Cześć. Chcę przedstawić swoją sytuację i ponieważ nie mam przyjaciół którym chciałabym zadać tak wstydliwe pytanie, wiec zadaje je tutaj. Pozwólcie, że szybko przedstawię "problem".
Od ponad roku spotykam się ze świetnym mężczyzną. Gdybym chciała napisać o nim wszystko, co myślę, to nie starczyłoby miejsca. Mamy wobec siebie bardzo poważne plany i bardzo się kochamy. Tak to wygląda. Ale martwi mnie jedna rzecz, stąd ten wątek. Mianowicie, on wydaje mi się ukrywać nasz związek "w sieci". Znam jego najbliższych - znajomych i rodzinę. Zabiera mnie na spotkania ze znajomymi i zaprasza na uroczystości rodzinne. Zapewnia o uczuciach. Jednak przez cały związek nie pojawił się na facebooku ani jeden elemencik wskazujący na to, że on jest w związku. Spora część jego znajomych mieszka daleko stąd - w tym jego była.
Nie jestem jakąś maniaczką facebooka, uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Nie bawi mnie też ustawianie sobie jakichś statusów związku... oboje mamy tam puste pole usmiech.gif Ale wspólne zdjęcia z wyjazdów, gdzie go oznaczam... on usuwa ze swojej tablicy. Nie ukrywam, że chciałam w końcu sprawdzić jego zachowanie i przy okazji zostawić po sobie "ślad" u niego. Chociażby dla jego byłej. Wiecie, poczułabym się z tym lepiej mając świadomość, że ona nadal do niego pisze. Nie wiem nawet, czy ona wie o moim istnieniu. :roll: To, co zamieszczam , mój mężczyzna komentuje zdawkowo, jak zwykły znajomy, a w PW pisze mi miłe słowa i przeprasza (? :crazy: ) że nie napisał tego publicznie.
On wydaje mi się kreować siebie w sieci jako singla. Co może być tego powodem? Czy to w ogóle poważne, o czym ja myślę? Nie rozmawiałam z nim o tym, bo czuję się głupio i niezręcznie. Nie chce również wzbudzać w nim poczucia obowiązku, że musi się zachowywać tak jak ja oczekuje.
Spodziewam się słów krytyki odnośnie mojego problemu, że to sieć, że to nie jest prawdziwe życie. Otóż, według mnie to także jest część prawdziwego życia i działania w sieci pociągają za sobą realne konsekwencje. Obserwuje swój związek i po prostu jest to dla mnie niepokojący sygnał, ze on skrupulatnie "czyści" swój profil i całą działalność w sieci ze śladów naszego związku.
Podobne tematy
Nie wiem nawet, czy ona wie o moim istnieniu. :roll: To, co zamieszczam , mój mężczyzna komentuje zdawkowo, jak zwykły znajomy, a w PW pisze mi miłe słowa i przeprasza (? :crazy: ) że nie napisał tego publicznie.
Nie wiem jak Ty zareagowałaś, ale ja od razu zapytałabym się co On wyrabia. Czy się wstydzi naszego związku?
Moim zdaniem dość dobrze oceniłaś sytuację i powinnaś dążyć do znalezienia odpowiedzi: po co On to wszystko robi? Opisz Mu Swoje spostrzeżenia. Zobacz Jego reakcję i odpowiedź i/lub niestworzone historie. Oczywiście jeśli nie zmieni Swojego podejścia do tego typu spraw, ja osobiście POWAŻNIE zastanowiłabym się nad sensem tej znajomości.
...Od ponad roku spotykam się ze świetnym mężczyzną...Mamy wobec siebie bardzo poważne plany i bardzo się kochamy...on wydaje mi się ukrywać nasz związek "w sieci"...wspólne zdjęcia z wyjazdów, gdzie go oznaczam... on usuwa ze swojej tablicy...wydaje mi się kreować siebie w sieci jako singla...to sieć, że to nie jest prawdziwe życie....część prawdziwego życia i działania w sieci pociągają za sobą realne konsekwencje...on skrupulatnie "czyści" swój profil i całą działalność w sieci ze śladów naszego związku.
Nektarynka bardzo trafnie opisała i moje odczucia na Twoje słowa...
Zwróć uwagę na to, co wytłuściłem z Twojego tekstu. Masz przed oczami już parę "czerwonych lampek" i słusznie się niepokoisz. Wybacz, ale odnoszę wrażenie, że te "poważne plany" masz tylko Ty... On raczej chce nadal uchodzić za wolnego w świecie (dla innych ...kobiet?) i dlatego tak skrzętnie czyści Twoje ślady w tym oficjalnym życiu. Wspomniałaś o jakiejś jego "byłej". Jesteś pewna, że to "była"? Domyślasz się mojej sugestii? Bywają i takie przypadki, ze jednej stronie wydaje się, iż jest z kimś w związku, że mają "poważne" plany wobec siebie, ze się "kochają" - a ta druga strona traktuje znajomość zupełnie inaczej, na zasadzie odskoczni, zabawki, chwilowego "plasterka". I udaje wciąż przed kimś trzecim wolnego, samotnego... Mam przeczucie, że Twoja sytuacja Autorko jest dokładnie taka właśnie.
O ile istnienie w necie, na takich portalach, umieszczanie tam informacji, statusów i fotek ma znamiona ekshibicjonizmu - dla mnie - i jest dziecinadą, o tyle takie sytuacje jak opisałaś dowodzą jednak jakichś ukrytych i ...nieczystych intencji. Niestety.
Może czas otworzyć oczy i zobaczyć z kim jesteś? I może przestaniesz tego człowieka tak idealizować?
Nie mam dla Ciebie jednoznacznej rady. Ale Twój post nasunął mi kilka spostrzeżeń.
Pierwsza uwaga poprawi Ci samopoczucie.
Mój brat ma obecnie 24 lata. Od 6 lat jest w związku z tą samą kobietą. Niedawno się zaręczył. Gdy popatrzyłabyś na profile jego i jej.......zero... żadnych ale to żadnych śladów że są w związku , nawet po zaręczynach. Żadnych wspólnych zdjęć, żadnej zmiany statusu. On nawet nie lubi jej zdjęć, a innym dziewczynom lajkuje!!!!
A mimo to, ich życie w realu jest diametralnie różne. Spędzają ze sobą masę czasu, innej kobiety nie ma na horyzoncie, a on nie powie o niej inaczej jak moja przyszła żona..".
Druga myśl, nico cię zdołuje.
Mój były robił tak samo. Nie pokazywał na fb statusu, nie lajkował moich zdjęć, komentował zdawkowo, nawet po zaręczynach ( tak, byliśmy zaręczeni), nie zmienił statusu itp itd. Gryzło mnie to, i nie dawało spokoju. Zaczęłam (pożal się Boże) śledztwa. Przetrzepałam jego znajomych, zalogowała się pod fałszywym kontem na portalu randkowym,, zrobiłam analizę porównawczą zdjęć iiiii NIESPODZIANKA.
Wśród ostatnio dodanych znajomych powiedzmy z miesiąca 90 % to były kobiety aktualnie posiadające konta na portalu randkowym i to tam je poznawał. !!! pisał z nimi i umawiał się!
Śledzenie fb pomogło mi zorientować się, że gościu chodzi na boki, że mimo zaręczyn nie ma najmniejszego zamiaru ze mną żyć, że czekam na coś co nigdy nie nastąpi li tylko z jednej przyczyny...... bo on tego nie chce, bo szuka innej kobiety.
PODSUMOWUJĄC:
FB czasem może pomóc, ale zastanawiając się nad kondycją waszego związku, nad tym co on naprawdę czuje do ciebie, NIE MOŻESZ opierać swojej opinii na FB.
Obserwuj, bardzo uważnie obserwuj i bądź czujna. Nie mów o swoich podejrzeniach, bądź taka jak zawsze, entuzjastyczna, ciepła, serdeczna. Ale jeżeli coś Cię niepokoi, a fakt, że napisałaś tutaj świadczy o tym że twoja intuicja coś ci podpowiada, więc jesli coś Cię niepokoi, uważaj. Takie myśli nigdy nie pojawiają się bez powodu, chyba że kobieta jest histeryczką. Warto zaufać intuicji, gdy zapala czerwoną lampkę. Ale nie szukaj odpowiedzi na FB. Szukaj w waszych codzennych relacjach.
Z tego co piszesz, to aż tak bardzo poważnie chyba nie traktuje waszego związku.
Wszyscy moi znajomi płci obojga ma ją w swoich profilach coś co ewidentnie wskazuje,że są z kimś w związku. U niektórych jest to przegięcie: na przykład wspólne zdjęcie profilowe u innych subtelne: zdjęcie z sylwestra albo majówki.
Jeśli się używa facebooka, a nie tylko utrzymuje konto żeby mieć, to faktycznie gdzieś się pojawi ślad czy wzmianka o innej osobie.
Moi młodzi koledzy(studenci), to generalnie się wręcz obnoszą z tym,że są z kimś. Mam wrażenie, że w celu odstraszenia potencjalnie zainteresowanych dziewczyn(chętnych na flirt), albo żeby ich dziewczyna była spokojna,że koleżanki dodane do face'a wiedzą ,że facet kogoś ma.
Niechęć do zostawiania śladów ja też bym wiązała z otwartością na facebookowe flirty.
A czy na FB trzeba się ze wszystkim obnosić? Oboje z partnerem mamy profile, ale nie ustawialiśmy żadnych statusów, nie mamy też wspólnych zdjęć. Ja mam tylko 2 zdjęcia widoczne dla znajomych, bo cenię swoją prywatność. Usunęłabym oznaczenie zarówno od niego, jak i od innych znajomych. A to o niczym nie świadczy, bo nie wstydzę się jego ani związku. Wiem też, że jego eks nieustannie podglądają jego profil i piszą do niego co jakiś czas mimo, że minęło kilka lat odkąd jesteśmy razem. Różnie bywa i nie zawsze to o czymś złym świadczy. Rozmawiałaś z nim w ogóle na ten temat? Wystarczy zapytać o co chodzi, a jeśli zacznie kręcić, to być może Twoje podejrzenia są słuszne. Ja mam też parę znajomych, którzy również nie mają po sobie śladów na profilach, ale tłumaczą to tym, że związki się rozpadają i nie zamierzają w razie czego robić cyrków i usuwać zdjęć oraz komentarzy. No co kto lubi. Wystarczy szczerze porozmawiać z facetem, zamiast snuć domysły.
cslady autorka jednak ma znacząco odmienną sytuację. Co do usuwania zdjęć i komentarzy po związkach ja tego nigdy nie robię byle związki też są częścią naszej przeszłości. I nie mam problemu ze moja partnerka ma jakieś zdjęcie z przeszłości że swoim exem. Co do problemu autorki jeśli tak jak piszesz on prowadzi aktywne życie facebookowe a mimo to celowo ukrywa wszystko coby sugerowalo wasz związek to mi tu niestety coś brzydko pachnie.
8 2015-02-14 16:17:37 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-02-14 16:18:20)
cslady autorka jednak ma znacząco odmienną sytuację. Co do usuwania zdjęć i komentarzy po związkach ja tego nigdy nie robię byle związki też są częścią naszej przeszłości. I nie mam problemu ze moja partnerka ma jakieś zdjęcie z przeszłości że swoim exem. Co do problemu autorki jeśli tak jak piszesz on prowadzi aktywne życie facebookowe a mimo to celowo ukrywa wszystko coby sugerowalo wasz związek to mi tu niestety coś brzydko pachnie.
Nie wiem, czy ma inną, bo nie napisała co on o tym sądzi i jak argumentuje. Podała mało informacji. Ale to prawda, że wygląda to podejrzanie, przynajmniej z tego, co napisała.
Inną gdyż z tego co zrozumiałem nie prowadzisz jakoś szczególnie aktywnej działalności na takich portalach, w przeciwieństwie do autorki i jej partnera.
Inną gdyż z tego co zrozumiałem nie prowadzisz jakoś szczególnie aktywnej działalności na takich portalach, w przeciwieństwie do autorki i jej partnera.
A co rozumiesz przez aktywną? Spędzam wiele czasu na FB, często piszę komentarze, nawet bardzo często. Tylko nie zajmuję się tam szpiegowaniem eksów, ani obnoszeniem ze swoim życiem prywatnym. Spędzam czas w grupach tematycznych, które są związane z moimi zainteresowaniami i pracą. Więc jeśli już, to nasza aktywność jest może odmienna. Poza tym autorka mało konkretów podała i nie wiadomo jak bardzo on jest "aktywny" i jakimi informacjami i zdjęciami się dzieli. Po prostu nie byłabym skora do tak szybkich ocen i podburzania, a wyjaśnienia tego z nim. Jeśli jest się z kimś w poważnym związku (jak twierdzi autorka), to chyba nie powinno się najpierw pisać na forum, tylko zapytać partnera o co chodzi, a potem się martwić. Być może wyjaśnienie jest proste. Jeśli nie, a facet będzie kręcił, to Autorka też otrzyma swoją odpowiedź, chociaż nie wprost.
Nie ma co ukrywać, internet stanowi współcześnie dużą cześć naszego życia. Koń z rzędem dla tego, kto oparł się fejsbukowi, instagramowi, a wcześniej naszej klasie czy fotce. Jeśli dla kogoś fejsbuk to dwa zdjęcia i rzadka aktywność, konto ma dla znajomych by się z nimi kontaktować- spoko, nie chce wrzucać niczego do sieci, dzielić się wszystkim. Jest to zupełnie zrozumiałe i nie ma co drugiej osoby oznaczać wszędzie i mieć pretensji by wszystko lajkowała. Proste.
Jeśli jednak ktoś spędza na fejsiku kilka godzin dziennie, wrzuca zdjęcia np. z kawiarni, z treningu, z wyjścia na imprezkę a czyści wszelką aktywność związaną ze swoim partnerem- to jest to ewidentnie dziwne. Zwyczajne ukrywanie że się kogoś ma i że nie jest się wolnym. Nie chodzi o status "w związku", ale jakieś jedno, dwa zdjęcia niewymowne.
Nigdy nie miałabym wątów że mój partner nie ma zdjęć ze mną na fejsie. Nie będę nikogo zmuszać ani wymagać by cokolwiek ustawiał i się z tym obnosił. Ale czyszczenie wszystkiego co ze mną związne- hmmm.
Powiem tak:
Jak widzę kogoś ze statusem w związku/zaręczony to na 100% nie piszę do niego(a raczej do niej). I jest ok, uważam taką osobę za szczerą uczciwą i wobec innych itp.
Jak widzę brak jakiegokolwiek statusu to skąd mogę wiedzieć, czy dana osoba jest zajęta czy wolna?
A ja po prostu z reguły nawet nie piszę do zajętych kobiet bo po co? Nawet w celach czysto-koleżeńskich. W ogóle nie zadaję się z kobietami które mogą mi się w jakikolwiek sposób podobać skoro podejrzewam iż jest zajęta. Nawet nie komplementuję nic z tych rzeczy.
Za to nie szanuję osób, którzy są w związkach a w swoich profilach mają widoczny status "wolny". Jak prawda wychodzi na jaw to niech lepiej nie liczą na moją uprzejmość, itp. nawet jeśli te osoby mi się nie podobają i to nie zależnie jakiej płci. Z góry zakładam że takie osoby tym bardziej nie są godne zaufania, uczciwe ani szczere.
Powiem nawet więcej: Jak jakiś kolega próbuje na FB zarywać do dziewczyny która jest zajęta, a która specjalnie "zapomniała" zdjąć z profilu status "wolny" to uważam iż on jest zwolniony z zasady "Gdy ciało A oddziałuje na ciało B to ciało C się nie..... ".
Nie rozmawiałam z nim o tym, bo czuję się głupio i niezręcznie.
Chyba nigdy tego nie rozszyfruję, jak można być ze sobą tyle czasu, nazywać relację związkiem, snuć wspólne plany na przyszłość, i obawiać się wspólnej rozmowy. ![]()
Dawno powinnaś otworzyć buzię i uświadomić go w swoich odczuciach co do jego zachowania, bo facet może nawet nie wie, że ma to dla Ciebie aż takie znaczenie...
Wtedy może nawet obeszłoby się bez rozpaczliwych postów tutaj.
...Wiem też, że jego eks nieustannie podglądają jego profil i piszą do niego co jakiś czas mimo, że minęło kilka lat odkąd jesteśmy razem. Różnie bywa i nie zawsze to o czymś złym świadczy...
Cslady, zrozumiałe to, ok. Ale ...czy gdyby Ci PRZESZKADZAŁO pisanie jego byłych (dajmy na to napalonych wciąż na niego i proponujących coś), bo jego brak informacji o związku z Tobą powoduje, iż maja go za wciąż "wolnego" - nie uznałabyś, że czas najwyższy to ukrócić i zmienić swój "status" na profilu? Nie wiem jakie macie relacje, ale nie drażnią Cie kontakty i pisanie z byłymi przez własnego partnera? Nie zadajesz sobie pytania: skoro już nie są ze sobą, to po co?
Czy to nie jest takie trochę ...nie fair wobec Ciebie z jego strony, skoro wciąż jest adresatem wiadomości od jakichś tam kobiet? Wiesz o czym piszą, czy zupełnie to jest Ci obojętne?
...jak można być ze sobą tyle czasu, nazywać relację związkiem, snuć wspólne plany na przyszłość, i obawiać się wspólnej rozmowy.
Dawno powinnaś otworzyć buzię i uświadomić go w swoich odczuciach co do jego zachowania, bo facet może nawet nie wie, że ma to dla Ciebie aż takie znaczenie...
Wtedy może nawet obeszłoby się bez rozpaczliwych postów tutaj.
Coś jest "na rzeczy". Może p.o. partner Autorki nie jest do końca świadomy złożoności sytuacji i zaawansowanej wyznaczonej roli w dalekosiężnych planach Autorki? Może też emanuje taką "aurą", że blokuje jakiekolwiek próby rozmowy o sprawach ...niewygodnych? I to dlatego Autorka szargana jest wątpliwościami...?
Trudno to pojąć... Nie mniej - wszystko, co dotychczas napisałem o własnych odczuciach podtrzymuję. Dość dwuznacznie to wygląda i na miejscu Autorki starałbym się bacznie poobserwować, "posprawdzać" i porozmawiać szczerze o swoich niepokojących domysłach...
Cslady, zrozumiałe to, ok. Ale ...czy gdyby Ci PRZESZKADZAŁO pisanie jego byłych (dajmy na to napalonych wciąż na niego i proponujących coś), bo jego brak informacji o związku z Tobą powoduje, iż maja go za wciąż "wolnego" - nie uznałabyś, że czas najwyższy to ukrócić i zmienić swój "status" na profilu? Nie wiem jakie macie relacje, ale nie drażnią Cie kontakty i pisanie z byłymi przez własnego partnera? Nie zadajesz sobie pytania: skoro już nie są ze sobą, to po co?
Czy to nie jest takie trochę ...nie fair wobec Ciebie z jego strony, skoro wciąż jest adresatem wiadomości od jakichś tam kobiet? Wiesz o czym piszą, czy zupełnie to jest Ci obojętne?
Tzn. my nie mamy statusu "wolny" czy "wolna", tylko po prostu żadnego. Jeśli jakaś eks nadal ma ochotę, to zapewne mało jej przeszkadza, czy facet jest w związku. On z nimi nie pisze, to one wypisują co jakiś czas mimo braku odpowiedzi. No słabe to z ich strony i trochę żałosne, ale to jedyne odczucia jakie we mnie budzą. Może rzeczywiście nie rozumiem problemu, bo ja mam duży dystans do portalów społecznościowych i jakoś mnie nie rusza, co ludzie tam wyprawiają. Muszę szczerze przyznać, że pierwszy raz w ogóle słyszałam, żeby ktoś zaczepiał obce osoby w celach flirtu.
Coś jest "na rzeczy". Może p.o. partner Autorki nie jest do końca świadomy złożoności sytuacji i zaawansowanej wyznaczonej roli w dalekosiężnych planach Autorki? Może też emanuje taką "aurą", że blokuje jakiekolwiek próby rozmowy o sprawach ...niewygodnych? I to dlatego Autorka szargana jest wątpliwościami...?
Trudno to pojąć... Nie mniej - wszystko, co dotychczas napisałem o własnych odczuciach podtrzymuję. Dość dwuznacznie to wygląda i na miejscu Autorki starałbym się bacznie poobserwować, "posprawdzać" i porozmawiać szczerze o swoich niepokojących domysłach...
Dotychczas moje związki nie posunęły się w planach tak dalekosiężnie, abym widziała w perspektywie siebie i ukochanego jako małżeństwo, ze słodkim bobaskiem, na tle ładnego domu, z psem u boku. Staraliśmy skupić się na tym co jest dziś, i w żaden sposób nie ograniczało nas to w tym, aby zmienić status na "w związku", zamieścić wspólne zdjęcia, napisać sobie coś miłego na profilu... Gdyby któryś z moich partnerów zachowywał się tak jak partner autorki, zwyczajnie porozmawiałabym z nim szczerze o tym co mnie trapi.
"Kochanie, nie rozumiem, dlaczego kasujesz oznaczniki dodane przeze mnie pod naszymi zdjęciami." - co w tym głupiego, niezręcznego ?
Dorośli ludzie ze sobą rozmawiają. Bez rozmowy nie ma relacji.
A szpiegowanie zostawmy gimnazjalistom. ![]()
17 2015-02-14 19:43:56 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-02-14 19:44:38)
Muszę szczerze przyznać, że pierwszy raz w ogóle słyszałam, żeby ktoś zaczepiał obce osoby w celach flirtu.
No coś Ty, facebook to idealne miejsce na wszelkiego rodzaju flirty. Niczym nie ryzykujesz pisząc do kogoś wiadomość czy wysyłając zaproszenie.To też świetny sposób pogłębienia znajomości z kimś z kim się kiedyś na przykład tylko raz widziało na wspólnej imprezie ze znajomymi. Wysłanie komuś zaproszenia nie ma też żadnych negatywnych konotacji etc.
Dodatkowo pojawiają się Ci propozycje osób, z którymi masz wspólnych znajomych, faceci to wzrokowcy, więc jak wpadnie im jakaś dziewczyna w oko, a z profilu wygląda,że wolna,to często zagadują.
Hmm to rzeczywiście może zmieniać sytuację i rozumiem, że ludziom może zależeć na jakimś "śladzie" na profilu partnera. Tylko nadal jestem za rozmową na pierwszym miejscu, a potem dopiero martwieniem się o intencje partnera. Autorka pisze, że to poważny związek, ale w poważnym związku ludzie są ze sobą blisko i nie boją się zadać pytania. Tym bardziej, że to nie jest ani wstydliwe ani głupie pytanie, tylko raczej normalne.
Nie wiem dlaczego, ale mężczyźni czasem nie chcą ujawniać, że są w związku. Ja miałam taką sytuację, jak zaczęliśmy na poważnie być razem z moim facetem to on nawet swoim koleżankom nic nie mówił, że poznał kogoś, że mieszka z kimś. Jak go zapytałam - dlaczego? To powiedział, kiedyś im powiem. Mam wrażenie, że oni zostawiają sobie otwartą furtkę, że w razie gdyby tu nie wyszło to będzie ktoś inny. Chociaż nie bardzo rozumiem. Aczkolwiek uważam, że FB nie koniecznie jest miejscem żeby afiszować swoje statusy. To kwestia indywidualna co tam zamieszczamy, to jest tak trochę upublicznianie się. Są takie osoby, które często właśnie w sieci podają się za wolne. I to nie tylko na FB. Piszą na różnych forach, umieszczają komentarze a, ogłaszają się na portalach randkowych właśnie jako wolne osoby. Nie bardzo wiem jaki jest tego cel, bo żeby pisać sobie z kimś to niekoniecznie trzeba być wolnym. Znam osoby, które mają rodziny, dzieci - a w sieci pozostają jako osoby wolne i szukają.... Czyżby wstydziły się swoich rodzin? Nie wiem na czym to polega. Przecież kiedyś można trafić na znajomego czy znajomą, która doskonale zna nasz status.