Trzy lata temu przeprowadziłam sie na studia mialo byc fantastycznie!... ale jest inaczej. Na poczatku było ok nowi ludzie, kontakty jakos sie nawiazywaly lecz kolezanki poznawaly facetow i brakowało im czasu na spotkania az go zabraklo znajomi z liceum zaczeli nowe zycie albo slyszalam "mam juz spory krąg przyjaciół i nie potrzebuje go powiększać". I tak zaczynałam byc sama pierwszy rok przetrwal potem wakacje, zregenerowalam sie w domku i...wrocilam pelna optymizmu! ale tez nie wychodzilo. Ludzie pojawiali sie i znikali a potem zachorowałam wtedy cos we mnie peklo bo jakos nikt nagle nie mial dla mnie czasu. Codziennie licze ze kogos poznam kogokolwiek z kim bede mogla wyjsc choc na kawe ale czasem nawet nie chce mi sie wstac z lozka tak bardzo brakuje ludzi. Napisałam bo szukam pomocy. I z gory dziękuje!!!
Podobne tematy
2 2008-10-15 23:15:35 Ostatnio edytowany przez Alusia (2008-10-15 23:16:20)
Takie są niestety koleje losu, opuszczamy Liceum z wielkim bagażem nadziei i mnóstwem przyjaciół, idziemy na studia i poznajemy cąłą kupę fajnych ludzi ap otem 2-3- rok i wszystko się rozmywa , koleżanki znajdują facetów, koledzy dziewczyny ... Też to przerabiałam, ryczałam w poduszkę bo nie miałam z kim iść na imprezę czy na zwykłą kawę po wykładach i też byłam sama w obcym mieście. Aż na 5 roku poznałam mojego obecnego chłopaka i wszystko dobrze się skończyło
Miasto moich studiów przestało też być już obce- jest teraz moim miastem
Coraz bardziej
Głowa do góry !!! Jesteś za młodziutka ,żeby się załamywać i może powiem jak stara ciotka, ale wierz mi przerabiałam to co ty teraz i byłam sama i opuszczona przez 2 lata studiów , więc powiem Ci teraz coś niby trywialnego , ale prawdziwego - WSZYSTKO CO NAJLEPSZE JESZCZE PRZED TOBĄ
! A jak wpadniesz w dołek - co każdemu się zdarza czy jest samotny czy nie - to zajrzyj tutaj i sobie popiszemy
Trzymaj się Reniu !!!
Dopiero wtedy,kiedy rozpoznasz samotność, kiedy ją poznasz, polubisz i zaakceptujesz ludzie, przyjaciele zaczną Cię zauważać, akceptować i szanować. Mówią, że przyjemności przebywania ze samymym sobą trzeba się nauczyć i nie jest to takie proste.
gggg
A, dalej, jak będziesz się uśmiechać do tych którzy mijaja Cię w metrze , albo w tramwaju to otrzesz się o kogoś kto jest gotowy
żeby cię pokochać. Ciekawe czy zwracasz uwagę jak na Ciebie patrzą. Jeżeli już zaakceptowałaś siebie to będzie O.k. Drugą prawdą jest,że prawdziwie można się polubić jak się człowiek zweryfikuje czyli, jeżeli koleżanka lub kolega zaprosi na kawę, do kina na spacer i powie wiele dobrych miłych słów, najlepiej niewyszukanych, jak najprostrzych. Prostych jak trawa, kawiarnia i przytulny własny kąt kąt.
Pozdrawiam
Grzegorz
a ja pomału zaczynam lubić te moją samotność- już nie gonie za miłością, już nie szukam wrażeń. Teraz sobie żyję sama, uśmiecham się sama do siebie, do ludzi realizuję swoje marzenia, poznaję fajnych ludzi i pomału uczę się przebywać sama z sobą.Pozdrawiam Was cieplutko
czasem przyjemnie jest pobyć samemu, wtedy dużo dowiadujemy się o sobie, ale jest to dobre od czasu do czasu - na codzień potrzebujemy kontaktu z przyjaciółmi/znajomymi/rodziną Trzymam za Ciebie kciuki, abyś poznała dużo ciekawych osób - pamiętaj uśmiech skraca dystans pomiędzy ludźmi ![]()