Witam serdecznie Panie domu .Praktycznie pochłonięta praca przestałam dbać o dom co też postanowiłam zmienić i od czego zaczęłam o odgracania . Pewnie jak większość z Was chcę mieć czysty i zadbany dom prostym i łatwym sposobem. I miło by było nie być sama z tym wszystkim więc jeżeli rozpoznasz któryś ze znaków rozpoznawczych to zapraszam do podzielenia się tym co masz zamiar zrobić i co już zrobiłaś w tłumie zawsze rażniej
1 gości witam słowami "przepraszam za bałagan" ( z reguły tak jest)
2. Przedpokój jest zawalony butami ,torbami, rupieciami (dokładnie tak i resztkami materiałów ponieważ łączy firmę z domem)
3.kosze na śmieci wypełnione do granic możliwości
4.stół jadalny ginie pod stertami śmieci
5.szuflady pękają w szwach po otwarciu zawartość wysypuje się na zewnątrz
6. kąty zastawione siatkami pudełkami wypełnione rożnymi drobiazgami
7 . płyty nie obejrzane od lat lub jeszcze kasety vhs
8.w szafie minimum 3 ubrania nie założone od lat
9.blatów kuchennych nie widać pod stosami rzeczy
10. łazienka wygląda jak by przeszło po nie stado bawołów
11. łózko zarzucone stosami ubrań książek itp
Podobne tematy
No to łączę się w bólu
Z tą różnicą, że ja nie będę odgracać mieszkania zagraconego przez samą siebie, ale przez niemal obcą mi osobę. Ojciec mojego faceta, wyjeżdżając na stałe za granicę, oddał nam swoją kawalerkę ze słowami: zróbcie tam co chcecie, urządźcie sobie, tylko nie wywalajcie mi niczego, czego nie pozwolę wam wywalić.
Problem polega na tym, że ojciec mojego lubego jest typem "chomika" - zbiera WSZYSTKO, niezależnie czy jest mu potrzebne czy nie: stare gazety, mnóstwo książek i płyt, ciuchy nie noszone od X lat, części komputerowe walają się po całym mieszkaniu (włącznie z tak dużymi jak obudowy i monitory - tatuś hobbysta). Szafa jest odsunięta na jakiś metr od ściany, a pusta przestrzeń za nią wypełniona prawie po sufit jakimiś szpargałami. I to wszystko na jakichś... 20-paru metrach kwadratowych. Ogarnęliśmy sobie na razie na tyle, żeby móc jakoś egzystować, ale musimy się w końcu zabrać za odgracanie - "tatuś" w końcu po pół roku wyraził zgodę na pozbycie się większości rzeczy. Jestem przerażona na myśl o usuwaniu tego całego syfu, ale musimy się za to zabrać, bo nie mamy nawet jednego stołu do wykorzystania... nie mówiąc o tym, że za blat kuchenny służy nam jedynie wierzch niskiej lodówki ![]()
Jaki problem wyrzucić śmieci i niepotrzebne rzeczy, a potrzebne posegregować? Śmieci z kosza można też wyrzucić, najlepiej kupić worki.
Bożena nie tak łatwo jak człowiek całymi dniami i nocami siedzi w pracy "szyję suknie"
Anemonne no to działamy!!! Będziemy dumne ze swojej chałupy
Ja wywalam dziś wszystko co popsute i czego nie da sie naprawić
co mi się nie podoba
czego nie nosze i nie używam
niechciane prezenty
tylko przydał by się jakiś plan by się nie wykończyć i nie zrobić zaległości w pracy
mogę pomóc odgracić mieszkanko ![]()
kochana zapewne masz kilometry do mnie haha mi przydałaby sie nie tylko pomoc w odgracaniu mieszkanka ale i w firmie mam pudła guzików korali nici do posegregowania niewspomne o szpilkach igłach itp ale plus taki ze dziś wyprałam i wyprasowałam pościel i mobilizuje sie by załozyc a i kupiłam nowe prześcieradło i wyczysciłam mikrofale ot co zrobiłam przez tydzien mam tez do uszycia ponad 200 alb komunijnych i brak motywacji do sprzatania
jestem z wlkp, więc nie wiem czy daleko... Lubię sprzątać, segregować, układać,a teraz i tak jestem bez pracy więc służę pomocą ![]()
ja jestem, az z lubelskiego haha ale gdybys chciała przyjechac na "wakacje " haha zapraszam
Ja też mam podobny problem:) przeprowadzaliśmy się pół roku do własnego mieszkania i na prawdę dużo rzeczy wyrzuciliśmy. Jednak piwnica nadal jest zawalona ( głównie notatkami i pierdołami ze studiów - np. sentymentalnymi, choć bez ucha kubkami, bibelotami itd),w domu część szuflad świeci pustkami ( i dobrze bo nie jesteśmy do końca urządzeni), ale reszta jest na maksa zawalona tak że czasami boje się je otwierać. Jest może ktoś chętny do pomocy? Bo ja bardziej chyba potrzebuję kogoś kto nade mną będzie stał i kazał mi wyrzucić bo sama sumienia nie mam.
A sprzątać staram się systematycznie choć to nie zmienia faktu że mój TŻ zbiera śmieci ( dobrze że do worków na śmieci) w całym domu, dosłownie nie ma pomieszczenia gdzie nie stałby worek;/
10 2011-02-09 12:23:52 Ostatnio edytowany przez falka (2011-02-09 12:25:11)
Tiril - masz częście, że TŻ Ci pomaga. Bo u mnie większe porządki = porządki + podchody, bo moje kochanie uznaje że "wszystko się przyda". Chomikuje jakieś śmieci (o zgrozo, ostatnio znalazłam obrzydliwą białą bluzę z kapturem, ale za to z obciętymi rękawami, całą w farbie - a on na to, że nie mogę jej wyrzucić bo ona mu przypomina pierwszy rok studiów!), więc robota jest podwójna, bo trzeba je przemycić na śmieci tak, żeby się nie dowiedział ![]()
dziewczyny ot i problem, wescie sprzataczke czy pomoc domwa. powiecie ze to majatek?? to wescie raz w mesiacu. moja siostra sprzata u pani dyrektor w banku za jedyne 60zl co tydzien(raz w tygodniu) mysle ze to nie majatek, a mloda dorobi. jestem pewna ze siostra za tyle posprzatalaby w Bialymstoku
Taka pomoc domowa to nie zawsze dobre rozwiązanie. Ja na przykład nie wpuściłabym do domu obcej osoby, żeby mi grzebała po kątach i decydowała, co wyrzucić a czego nie - nie wyobrażam sobie tego.
Tu właśnie nie zawsze chodzi o samo sprzątanie, tylko o to, że wielu osobom trudno jest zdecydować, co wyrzucić, a co zatrzymać. Stąd bierze się bałagan i "zagracone" mieszkanie ![]()
Na sprzątanie codzienne wynajęcie kogoś jest ok - ale np. do porządków generalnych (a o takie tu chyba chodzi) bym się nie zdecydowała.
U mnie problemem nie jest sprzątanie, tylko właśnie selekcja całego "majątku" - czyli rzeczy które nazbierały się przez lata a na które po przeprowadzce nie ma miejsca.
no własnie wiecie ja mam firme i dom w jednym jak w firmie jest o.k ale gusiki koraliki szmatki szmateczki zameczki itp teraz dugi miesiac mam dziewczyne na stazu i ona coś tam sprzata przy okazji do tego salon i sklep tam tez w miare ale nie mam czasu an dom chociaz dzisiaj wywaliłam sweter stary jak swiat i rozciagniety
No niestety trochę daleko.....
Ale jak już coś się ruszy to z czasem się to ogarnie ![]()
Hihihiii...
Ja mam duże mieszkanie, a więc dużo miejsca.
Moje dzieci mieszkaja już "na swoim", ale co jakiś czas robią mnie w balona - przywożą to, co im wydaje się na tę chwilkę niepotrzebne i zagraca mieszkanie. Sądzą, że ja to skrzętnie przechowam i w razie czego, oddam.
O nie!!
Mam dostatecznie dużo własnych rzeczy, również niepotrzebnych.
Jakiś czas temu postanowiłam odgruzować swoje mieszkanie.
Nie tak łatwo...
Biorę sie w jakąś sobotę, wchodzę do garderoby...otwieram szafki...
(nie jest tak źle, na wierzchu nic nie leży:)
Zaczynam wyrzucanie, ale...to może się przyda...tamto też...tego szkoda wyrzucić, choc nie brałam tego do ręki przez ostatnie 2 lata...to ma wartość sentymentalną...blebleble...
Nic z tego wyrzucania dziś nie będzie!!
Zamykam szafki i czekam do następnego razu.
Wreszcie trafiam na moment, że psychika pozwala mi wyrzucać - i wtedy lecęęęęę!!
Nie odstawiam wypchanych toreb, tylko proszę męża, aby NATYCHMIAST wyszedł z tym z mieszkania - do śmietnika, do pojemników na używaną odzież, do zaprzyjaźnionego warsztatu samochodowego na szmaty.
Jeżeli postoją w mieszkaniu, jest niebezpieczeństwo, że wieczorkiem zajrzę do worka i wyciągnę coś, dziwiąc się, jak mogłam to wyrzucić...:)
Radzę robić tak samo - czekać na odpowiedni moment i iść na całość!
Powodzenia!
Ja mam zupełnie odmienny problem. Średnio co 1,5 miesiąca przeglądam zakątki czy nic w nich nie zalega zbędnego. W szafach i szafkach mam wszystko poukładane rodzajami, kolorami lub terminami spożycia.
Uwielbiam jeździć do swojego domu rodzinnego i mobilizować moją mamę do uprzątnięcia gratów. Straszną frajdę sprawia mi wyrzucanie zbędnych rzeczy.
akvamaryna az zazdroszcze!!
no i nadal tkwie w bałaganie haha
Staram się wyrzucać wszystko co zbędne od pewnego czasu. ,
A mianowicie od czasu, gdy opróżniałam mieszkanie po zmarłej teściowej....3
Zdałam sobie wtedy sprawę z tego, że wszystko to, co zbieramy, a na pewno zdecydowana większość z tych rzeczy, jest wartością tylko dla nas. Dla innych nie znaczy nic. Albo niewiele więcej niż nic.
Nie chcę nikomu zostawiać takiego problemu z megagórą rzeczy materialnych jaki zostawiła nam teściowa.
Bo nie było łatwo wywalić tę masę drobiazgów. Wcale niełatwo, bo wiedzieliśmy ile dla niej znaczyły. Choć bezwartościowe dla każdego innego...
Od tego czasu ze swojego życia wyrzucam wszystko, co wydaje mi się zbędne ![]()
oj za mna już chodzi takie odgracanie...i nie mogę się zebrać. gazety leżą wszędzie...stołu nie widać pod stertą książek, segregatorów i innych "śmieci", krzesła zarosły ubraniami, a kuchenne szafki róznymi sprzętami które sobie permanentnie na nich leżą
oj...może ten weekend ?
Delta zepnij się i działaj bo weekend nadszedł ![]()