netkobietyWszystkie działy
Samotność

z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

32 odpowiedzi5 081 wyświetleńzałożony przez postinak, 09.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Witajcie dziewczyny. Zaobserwowałam w swoim życiu ostatnio, to znaczy od kilku dobrych miesięcy:))że najlepiej dogaduję się z mężem przez telefon. Dzwonimy do siebie w czasie pracy, 2-3 telefony dziennie i załatwiamy sprawy, które muszą zostać załatwione, wymieniamy uwagi, planujemy co trzeba jeszcze załatwić i tyle........A potem jak spotykamy się w domu to zaczyna być dziwnie. Wymiana zdań ogranicza się do minimum, codzienne czynności, obiad, telewizja, kładzenie córeczki spać, a potem ja -internet, on pilot lub odwrotnie. Czuję, że ta sytuacja przerasta mnie, ale nie potrafię jej zmienić. Czy któraś z was wie o czym ja mówię, znacie podobne pary?

2

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Dlaczego nie potrafisz zmienić tej sytuacji? Widzisz już problem i wiesz że to Ci przeszkadza- to już jest dużo.. Teraz musisz zacząć coś z tym robić..
Po pierwsze szczera rozmowa .. To niby takie oczywiste.. ale chyba jej zabrakło..
Po prostu po całym dniu obowiązków,gdy już będziecie sami zajmij się nim a nie komputerem czy tv.. Może dla relaksu kup jakieś dobre wino .. Usiądź obok niego i Zapytaj jak minął mu dzień.. Powiedz że brakuje Ci rozmów z nim..
Jestem pewna że nie pozostanie obojętny na ten gest z Twojej strony..

3

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

No cóż nie napisałam wszystkiego, moja wina:))
Setki razy rozpoczynałam rozmowy na ten temat. Na początku doprowadzało mnie to do łez, mówienie o tym co mnie boli, co mnie rani, brak jego uwagi, czasu dla mnie, ten cały kołowrotek codziennego życia. Wierz mi, że inicjowałam rozmowy wiele razy. Po każdej miało być lepiej, ale nigdy nie było....może przez jeden dzień, ten po przeprowadzonej rozmowie. Potem i tak wszystko wracało do normy, niestety. Teraz już nie zaczynam gadek typu, "kochanie musimy porozmawiać", bo to nie ma najmniejszego sensu! Dlatego czuję się bezsilna, zła i sfrustrowana. Nie wiem co się z nami dzieje, ale nic dobrego z tego nie wyniknie.

4

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

hmm.. Skoro podjęłaś próby rozmowy i one nic nie dają to może zmień taktykę.. Daj na nowo poderwać się.. Ubieraj się ładniej i dbaj o siebie bardziej niż zwykle.. Nie rozpoczynaj rozmowy pierwsza.. Poczekaj jak to on zatęskni za Tobą i zobaczy jaką ma super kobietę przy sobie,a której od dawna nie zauważał.. Może jak staniesz się tą "zimną", nie zainteresowaną nim to da mu do zastanowienia Twoje zachowanie.. Poczuje się zagrożony i zacznie w końcu zabiegać o Wasze dobre relacje..
Co o tym myślisz?

5

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Lady, spoko z ciebie kobieta, dzięki bardzo za rady, może masz rację, może to jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji. Spróbuję, wypróbuję twoje pomysły. Co do dbania o siebie to sęk w tym, że z ręką na sercu muszę przyznać że staram się dbać o siebie i mój mąż przyciśnięty do muru (przez innych facetów- czytaj kolegów, którzy zauważają mnie czasami) to docenia. Lubię dbać o siebie i sprawia mi to przyjemność, właśnie boli mnie to, że prędzej inni faceci dostrzegają mnie niż mój własny mąż- toż to jakaś paranoja jest. Ale twój inny pomysł- wzięcie na przetrzymanie może faktycznie jest dobry. Bo to zawsze ja wyciągam rękę, zagaduję, pierwszakończę pracę, śmigam po dziecko do przedszkola, szybko zakupy, sprzątanie, obiadek, może za dobra jestem dla niego, może faktycznie trzeba by go przycisnąć, bo chyba mój facet uważa że to co ma to noram, coś co jest na porządku dziennym. Jeszcze raz dzięki, będę informowała co się dzieje, a jak ci coś przyjdzie do głowy to wal z grubej rury.

6

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Myślę że on za bardzo przyzwyczaił się właśnie do tego że jesteś za dobra i czuje się za bardzo pewny w Waszym związku.. Myśli że pogadasz, on oczywiście chwilowo próbuje coś z tym robić i uważa że już jest ok..Aż do następnej takiej rozmowy.. Skoro słowa to dla niego za mało to może to jest wyjście żeby pokazać mu co to znaczy brak rozmowy i zainteresowania druga osobą.. Może wtedy to go zmotywuje do działania...
Wierze że się uda:)) Pisz na bieżąco smile)
Trzymam kciuki:))

7

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Witajcie dziewczyny! Poczytałam wasze posty i tak myślę, że gdyby nagle zmienił się zakres obowiązków w domu to mąż  może zaczął by się zastanawiać dlaczego? A żona poprosiłaby o odebranie dziecka, zrobienia kolacji i wyszłaby na aerobik wieczorm raz czy drugi to gwarantuję, że mąż zacząłby "nagle" dostrzegać że coś jest nie tak, inaczej! I pewnie wtedy albo zacznie pierwszy rozmowę albo będzie obserwowal cichaczem czemu nastapiły zmiany w ułożonym już życiu bo przeciesz schemat który się powtarza zmienił się! Życzę powodzenia i tak myślę, że taktykę trzeba zminiać ciągle i wprowadzać nowe "atrakcje" wtedy coś się dzieje, nie jest nudno w związku. A trochę tajemniczości i małej adrenalinki nikomu nie zaszkodzi! Pozdrawiam serdecznie! smile

8

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

No właśnie, zmieniać taktykę. Coś w tym wszystkim jest. Cóż mogę powiedzieć, na dzień dzisiejszy jedynie tyle, że postaram się wcielić w życie rzucone tu propozycje. Zaczynam od dziś, zakupami po pracy- nie spożywczymi tylko dla siebie:)), może zaznaczam może, wyrobię się i zrobię obiad,bo przecież małą z przedszkola trzeba odebrać, a na wieczór już się umówiłam z koleżanką na ploty w pubie. To na początek, a co dale to zobaczymy jak się będzie sytuacja rozwijała. Mam nadzieję, że to coś da. Pozdrawiam was serdecznie i oczywiście będę informowała na bieżąco:))

9

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Siema dziewczyny!
Miałam wczoraj ciekawy wieczór, spędzony z przyjazną duszą w postaci dobrej koleżanki. Wiecie pogadałyśmy sobie troszkę na temat mojego problemu i doszłyśmy do smutnego wniosku, że faceci nadają na zupełnie innych falach niż my. Już zaczynałam myśleć, że tylko ja mam takie problemy i że  ze mną jest coś nie tak, ale chyba nie jest aż tak źle. Facet powie ci raz że cię kocha i według niego to wystarczy. Przecież ci powiedział, że cię kocha!!!więc o co ci chodzi:)), dla nich jeśli sfera uczuciowa nie jest tak istotna jak dla nas kobiet. Doszłam jeszcze do kilku innych wniosków, ale nie będę was zanudzała. No kurczę, nie ma ideałów na tym świecie,:)), wiem wiem sama też nie jestem doskonała. Niestety nie potrafię zaakceptować faktu, że mój mąż nie umie okazywać uczuć. Postanowiłam więc zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze poszukam pomocy z zewnątrz, pomocy fachowej, typu poradnia małżeńska, psycholog, coś w tym stylu, tylko jak ja tam męża zaciągnę?:( Drugi mój pomysł to rozmowa z jego najlepszym przyjacielem, facetem z którym mój mąż się świetnie dogaduje. Chcę go poprosić, żeby pogadał z moją drugą połową. Facet jest typem twardziela, ale swoją kobietę traktuje jak księżniczkę i jest w stosunku do niej bardzo czuły- więc może zrozumie o co mi chodzi. Co o tym myślicie?

10

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon
postinak napisał/a:

Niestety nie potrafię zaakceptować faktu, że mój mąż nie umie okazywać uczuć. Postanowiłam więc zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze poszukam pomocy z zewnątrz, pomocy fachowej, typu poradnia małżeńska, psycholog, coś w tym stylu, tylko jak ja tam męża zaciągnę?:( Drugi mój pomysł to rozmowa z jego najlepszym przyjacielem, facetem z którym mój mąż się świetnie dogaduje. Chcę go poprosić, żeby pogadał z moją drugą połową. Facet jest typem twardziela, ale swoją kobietę traktuje jak księżniczkę i jest w stosunku do niej bardzo czuły- więc może zrozumie o co mi chodzi. Co o tym myślicie?

Ha - mądrze myślisz koleżanko smile Popieram - szczególnie poradnię i psychologa, jak go zaciągnąć pomartwisz się później a w najgorszym razie skorzystasz z tej pomocy sama smile
A może napisz mężowi piękną kartkę na walentynki a w niej jak to tęsknisz za czułością z jego strony? Za słodkimi słówkami i przytulaniami... Powodzenia smile

11

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Postinak właśnie weszłam dziś na forum specjalnie dla ciebie smile

Ja tez mam męża milczka, kocha mnie wiem to ale w domu po pracy on po prostu delektuje się ze jestem obok. Nie potrzebne mu rozmowy, owszem pogada co w robocie, co w domu ale  np po obejrzeniu wspólnie filmu nie pogadamy jakie ma wrażenia co go ciekawiło..

Tak jak i u ciebie przez tel rozmawia nam się super, np dziś wyjechał i już dzwonił kilka razy co u mnie smile
Nauczyłam sie że trudne rozmowy czy tematy łatwiej mi sie załatwia gdy zadzwonię do niego smile

Wiem że ci ciężko , ja tez kiedyś szukałam odpowiedzi czemu ten mój chłop tak mało mówi.
Robiłam wszystko na tip top zanim wróci z pracy byśmy mieli czas tylko dla siebie.
A tu zonk wracał i siadał po obiedzie przed tv.

Ale ze trafiła mu się żona co nie chowa głowy gdy problemy to po prostu podeszłam go sposobem.

Ale zanim to się stało przeszłam różne fazy od kłócenia co tydzień bo czekałam kiedy wreszcie sie odezwie i zauważy mnie , po zajęcie się sobą swoim hobby .
Była też faza pójścia do psychologa przeze mnie by upewnić się że wszystko ze mną ok, no i uzyskać rady na moje działanie.

Psycholog mi poradził bym poczekała z potokiem wrażeń az mąż odpocznie godzine po powrocie do domu.
A potem mieliśmy robić coś wspólnie, byle nie przy tv.

Czyli układanie puzli, pisanie krzyżówek, czytanie wspólne gazet.

Pytałam psychologa czemu on taki jest mruk podczas gdy chodzilismy to był weselszy.

Wiesz powiedział mi tak -Mąż zdobył swoja miłość i teraz on nie musi już o mnie walczyć, czuje się w domu szczęśliwy bezpieczny to i nie w głowie mu o tym gadać bo i po co...
Poza tym  stwierdził że mąż ma po prostu taki charakter że jest cichy lubi pomyśleć odpocząć.
Ja natomiast jestem jak srebro, ciągle wszystko mnie interesuje.

Mozna nasze charaktery pogodzić gdy ja mu nieco odpuszczę a on nieco się wysili.

Kocham męża za to jaki jest, doszłam do tego w końcu,jest cudowny romantyczny, jak mu powiem przytul mnie to nigdy nie odmówi. Zawsze jest szarmancki, mówi że mnie kocha  to po co mam szukać w nim zmaian.
Owszem mógł by więcej mówić, ale poza tym jest idealny dla mnie, nie oddała bym go innej.
Kupuje mi kwiaty jak mu przypomnę ze dawno nie kupił smile robi mi niespodzianki czasem.
Ma tyle pozytywnych cech wiec to że mało gada jestem w stanie przeboleć i zaczynać pierwsza.

Wprowadziłam tez zmianę w domu, on gotuje lub robi śniadania w niedziele. Bo gdy spytałam czemu tam czegoś nie zrobi w kuchni to powiedział ze próbował ale ja robię lepiej szybciej i on czuł sie jak gapa i przestał walczyć z ideałem.
Wiec dostał swoje obowiązki, doceniam każdą czynność a on się chwali że gotuje mi coś dobrego.
A ja przymykam oko na bałagan po tym gotowaniu bo możemy sobie potem rozmawiać robiąc coś razem.

Druga zmiana to zauważyłam że tak jak rozmowa przez tel była łatwa tak podobnie gdy wyszliśmy na spacer. Tam także było nam łatwiej porozumieć się poza domem.
Psycholog stwierdził że mąż traktuje nasz dom jako miejsce ważne dla niego i tam słowa wypowiedziane są dłużej kodowane w psychice.
Poza domem nie ma tych obciążeń, gadamy jak zakochani a gdy wraca do domu włazi w role męża  głowy domu.

Ogólnie sprawa jest następująca, to czy w twoim związku zapanuje radocha zależy tylko od twojego podejścia do bliskich do domu i samej siebie.
Wystarczy spojrzeć na wszystko inaczej, odpuścić trochę, skupić sie na sobie.
I przede wszystkim rozmawiać spokojnie, utrwalać temu chłopu  az mu sie zakoduje. smile

12

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Droga Różyczko!
Muszę przyznać, że twój post dał mi do myślenia. Może masz ty kobieto trochę racji w tym, że powinnam bardziej iść na kompromis, pogodzić się z tym ,że mój mąż ma taki a nie inny charakter. Zaraz ktoś mi napisze, że przecież wiedziałam za kogo wychodziłam za mąż. I to prawda. Wiedziałam, ale nie sądziłam ,że to jego zamknięcie w sobie może aż tak bardzo mi przeszkadzać i czasami wręcz ranić. Dzięki za rady "od psychologa" to cenne źródło informacji. Jeszcze raz z uwagą przeczytam rady od specjalisty. Wie co mówi, bo na spacerze, w restauracji, przez telefon, między nami są zupełnie inne relacje, więcej sobie mówimy, więcej się dowiem, jest....jakoś swobodniej. Prawdą jest że jak powiem mężowi, że dawno nie kupił mi kwiatów - to kupi, jak powiem żeby przytulił to przytuli, włąśnie o to chodzi, że do każdego działania trzeba go pchnąć. Ale może jest tak jak piszesz, że trzeba to zaakceptować i znaleźć sposób na niego. Ze śniadaniami też potwierdzam, robimy je w niedziele razem i też jest fajnie- i 2 razy więcej sprzątania:)))ale nie o to chodzi. Może faktycznie powinnam zmienić punkt widzenia. A jak to wygląda jeśli chodzi o sprawy no wiesz...alkowy. To też pole bitwy:))Czekasz na działanie z jego strony czy sama podejmujesz grę? Przepraszam, jeśli to zbyt intymne pytanie, nie było tematu:)))
Pozdrawiam

13

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Hej Różyczko!
Mój chłodny mąż sprezentował mi wczoraj piękny bukiet róż. Miałaś rację, że to taki ciężki charakterek człowieka. Jak ty to robisz, że potrafisz uporać się z brakiem większego zainteresowania swoją osobą na co dzień, takim jak to powiedzieć chłodem? Dlaczego oni nie mogą być bardziej otwarci, nawet zaryzykowałabym stwierdzenie wylewni? Czemu wszystko trzeba z nich wyciągać, udzielać instrukcji co mają zrobić, żeby było dobrze?

14

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Ohh miałam ci wczoraj odpisać ale cóż zabrakło mi czasu wiec dziś naprawię. smile

Mówisz w poprzednim poście że on się stara po swojemu i jak go popchniesz to wykona czynność. smile

Zupełnie jak u mnie, mój facet to samo co bym mu nie powiedziała grzecznie zrobi. No dokładnie jak mu powiem zrób obiad zrobi i on myśli że jak zrobi to co chcę bedę szczęśliwa i mu to okażę. Taka nagroda po pracy  on grzecznie zrobił i pani się cieszy.

Niestety dostałyśmy typ mężczyzn którym do życia wystarcza utarte ścieżki i schematy. W nich czuja się bezpiecznie.
Nie jest w tym nic złego wiele kobiet nam zazdrości że mąż uszczęśliwia nas gdy tego chcemy.
Styl zycia takiego mężczyzny nie jest zły jest po prostu inny od naszego.

Pytasz jak sobie radzę hmmm wiesz kiedyś tak sobie myślałam i doszłam do wniosku że to nie jego wina że dostał kobietę o silnym charakterze.
Taka kobietę trudno sprowadzić do roli kochanego skarbu co czeka by mąż pokierował co ma robić.
No i przy takiej kobiecie trudno być jeszcze bardziej męskim i zdominować mój charakter na tyle bym to ja była słaba kobietka a on moim rycerzem.

Czy to wina mojego chłopa ze mnie myślenie przychodzi szybko, że umiem się zorganizować że no mam większą wyobraźnie? Nie absolutnie to nie jego wina.
Więc po cóż miałam go dalej zadręczać "Byś coś zrobił sam od siebie a nie czekasz na rozkaz"
Szczerze mówiąc dziwiła bym się gdyby mój mąż ogarnął ogrom moich myśli. smile

Więc dałam na luz, bo to świetny facet  , na forum złych przykładów tyle że głowa boli. Mój jest jaki jest , maruda moja i już.
Wróciłam do starych hobby sprzed związku, zorganizowałam sobie tyle zajęć takich dla mnie że nie miałam czasu  na nic.
Np po jakichś tam zajęciach siadałam z książką on przy tv i nagle przyłaził łasić się i mi przeszkadzać.
I nagle zaczęłam słyszeć na wszystko to masz czas a ja ciągle z pilotem i grzecznie do pokoju:)

To mu specjalnie gadałam oj daj spokój masz czas dla siebie , odpoczniesz na kanapie a ja zrobię coś dla siebie. Miał minę zbitego psa, doszło do tego że chował mi książki drań jeden smile
Albo wyciągał na spacer! SAM!!!!! To on chciał mojej uwagi, bo znów poczuł się zazdrosny o mój czas.

Co do łóżka smile cóż zawsze miałam większa inwencje twórczą, więc na poczatku nie przeszkadzało mi gdy to ja pierwsza kusiłam jego. Z reszta sprawia mi to frajdę zwłaszcza gdy on jest czymś zajęty.
Teraz po 10 latach związku owszem bywa to męczące ale cóż chce mieć seks to nie czekam na cud tylko sobie biorę smile

Może to że jest między nami 7 lat różnicy sprawia ze mąż delektuje sie spokojnym życiem na które długo czekał a ja jestem w sile rozwoju. Po 30 świadoma siebie kobieta, wreszcie taka jaka chce być.

Nie mówię że dostosowanie się do tego że gdy mi smutno to muszę powiedzieć gadowi choć pociesz jest łatwe bo nie jest.
Psycholog mówił mojemu mężowi że ja mam milion myśli w cały dzień a mąż 10 tysięcy myśli.
Powiedział mężowi że gdy nie rozmawia ze mną kilka dni to te myśli kumulują się i wybuchają gwałtownie w kłótni.
Dlatego mąż ma dopilnować by rozmawiać ze mną intensywnie dwa razy w tygodniu bym mogła tych moich myśli się pozbyć.
Mieliśmy ustalić sygnał po którym mąż będzie wiedział że już trzeba wygarniać te myśli.
Otóż jak ja przestaje mówić, zamykam się dusze w smutkach to sygnał że już jest źle.
Prosty sygnał, zona przestaje gadać znaczy coś ja gryzie.

Nie raz i ja bym chciała być bezbronna kobieta która nie ma na głowie całego świata , by to mąż podźwignął to wszystko. Ale Bóg dał nam dobrać się właśnie tak byśmy uzupełniali się nawzajem.

Postiniaczku wiesz nigdy podkreślam nigdy nie chciała bym mieszkać z kimś takim dokładnie jak ja smile
Mężczyzna który czuł by to co ja, był by zagrożeniem dla mnie.
w końcu świetnie by wiedział gdzie mnie walnąć, gdzie jestem słaba.
Poza tym chyba byśmy się żarli i zjadali w nerwach na wzajem.

O nie wolę tego mojego poczciwego ideał-ka .

Pytasz czemu nie mogą byc bardziej wylewni? Bo urodzili się  tacy jacy są nieśmiali. Mój zawsze mi mówi że boi sie coś zrobić sam po swojemu bo może mi się to nie spodoba i będę smutna.
Ale ja wtedy mówię spróbuj a może będę wesoła.
Na to on a jak nie to będziesz płakać a ja umieram gdy płaczesz.

I żyje , mam swoje zajęcie, on ma swoje, i mamy wspólne zajęcia. Dla niego pokochałam discovery mimo iż czasem się nudzę to udaję  gdy on zachwyca się kolejna koparką a ja tez mówię ale super wielka nie?

On ma frajdę bo zona robi cos z nim, ja mam frajdę patrzeć w jego roześmiane oczy i jest happy.

15

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

WOW! niesamowite. Normalnie imponujesz mi. Ale muszę w kilu kwestiach przyznać ci rację i dodać coś jeszcze. Piszesz, że to nie ich wina że mają kobiety z silnym charakterem, no fakt. Co więcej myślę, że oni nie chcieli by mieć mieć kobietek księżniczek, takich wiesz co się boją wszystkiego, nic nie załatwią, w kolejce je zakrzyczą i w ogóle takie dziunie:)). Nie to co my! W sumie powiem ci szczerze, że czasami wydaje mi się, że mam większe jaja niż niejeden facet:)))hehe. Może właśni imponuje im to, że mają przy sobie silne kobiety, oczywiści silne w pewnym sensie, bo przynajmniej ja mam słabe punkty, nawet wiele słabych punktów, ale są one znane chyba tylko mojemu mężowi. Dla świata, znajomych i generanie otoczenia wydaję się być twardą babą, taką co sobie ze wszystkim poradzi i nie da sobie w kasze dmuchać. Wiesz jak teraz o tym myślę to faktycznie zaczyna mieć sens. Traktowana jestem jak partner na ....jak to powiedzieć specjalnych warunkach:)). To o koparce było dobre, muszę to samo wprowadzić z piłką nożną:)))i jeszcze raz przeczytać twojego posta, bo mi lepiej na duszy:)))pozdrawiam

16

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Postiniak oj nie no przecież tylko napisałam co myślę,mam nadzieje że podniosłam ciebie na duchu. smile

Wiesz jedno mnie bulwersuje , na forum często gdy piszemy o naszych związkach odpisują nam czasem dwudziestu kilku latki i rzucaja hasła " Zostaw go, on już się nie zmieni" "Weż rozwód, odejdź"

Dla mnie jako człowieka świadomego siebie decyzja by poddać się tak łatwo z walki o związek rodzinę szczęście to totalna bzdura.
Mnie trudności motywują do działania, nie chowam głowy w piasek a walczę.

Miłość i rodzina, małżeństwo to największe wartości i rezygnowanie z nich tylko dlatego że zmienienie czegoś w związku wymaga trudu jest dla mnie durnością.

W moim związku wiele się już działo, żeby wykrzesać z męża reakcje bywałam jędzą, nie no nawet czarownicą. Byłam taka bo widziałam problem a nie umiałam tego naprawić standardowymi metodami.

Nie bałam się iść po pomoc do fachowca choć przecież psycholog mógł stwierdzić pani jest winna i Bóg wie jaka.
Mój związek to najważniejsza część mojego życia i warto o ten związek troszczyć się pracować .
A kto tego nie dokona jak pewna siebie silna kobieta.

Czeka cie wiele zmian, wprowadzaj je stopniowo, a będziesz szczęśliwa nie tylko jako żona i matka ale przede wszystkim jako  kobieta .

Pozdrawiam serdecznie, a i jest nas więcej naprawdę  smile

17

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Brawo Różyczka!!! Brak mi słów,żeby wyrazić to jaką mądrość życiową posiadłaś smile. Takie kobiety to prawdziwy "skarb". Życzę Wam dziewczyny wytrwałości,bo ona zaowocuje jeszcze większą miłością.

18

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Siema Różyczko!
Najłatwiej odwrócić się na pięcie, rozłożyć ręce i powiedzieć, że już się nie ma siły, że to cię przerasta, że jesteś rozczarowana związkiem i myślałaś, że to będzie inaczej. Dokładnie- miłość to uczucie które wymaga poświęceń, każdy związek prędzej czy później przeżywa kryzys. Jeśli słyszę od koleżanek że ich związki są cudowne od początku do końca, mąż idealny i układa im się bosko to po prostu nie wierzę. Tak sobie myślę, że te złe momenty też są po coś- dzięki nim doceniamy TE piękne chwile, które przydarzają się, rzadziej lub częściej, ale są. Co do rad dawanych przez młodsze "forowiczki". No cóż pomyśl o tym w ten sposób, jak miałaś 20 lat napewno zupełnie inaczej patrzyłaś na życie. Jak przypomnę sobie siebie sprzed 10 -12 lat to faktycznie inaczej rozwiązywałam swoje problemy:)) Więc rozumiem ich postawy i próbę rozwiązania problemu od ręki. Jedno co mnie martwi to fakt, że kiedy człowiek rozpaczliwie szuka pomocy na forum, grup wsparcia, opinii osób, które może przez to że widzą problem z boku, nie są w centrum zdarzeń potrafią obiektywnie udzielić rady- kiedy trafi się na TAKĄ doradzającą osobę, można popełnić duuży błąd. Sama czytając rady niektórych osób ( z różnych for internetowych), miałam ochotę zakręcić swoim życiem o 180 stopni i być może zrobić największy błąd w życiu. Dużo pracy przede mną i nauki sztuki kompromisu, co niestety jest siermiężnym zadaniem:)))
Pozdrawiam

19 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-02-17 13:24:18)

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

hej Kobietki ja miałam dokładnie tak jak wy : przez telefon rozmowa nawet żart itd... a po powrocie do domu obiad, tv i spać. Wreszcie postanowiłam odwrócić sytuację to ja przez telefon byłam bardzo rozmowna a po powrocie do domu: obiad, praca w domu, zajęcie się dzieckiem, potem tv nawet jakiś durny film i "kluchy w buzi" a potem spać. Wytrzymał 4 dni piatego wrócił zły i ponury (myślałam że coś w pracy nie tak) ale on stwierdził : " co się z tobą dzieje tak nie da się żyć na dłuższą metę" a ja na to z uśmiechem "naprawdę a mnie udaje się to od lat" i po tym rozmowa i jest lepiej teraz nie włanczamy telewizji wolimy usiąść i pogadać tak jak lata wstecz gdy się poznawaliśmy. Czasem stwierdzam że naszym panom trzeba dać czasem odczuć coś na ich skórze żeby zrozumieli co nas boli.

20

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Atinasarz  widzisz jemu nie wygodnie zrobiło się gdy przestałaś  zabiegać. wtedy zapragnął twojego czasu uwagi, oni natychmiast reagują na nasze zmiany .
Czasem się nam wydaje ze nie widza jak się męczymy a chyba po prostu nie umieją do nas dotrzeć i nie umieją kłopotu rozwiązać.
A gdy nie umieją nam kobietom pomóc to przeraża ich ta sytuacja i zamiast się wysilić , postąpić nie szablonowo zwalają na nasze barki.

Zdecydowanie kobieta  jest moim zdaniem bardziej twarda od mężczyzny w dziedzinach wewnętrznych jak radzenie sobie z emocjami, jakieś smutki czy choroby. Mężczyzna za to daje nam ogromne oparcie, jest kotwica gdy wszystko się wali.

Jedno jest pewne rozmowy nic nie zastąpi, w dobie internetu  i całego medialnego szumu  zwykłe wyjście na spacer staje się czymś trywialnym.
Po co można włączyć kompa i ma się więcej wrażeń niż na spacerze.
No i dzieci na to patrzą , przejmują od rodziców model zachowania ze o uczuciach się nie rozmawia, że każdy w swoim kącie siedzi i cisza.

21

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Tak się zastanawiam nad tym co napisałaś Różyczko o ich spostrzegawczości. Ja może się mylę, ale wydaje mi się, że oni czasami po prostu nie to że nie widzą pewnych rzeczy, zmian, spraw które nas bolą lub są dla nas trudne, tylko po prostu nie chcą ich zobaczyć. ŚWIADOMIE odrzucają problem i liczą na to, że sam się rozwiąże. A tak nie dzieje się nigdy. Nawet jak wydaje się, że jakiś "problem" umarł śmiercią naturalną, to po pewnym czasie powróci i to ze zdwojoną siłą. Jedno jest pewne, rozmowa jest bardzo ważna. Sama od kiedy zaczęłam bywać na tym forum, zaczęłam też pracę nad sobą. Jest to bardzo trudne! Łatwiej poucza się kogoś niż siebie samego:))). Myślę, że jeśli napiszę wam, że uczę się rozmawiać, to nie będzie w tym przesady. Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale taka jest prawda. Zrozumiałam, że jest to jedyna droga do sukcesu:)) Tylko w ten sposób mogę naprawić stosunki z mężem, którego przecież bardzo kocham i wiem, że mimo tych naszych problemików on kocham  mnie. Łatwiej jest mi zrozumieć jego zachowanie od kiedy przeczytałam o zachowaniach twojego męża Różyczko. Tak więc rozmowa, rozmowa, rozmowa! Co do internetu, bywa pomocny, ale też źle używany może stać się zagrożeniem. W sumie tak jest ze wszystkim, jak przesadzisz w używaniu nawet witamin, to wyjdą ci bokiem:))). Internet, sms-y.....ograniczają bez wątpienia kontakty międzyludzkie. Kiedy ostatnio napisałyście taki prawdziwy list, na pięknej papeterii do koleżanki, czy przyjaciela? Ja przyznaję się, że z okresu studiów mam cały karton listów od przyjaciółki i chłopaka- ale kiedy to było!!!! No właśnie. Nawet kartki świąteczne są już elektroniczne:)). Coraz mniej czytamy, chyba, że artykułów w internecie:)). Siłą rzeczy ta nasza wrażliwość gdzieś spychana jest na dalszy plan. Oczywiście nie jestem przeciwniczką techniki wręcz przeciwnie, sama jestem częścią tego całego systemu, ale faktycznie trzeba być czujnym, żeby nie przesadzić. A dzieci tak jak piszesz, patrzą na nasze zachowanie i powielają schematy, bo przecież od kogo kają się uczyć jak nie od nas dorosłych. Moja córeczka ma dopiero 3 lata i wszystko przed nią, ale obiecuję sobie, że zrobię wszystko aby mieć z nią jak najlepszy kontakt, chcę zawsze służyć jej pomocą, chcę by mogła zawsze na mnie liczyć i żeby wiedziała, że cokolwiek się stanie zawsze może do mnie przyjść i porozmawiać. Dbam też żeby nie wstydziła się okazywać uczuć innym ludziom. Często ją tulę i powtarzam jej, nawet w obecności obcych osób, że ją kocham. Na początku pozostawało to bez echa, ale teraz jest już tak, że sama przychodzi do mnie, pocałuje, przytuli i powie, że kocha mnie. Powiem wam, że nie ma nic piękniejszego na świecie! Człowiek, nawet jak ma zły dzień to mu wszystko przechodzi!

22

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Wiesz zdecydowanie zgadzam się z tym że większa jest grupa mężczyzn  którzy Udają ze problemu nie ma świadomie.
Tak masz racje że jak dzieci zamykają oczy i myślą sobie ze to samo minie. Jednak oczywiście nie mija.

Większa część kobiet a na pewno  takich jak ja wrażliwych  nie zapomina o kłopotach, obietnicach.
To ze odkładam na później i milczę to nie znaczy że problemu nie ma.
Oj już nie jeden facet się pomylił że coś przedawniło się  przemilczane.

Czemu oni udają że nie widzą nie słyszą? Duża grupa z lenistwa,co kompletnie głupie bo w końcu związek to nie zabawa a coś niezwykle istotnego.

Ale też bywa i tak ze kobieta mimowolnie  nie da się temu facetowi wykazać. Nie świadomie i celowo.
Mając w małym palcu organizacje i łatwość w rozwiązywaniu konfliktów , łatwiej jest czasem i prędzej gdy kobieta coś tam rozwiąże.
Mężczyzna zanalizuje, znajdzie narzędzia, odczeka i zrobi okrężna droga po swojemu.
Wiec kobieta myśli sobie zanim on się ruszy to ja już zrobię i będzie po kłopocie.
I tu wychodzi ze potem mąż zamyka uszy i udaje bo wie że zona sobie świetnie poradzi.

Akurat ten problem miałam ja u siebie. Wyręczałam mojego męża we wszystkim a prawda była taka ze on się czuł raz gorszy bo robił coś wolniej, nie po mojemu  a dwa oddał mi wszystkie obowiązki bo ufał że dam radę.

Błędne koło i sama to koło toczyłam.

Masz racje że technika i daje możliwości i jednocześnie zubaża. Prosty przykład sms. Ja zawsze miałam dar do języka polskiego, kocham książki , pisze wiersze amatorsko. Słowo było i jest dla mnie ważne.
Czytając książki wzbogacamy nasz sposób wyrażania się , poznajemy nowe słowa zwroty.

Gdy nastały komórki i sms  brak poprawnego pisania  bez śćą czy ó no kompletnie mnie upośledził.
Kilka lat używania komórki i proszę . Złe nawyki moment sie ujawniły.

Postiniak ty wprowadzasz zmiany reguły i dobrze radzę gdy już zaczniesz nastaw się że twój facet jak dziecko będzie wypróbowywał ciebie smile
Na czym to polega? Otóż przykład mama mówi do synka ;

Jasiu nie wolno ci wchodzić na szafę rozumiesz? Bo złamiesz nogę i w ferie będziesz w łóżku.
Syn zwiesił głowę, i dwa dni grzecznie pilnował by nie wchodzić na szafę bo mama pilnuje.
Minęło kilka dni i syn patrzył czy mama o zakazie pamięta.
Najpierw przystawił taboret do szafy, ot tylko tyle  . Za dwa dni usiadł na taborecie mama spojrzała ale nic.
Znów za dwa dni wszedł na taboret i wlazł na szafę.

Tak samo z kobietą  jak i z mężczyzną. Reguły nas uwierają chcemy sprawdzić czy ta druga strona naprawdę  wie czego chce czy tylko tak gadała że się zmieni.
Wasze życie wyklaruje sie ale zanim to sie utrwali mąż będzie cie próbował.

U mnie tak było że miał rozmawiać ze mną 3 razy w tyg. Ok na początku pilnował się.
Po 3 tyg zaczął ładnie prosić "kochanie jutro tak, bo dziś głowa mnie boli miałem trudny dzień."
No to ja zmartwiona jeszcze dałam buziaka i odłożyłam własna obiecana rozmowę na jutro.
Na drugi dzień  mrugał oczami i musiał iśc do garażu "bo wiesz kochanie tłumik coś tam coś tam"
Cóż ok nagięłam znów regułę.
I cóż ani sie obejrzałam gdy nie pogadaliśmy cały tydzień, w sobotę ja zbulwersowana awantura a on spokojnie mi powiedział "Przecież sama mi na to pozwoliłaś"
Kopara mi opadła powiem ci.

Jesli wprowadzasz regułę nie krzyczymy w domu , to samemu trzeba się tez pilnować i jego pilnować.
Zupełnie jak z dzieckiem.

Psycholog mi powiedział że by utrwaliły się na dłużej jakieś reguły współżycia to musi minąć pół roku co najmniej by  weszły w nawyk obojgu.
Wydaje się długo ale warto, wiem na sobie. Jesteśmy teraz spokojniejsi, bardziej wyluzowani. Ja stałam sie przyjaciółka nie poważna zoną a on stał się bardziej twardy stanowczy, nawet mi się czasem postawi cholera jedna smile

23

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Zgadzam się z tobą co do teorii silnych kobiet. Nasi faceci wiedzą doskonale, że jesteśmy w stanie wszystko ogarnąć same, że sobie poradzimy. Oczywiście nie przesadzajmy, ale wiesz doskonale o co modzi. Nie rozkładamy rąk, nie marudzimy, że tego to się nie da zrobić, nie płaczemy, że cały dom jest na naszej głowie (a jest):))), a przede wszystkim jesteśmy bardzo zorganizowane, bo to podstawa. Ale nas chwalę:))), ale ktoś musi. No i właśnie jak oni wiedzą, że my takie babki z jajami jesteśmy to tak jak piszesz- wolą nam w drogę nie wchodzić, bo często boją się że to za co oni się biorą my zrobimy lepiej. I tu jest właśnie moja wina! Zrozumiałam to niedawno, między innymi czytając twoje posty. Bardzo często, kiedy mąż za coś się już bierze to ja go pouczam, instruuję a przez to on woli zostawić to mnie - bo i tak co by nie zrobił będzie źle , pracuję nad tym:))

24

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Witajcie kobietki!
To jednak nie jest takie łatwe, nie daję rady oboje jesteśmy tacy uparci, a poza tym to jego milczenie mnie dobija. Ja zaczynam temat, chcę zagaić rozmowę, a w odpowiedzi słyszę jakieś odburknięcie i to takim tonem, który daje mi do zrozumienia żebym nie przerywała tej wspaniałej ciszy. Jakaś masakra, nie wiem o co chodzi. Poza tym mam wrażenie że bardziej mój mąż woli rozmawiać z naszą córką niż ze mną. Zagaduje ją, zabawia, ja wiem że to bardzo dobrze ,że ma dla niej czas,ale gdzie w tym wszystkim ja jestem. Przykro mi dziewczyny, ale zadanie na dzisiejszy wieczór brzmi: olać drania-do odwołania. Różyczko nie wiem jak ty to robisz,ale podziwiam cię.

25

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Drogie Panie,
włączę się w rozmowe poneiwaz mam bardzo podobny problem.
Różyczka napisala, ze psycholog mowil o tym, ze mezczyzna juz znalazł milosc i juz czuje sie bezpiecznie - no własnie i to jest złe!bo rpzestaje sie starac bo mysli ze juz ma wróbla w garsci. mnie tez to boli. ostatnio sprobowalam zmienic rutyne. pojechalismy na wycieczke na łikend, bylo fajnie, potem romantyczna kolacja a ostatni owybralismy sie do kina. bylo bosko, a w domu - poduszka, kołdra i spac. czyli codzienna codzienność. tez mam troche zalu o to do niego i doskonale rozumiem postinaka.

26

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

No właśnie, drogie Panie!
Ja doskonale wiem, że Różyczka ma rację, ale no albo ja jestem niereformowalna i nie potrafię wcielić jej zasad w życie- bardzo ci Różyczko zazdroszczę, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu, że okiełznałaś te mętne zawirowania w waszym związku. Mnie ostatnio, znaczy się wczoraj szlak trafił. BlackOrchid- u mnie są podobne sytuacje, wygląda na to ,że wszystkie doskonale wiemy o co chodzi. Są tylko między nami takie różnice, że niektóre potrafią opanować sytuację , a inne nie. Ja widocznie należę do tej drugiej grupy. Wczoraj oczywiście były kluchy w buzi przez cały wieczór- po jego burczących odpowiedziach, a dziś rano pytanie : a o co ci chodzi? I musiałam w drodze do pracy wałkować mu cały temat od początku. Patrzył na mnie jak bym jakieś niestworzone historie opowiadała, że on nie wiedział, że ja chciałam pogadać, że przesadzam,....ach dziewczyny ręce opadają. To co ja mam mu mówić: uwaga mężu teraz będziemy rozmawiać- SKUP SIĘ!- toż to jakaś paranoja jest. Nie wiem jak to dalej rozegrać, zła jestem i tyle. Black Orchid- znam tą sytuację z autopsji: umawiamy się, że wychodzimy sobie gdzieś do restauracji, jest bardzo miło, gadamy i w ogóle, potem wracamy do domu i powrót do rzeczywistości!
Pozdrawiam was serdecznie

27

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Postiniaczku drogi , oj ja doskonale znam załamania, stratę nerwów i no rożne fazy wnerwienia.

Wiem ze patrząc na mnie teraz wszystko wydaje ci się że u mnie jest łatwe a u ciebie trudne. Ale kochana ty jesteś na poczatku drogi a ja juz dwa lata po tym początkowym etapie jak nie więcej.

Ktoś by się z nas śmiał, że mamy mężów  usłuchanych , spokojnych ot życie jak w Madrycie , ale mylił by sie że to życie słodkie lekkie i przyjemne.

Jak ja na poczatku  terapii z psychologiem zaczynałam to tez wszystko wydawał sie tak strasznie dłużyc! Dlaczego to nie działa na stałe od raz.
Dlaczego on na dwa dni się umie sprężyc a potem znów nazad.
Dlaczego ja potrafię się zmobilizować i walczyć a on lache na to kładzie mimo iż zapewnia że beze mnie żyć nie może.

Taka huśtawka emocjonalna ciągłe upominanie, przypominanie jak dziecku nie facetowi po 30!

Boże jak mnie to wkurzało, ciągłe pilnowanie  buntowałam sie potrafiłam wykrzyczeć że jak nie zadba o nasze relację to znajdę takiego co zadba o mnie.
Efekt zamykał sie coraz głębiej czując jak nieudacznik, jak debil który nie umie sprawić by jego zona uśmiechała się i była po prostu szczęśliwa.

Wkurzało mnie tez to że te rady od psychologa choć dobre to nie działały od razu. No przecież w rzeczy działały ale na kilka dni.

Podziwiasz mnie ale mi tez nie było łatwo, darłam sie że powinnam już dawno się poddać, znajsć normalnego faceta i żyć a nie męczyć się w ciszy!

Ukochany człowiek wyzwalał we mnie diabła bo już nie wiedziałam co robić. Niestety widziałam tylko jedno, jeśli jestem konsekwentna , pilnuje go  i siebie by odzywać się odpowiednio to to chociaż pomaga a moje metody  nie.
Musiałam być silna za nas dwoje, wiedziałam ze jak ja sie poddam to on nie będzie umiał tego odkręcić.

Diabelny pech prawda? Mąż miał problemy z wyrażaniem uczuć a ja musiałam to naprawiać. Gorzka pigułka ale  cóż musiałam to wzięłam sie za to.

Ten krytyczny czas gdy co kilka dni były awantury, coraz gorsze coraz ostrzejsze, wyczerpywał mnie psychicznie i jego też. Nic mnie nie cieszyło, a on powiedział że był bliski odejścia bo nie mógł już znieść domu i ciągłych moich pretensji.

Pamiętam jedno zdarzenie, zła wykończona powiedziałam dość. Powiedziałam mu że mam dość załatwiłam sobie wyjazd na mazury samej, że posiedzę odpocznę i przemyślę  czy to ma sens.
Zaczęłam się pakować a on zapadał się robił szary ale milczał.

Płakałam pakując rzeczy na w rzeczywistości fikcyjny wyjazd bo go wymyśliłam i  mówię w duszy zrób cos człowieku bo odejdę jak boga kocham.

Jak zapięłam torbę spojrzałam na niego a on pękł. Ukląkł na kolana i objął moje nogi i płakał. Pierwszy raz w życiu go takim widziałam.
Czułam się jak świnia ale ja wiedziała że on musi zrozumieć ze nasza rodzina rozpada się bo on nie chce się zmienić.

Powiedział że czuje że nie wrucę a jestem dla niego wszystkim, że chce mnie wysłuchac i zrobic wszystko co trzeba by naprawić.
To było jak pęknięcie wrzodu.

Powiedział jak się czuł gdy krzyczałam,jak bardzo nie umiał mi pomóc, jak siebie nie rozumie ze taki jest i nie umie sie zmienić.
Uprosił mnie bym została i że naprawimy wszystko.

Nic nie było łatwe moja droga , dwoje kochających się ludzi zabiło by miłość milczeniem.

Pamiętam wiele wieczorów gdy siedząc obok niego gdy oglądał tv jak w środku krzyczałam obudź się człowieku ja cierpię, weź coś zrób!

Może pomógł psycholog, ale chodziłam na terapie z innego powodu niz związek, więc nie sadze żeby we wszystkim.

Postiniaczku jesli ogólnie nie radzisz sobie to może warto podeprzeć się literatura czy tez psychologiem.

Ps Zapomiała bym odpowiedziec na twoje pytanie Czy masz mu zwracać uwagę skup sie będziemy rozmawiać.

Ja tak muszę, bo bym sie udusiła, jak czuje że potrzebuje rozmowy  to mówie za godzine  pomóz mi bo dusi mnie dołek , pomożesz pogadasz? Nigdy nie odmawia, zawsze  wtedy wysłucha.

Cóz pewnie że wolała bym swobodnie bez przypominania ale cóż on taki jest ze nie odczytuje  moich myśli. 

A szkoda , faceci powinni to mieć w standardzie. smile

No i ja znalazłam  na ten najgorszy czas do wygadania się dwie kumpele które wiernie mnie podtrzymywały na duchu , gadałyśmy i gadamy do dziś o wszystkim i mi lżej a mąż ma mniej do wygarniania z mojej głowy.

28

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Dwoje kochający się ludzi zabiłoby miłość milczeniem- i to jest sedno sprawy, nic dodać nic ująć, piękne podsumowanie całej dyskusji. No faktycznie nie było ci łatwo, ale 2 lata to kupa czasu. Ile trzeba mieć w sobie determinacji, ile siły żeby to wytrzymać. To trochę przygnębiające, że tak trudno wymusić na mężu zmiany. Z drugiej jednak strony jak by tak się dobrze zastanowić to czym są dwa lata na przestrzeni całego życia. Widzisz, twój mąż przynajmniej potrafi pęknąć:)))i przyznać się do swoich błędów, może źle to określiłam, nie błędów tylko ciemnych stron charakteru. Każdy takie ciemne strony ma, a może to ja powinnam się zmienić i dostosować do jego sposobu funkcjonowania, co o tym myślisz? Bo jeśli ja każę mu się zmienić to znaczy, że on musi robić coś wbrew swojej naturze, czy jeśli nawet uda mi się go zmienić, on będzie szczęśliwy? czy to co robię nie jest trochę egoistyczne?

29

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

W całej tej sprawie właśnie sens jest taki byś ty ustąpiła nico a on nieco się wysilił..

Wiesz ja wtedy odkopałam wszystkie stare zainteresowania, na siłę zapełniałam czas, odnowiłam kontakty z kumpelami z dawnych lat byle tylko nie mieć  tego wrażenia że za mało rozmawiamy w domu.

Można znaleźć sobie przyjaciółkę której człowiek się wyżali, która wyciągnie z domu, to pomaga by w domu wprowadzić luz. Bo teraz w waszym domu jest poważnie, depresyjnie.
Wchodzisz do domu i od razu widzisz jakieś jego i swoje błedy.

A jak masz zajęty czas nie tylko obowiązkami ale ogólnie życiem kobiety, wychodzeniem kinem, kumpelką to mąż widzi dawna ciebie. Może zacznie się bardziej starać gdy pomyśli ze mu cie ktoś odbierze?

Ja swojemu znalazłam dwóch kolegów , mężów moich kumpelek. Oni razem wyciągali go by porozmawiać w ich garażach. No ogólnie trochę do ludzi. Bo w domu człowiek dziczeje.

Moja rozmowa z mężem gdy doszłam do kresu była miej wiecej taka-

Ja- kochanie jesteś całym światem dla mnie ale twoje milczenie mnie zabija, i naszą rodzinę też.
On- ale co ja mam zrobić, ciągle co zrobię to źle, ja tez potrzebuje spokoju bo taki już jestem uwierz.
Ja- nie chce cie zmieniać na siłę ale nasza rodzina to dom pełen pretensji, żalów a ja tak nie chcę , nie chce krzyczeć lepiej się rozstać.
On- nie zachowuj sie jak dziecko, związek to praca a nie poddawanie się.
Ja- Ale ja już nie mam sił, proszę i proszę byś zrozumiał że ja to nie ty, mnie potrzeba rozmów, śmiechu wspólnego, a teraz nic nas nie łączy każdy robi w swoim koncie swoje.
On- ja tez się dusze, widzę że cierpisz staram sie zmienić ale nie umiem, jestem cichy zawsze taki byłem, nie umiem inaczej i sam siebie zaczynam nienawidzić. Jak umiesz to weź mi napraw by wszystko było jak dawniej.

Cała ta rozmowa była na spokojnie, byłam wyczerpana i on to widział. Z reszta sam wyglądał jak po chorobie.

Musisz zrozumieć że dużo zależy od ciebie bo jesteś bardziej świadoma jak powinno być, jak się postępuje , ale no twój mąż tego naprawiania tez musi chcieć.
Twój mąz także musi chcieć zmiany waszego życia, sama nie na tworzysz.

Możesz mu odpuścić, możesz się dostosować bo w końcu z wierzchu to świetny facet, grzeczny spokojny i na pewno nie najgorszy. Możesz zając swój czas do maksimum, aż dla niego nie zostanie nic, wtedy o twój czas poprosi.
Możesz odejść by go postraszyć, by nim wstrząsnąć. (Choć tego nie polecam)
Możesz w to wciągnąć najbliższą mu po tobie osobę, nie wiem kumpla, mamę czy kogoś takiego.
By mu uświadomiła że niszczy swoja zonę.

Każdy człowiek jest inny, jeśli kochasz go jeszcze spróbuj, co ci zostało innego. Separacja to ostateczność, i do tego może dojść już na końcu gdy on naprawdę nic nie zmieni.

30

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Ojej! Dziewczyny robię co mogę, wierzcie mi. Różyczko znasz ten ból i wiesz, że to ciężka walka szczególnie jak na głowie masz jeszcze tysiące innych spraw. Praca, dom, dziecko, zakupy, przedszkole, posprzątaj, ugotuj, wypierz, odbierz dziecko z przedszkola, funkcjonuj w pracy (bo kogo obchodzą twoje problemy rodzinne- zresztą nigdy nie zabieram domowych trosk do pracy, nie gadam na ten temat ze współpracownikami, staram się utrzymać czystą atmosferę w tym miejscu). Życie nauczyło mnie, że wyżalanie się koleżance z biurka obok to nic dobrego- za dwa dni cała firma wie o twoich problemach. Jednego dnia jest dobrze drugiego gorzej, trzeciego źle i tak w kółko. A łóżko to już w ogóle temat rzeka. Tutaj moja samotność sięga szczytu, kompletny brak porozumienia, zanik jakichkolwiek uczuć i pragnień. Smutne.

31

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Witajcie kobietki. Piszę do was bo tylko w ten sposób mogę wygadać się. Znowu ciężki wieczór umnie zresztą przed wczoraj tez było podobnie, wczoraj ciut lepiej, dziś masakra. Miałam umówić się z kumpelą, ale pomyślałam ,że posiedzę w domu z mężem, znowu błąd. On poszedł spać bez słowa, a ja klikam po necie. Nie umiemy  rozmawiać i chyba już tak zostanie. Tak się bowiem zastanawiam, czy naprawdę mam wystarczająco dużo powodów żeby zmieniać na siłę całą tą sytuację. Może faktycznie jest tak, że trzeba upaść na samo dno żeby podnieść się z nieszczęścia i zmienić diametralnie swoje życie. Może nasz kryzys jest jeszcze za mały: nikt nikogo jeszcze nie zdradził, nie planujemy osobnych wakacji, nie nagadujemy dziecka przeciwko sobie, nie rzucamy w siebie talerzami i wyzwiskami. Wiem, że np z alkoholikami tak jest, zupełnie nie stracą wszystkiego, niie doprowadzą siebie i bliskich do ostateczności to tkwią w swoich destrukcyjnych zachowaniach. Może my też potrzebujemy takiej burzy. Jakiegoś trzęsienia ziemi....Muszę nad tym pomyśleć.

32

Odp: z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Witam, ja raczej nie należę do silnych kobiet... choć czytając Wasze wypowiedzi zaczełam sobie uświadamiać, że mąż chyba za taką mnie uważa... Problem mam podobny też mam problem z wyrażaniem siebie, ale jednocześnie się duszę jak nie mogę się wygadać. A mąż najczęściej na moje próby rozmowy reaguje ciszą... Hmm... nie potrafię zaakceptować tego, że on tak ma ze względu na to, że przed ślubem potrafił rozmawiać ze mną.... ale mam mocne postanowienie wziąć się za nasz związek, możliwe, że za jakiś czas się poddam ale póki co chce podjąć próbę walki, mocnej walki. Niestety delikatne podchodny z mojej strony nie podziałały więc może trzeba ostrzej. Postinak mam dla Ciebie propozycję - może spróbuj iść do psychologa? Może zaczęcie pracy nad sobą pomoże rozwiązać Wasze problemy w małżeństwie. Pozwodzenia...

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » z moim mężem najlepiej dogaduję się.....przez telefon

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026