Witam.Jestem tu nowa.Czasami zaglądam do Was i czytam wasze wypowiedzi.Być może z nadzieją że mi to coś pomoże.
Opisze Wam moją historie.
Jestem w związku od 17 lat.Mamy ze sobą czworo wspaniałych dzieci.Mój mąż jest tz "złotą rączką" potrafi w domu wszystko zrobić.Ale niestety zdradzić też.Pierwszy raz to zrobił 16 lat temu.Wybaczyłam mu to.W zeszłym roku znowu z kimś się spotykał,było nawet tak że się do niej przeprowadził na jakiś czas.Ja czekałam cierpliwie,bo wiedziałam że wróci.Wróci choćby ze względu na dzieci.I wrócił.Wrócił ale spotykał się z nią nadal przez jakiś czas.
Teraz mimo iż mam pewność że to już jest skończone,obawa zawsze pozostaje.Zawsze myślę gdy on dłużej nie wraca''że może jest u niej"A może ma już inną?Czy takie myśli kiedyś znikną?Zastanawiam się też czy facet który zrobił to raz,zrobi to znowu?
Jak z tym żyć,jak przestać o tym myśleć?Pozdrawiam
Podobne tematy
Szczerze nie wiem jak z tym żyć, ja narzeczonego zostawiłam po 3 latach związu jak tylko dowiedziałam się o zdradzie, wiec ciężko mi coś doradzić. Musisz być naprawdę twarda jeśli mu wybaczyłaś, ja na swojego nie mogłam patrzeć, serce mi pękało, ale brzydziłam się go dotknąć, przytulić - to musiał być koniec. Nie wiem co Ci poradzić, macie 4 dzieciaczków, 17 lat stażu.. ale życzę Ci wiele siły, bo wiem jak to boli.
Droga Komo obawiam się że Twoje podejrzenia już nigdy nie znikną i może zabrzmi brutalnie to co napisze, ale dlaczego nadal jesteś z tym facetem??? skoro Cię zdradza...pewnie odpowiesz że go kochasz i dla dzieci, ale czy Twoje dzieci nie odczuwają dziwnej sytuacji w domu. One zapewne potrzebują teraz stabilizacji i spokoju, a facet który Cię zdradza tego Wam nie zapewni. On nie ma dla Ciebie szacunku. Odpowiedz sobie na pytanie czy warto tak żyć z kimś kto nie ma szacunku ani dla Ciebie ani dla Twojej rodziny i czy chcesz żyć ciągle z podejrzeniami??? Mam nadzieje że mimo wszystko uda Ci się rozwiązać pomyślnie tą sytuacje. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Podziwiam kobiety, które wybaczają zdradę. Zwłaszcza po ślubie. Ja bym nigdy nie mogła wybaczyć.
Podziwiam kobiety, które wybaczają zdradę. Zwłaszcza po ślubie. Ja bym nigdy nie mogła wybaczyć.
misiowaaa a czy ktos kiedykolwiek Cię zdradził ? Ja przez całe życie mówiła, że wybacze wszytsko w związku, ale nie zdradę. A teraz 3 tygodnie temu się dowiedzialam, że od pół roku mnie zdradzał. Nagla moje myslenie się zmieniło. Zastanwiam się czy mu wybaczyć.
Także nigdy nie mów nigdy..
...potrafi w domu wszystko zrobić.Ale niestety zdradzić też.Pierwszy raz to zrobił 16 lat temu.Wybaczyłam mu to.W zeszłym roku znowu z kimś się spotykał,było nawet tak że się do niej przeprowadził na jakiś czas.Ja czekałam cierpliwie,bo wiedziałam że wróci.Wróci choćby ze względu na dzieci.I wrócił.Wrócił ale spotykał się z nią nadal przez jakiś czas.
Teraz mimo iż mam pewność że to już jest skończone,obawa zawsze pozostaje.Zawsze myślę gdy on dłużej nie wraca''że może jest u niej"A może ma już inną?Czy takie myśli kiedyś znikną?Zastanawiam się też czy facet który zrobił to raz,zrobi to znowu?
Jak z tym żyć,jak przestać o tym myśleć?
Uważam, że można wybaczyć ale nie można zapomnieć - niestety ![]()
Być może otrzymując od Ciebie kolejne wybaczenie twój mąż odczuwa coś na kształt twego przyzwolenia na taką sytuację? Czy rozmawialiście o tym otwarcie? Mówiłaś, że jego zdrady Ciebie ranią i coraz trudniej Ci to znieść?
Myślę, że aby sobie to wszystko poukładać powinnaś udać się do psychologa - jeśli nie dla wdrożenia terapii małżeńskiej (co wydaje mi się najwłaściwsze) to dla własnej równowagi psychicznej. Bo jeśli nawet bardzo się kochacie to twoje zaufanie do niego już nie istnieje - a jakże kochać bez zaufania? Powodzenia i dużo sił - dla Ciebie i dla rodziny ![]()
Koma,przeżyłam to3 razy,wydawałomi sie że wybaczyłam,żebędzie dobrze,ale nie jest.
Kobieto szukaj pomocy u psychiatry ( leki uspakajające ) i psychologa.Ja próbowałam sobie poradzić z tym sama,wydawało mi sie że dam sobie rade.Dzisiaj sytuacja wygląda tak że znowu ktoś sie pojawił a ja ryczę,jestem strzępkiem nerwów i czekam na terapie,niestety juz nie na własna prośbe tylko ze skierowaniem od psychiatry.Rozmawiałam z ordynatorem oddziału i tam Pani doktor mi powiedziała że 1 kobieta na 100 jest w stanie sama poradzić sobie ze zdradą,reszcie się tylko wydaje,ratuj się kobieto i nie doprowadź sie do takiego stanu do jakiego ja sie doprowadziłam,ja też walczę o męża
ja nie potrafiłam żyć z myślą, ze ukrywał znajomości z koleżankami, ponoć nie zdradził mnie... ale ukrywał, a w sms'ach znalazłam początek flirtu. Może miałam szczeście, ze w porę dowiadywałam się o wszystkim... a może świetnie wszystko uknuł i ukrył. Niemniej jednak, do dziś wszystkie strony twierdzą, że nie było nic więcej........
.......... tylko co oznacza "nic więcej"?? dla mnie sam fakt knucia i uciekania we flirty, to zdrada. Zachowanie po odkryciu sms'ów to kolejny gwóźdź do trumny.
Dzisiaj, jak spotykam się z moim eks.... i nawet jak przechodzą mi przez głowę pozytywne wspomnienia, gdy zastanawiam sie czy mogłabym jeszcze keidyś z nim być..... odpowiadam sobie
STANOWCZO >>>> NIE!!!! bo po prostu... cały czas mam w głowie, to co zrobił i robił nie raz. Bo nie jeden raz tak się stało, i ja wybaczyłam... ale w pewnym momencie miarka się przebrała..........
Nie znam osoby, która kochając zdradza..... facet zapewne żałuje, bo wie co stracił, tzn to co znał... a nowe jest fajne na chwile i wcale mu się nei chce głębiej poznawać, bo zapewne jest mało ciekawe. Ot tyle... i nie wierzę w cudowne przemiany, bo ich po prostu nie ma. prędzej czy później, wracają na własne tory.