Czy nie za wielkie halo wokol tak glupiego dnia czy swieta robimy? Dzien jak codzien, czy sie kogos ma czy nie. Cala ta masa bibelotow i badziewia made in China czy Korea to jeden wielki chlam. Po takim "siwatecznym" kwiatku czy misiu z pluszowym serduszkiem mialabym wierzyc w jakies uczucie???Tak samo glupie swieto jak i Dzien Kobiet. Oraz kazdydzien Tego czy Tamtego. Ja, chociaz jestem mama nie znosze Dnia Matki, po prostu cholery dostaje (ale nie pokazuje tego dzieciakom). Wiem, ze dzieci kochaja mnie przez caly rok i wiecej dla mnie znaczy codzienny buziak na dobranoc czy zerwane konwalie w lesie niz ta wypracowana "z okazji" laurka, zwykle pod okiem nauczyciela. No, ale skoro dostaje to oczywiscie dziekuje:) Tylko korona z glowy by mmi nie spadla jakbym jej nie dostala. Gorzej jak cale uczucie koncentruje sie tylko tego jednego dnia.
A co do obchodzenia Walentynek przez singli: trzeba w ogole cos planowac? Jak nie mam zmarlego w rodzinie to na Wszystkich Swietych musze cos wymyslec, zebyu od innych swietujacych nie odstawac? Czy po prostu robic swoje jak zawsze? Dom, praca/szkola, zakupy, spacer, kino, itp. Jak ktos sam siebie lubi to i w taki dzien bedzie czul sie dobrze i zleci mu, ze ani sie obejrzy, gorzej z tymi zakompleksionymi, bo "bez polowki". Takie osoby zawsze cierpia przy roznych okazjach i bez, bo czuja sie gorsze i mniej wartosciowe niz te sparowane. Ale to juz problem dla psychologow.
Natomiast Tlusty Czwartek uwielbiam, kolejna okazja do niecodziennej wyzerki:)