym rozwiązaniem jest ostateczne zakończenie tego etapu Twojego życia i postawienie sobie nowych wartości i celów. Pierwszym niech będzie ? zadbam o swoje zdrowie.
Mimo przykrych doświadczeń, jesteś młodą osobą, przed którą wciąż całe życie, z którego będziesz mogła wycisnąć jeszcze wiele dobrych chwil. To, co dziś wydaje się nie do przeskoczenia, za kilka lat będzie mglistym wspomnieniem, do którego wracać będziesz coraz rzadziej, ciesząc się teraźniejszością.
najgorsze jeśli chodzi o mój związek jest to że często widuję się z byłym na imprezach czy spotkaniach ze znajomymi. zdarzyło się już kilka razy że po takim wieczorze noc spędziłam u byłego. zdarza mu się po alkoholu mówić że żałuje że mnie zostawił i że tęskni za mną. ja mu w to wierze i cieszę się że znowu będzie jak dawniej. niestety za każdym razem rano wszystko się zmienia. wiem że nie powinnam dawać mu się tak wykorzystywać, ale za każdym razem jak słysze od niego takie słowa nie myśle rozumem tylko sercem. ciągle mam nadzieje i tłumaczę sobie że on sie po prostu w tym wszystkim pogubił i potrzebuje troche czasu dla siebie.
od pół roku jestem na bezrobociu, każdego dnia przeglądam ogłoszenia z pracą, wyslalam juz tysiące CV ale niestety zero odpowiedzi. to też jest dołujące. całe dnie siedzę w domu sama... zdarzało mi się czasem mieć problemy ale teraz mam taki okres w życiu że nic mi nie wychodzi, wszystko sie psuje. mam wrazenie ze zycie robi mi wszystko na zlosc. zawsze mialam motywacje do dzialania. lubilam zmiany i nie lubilam jak nic sie w moim zyciu nie dzialo. teraz trace checi do wszystkiego. zaczynam sie zastanawiac czy jak do czegos sie wogole nadaje.
a jesli chodzi o tego chlopaka ktory mnie wykorzystal to nie moge nic mu powiedziec. wiem ze jezeli cokolwiek mu nagadam to on zrobi z mojego zycia pieklo. niestety musze siedziec cicho i udawac ze nie mam pojecia o co chodzi. a ta bezradnosc jest najgorsza.
Natalko!
Wyobraź sobie jakim totalnym zerem musi być ten Twój "kolega" skoro tak Cię oczernia. Logiczne jest, że tylko próbuje podnieść swoją samoocenę Twoim kosztem, a to tylko pokazuje jego poziom (czyli jakieś 20 metrów poniżej podłogi). Wiem,że ciężko Ci z czymś takim , ale nie przejmuj się lezczem. Zgazam sie z Kasią27 - musisz im wszystkim (a przede wszystkim sobie) pokazać jaka fajna, silna z Ciebie dziewczyna! Wierzę, że Ci się uda - z naszą - forumowiczek - pomocą.
Dobre jest to, że wiesz co robisz źle - to już połowa sukcesu. Teraz jeszcze zrób z tym coś. Ja wiem, że do exa dużo czujesz, że łaczyło was wyjątkowe uczucie i że ciężko jest Ci odmówić, ale spójrzmy prawdzie w oczy - on Cię wykorzystuje i będzie to robił tak długo, jak długo będziesz mu na to pozwalała. Nie myśl, że to, że się z Toba prześpi po jakiejś imprezie jakoś wa o siebie zbliży. On po prostu widzi łatwą okazję na sex i z niej korzysta. Wiem,że to co pisze brzmi chamsko, ale niestety takie są fakty i im prędzej zdasz sobie z tego sprawę tym lepiej dla Ciebie.
Co do Twojego "kolegi" - ja już dawno, przy wszystkich dałabym mu w twarz. Najgorze co możesz zrobić, to próbować zaprzeczać, bo z tego co widzę, to jego to bawi.
I te tabletki... wyobraź sobie, że bierzesz te tabletki i budzisz się w szpitalu, bo jednak Cię odratowali - to by dopiero ludzie mieli temat do gadania...
Bądź silna, znajdź w siłę w sobie i pokaż im wszystkim,że nie dorastają Ci do pięt!
Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki ![]()
Jesli chodzi o utraconą miłość - to płacz,złość się i pomstuj.Daj sobie czas np miesiąc na "żałobe",a potem wstań i idż dalej.Alkohol nie jest dobrym rozwiązaniem ,sama przecież widzisz.Jesteś taka młoda,tyle jeszcze przed Tobą.
Dziękuję Wam wszystkim:)
wiem, że macie racje. Wiem że robię wszystko źle i że powinnam zmienić swoje nastawienie do tego co się wokół mnie ostatnio dzieje, ale to jest strasznie trudne. Brakuje mi odwagi i sił na rozpoczęcie tak na prawdę nowego życia. Ciężko jest mi pogodzić się z tym że to co budowałam przez 5 lat nagle musi przestać istnieć a ja muszę zacząć wszystko od zera. Przez te wydarzenia przestałam ufać ludziom a szczególnie facetom. Boję się zacząć cokolwiek nowego bo obawiam się że to nie ma żadnego sensu, boję się że nic się nie ułoży.
Natalia jesteś jeszcze młodą osobą i całe życie przed Tobą. Wiem, łatwo się mówi, ale poczytaj forum, ile jest tutaj kobiet dużo starszych od Ciebie które zmarnowały nie 5, a 15 lat swojego życia i muszą zaczynać od nowa.
Po pierwsze alkohol na bok. Nie staczaj się w ten sposób. Zajmij się sobą, zacznij uprawiać jakiś sport, spotykaj się z ludźmi, rozwijaj się. Jeśli chodzi o pracę to staraj się tam gdzie możesz dotrzeć z CV sama, jeśli jesteś zarejestrowana jako bezrobotna chodź i pytaj o kursy uzupełniające dla bezrobotnych. Przypominaj o sobie a na pewno coś się znajdzie. Nie stój w miejscu bo życie płynie dalej ale rozumiem że są gorsze dni i życie nas przytłacza.
Jak byłam w twoim wieku też straciłam chłopaka który - jak wtedy mi się wydawało - znaczył dla mnie wiele. Płakałam jak bóbr, nie mogłam znaleźć sobie miejsca, nie miałam pracy, można powiedzieć że nawet nie miałam gdzie mieszkać. Poniewierałam się od domu do domu. Tydzień po tym trafił mi się kurs z Urzędu Pracy na całe 3 miesiące. Dzień w dzień spędzałam poza domem, pochłonęły mnie nowe zajęcia i chęć rozwijania się. Potem znalazłam pracę za granicą i wyjechałam na trzy lata. Wróciłam jako inna osoba, pewna siebie, wiedząca czego chce, bo to jest w tym wszystkim najlepsze. A ludzie i te niespełnione miłości które stają nam na drodze są czymś nieprzewidywalnym z czym także trzeba się uporać.
Głowa do góry.
oj ja bym facetowi powiedziala...myślę że nie współżyl z tobą tylko chciał sie pochwalić że naga dziewczyna leży obok niego.ale pajac,wyśmiej go przy kolegach że ma tak małego że mógłby w rankingu przeszkolakow startować.i że nie wiesz czemu sie tak szczyci skoro nie podołal.druga kwestia ..po co ci używki?to nie ukoji bólu a wręcz go przysporzy.i napewno nie spowoduje jego powrotu.jesteś młoda a on najwidoczniej głupi..musisz stawić czoło życiu i iść na przód.nie warto marnować życia.uwierz:-)buziaki i trzymam kciuki.chodź z głową uniesiona i nie daj sie stłamsic